Teatr mój widzę ogromny...
chyba mylisz pojęcia "balet współczesny" i"taniec współczesny" ew. "spektakl taneczny z wykorzystaniem tańca współczesnego". balet współczesny jako pojedynczy spektakl (dzieło teatralne) i nazwijmy to "gatunek" - rodzaj przedstawienia baletowego to zwykle przedstawienie z akcją, najczęsciej tez tradycyjnie pełnospektaklowe, zwykle np. 2częsciowe (aktowe), wypełniajace cały wieczór. Oczywiście będa od tego odstepstwa czyli miniatury choreograficzne w tym stylu i mniejsze choreografie ale ja uzywam tego pojęcia np. w odniesieniu do baletów Borisa Ejfmana które są: pełnospektaklowe, fabularne, dwuczęsciowe, a w języku tańca jednak w dużej mierze oparte na KLASYCE i NEOKLASYCE. co w raktyce oznacza bazowanie na technice klasycznej, m.in. tańcu na pointach u pań, ale mieszaniu go z innymi technikami, stylami, a nawet elementami np. akrobatyki. najprościej tez takie balety współczesne określić jako te spektakle w których widac spore wpływy baletu klasyczneo (baza a nie np. element) oraz które tworzone sa dziś - rozszerzajac to na druga połowę XXwieku. Czyli np. Dama kameliowa Neumeiera.
taniec klasyczny to ten który z baletowości (techniki klasycznej z jej usztywnionym kręgosłupem, wyprostowaną sylwetką, wyznaczonymi ścisle połozeniami ciała w każdej fazie ruchu) zrywa. Wydaje mi się ze to miałes na mysli - jesli sie mylę - sprostuj. Dtatego tez mamy dzis spektakle baletowe i taneczne i intuicyjnie oddzielamy jedne od drugich. Trudniej jeszcze czasem oddzielic spektakle taneczne od pantomimiczno-ruchowych lub po prostu performance'ów ruchowych, bo w takich działaniach czasem znajduje się takze miejsce na słowo, czyli nawet eleent odrózniajacy zasadniczo balet i taniec od teatru dramatycznego upada. W spektaklach baletowych i anecznych wszak - jak zawsze tłumacze dzieciom - taniec zastepuje slowo, zamiast nam o czyms opowiedziec słowami, tancerze robia to tańcem. We współczesnym teatrze tańca ... niekoniecznie.
taniec klasyczny to ten który z baletowości (techniki klasycznej z jej usztywnionym kręgosłupem, wyprostowaną sylwetką, wyznaczonymi ścisle połozeniami ciała w każdej fazie ruchu) zrywa. Wydaje mi się ze to miałes na mysli - jesli sie mylę - sprostuj. Dtatego tez mamy dzis spektakle baletowe i taneczne i intuicyjnie oddzielamy jedne od drugich. Trudniej jeszcze czasem oddzielic spektakle taneczne od pantomimiczno-ruchowych lub po prostu performance'ów ruchowych, bo w takich działaniach czasem znajduje się takze miejsce na słowo, czyli nawet eleent odrózniajacy zasadniczo balet i taniec od teatru dramatycznego upada. W spektaklach baletowych i anecznych wszak - jak zawsze tłumacze dzieciom - taniec zastepuje slowo, zamiast nam o czyms opowiedziec słowami, tancerze robia to tańcem. We współczesnym teatrze tańca ... niekoniecznie.
-
Joanna Bednarczyk
- Posty: 549
- Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm
[quote6b="wukaesiak"]
Co jednak wyznacza język baletu jako takiego, niezależnie od ewolucji historycznej?[/quote6b]
raczej powinno być kto. Jak w każdej sztuce konkretni twórcy, autorzy, czyli tutaj choreografowie. To oni wyznaczają rózne konwencje, kształtują techniki, sposoby kompozycji spektaklu, własny styl i forme ekspresji. Przecież tzw "ewolucja historyczna" to nie jest jakaś bezosobowa pneuma, na zasadzie czary mary zmieniaj się balecie.
Co jednak wyznacza język baletu jako takiego, niezależnie od ewolucji historycznej?[/quote6b]
raczej powinno być kto. Jak w każdej sztuce konkretni twórcy, autorzy, czyli tutaj choreografowie. To oni wyznaczają rózne konwencje, kształtują techniki, sposoby kompozycji spektaklu, własny styl i forme ekspresji. Przecież tzw "ewolucja historyczna" to nie jest jakaś bezosobowa pneuma, na zasadzie czary mary zmieniaj się balecie.
Chyba niepostrzerzenie wkradł się tu mały błąd, który jednak jest rozstrzegający:
[quote67="Kasia G"]taniec klasyczny to ten który z baletowości (techniki klasycznej z jej usztywnionym kręgosłupem, wyprostowaną sylwetką, wyznaczonymi ścisle połozeniami ciała w każdej fazie ruchu) zrywa[/quote67]
Chodzi o to, że nie zrywa, tak? Jeśli tak, to już rozumiem, o co chodzi.
Kobiecą swoją intuicją wyczułaś co było jeszcze jednym moim tematem w tym temacie. Balet współczesny a współczesny teatr tańca.
Czy można powiedzieć, że to, co robi Krzysztof Pastor jest współczesnym baletem, a to, co tworzy się w teatrach tańca już nie? Dlaczego zatem PTT nazywa się baletem poznańskim?
Żeby dookreślić tą kwestię, niech mi ktoś powie co należy zabrać spektaklowie baletowemu, żeby przestałbyć baletem, oprócz tego, że grającym tam należy zdjąć pointy, a włożyć np. tenisówki?
[quote67="Kasia G"]taniec klasyczny to ten który z baletowości (techniki klasycznej z jej usztywnionym kręgosłupem, wyprostowaną sylwetką, wyznaczonymi ścisle połozeniami ciała w każdej fazie ruchu) zrywa[/quote67]
Chodzi o to, że nie zrywa, tak? Jeśli tak, to już rozumiem, o co chodzi.
Kobiecą swoją intuicją wyczułaś co było jeszcze jednym moim tematem w tym temacie. Balet współczesny a współczesny teatr tańca.
Czy można powiedzieć, że to, co robi Krzysztof Pastor jest współczesnym baletem, a to, co tworzy się w teatrach tańca już nie? Dlaczego zatem PTT nazywa się baletem poznańskim?
Żeby dookreślić tą kwestię, niech mi ktoś powie co należy zabrać spektaklowie baletowemu, żeby przestałbyć baletem, oprócz tego, że grającym tam należy zdjąć pointy, a włożyć np. tenisówki?
Tak, można powiedzieć, ze Krzysztof Pastor tworzy współczesny balet, a teatry tańca spektakle tańca współczesnego. A PTT nazywa się baletem poznańskim bo gdy powstawał w 1973 roku wszystkie zespoły tworzące spektakle taneczne nazywano baletami - bylismy wtedy w zasiegu wyłacznie baletu radzieckiego a tam istniał tylko balet klasyczny. No i zespoły tańca ludowego ale my nie o tym 
I tak: trzeba baletowi zabrac technike klasyczną lub neoklasyczną, sposób myslenia o przedstawieniu. Zapewne mozna by znaleść wyjatki od reguły... czy ja wiem - nigdy sie nie zastanawiam czy cos jest baletem współczesnym czy spektaklem tanecznym - to sie czuje. Emanacja tradycji nawet poprzez zmieszane srodki wyrazu, no ale generalnie emanacja techniki klasycznej. No bo np. od teatru tańca łatwo odróznić, natomiast np. od współczesnych wersji Świeta wiosny już niekoniecznie. Można by się zawachac wogóle w przypadku Świeta wiosny, nawet w tradycyjnej wersji NIżyńskiego, bo tam tez nie ma żadnej klasyki, no ale... ale wtedy tak jak i przez jeszcze długi czas jedyną nazwą dla spektaklu tanecznego (oprócz rewii
) był balet
I tak: trzeba baletowi zabrac technike klasyczną lub neoklasyczną, sposób myslenia o przedstawieniu. Zapewne mozna by znaleść wyjatki od reguły... czy ja wiem - nigdy sie nie zastanawiam czy cos jest baletem współczesnym czy spektaklem tanecznym - to sie czuje. Emanacja tradycji nawet poprzez zmieszane srodki wyrazu, no ale generalnie emanacja techniki klasycznej. No bo np. od teatru tańca łatwo odróznić, natomiast np. od współczesnych wersji Świeta wiosny już niekoniecznie. Można by się zawachac wogóle w przypadku Świeta wiosny, nawet w tradycyjnej wersji NIżyńskiego, bo tam tez nie ma żadnej klasyki, no ale... ale wtedy tak jak i przez jeszcze długi czas jedyną nazwą dla spektaklu tanecznego (oprócz rewii
-
Joanna Bednarczyk
- Posty: 549
- Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm
[quoteea="wukaesiak"]
Żeby dookreślić tą kwestię, niech mi ktoś powie co należy zabrać spektaklowie baletowemu, żeby przestałbyć baletem, oprócz tego, że grającym tam należy zdjąć pointy, a włożyć np. tenisówki?[/quoteea]
nie no niekoniecznie jest wiele spektakli z nurtu baletu współczesnego gdzie tancerze tańczą w baletkach, na boso czy w rzeczonych tenisówkach czy butach na obcasie vide Bejart, Neumeier, Van Manen trudno jest teoretyzować na sucho, dlatego zachęcam do oglądnia róznych spektakli.
Żeby dookreślić tą kwestię, niech mi ktoś powie co należy zabrać spektaklowie baletowemu, żeby przestałbyć baletem, oprócz tego, że grającym tam należy zdjąć pointy, a włożyć np. tenisówki?[/quoteea]
nie no niekoniecznie jest wiele spektakli z nurtu baletu współczesnego gdzie tancerze tańczą w baletkach, na boso czy w rzeczonych tenisówkach czy butach na obcasie vide Bejart, Neumeier, Van Manen trudno jest teoretyzować na sucho, dlatego zachęcam do oglądnia róznych spektakli.
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
[quote31="Kasia G"]A PTT nazywa się baletem poznańskim bo gdy powstawał w 1973 roku wszystkie zespoły tworzące spektakle taneczne nazywano baletami[/quote31]
Dodam, że ten balet Drzewieckiego, był nieco inny niz dzisiejszy PTT i dlatego mógł sie nazywac baletem. Były tam m.in. popisy solistów, zakorzenione w ruchu klasycznym. Teraz PTT baletem poznańskim pozostaje tylko z nazwy, bo dzis sie tam coraz mniej liczy technika, popisy solistów itd tylko przesypywanie piasku, czucie ruchu itd. Troche to zgryźliwe, co napisałam i przerysowane ale tak troszke niestety jest. Świadczy o tym m.in fakt, że w audycjach przyjmowani są tancerze zaczynający dopiero przygodę z tańcem. W balecie jako balecie to by wiadomo nie przeszło. No ale i w PTT czasem zdarzają sie ciekawe rzeczy Przybyłowicza czy Naharina więc dlatego go cenię, choc wady zauważam...
Dodam, że ten balet Drzewieckiego, był nieco inny niz dzisiejszy PTT i dlatego mógł sie nazywac baletem. Były tam m.in. popisy solistów, zakorzenione w ruchu klasycznym. Teraz PTT baletem poznańskim pozostaje tylko z nazwy, bo dzis sie tam coraz mniej liczy technika, popisy solistów itd tylko przesypywanie piasku, czucie ruchu itd. Troche to zgryźliwe, co napisałam i przerysowane ale tak troszke niestety jest. Świadczy o tym m.in fakt, że w audycjach przyjmowani są tancerze zaczynający dopiero przygodę z tańcem. W balecie jako balecie to by wiadomo nie przeszło. No ale i w PTT czasem zdarzają sie ciekawe rzeczy Przybyłowicza czy Naharina więc dlatego go cenię, choc wady zauważam...
Dobrze, żeście mi to, duszyczki, wszystko wyjaśniły. Wróćmy teraz do pytań o język baletu, a konkretniej: język tańca klasycznego. Na ile można powiedzieć, że język baletu ów jest ścisły?
W logice, której formalny język jest sztucznie stworzony, ścisłość ta jest absolutna: 1 do 1. Jeżeli piszę: ~(p ^ ~p) to nie mam najmniejszej wątpliwości co to znaczy – nie jest nigdy prawdą, że dowolne zdanie jest prawdziwe i fałszywe jednocześnie.
W języku bardziej złożonym semantycznie, np. w języku polskim, którego używamy pisząc na tym forum sprawa już jest bardziej skomplikowana. Kiedy bowiem napiszę „Już prawie dochodzę” mogłyby (a ufam ciągle, że nie jest to konieczność) pojawić się inne jego znaczenia, niż to które mam na myśli owo zdanie wypowiadając. Mnie bowiem zależy na wyrażeniu, że w swoim studium nad baletem już prawie dochodzę do tego, w jakim sensie jest on gatunkiem teatralnym, a ktoś mógłby to zrozumieć inaczej i ja nie chcę wnikać jak.
Problemy uwidaczniają się też, jak tego pewnie wszyscy doświadczamy, w przekładach z jednego języka na drugi, który, w sensie zupełnie ścisłym, jest niemożliwy. Kto chce więc odnieść pożytek z lektury Eurypidesa, Herodota czy Platona powinien zacząć naukę klasycznej greki.
Ścisłość języków sztuki to już większy problem. Język teatru i jego ścisłość jest zależna od ścisłości języka, którym napisany jest tekst dramatu, o czym mowa wyżej. Nie wiem czy macie podobne wrażenie, ale zdaje się, że polityka jest dla współczesnego nam teatru dramatycznego tematem dominującym, niemalże monopolowym. Współczesny teatr zrobił się kolejnym magazynem społeczno-politycznym, tylko, że wydawanym w formie scenicznej. Wynika to pewnie i z tego, że wystawić spektakl dramatyczny można na dowolny temat, na który da się porozmawiać. Rozmowy można przecież ułożyć w pewną fabularną kompozycję i osadzić w pewnych „realiach” dźwiękowo-wizualnych. Równie dobrze można nakręcić film, który w sposób coraz mnie bardziej irytującym, stara się imitować życie.
A balet? Skoro i on jest językiem, to w jak on działa? Jaka jest jego „składnia”? Nie ulega raczej wątpliwości kto tu mówi do kogo. Ale jak i co mówi? Czy owa treść da się sprowadzić do wypowiedzi? Koleżanki recenzentki, powiedzcie, da się opowiedzieć balet? A jeśli nie opowiedzieć, to co
Znacie z pewnością takie powiedzonko: Rozmawiać o muzyce, to jak tańczyć o architekturze (swoją drogą, gdybym był choreografem, to bym się uparł i zrobił dla przekory balet o architekturze, np. o Pałacu kultury, żeby było śmiesznie). A o balecie co można „robić”
Jak wyrazić ten specyficzny taneczny język? Jak zrozumieć posługujących się nim zaczarowanych mówców? Jaki on właściwie jest
W logice, której formalny język jest sztucznie stworzony, ścisłość ta jest absolutna: 1 do 1. Jeżeli piszę: ~(p ^ ~p) to nie mam najmniejszej wątpliwości co to znaczy – nie jest nigdy prawdą, że dowolne zdanie jest prawdziwe i fałszywe jednocześnie.
W języku bardziej złożonym semantycznie, np. w języku polskim, którego używamy pisząc na tym forum sprawa już jest bardziej skomplikowana. Kiedy bowiem napiszę „Już prawie dochodzę” mogłyby (a ufam ciągle, że nie jest to konieczność) pojawić się inne jego znaczenia, niż to które mam na myśli owo zdanie wypowiadając. Mnie bowiem zależy na wyrażeniu, że w swoim studium nad baletem już prawie dochodzę do tego, w jakim sensie jest on gatunkiem teatralnym, a ktoś mógłby to zrozumieć inaczej i ja nie chcę wnikać jak.
Problemy uwidaczniają się też, jak tego pewnie wszyscy doświadczamy, w przekładach z jednego języka na drugi, który, w sensie zupełnie ścisłym, jest niemożliwy. Kto chce więc odnieść pożytek z lektury Eurypidesa, Herodota czy Platona powinien zacząć naukę klasycznej greki.
Ścisłość języków sztuki to już większy problem. Język teatru i jego ścisłość jest zależna od ścisłości języka, którym napisany jest tekst dramatu, o czym mowa wyżej. Nie wiem czy macie podobne wrażenie, ale zdaje się, że polityka jest dla współczesnego nam teatru dramatycznego tematem dominującym, niemalże monopolowym. Współczesny teatr zrobił się kolejnym magazynem społeczno-politycznym, tylko, że wydawanym w formie scenicznej. Wynika to pewnie i z tego, że wystawić spektakl dramatyczny można na dowolny temat, na który da się porozmawiać. Rozmowy można przecież ułożyć w pewną fabularną kompozycję i osadzić w pewnych „realiach” dźwiękowo-wizualnych. Równie dobrze można nakręcić film, który w sposób coraz mnie bardziej irytującym, stara się imitować życie.
A balet? Skoro i on jest językiem, to w jak on działa? Jaka jest jego „składnia”? Nie ulega raczej wątpliwości kto tu mówi do kogo. Ale jak i co mówi? Czy owa treść da się sprowadzić do wypowiedzi? Koleżanki recenzentki, powiedzcie, da się opowiedzieć balet? A jeśli nie opowiedzieć, to co
Znacie z pewnością takie powiedzonko: Rozmawiać o muzyce, to jak tańczyć o architekturze (swoją drogą, gdybym był choreografem, to bym się uparł i zrobił dla przekory balet o architekturze, np. o Pałacu kultury, żeby było śmiesznie). A o balecie co można „robić”
Jak wyrazić ten specyficzny taneczny język? Jak zrozumieć posługujących się nim zaczarowanych mówców? Jaki on właściwie jest
-
Chiaranzana
- Posty: 349
- Rejestracja: czw maja 28, 2009 11:41 am
A dlaczego balet, sprowadzac do "opowiadania"? To system znaczen, symboli. Symbole sie zmieniaja wraz z czasem. To sa pewne kody, jesli ktos chce je poznac musi sie ich nauczyc rozczytywac, tak jak ludize ucza sie jezykow. Kogos to pociaga a kogos nie.
Poza tym co rozumiesz ze jezyk baletu jest scisly? Balet trudno jest nagiac do dzisiejszych czasow, wiec " scislosc " tutaj nijak mi nie lezy. Dzisiejsze czasy wszytsko chcca kodyfikowac, spisywac, zapisywac, opowiadac. Musi byc tak i tak. Dzis modnie jest mowic ze zle sie zylo w PRLu - bo taka jest moda.
W balecie kody ktore sie rozczytuje moga byc dowolne, czyli to jak odbierasz balet i co dla ciebie on wnosci jest Twoja intymna chwila obcowania z baletem. Kody pomagaja rozczytywac umownie pewne gesty a to jak Ty to odbierasz zalezy od ciebie co poszukujesz w balecie klasycznym ktory opiera sie na estetyce pieknaa nie rzeczywistosci.
Ja osobiscie nie znosze teatru , baletu, sztuki ktora mowi mi jak mam zyc i co robic albo mowi o tym jacy sa ludzie, w Polsce zazwyczaj jest to podejscie pesymistyczne i tak odbieram jezyk polskiego teatru, Jest brzydki, turpistyczny, nieciekawy, powtarzajacy sie i w koncu robi sie nudny.
Brakuje tu poczucia zwyklego piekna, estytki, dobra i harmonii a nautralizm i realizm ja mam za oknem. Scena teatralna nie temu sluzy. Dzis scena jest raczej tuba polityki, reklamy i kasy.
Poza tym co rozumiesz ze jezyk baletu jest scisly? Balet trudno jest nagiac do dzisiejszych czasow, wiec " scislosc " tutaj nijak mi nie lezy. Dzisiejsze czasy wszytsko chcca kodyfikowac, spisywac, zapisywac, opowiadac. Musi byc tak i tak. Dzis modnie jest mowic ze zle sie zylo w PRLu - bo taka jest moda.
W balecie kody ktore sie rozczytuje moga byc dowolne, czyli to jak odbierasz balet i co dla ciebie on wnosci jest Twoja intymna chwila obcowania z baletem. Kody pomagaja rozczytywac umownie pewne gesty a to jak Ty to odbierasz zalezy od ciebie co poszukujesz w balecie klasycznym ktory opiera sie na estetyce pieknaa nie rzeczywistosci.
Ja osobiscie nie znosze teatru , baletu, sztuki ktora mowi mi jak mam zyc i co robic albo mowi o tym jacy sa ludzie, w Polsce zazwyczaj jest to podejscie pesymistyczne i tak odbieram jezyk polskiego teatru, Jest brzydki, turpistyczny, nieciekawy, powtarzajacy sie i w koncu robi sie nudny.
Brakuje tu poczucia zwyklego piekna, estytki, dobra i harmonii a nautralizm i realizm ja mam za oknem. Scena teatralna nie temu sluzy. Dzis scena jest raczej tuba polityki, reklamy i kasy.
-
Joanna Bednarczyk
- Posty: 549
- Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm
Proponuję zajrzeć do książek „Spotkanie ze sztuka tańca” str. 91 Turskiej i Filozofia baletu Magdaleny Malskiej, które w bardzo przystępny sposób omawiają zagadnienia formalne tańca klasycznego – obie panie wyłuszczają różnice miedzy pojęciem języka, a "językiem" tańca klasycznego, który również różni się od innych skodyfikowanych systemów tańca jak np. w Indiach gdzie wszystkie pozy, gesty same w sobie mają konkretne znaczenie .
Natomiast rozważania typu, nie lubię sztuki mimetycznej, naturalistycznej albo społecznie i politycznie zaangażowanej poruszającej współczesne problemy i odwrotnie lubię uniwersum fantazji , klasycznej kategorii piękna choć właśnie dla starożytnych greków była ona odbiciem rzeczywistości to już są bardzo indywidualne upodobania i powinny prowokować inna dyskusji w oparciu o konkretne spektakle bo dla mnie to mieszanie wątków.
Natomiast rozważania typu, nie lubię sztuki mimetycznej, naturalistycznej albo społecznie i politycznie zaangażowanej poruszającej współczesne problemy i odwrotnie lubię uniwersum fantazji , klasycznej kategorii piękna choć właśnie dla starożytnych greków była ona odbiciem rzeczywistości to już są bardzo indywidualne upodobania i powinny prowokować inna dyskusji w oparciu o konkretne spektakle bo dla mnie to mieszanie wątków.
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Na marginesie - są oczywiście gesty w klasyce, które należy znac typu - "jaka ona piekna", "kocham ją", "przyrzekam jej byc z nia do konca życia i dłużej" i takie tam. Są to generalnie ściśle określone ruchy rąk i wywodza sie z czasów, gdy do baletów były pisane libretta na kilka stron z dialogami. Takie gesty miały "mówic" pewne ważniejsze fragmenty z dialogów libretta.
A co do jezyka tańca, to Ch napisała cos fajnego, co mi sie podoba. Dzisiejszy odbiór nie musi byc taki jak dawniej, w sensie, jak w libretcie napisano, ze on teraz mówi "jaka ona piękna" to zrozumiec to inaczej wstyd. Teraz zostsawia sie balet widzom i niech myslą, co im się układa. nie ma, ze ktos źle zrozumiał język tańca. Dlatego chyba np Pastor nie przemycił do programu jakiegos opisu I przejdą, zostawiając każdemu wolna rękę w odbiorze, choc jak rozmawiałam z Kasią, to wiele scen było tak czytelnych, ze chyba większosc je odebrała jednoznacznie....
Tancerka wspolczesna Joanna kiedys mnie przestrzegala , zeby przed spektaklem nie czytac o nim , zeby nie mącic odbioru i odbierac po swojemu. Cos w tym jest...
A co do jezyka tańca, to Ch napisała cos fajnego, co mi sie podoba. Dzisiejszy odbiór nie musi byc taki jak dawniej, w sensie, jak w libretcie napisano, ze on teraz mówi "jaka ona piękna" to zrozumiec to inaczej wstyd. Teraz zostsawia sie balet widzom i niech myslą, co im się układa. nie ma, ze ktos źle zrozumiał język tańca. Dlatego chyba np Pastor nie przemycił do programu jakiegos opisu I przejdą, zostawiając każdemu wolna rękę w odbiorze, choc jak rozmawiałam z Kasią, to wiele scen było tak czytelnych, ze chyba większosc je odebrała jednoznacznie....
Tancerka wspolczesna Joanna kiedys mnie przestrzegala , zeby przed spektaklem nie czytac o nim , zeby nie mącic odbioru i odbierac po swojemu. Cos w tym jest...