Premiera "4&4" w Operze Bałtyckiej

Dyskusje o spektaklach, programach TV, książkach, artykułach, nagraniach CD/video/DVD, fotografii, stronach internetowych;
miłośnik tańca
Posty: 4
Rejestracja: pn mar 17, 2008 6:30 pm

Post autor: miłośnik tańca »

Może zalesińskiemu sypneli kaską? :lol:
kurcze słodzi, że hej w tej recenzji, przeczytałem jeszcze raz, tu musi byćjakiś interes
albo facet zupełni nie zna się na balecie, wkurzyła mnie ta recenzja, prasa powinna dbać o wyedukowanie społeczeństwa, a nie mydlić oczy pozorami ,,wielkiej' sztuki" tak jak to robi rubik

[color=brown62]Pozwoliłem sobie połączyć posty - proszę nie nabijac postów niepotrzebnie. Torin...[/color62]
Czajori
Posty: 1638
Rejestracja: pt sie 12, 2005 2:13 pm

Post autor: Czajori »

Cóż, Barbara Kanold jest znanym krytykiem baletu, bardzo często pisze o widowiskach tanecznych i w jej recenzji spektaklu "4 and 4" rzeczywiście można wyczuć obiektywne podejście do sprawy.
Nie zdradzę żadnej wielkiej tajemnicy jak napiszę, że "Dziennik Bałtycki" w jakimś sensie reprezentuje medialnie Operę Bałtycką i nie może pozwolić sobie na zbyt otwartą (jeżeli w ogóle na jakąkolwiek) krytykę. Z tego samego powodu "recenzja" przypomina bardziej "artykuł reklamowy".
Prawdą jest, że o tańcu często piszą osoby nie mające o nim elementarnego pojęcia i dla mnie pan Zalesiński jest takiej osoby przykładem - z jego tekstów aż bucha brak rozeznania, facet pisze tak, jak gdyby nigdy wcześniej nie widział spektaklu baletowego.
Pisanie sprostowania nie ma moim zdaniem sensu, "DB" musi pisać dobrze o POB na zasadzie umowy, z tym nie da się zrobić absolutnie nic. Zresztą, dlaczego mamy prostować to, że komuś się podobało (jakkolwiek trudno byłoby w to uwierzyć)? Panu Zalesińskiemu nie dość, że się podobało, to jeszcze nie mógł napisać złej recenzji ze względów marketingowych. Możemy się z tym nie zgadzać, ale muru głową nie przebijemy.
Aggo, powinnaś zamieścić swoje uwagi na forum trojmiasto.pl, bo z tego co wiem, to miłościwie nam panujący dyr. Weiss-Grzesiński je czyta i próbuje się do mich ustosunkować (co widać np. w tekstach katalogowych z programu "4 and 4"). Będziesz miała większe pole rażenia, bo podejrzewam, że "DB" nie wydrukowałby sprostowania. W Internecie pokaże się na pewno :)
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

powiem jedno: przykre - od razu wokół "Państwa W" zbiera się zła krew... niestety po czesci słusnzie. Spektaklu nie widziałam, nic więc dodac nie mogę, ale na temat krytyków i recenzji moge sie wypowiedziec. pani kanold rzeczywiscie jest jedną z nielicznych osób fachowo recenzujacych nie od dziś wydarzenia taneczne i można jej zaufać, co oczywiscie nie znaczy ze z jej gustem zawsze trzeba się zgadzać - krytyka merytoryczna dotycząca rzemiosła, w tym choreograficznego to jedno, gust - drugie. Pana Z. nie znam - nie czytałam, ale już przeciwstawianie w nadtytule baletu klasycznego czyli "sekcji baletowej opery" tancowi współczesnemu, który rzekomo jest wyrazisty, z karminową szminką... wskazuje jak złym i błędnym tropem idzie recenzent. jedno i drugie bywa dobre i złe, jedno bez drugiego by nie zastaniało (współczesny bez baletu) a takie "popisywanie sie" wskazuje tylko na to ze recenzent usiłuje przystosowac swoją ideologię tekstu do idei państwa W wpisanych w ich program Opery Bałtyckiej bez klasyki baletowej...
M.
Posty: 737
Rejestracja: wt lut 13, 2007 3:42 pm

Post autor: M. »

Dobrze, jednak dorzucę swoje trzy grosze.

Na początek muszę powiedzieć, że strasznie trudno jest oceniać ten spektakl obiektywnie, oddzielając nową, kontrowersyjną politykę Pana W. od dzieła Pani W. Zwłaszcza, że to właśnie spektaklem "4&4" Ci Państwo zadecydowali rozpocząć swą walkę o ich wizję [be6]naszej[/be6] :evil: Opery. Również tym spektaklem przedstawione nam zostały oficjalnie "nowe nabytki", choć kto chciał zaczął im się uważnie przyglądać już w "Z nieba..." (hehe a nie "Do nieba..." jak uważają niektórzy zachwyceni, ale mało uważni nowi, młodzi oglądacze, na których zdobyciu nie wiedzieć czemu zależy tak bardzo nowej dyrekcji - nie rozumieją co oglądają, nie wiedzą co to plie i smarują wazeliną jak mogą, bo są wniebowzięci, ach, och... blee). Przez chwilę pomyślałam, że tym dziełem Pani Izadora podjęła próbę przekonywania gdańskiej publiczności do swojej twórczości, ale po pierwsze mieliśmy przyjemność poznania jej już wcześniej, przy okazji "Z nieba..." a po drugie, mając przynajmniej do końca tego sezonu monopol na balet w repertuarze, chyba nikogo nie musi przekonywać - bo jako widzowie jakikolwiek wybór straciliśmy... więc jak się nie ma co się lubi, to... będzie ciężko...


Jeśli chodzi o wspomniane recenzje, najbliższa wydaje mi się opinia Czajori. Nie wiem czy była czytana przez autorkę spektaklu, ale na premierze studenckiej były widoczne drobne, pozytywne zmiany - m.in. właśnie w ustawieniu tancerzy, o którym napisałaś. Sceny zbiorowe chyba były tańczone równiej i trochę lepiej oglądało się całość.

A śmierć? (odpowiadając na to co napisała Cz.) - gwoli ścisłości - Marzena Socha schodzi ze sceny, razem z oddalającą się brzydką scenografią w momencie w którym ginie Michał Łabuś i Franciszka nad nim płacze. W następnej scenie pojawia się piękne, prawie nagie ciało, zwycięskiego (chyba właśnie tak wynika z programu, nie wiem czy z przedstawienia też można to wyczytać...) Michała Wylota :wink: .

A moja opinia o spektaklu? Pierwszy akt ogląda mi się dużo lepiej. Wiosna jest naprawdę ładna. Średnio podoba mi się scena z dziewczynami (Sylwia Kowalska-Borowy, Elżbieta Czajkowska) - jest zbyt dosłowna, ich taniec mnie nie zachwyca (a przecież bardzo lubię oglądać na scenie obie tancerki), nie ma w nim wcale magii zauroczenia, no i stroje, które u Kyliana mi się podobały tym razem nie wyglądają zbyt korzystnie. Taniec zbiorowy towarzyszący tej scenie podoba mi się, lato (sceny zbiorowe, oprócz malutkiego fragmentu końcówki) słyszę dokładnie tak samo jak Isadora, wiec dobrze mi się ogląda dobry taniec do lubianej muzy (bo jak słyszę samą dobrą muzę to brakuje mi do niej tańca :) ). Natomiast jesien słyszę zupełnie inaczej. Chciało by się po pierwsze bardziej a po drugie lżej tańczyć do tej muzyki, sztywne ruchy tancerzy wynikające z pomysłu na tą etiudę są inne niż muzyka. Generalnie pomimo króliczka i zarzutów, które można mieć zawsze, pierwszy akt dobrze mi się ogląda i być może jeszcze wróce do niego.

Acha, wg mnie dobra jest scena, w której Panowie z obsługi sprzątają ze sceny Marzenę S. Jest mocna i trafna - podoba mi się.

W drugim akcie trudno było mi przyzwyczaić oczy do brzydkiej scenografii i brzydkich kostiumów jednorożców. Najlepiej oglądało mi się sceny, w których zniknęły fioletowe światła z góry sceny i chyba zielone oświetlające jej tył. Miałam wrażenie, że dużo lepiej oglądałby mi się np. piękny duet Franciszki K. i Michała Ł. gdyby nie te brzydkie lustra, niechby nawet było tam pusto! Podobał mi się też dobrze oświetlony "odgórnie" :wink: duet Marzeny Sochy i Marcina Cieżniaka.

Widać, zwracam ostatnio uwagę na to "czy inni tak samo jak ja słyszą muzykę" (jakkolwiek nie brzmi to dziwnie, chyba się wplata w sposób tworzenia spektakli przez Panią W., w którym choreograf przyznaje się do rozpoczyniania tworzenia właśnie od słuchania muzy). Poza tym co przewinęło się już wyżej mam wrażenie, że futurystyczna scenografia drugiego aktu - być może celowo - kłóci się z muzyką, którą tam słyszymy a która zdaje się być bardzo naturalna. Zdaję się, że drugi akt ma być taki ciężki i trochę obcy - w końcu oswajamy śmierć... mnie jednak troszkę zmęczył. Za to różnokolorowe, pastelowe stroje pasują do barwy muzki i pozwalają trochę odżyć zmęczonemu widzowi :wink: ...

Ach! Też bym zapomniała! - Ana K. w długiej czerwonej sukni jest przepiękna!!! I tym pozytywnym akcentem skończe...przynajmniej na razie :mrgreen:

...nie wiem czy zdążyłam napisać wszystko, ale najwyżej dopiszę innym razem...[/sizee6]


[URL=http://tinyurl.com/3y57gf]jest jeszcze ta recenzja[/URL]

- dość krytyczna, ale trudno z czymś się nie zgodzić i ma dużo fotek, które uwielbiam :twisted:
ŁU
Posty: 13
Rejestracja: czw mar 20, 2008 12:45 pm

Post autor: ŁU »

To ja może pozwolę sobie zareklamować swoją stronę, na której można znaleźć zdjęcia ... Z nieba i trochę inne z 4&4 ;)

[URL=http://foto.unterschuetz.pl]foto.unterschuetz.pl[/URL]

pozdrawiam ;)
.:Agga:.
Posty: 1165
Rejestracja: wt cze 28, 2005 6:52 pm

Post autor: .:Agga:. »

Zdjecia bardzo ladne.
Szkoda ze tak malo :)
ŁU
Posty: 13
Rejestracja: czw mar 20, 2008 12:45 pm

Post autor: ŁU »

Oczywiście, jest więcej, ale wychodzę z założenia, że lepiej pokazać za mało niż za dużo :)
Torin
Posty: 1577
Rejestracja: wt cze 19, 2007 9:10 am

Post autor: Torin »

Ja mam jedno nasuwające się mi pytanie.
Pytanie ignoranta - dodam.
Gdzieś tu przeczytałem, że pani Izydora zamierza stworzyć autorski teatr tańca.
Wydaje mi sie, że żeby dostać szansę tworzenia takiego czegoś, trzeba móc poszczycić się dotychczasowymi realizacjami które rokują albo przynajmniej zapowiadają że taki twór (było nie było mocno osobisty - nastawiony na wizje jednej osoby, a więc niejako narzucający ta wizję odbiorcom) będzie miał przynajmniej artystyczne szanse zaistnienia/przebicia.
Szukałem po necie dotychczasowych dzieł Pani W. i znalazłem no kilka ...
Oświećcie mnie jak to jest z jej dotychczasowym dorobkiem bo na prawdę nie wiem.


Torin
M.
Posty: 737
Rejestracja: wt lut 13, 2007 3:42 pm

Post autor: M. »

Torin odsyłam Cię do [URL=http://www.izadoraweiss.net/tworczosc.html]strony Iz[b39]A[/b39]dory Weiss[/URL] :wink:

Po co dorobek, jak ma się męża dyrektora... ale spróbujmy bez złośliwości.

Z tego co zrozumiałam teatrem autorskim nasza Opera ma być przynajmniej na początku rządów tych Państwa - podejrzewam, że sami tak naprawdę nie wiedzą zbytnio jak to będzie wyglądało w kolejnym sezonie. Trudno mi jest sobie wyobrazić by Pani Izadora była aż tak "płodną" choreograf, by zapełnić swoimi dziełami repertuar przez najbliższe lata... Z tego co deklarują, planują np. w grudniu premięrę nowego, odświeżonego "Dziadka...". Na spotkaniu popremierowym padły też słowa o "Romele i Julii" Prokofiewa. Słyszałam też górnolotne plany dotyczące zapraszania do nas wielkich, światowej sławy zespołów baletowych (ciekawe skąd na to wezmą kasę). Na pewno nie będzie operetki, której Państwo Weiss nie lubią. No i nasze tancerki zeszły i za ich rządów raczej nie wejdą znów na pointy :sad: . Państwo W. zdecydowanie kierują całą promocję na młodych ludzi omijających Operę z daleka...

heh, mam nadzięję, że .:Agga:. się nie obrazi jak przytoczę jej słowa:
Pan Weiss na spotkaniu ze studentami, trochę żartobliwie opowiadał o młodych ludziach omijających szerokim łukiem naszą Operę (gestukulował przy tym odpowiednio, rysując rękami w powietrzu naprawdę ogromny łuk i pokazując całym sobą jak bardzo młodzież nie chce się tu zbliżyć, nawet fizycznie, przechodząc po prostu obok). Powiedział, że zblizając się do tego miejsca, całe mnóstwo studentów przechodzi wręcz na drugą stronę ulicy, by przypadkiem nie zbliżyć się do tego sztywniackiego budynku jakim jest Opera...
Na co Agga szeptem do mnie na ucho:
-Jak mają nie przechodzić, skoro po drugiej stronie ulicy jest Politechnika...? :twisted: :lol:

...tutaj moja wolna interpretacja: trudno mi jest uwierzyć by Ci wykształceni (i to humanistycznie i baletowo) ludzie, jakimi są Państwo Weiss nie doceniali klasyki i tak bezmyślnie odrzucali cały dotychczasowy taneczny dorobek baletu z którego wyrósł również ten ich Kylian i cały modern. Z resztą jeśli mogę tak powiedzieć sama Izadora "wychowała" się na tym w szkole baletowej i na pewno czerpie instpiracje nie tylko od współczesnych twórców... Mam wrażenie, że mówią o tym odwrocie od klasyki na wyrost, traktując to jako chwyt marketingowy na tych, którzy uwazają Teatr Operowy za miejsce dla "sztywniaków". Ich czasem aż, wyśmiewanie baletu - choć strasznie mnie boli - mam nadzieję, że jest po prostu podstępem na dotychczasowych "ignorantów" tańca, którzy na "nudny" balet klasyczny nie przyjdą, ale na współczesny już tak...
Mam wrażenie, że Państwo Weiss poprostu trochę na wyrost kreują się przed młodzieżą na super nowoczesnych...Bo klasykę na pewno dobrze znają i to co w niej dobre mam nadzieję, że cenią...

Swoją drogą, przecież ja sama dość niedawno polubiłam balet, odkrywając ze zdziwieniem że nie jest on "różowy". Przecież też go odkrywam zaczynając od dzieł łatwiejszych. A o tym, że "Jezioro..." jest jednak ok i że mogę zrozumieć co widziano w nim przez te wszystkie lata, przekonałam się, można powiedzieć, że prawie wczoraj (heh, swoją drogą, zachwyciłam się nim, trochę dzięki przybyciu do gdańska właśnie tzw. "grupy pogromców klasyki" - ach ta przewrotność losu! :wink: )


Ech, mam nadzieję (oj złudna, naiwna nadzieja!..ale coż pozostało?), że w zgiełku tego wszystko co robi się teraz w Operze strasznie komercyjne, pozostanie choć trochę tego co naprawdę wartościowe...
nathaliye
Posty: 2264
Rejestracja: czw wrz 27, 2007 6:51 pm

Post autor: nathaliye »

a ja przypadkiem trafilam na zdjecia z proby generalnej http://kultura.wp.pl/gid,9758911,title,44-nowy-spektakl-Opery-Baltyckiej,galeria.html
ODPOWIEDZ