POLSKI BALET NARODOWY

Dyskusje o spektaklach, programach TV, książkach, artykułach, nagraniach CD/video/DVD, fotografii, stronach internetowych;
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

Dyskusja na temat repertuaru czy to klasycznego czy współczesnego w PBN zwykle gdzieś tam opiera sie o argument "kto by na to chodził" - i potem okazuje się, ze na trzy Świeta wiosny w jednym wieczorze nie można było dostać biletów, za to inne wieczory baletowe o najwyższej wartości artystycznej świeca pustkami nad czym boleje, a na Dziadka do orzechów i zapewne kazde Jezioro jakie by sie nie pojawiło będa komplety. Zatem opowiadam się za różnorodnością możliwą do prezentacji w ramach ilości spektakli w sezonie i sensownego ich przygotowania (w obecnym trybie pracy TW-ON i PBN niemal każdy balet wraca na scene nie cześciej niż raz na pół roku co wymaga wielu prób wznowieniowych) w ty sezonie dzieki festiwalowi szekspirowskiemu jest lepiej bo większość wystawianych (wznawianych baletów) to przygotowanie do prezentacji festiwalu.

Z wymienionych wyżej tytułów klasycznych jak najbardziej Córka źle strzezona bo to dokładnie taka sama pozycja o takich samych walorach jak Kopciuszek )jesli mówimy o wersji Ashtona) w dodatku małoobsadowa, można ją czesto prezentować i wylansować jako balet dla dzieci. I Giselle - podobnie jak Jezioro podstawa repertuaru i wykształcenia tancerzy. Balety klasyczne w sensie najczystszej techniki wykorzystanej, jak i choreografii duże zespoły musza wystawiacz dla zachowania kondycji tegoż kiedy już trzeba zatańczyć 8 "Dziadków" czy 4 "Jeziora" ;)

Co do kreacji i "nudnego Zygfryda wzdychającego i chodzącego po scenie przez 4 akty" to wszystko zalezy od wykonawcy i wersji choreograficznej - trudno powiedzieć, aby Nurejew w swoim berlińskim Jeziorze 4 akty chodził po scenie. Zresztą w opinii solistów baletu Zygfryd stoi na czele najtrudniejszych partii do wykonania, choćby ze względu na dwa adagia (partnerowanie - niedoceniany element występu solisty) i wariacje w I akcie i czarnym pas de deux.

Ali, czy to nie Ty zawsze narzekałeś, ze zbyt wielką wage przykładam do technicznej strony wykonania, a za mało do interpretacji i kreacji? Otóż własnie uważam, ze w każdej z partii klasycznych można stworzyć (i to dopiero sztuka!) wyrazistą kreacje - ale na pewno sprawa jest trudniejsza niz w bardziej aktorskich baletach XX-wiecznych. I uwielbiam, gdy moge taka kreacje obejrzec i docenić :) Nie znaczy to, że nie uwielbiam baletów, jak "Sen nocy letniej" czy "Poskromienie", bo to perły, rozkosznie się je ogląda. Ale jednak czekam na wznowienie "Bajadery" - tylko "kto będzie na to chodził " ... ;)
Ali
Posty: 845
Rejestracja: sob sty 14, 2012 2:59 pm

Post autor: Ali »

Zgoda Kasiu. Te trzy „Święta” w jednym wieczorze to był strzał w dziesiątkę, ale już z „Echami czasu”, a jeszcze bardziej z niezwykłymi „Perłami XX wieku” było chyba gorzej. Niestety gusty naszej masowej widowni baletowej wciąż pozostawiają wiele do życzenia. Gdzież jej do paryskiej, berlińskiej czy londyńskiej (o nowojorskiej, łaknącej na co dzień Balanchina nawet nie wspomnę).

Że „Córka” dla dzieci? Może i tak, ale czy niegrzeczna pannica romansująca ukradkiem z kawalerem przez okno lub w stodole to w dzisiejszych czasach dobry wzorzec :wink: moralnego (i patriotycznego oczywiście) wychowania dla polskiej dziatwy? Ciekawe co by na to powiedział obecny minister kultury. A „Giselle” bardzo cenię i lubię, ale raczej we wzorcowo romantycznych zachodnich wersjach, np. Tudora. Tylko jak nagonić na nią warszawską publiczność :? właśnie! Z Zygfrydem prawda - wszystko zależy od wersji, choć dziwię się tym, którzy uważają tę rolę za najtrudniejszą – może ze względu na partnerowanie, czyli najmniej efektowne zadanie dla solisty. Zygfryd nie zawsze ma zresztą wariację w I akcie, ma ją w trzecim – krótką i banalną choreograficznie. A poza tym :wink: chodzenie, siedzenie, dumanie, wzdychanie i dźwiganie nie zawsze eterycznych partnerek. W ostatnim warszawskim „Jeziorze” zawsze mu serdecznie współczułem kiedy męczył się z nazbyt masywną i chwiejącą się na palcach Odettą. Nie wiem natomiast, o którym berlińskim „Jeziorze” wspominasz, najpewniej o wersji MacMillana, która tam właśnie powstała i tańczył ją też czasem Nuriejew. Ale to była jednak oryginalna interpretacja MacMillana, pełna romantycznego uroku, fantazji i wspaniałych niespodzianek. A może myślisz raczej o autorskiej wersji wiedeńskiej Nuriejewa (także filmowej), gdzie rzeczywiście nawtykał on sobie jako Zygfryd więcej popisowych momentów, odwracając nieco uwagę od Fonteyn jako partnerki, która była już wówczas u schyłku swoich wcześniejszych możliwości technicznych.

Masz też rację, że w każdej klasycznej partii męskiej (papierowej z zasady niestety) można stworzyć jakąś kreację, pod warunkiem oczywiście, że realizator otworzy przed tancerzem taką możliwość. Jednak tradycyjnie ujęte role Alberta, Zygfryda, Desire, książąt w „Kopciuszku” i „Dziadku” są pod tym względem bardzo monochromatyczne – jak to w bajkach. I niewiele dają możliwości wyrazowych. Tak mi się wydaje.
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

Ali - istotnie chyba trochę mnie poniosło. Chcesz się śmiać, to się śmiejmy razem, nie jest to przecież zakazane.

Macie rację w tym co zauważacie. Ja mam chyba po prostu radziecki gust i radzieckie zamiłowania repertuarowe. No ale teraz mam w sumie bliżej do Lwowa niż do Warszawy, a ceny w Lwowie spadły na łeb na szyje w przeliczeniu na złotówki, co namiętnie wykorzystuję. W Lwowie będę się sycić klasyką, a do Warszawy mogę jechać na to co jest - choćby to były 2 tytuły klasyczne w sezonie. W moim narzekaniu chodziło mi o to, ze porównując zespół lwowski, czy obojętnie jaki średni zespół ukraiński z PBN - tam mają kilkanaście tytułów klasycznych tańczonych co rok, a u nas może 3 i to bez wielkiej klasyki.
Co do Giselle - uwielbiam. Uwielbiam wykonanie z Dianą Vishneva, ale też z szanona radością oglądam Giselle lwowską. Jest to też znamienne - Giselle mają w repertuarze wszystkie znaczące zespoły, a w Polsce nie można zobaczyć jej kompletnie nigdzie od wielu, wielu lat.
Co do Jeziora łabędziego - jedno z najcudniejszych, jakie widziałam na żywo to to w Wilnie z gościnnym znanym nam Robertem Gabdullinem. Po wyjściu z teatru nie mogłam spać, w dodatku przez większą część spektaklu bałam się, ze tak szybko sie skończy. Zygfryd w jego wykonaniu być świetny. O dziwo powiem, że w życiu bym go nie podejrzewała o taką ekspresję, w Warszawie nie miał tyle wyrazu i dynamiki. Z tego co słyszałam wynikało to z tego, ze dano mu tam dowolność i było mało czasu na próby co wynikało z tego, ze był to 1, gościnny występ.
Reasumując - nie zgodzę się, że te 2 tytuły można pominąć. Dla mnie jest to wielka strata. Jest to wielkie szczęście móc widzieć w skali roku całą klasykę, wszak klasyka to coś, co przetrwało setki lat, co świadczy o jakości.
Korsarz podobnie, wykonanie z Malakhowem z USA, do którego książeczkę napisała K.G. oglądam z radością co x czasu, wykonanie lwowskie też jest bardzo przyjemne. Spektakl ładny muzycznie, ciekawy choreograficznie, a pw posiadający dużą ilość ról ważnych przez co można oglądać skomplikowane układy w wykonaniu nie tylko 2-3 tancerzy.
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

Pojawiły sie już obsady na Sen nocy letniej :)
Maksim Wojtiul tańczy tylko 2 razy, w tym w moim dniu 7 II:

Obsada !:

Yuka Ebihara
Hipolita / Tytania

Vladimir Yaroshenko
Tezeusz / Oberon

Maksim Woitiul
Filostrat / Puk

Mai Kageyama
Helena

Paweł Koncewoj
Demetriusz

Dagmara Dryl
Hermia


II obsada:


Yuka Ebihara
Hipolita / Tytania

Vladimir Yaroshenko
Tezeusz / Oberon

Patryk Walczak
Filostrat / Puk

Aneta Zbrzeźniak
Helena



. W jednej z obsad zamiast Maksima Patryk Walczak , który w tym sezonie tańczy wszystkie ważne role i chyba wybija się na najlepszego polskiego tancerza (w sensie rdzennego Polaka). Szkoda, że nie będę miala szans być na wszystkich obsadach, bo każdą z różnych względów warto zobaczyć
Ali
Posty: 845
Rejestracja: sob sty 14, 2012 2:59 pm

Post autor: Ali »

[quote26="Sagittaire"]Pojawiły sie już obsady na Sen nocy letniej :) Maksim Wojtiul tańczy tylko 2 razy... W jednej z obsad zamiast Maksima Patryk Walczak... [/quote26]
Dzięki za sygnał obsadowy. Przejrzałem. Woitiul tańczy nie 2, ale 4 razy - na zmianę swojego świetnego premierowego Demetriusza i Puka, którym jako pierwszy był Walczak - doskonały w premierze. Szkoda więc, że nie zobaczysz go Sagittaire w tej roli, no chyba, że widziałaś już wcześniej. Moją uwagę zwróciły jednak debiuty Szabó i Walczaka w urokliwej roli Lizandra, dawno nie widzianej Dryl w roli Hermii, a przede wszystkim Kageyamy w kolejnej komicznej roli Heleny - jestem pewien, że będzie zaskakująca. Masz rację, że każdą z tych obsad z różnych względów warto zobaczyć, będę polował na wejściówki. Ale najważniejsze, że w głównych rolach - niezmiennie Ebihara i Yaroshenko :smile: niezrównani. Zapowiada się seria świetnych przedstawień.
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

Tak, bardzo mnie cieszy Mai Kageyama w roli Heleny, bo ta dziewczyna ma taką b fajną zadziorność na scenie, a przy tym jest b zabawna. Specjalnie sobie kupiłam bilet w I rzędzie, mimo, że perspektywa jest nieco zaburzona, bo zawsze mnie ciekawiła gra aktorska, a ją najlepiej zauważa się z bliska. Będzie tym ciekawiej, ze i Maksim i Mai są bardzo wyraziści aktorsko. Widać to choćby na zdjęciach Mai z poskromienia.

Czy widział ktoś Patryka Walczaka w Dziadku do orzechów (w debiucie w ostatnich dziadkach)? Bardzo jestem ciekawa jak wypadł, bo to b znaczaca rola i dużo pokazuje. Partyk Walczak w szkole był rewelacyjny, potem było jakieś tąpnięcie, ale od jakiegoś czasu wyraźnie się wyróżnia. Mocno trzymam kciuki, bo to najciekawiej chyba zapowiadający się Polak w PBN.
Ali
Posty: 845
Rejestracja: sob sty 14, 2012 2:59 pm

Post autor: Ali »

[quotedd="Sagittaire"]Tak, bardzo mnie cieszy Mai Kageyama w roli Heleny...[/quotedd]
A ja się cieszę także z Dagmary Dryl w roli Ofelii (bo ogłosili też obsady "Hamleta" http://teatrwielki.pl/repertuar/kalendarium/2015-2016/hamlet/ ) i wiele sobie po tym wyborze obiecuję. Są też inne debiuty.
Asieks
Posty: 2
Rejestracja: śr sty 20, 2016 9:17 am

Post autor: Asieks »

http://teatrwielki.pl/teatr/polski-balet-narodowy/audycja/ Pastor i Jezioro Łabędzie
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

[b39]BOLERO (Pastor – premiera)
CHOPINIANA (Fokin / Fadeyechev – premiera)
CHROMA (McGregor – premiera)
JEZIORO ŁABĘDZIE (Pastor – premiera)
NOWY BALET (Weiss – premiera)
[/b39]
Jeżeli chodzi o mnie osobiście, to bardzo mnie cieszy i bardzo ciekawi wszystko może poza Nowym Baletem w chor. Weiss choć przyznaję, że istnieje jakaś logika w tym wyborze, skoro zgodnie z zapowiedziami PBN ma być zespołem o poziomie światowym, ale też polskim, a zatem dającym szansę polskim tancerzom i polskim choreografom i prezentujacym co ciekawego w polskim tańcu się dzieje. Był Przybyłowicz, byli ludzie związani z PBN, logiczne jest zatem i zaproszenie Weiss`a do współpracy.

Co do McGregor to niewątpliwie będzie to ciekawe i rozwojowe dla wielu tancerzy.

Natomiast ogromnie cieszę sie, że wreszcie do zobaczenia będzie CHOPINIANA, która jest dla mnie subiektywnie perełką i muzyczną i choreograficzną, a którą widziałam jedynie w wykonaniu baletu lwowskiego i uczniów szkoły baletowej (w łódzkiej SB była na koncertach i dyplomach). Chopiniana zawsze mnie wzruszała i wywoływała we mnie wielkie wzruszenie, mimo że nigdy nie widziałam jej w wykonaniu tancerzy tak dobrych jak w PBN. Jest to też chyba moim zdaniem propozycja idealnie dopasowana do naszych wybitnych tancerzy przede wszystkim dla Yuka Ebihara i Vladimir Yaroshenko, którzy mają w ruchu wielką elegancję, dostojność, którzy w tym repertuarze na pewno świetnie wypadną.

No i Jezioro, które dla mnie jest najlepszym baletem na świecie. Mimo, że osobiście raczej preferuję klasyczne Jezioro i chyba bardziej bym widziała w PBN klasyczne Jezioro zrobione tak jak nasz Bajadera przez jakiegoś rosyjskiego choreografa, to jednak zawsze z ciekawością oglądam inne wersje Jeziora jak np bardzo modernowe Jezioro łódzkie tańczone na boso i w przewrotami itd. Język choreograficzny Pastora uwielbiam i sądzę żeby jego ruch mnie kiedys zawiódł. Pastor jest też gwarantem idealnego dopasowania do ról, bo mam wrazenie że wydobywa on jako choreograf z tancerzy to czego nikt inny nie potrafi. Będzie to wiec na pewno dla mnie obok Chopiniany premiera roku, którą mam nadzieję zobaczyć kilka razy. Na koniec cytat z Pastora; krótkie zdanie o Jeziorze, ale ciekawe:
A[i39]:A Panu co jest bliższe? Pina Bausch czy ,,Jezioro łabędzie”?
Pastor: Obydwie estetyki. Taniec Piny Bausch odbiera się bardziej bezpośrednio. A klasyczny balet przemawia do widza uniwersalnie. Na świecie jest powrót do klasyki. „Jezioro łabędzie” jest właśnie kwintesencją kobiecości! Musimy przecież uwierzyć, że książę, który zakochał się w łabędziu, widział w nim kobietę[/i39].http://www.elle.pl/kultura/artykul/krzysztof-pastor-misja-milosc[/u]
Ali
Posty: 845
Rejestracja: sob sty 14, 2012 2:59 pm

Post autor: Ali »

Popatrz Sagittaire, jak szybko spełniają się czasem marzenia. Niedawno mówiliśmy o „Giselle”, a ja dodatkowo wspominałem „Sylfidę” – będziemy mieli „Chopiniana”, ekstrakt tego co w tamtych obu najcenniejsze. Tęskniłaś za „Jeziorem” i ma być – wierzę, że nietuzinkowe. Do tego jeszcze Weiss – to dość zaskakujące, ale widziałem niedawno jej „Fedrę”, interesującą. McGregora nie komentuję i „Bolera” także – wiadomo, hity. Ale widzę także „Bajaderę”, „Don Kichota”, „Dziadka”, „Poskromienie”, „Casanovę”, „Romea” i kilka innych baletów współczesnych. Zapowiada się bogaty sezon.
ODPOWIEDZ