Olimpia pisze:[quote79="Joanna"][quote79]
Bez przesady, nie zamierzam na forum [u79]baletowym[/u79] udowadniac nikomu, ze jednak taniec to moze byc cos wartosciowego i sensownego. Po to wchodze na forum baletowe, aby pisac z osobami, ktore podzielaja moje pasje, a nie na nowo udowadniac, ze 'jednak warto', i wcale nie jestem glupia, poswiecajac sie temu. Mozesz poczytac inne posty - po to bylo tyle pisane, zeby ktos to sobie mogl przeczytac, a wiesz mi ze bylo to skoro ciekawych rzeczy.[/quote79]
Joanno, on tylko poprosil o opinie, rade. Nikt Tobie nie kazde odpowiadac. Wiec nie musisz po raz kolejny czegos udowadniac. To jest forum zwiazane z baletem, wiec takie pytanie ma racje bytu na tym forum. Ojcec pyta czy warto corke wyslac do OSb, to powazny krok. A kogo lepiej zapytac niz nie ludzi ktorzy sie tancem zajmuja? To kwestia [u79]baletowa[/u79] , wiec kto chce moze odpowiedziec. Ciebie nikt nie zmusza jak Ci sie nie chce.[/quote79]
Ano święte słowa - kogo lepiej zapytać niż ludzi którzy tańczą od dawna i już tą drogę przeszli. Taki był zamysł i myślę że nikogo nie obraziłem. Oprócz słów czasem warto zwrócić uwagę na formę. Specjalnie post był hmm mało poważny, bo choć sprawa jest poważna i jak najbardziej dla mnie ważna, to starałem się ubrać ja w słowa nieco luźniejsze.
Łopatologicznie rzecz ujmując zastanawiam się - czy krocząc drogą baletu częściej bywa się w niebie czy w piekle. Czy te pobyty w piekle rekompensowane są nawet niechby chwilowymi wzlotami.
Tego przeca nie wiem

A oceniam na podstawie szczątkowych obserwacji - patrząc na Panią Karolinę można założyć, że warto, czuć w niej ogień a to jest to co uważam niezbędne w artystycznym działaniu. Aleee
Jedziemy teraz po bandzie - szanując forum baletowe nie chcę pisać takich rzeczy ale dla przestawienia swoich poglądu myślę, że warto.
Parę lat temu kuzynka mojej córki chciała sie zapisać na balet, i nawet się chyba zapisała/chodziła ale trafiła na nauczycielkę traaaaaggeeediiiaaaa.
Chodzące nieszczęście z poczuciem osobistej klęski i cholera wie czego jeszcze. No bardziej zrazić do baletu to NAPRAWDĘ trudno. Nie umiem ocenić czy była dobrą baletnicą czy nie ale pieniądze dostawała więc pewnie coś umiała. Ale wyobrażając sobie moja córke w takiej postawie życiowej to naprawdę bym jej zabronił i już. Zero radości piękna jeszcze mniej.
Mam tylko takie przykłady - więc w pewnym sensie skrajności. Zaczynając wątek chcę się dowiedzieć więcej

Miłe Panie (szczególnie Joanno), w żadnym razie nigdzie nie twierdziłem, że balet to coś niewartościowego ! Temu służyły wszystkie nawiasy cudzysłowy i inne uśmieszki. Jeśli były nie zbyt wyraźne powtórzę otwartym tekstem - uważam balet za działalność tak piękną ale i poważną że aż warta rozwagi.
Jakiekolwiek decyzje i tak będą podejmowane później. OSB to jak na razie dla mnie jeszcze całkowita abstrakcja i wspomniałem o tym bo wyczytałem, że jest cóś takiego. I powiedzmy jest to wyższy stopień "zabawy" (znów użyłem cudzysłów !!

)
Postów na forum jest baaardzo dużo - o tym już pisałem, przedzieranie sie przez te stosy dla osoby z boku nie jest łatwe, dlatego dziękuję Kasi za konkretne linki - ułatwiają życie !!

Wyczuwam - Joanno z twoich odpowiedzi że nie raz musiałaś sie tłumaczyć ze swojej pasji. o dla mnie też cenna informacja

Po pierwsze stereotypy które naświetliłem a które Cię tak ubodły trzymają się wśród ludziów dobrze, ale i po drugie przeszkadzają tylko trochę - można sie zirytować na następnego ignoranta (ciśninko podskoczy a to kawy mnie si wypije

) ale i tak robimy swoje. Miedzy innymi o takie informacje mi chodzi
Pozdrawiam
Torin