Ja też... tego, że się tak późno obudziałam z tym wszystkim... Że tak późno zrozumiałam jak bardzo podoba mi się (no i co tu dużo mówić) kocham balet... Żałuję tego, że cały rok zwlekłam z zapisaniem się na zajęcia, dlatego, że się wstydziłam i bałam...
A co do warsztatów to ja żałuję, że nie jeździłam wcześniej do Kielc - teraz to już nie ma mowy żeby nie jechać - powiedziałam mamie, że chcę tam jeźdić za każdym razem jak będą. Zgodziła się :D
[quote:a10bd8a1dd="shadow"]ja zaluje, ze przez dlugi czas to chodzilam na balet z przyzwyczajenia.... w ogole nie myslalam o tym co robie na lekcjach, tak po prostu sobie chodzilam
[/quote:a10bd8a1dd]
ja tak samo, tyle, ze ja trenowalam. żaluje, ze nie robilam tego z serca tlyko z przyzwyczajenia. a jak zrozumialam ze ja to poprostu kocham i chce to robic bylo juz za pozno na takie zmiany...
aha - żałuję jeszcze, że w porę nie zdecydowałam się na osb, może wtedy wszystko
potoczyłoby się inaczej:) chyba jestem jedną z wielu osób, które żałują nie pójścia do osb.
ja tazke zaluje ze nie poszlam na balet, przez 4 lata chodzilam do szkoly baletowej na zejecia jako kilkuletnie dziecko, nauczycielka chciala zebym sie zapisala do szkoly baletowej ale mialam problemy z biodrami i niestety nie pszlam (troche tez interwencja mamy), teraz poznlam ludzi ktorzy odeszli z sb z powodu kontuzji i nie moga juz tanczyc, wiec zrozumialam decyzje mamy bo wlasnie tego sie obawiala ale toche zalu w sercu zostalo...