Strona 2 z 8

: pn sty 23, 2006 8:02 am
autor: Paula
Ja nigyd nie zapomnę mojej jednej niestety lekcji z p. Ewą Głowacką jak tańczyłam w Operze. Razem z tancerzami Opery, razem z Izabelą Sokołowską i Maksimem Wojtulem i ja razem z paroma dziewczynami. Ona zwracała uwagę na najmniejsze detale ułożenie rąk . Nigdy nie zapomnę "ręce jakby przez niebo". To było świetne doświadczenie.

: pn sty 23, 2006 9:57 am
autor: kamita
Ja przez chwilę też miałam zajęcia z P.Głowacką, potwierdzam, były naprawdę super!
Przez ostatnie wakacje chodziałam do szkoły gdzie zajęcia były prowadzone przez Krzysztofa Swaczynę muszę powiedzieć, że było bardzo ciekawie i rzeczywiście nie skąpił pochwał a jakoś fajnie się człowiekowi robiło jak został pochwalony.
Teraz mam zajęcia z p. Marią Zajdler i bardzo mi się podoba sposób prowadzenia zajęć. Jako nauczyciel jest rewelacyjna, wkłada w zajęcia mnóstwo energii i potrafi tak zachęcić żeby jeszcze ostatki sił wykrzesać z siebie.

: pn sty 23, 2006 6:36 pm
autor: Joanna
[quote:f267d21d34="Paula :)"]Ja nigyd nie zapomnę mojej jednej niestety lekcji z p. Ewą Głowacką jak tańczyłam w Operze. Razem z tancerzami Opery, razem z Izabelą Sokołowską i Maksimem Wojtulem i ja razem z paroma dziewczynami. Ona zwracała uwagę na najmniejsze detale ułożenie rąk . Nigdy nie zapomnę "ręce jakby przez niebo". To było świetne doświadczenie.[/quote:f267d21d34]

No to prawda, że p. Głowacka właśnie zwraca uwagę na takie detale, jak minimalna różnica w ustawieniu dłoni, palców, ich 'plastyczność', itp. W sumie to chyba dokładnie tak powinno być ;)

~.~.~.
A generalnie jeśli chodzi o nauczycieli... Tak jak ktoś wspomniał wcześniej, zupełnie inaczej jest pracować z kimś na warsztatach, a zupełnie inaczej, jak ktoś Cię uczy na co dzień, i jeszcze stawia oceny :?
Ja chyba mam szczęście, bo zawsze trafiam na dobrych nauczycieli (mówię o takim dłuższym nauczaniu), z których każdy ma jakaś swoją wizję, i wie co - i po co - robi.

Ale bywa różnie, właśnie wtedy, kiedy w grę wchodzą takie rzeczy jak ocenianie. Zdarzyło mi się czasami 'przepłakać' ocenę, kiedy czułam, że jest nieadekwatna do ilości mojej włożonej pracy, bo to jest szalenie trudna materia, żeby się nie porównywac z innymi, bo jak wiadmo każdy jest w innym miejscu, na innym etapie, i jest np. fizyczhnie dużo dalej, a mimo to jest lepiej oceniony...
trudno jest wtedy przypomnieć sobie, że wszystko się robi tak naprawdę tylko dla siebie :)

Lubię jak pedagog mnie poprawia, ale jeśli krytyki jest za dużo, to po jakimś czasie automatycznie pojawia mi się niechęć do ćwiczeń, blokuje mnie to - mam tu na myśli szczególnie takie rzeczy jak improwizacje, gdzie tak naprawdę pokazuje się to, co się ma (tudzież czego nie ma), i nie ma się gdzie ukryć za jakimś układem. Wtedy krytyka, jesli jest jej za dużo, lub idzie jakby w 'zbyt szybkim tempie' mnie zamyka, zaczynam się stresować, że 'o teraz trzeba być twórczym, i to na siłę (co jak wiadomo, niekoniecznie jest dobrym rozwiązaniem)'.

: pn sty 23, 2006 6:58 pm
autor: Kasia :))
co ja moge powiedziec. moja wychowawczyni na samym poczatku mnie chwalila a potem mialam ten caly problem z nogami i wiele rzeczy nie moglam zrobic i wtedy sie zaczelo. ona albo sie na mnie darla i mowila np "skacz wyzej", podczas gdy ja stop od ziemi oderwac nie moglam mimo ze bardzo sie o to staralam. no i puszczala focha. a focha takiego ze przez rok sie do mnie nie odzywala :? :(
tego najbardziej nie lubie. chodze do ogniska, place za zajecia a ona zwyczajnie sie nie odzywa i mnie olewa.
i takie fochy to juz jej w nawyk weszly [w naszej klasie nie ma takiej dziewczyny na ktora sie jeszcze nie sfochowala].
ostatnio tylko zrobila sie jakas taka mila, az do przesady. i bardzo dobrze :D
tez byl okres ze miala pupilki ale teraz wszyscy sa raczej na rowni.
wole zeby sie na mnie darla niz zeby siedziala cicho patrzac jak cwicze gdy jestem akurat tylem do niej ... :|

a rozciaga nas p Kasia ktora jest bardzo wymagajaca i niezle daje w kosc ale jest przy tym sympatyczna i dokladnie taka jak powinien byc kazdy nauczyciel :D

od wspolczesnego mamy p Marzenke ktora jest rowniez bardzo mila osobka i dobrze sie z nia pracuje.

od ludowego mialysmy p Stenie ktora jest w porzadku ale dziala troche pod wplywem p Basi, gdyz to "kolezanki od serca".

: pn sty 23, 2006 9:18 pm
autor: Marysia W
Ja spotkałam się w swoim życiu z już paroma pedagogami (no, ośmioma najwyżej na różnych ogniskach i warsztatach) ale nikt nie dorówna p. Tamarze i p. Ałle! :lol: Pani Tamara Beer i pani Ałła Karpuchina posiadają tę zdolność która nazywa się WYTŁUMACZENIE.
A, i pupilków nie cierpię. :evil:

: czw lut 02, 2006 9:37 am
autor: .:Agga:.
Tez strasznie nie lubie jak nauczyciel wybiera sobie kilka osob i w sumie po pewnym czasie okazuje sie ze tak naprawde pracuje tylko z nimi. Uwielbiam jak nauczyciel jest wymagajacy i utrzymuje dyscypline na zajciach. Kiedys uwazalam ze lepiej jest jak nauczyciel zamiast chwalic zwraca nam uwage na to co ribimy zle ale ostatnio przekonalam sie ze jesli caly czas dostajemy informacje na temat tego co robimy zle i co jeszcze musimy poprawiac to popewnym czasie odechciewa sie "starac" a kiedy nauczyciel pochwali nas za to co robimy dobrze to cwiczy sie z wieksza ochota.
Marysiu mozesz wytlumaczyc na czym polega zdolnosc do tlumaczenia? Jak jest z cierpliwoscia u Twoich nauczycielek?

: czw lut 02, 2006 10:18 am
autor: mirrorball
Lubię dyspcyplinę na zajęciach i kiedy nauczyciel ma cierpliwość, tzn pokazuje coś kilka razy jeśli jesteśmy akurat w niżu intelektualnym ;)


Strrrrasznie nie lubię generalizowania ('Ty [b:62883fd3a2]zawsze[/b:62883fd3a2] wypadasz z koła', 'Ty[b:62883fd3a2] nigdy[/b:62883fd3a2]..' etc ) Wtedy wychodzi, jakbym się nigdy nie starała tego poprawić. 'Masz problemy z ..' - brzmi łagodniej, a efekt podobny ;)

Oczywiście - wybieranie pupilków też jest niedobre. Pedagog musi być konkretny i to, że ma konkretną wizję nie wystarczy, musi umieć przekazać to, co chce zobaczyć. ( bo czy ktoś lubi uwagi typu 'nie tańcz jak kelner na własnym weselu' ? :roll: ) ;)

pozdrawiam
m.

: czw lut 02, 2006 11:16 am
autor: czekoladka
jesli chodzi o taniec wspolczesny to narazie udalo mi sie pracowac tylko z meszczyzna byl to A. Morawiec zajecia z nim wspominam wspaniale zero jakiego kolwiek stresu przyjemne zajecia i czuje ze bardzo duzo z nich wynioslam poprostu liczy sie tez podejscie a nie tylko odwalenie jakies roboty jak to niektorzy pedagodzy i nauczyciele robia
Pozdrawiam :wink:

: czw lut 02, 2006 2:31 pm
autor: Kasia G
[quote:5ff0c9b227="czekoladka"]A. Morawiec zajecia z nim wspominam wspaniale zero jakiego kolwiek stresu przyjemne zajecia i czuje ze bardzo duzo z nich wynioslam :[/quote:5ff0c9b227]

Miałam tylko okazję obserwowac zajęcia Andrzeja Morawca, ale to było WIDAC jak znakomity to pedagog i jak wiele potrafi w spsób przyjemny a nawet zabawny czasami z ludzi wykrzesać - bardzo to było ciekawe

: czw lut 02, 2006 5:36 pm
autor: czekoladka
prawda Kasiu nawet sam jego wyglad jest bardzo smieszny i sympatyczny nam ukladal spektakl "Sarny" i mówił że to jest jego ukłon w strone kobiet
Pozdrawiam