POLSKI BALET NARODOWY
[quote13="venus-in-furs"]...jak dotąd nigdy jeszcze nic w TW nie zrobiło na mnie tak dużego wrażenia....[/quote13]
Podoba mi się Venus autentyzm Twojej reakcji,
w końcu takich właśnie przeżyć trzeba sobie życzyć w kontakcie ze sztuką. Odnoszą jednak wrażenie, że masz spore zaległości w poznawaniu repertuaru TW, albo... powinnaś częściej chodzić do teatrów off-owskich niż do opery. Ty byłaś wstrząśnięta, a ja dla odmiany zawiedziony z lekka propozycją Roberta Bondary. Bo coraz bardziej odchodzi od baletu, a nawet od tańca. Głowę ma pełną różnorodnych pomysłów i fascynacji, inscenizuje z fantazją, ale nie rozwija się jako choreograf. Tworzy rodzaj ekspresyjnego teatru ruchu, do którego wcale nie są mu potrzebni wysokiej klasy tancerze. (Właściwie nie wiem po co zaprosił do współpracy tak wybitne solistki, jak tu Ebihara, Fiedler czy Liashenko, skoro zupełnie nie korzysta z ich warsztatu.) Chwilami jest to wszystko wyraziste i nawet ładne plastycznie, nie bez zasługi scenografa Borisa Kudlicki. Ale dla mnie to trochę mało na scenie opery i baletu. Nie bardzo wyczuwam do czego zmierza Bondara jako twórca, bo przecież ciągle jest na początku drogi. Jednak jego "Nevermore...?" przyjmuję raczej jako piękną (momentami) baletową katastrofę - w dobrej sprawie. Cieszę się więc, że robi wrażenie, żałuję tylko, że nie na mnie.
Nic na to nie poradzę.
Podoba mi się Venus autentyzm Twojej reakcji,
-
venus-in-furs
- Posty: 660
- Rejestracja: wt lip 27, 2010 10:58 am
No właśnie - ciągle jest na początku drogi. Doceniam to, że próbuje nowych rzeczy, trudno też prognozować, jak to się rozwinie. I muszę przyznać trafną ocenę mojej sytuacji
- miałam prawie roczną przerwę od scen wszelakich, czterogodzinne dojazdy na zajęcia nie pozostawiały miejsca na cokolwiek innego. Niemniej jednak sądzę, że Bondara po raz kolejny stworzył coś niesamowitego, właściwie nie jestem pewna, czy mogę się zgodzić ze stwierdzeniem, że nie korzystał z warsztatu wybitnych solistek. Nie tylko ich technika przecież ma znaczenie. Zresztą zdaje się, że lubi pracować z konkretną grupą osób, więc można stąd wysunąć wniosek, że znalazł tancerzy, którzy go rozumieją.
Nie wiem Venus czy trafiłaś już na nowo-stary spektakl Ejfmana „Po drugiej stronie grzechu” wg „Braci Karamazow”. Wybierz się, bo jest on dobrym punktem odniesienia w naszej rozmowie o niewiadomej, do jakiej zmierza Bondara. Daleki jestem oczywiście od porównywania wciąż jeszcze debiutanta z uznanym mistrzem rosyjskiego baletu współczesnego i stawiania na równi swoich wobec nich oczekiwań. Dostrzegam też różnicę gatunkową między impresyjnym obrazem Bondary nt. skutków wojny a fabularnym baletem Ejfmana wg Dostojewskiego. Jednak oglądając to przedstawienie uświadomisz sobie, że efektowne igraszki teatralne między tancerzami a dekoracją, ruchome ściany, więzienne kraty, śpiewy, krzyki, klaskania, fruwanie na linach, gra świateł, toporne często (niestety) kolaże muzyczne, czy emisje tekstów, które dopowiadają bezradną czasem znaczeniowo choreografię (lub jej brak) - wszystko to i inne pomysły obserwowaliśmy już w balecie wielokrotnie, i pewnie nie raz jeszcze spotkamy. Nie neguję bynajmniej tego rodzaju środków inscenizacyjnych, ale same w sobie nie robią już na mnie wielkiego wrażenia. Co robi? To przede wszystkim solidna porcja nowej, twórczej, spójnej z muzyką choreografii (choćby tylko w światłach, na gołej scenie), ale operującej niebanalnym tańcem baletowym (bądź tzw. współczesnym) w wykonaniu wspaniałych tancerzy.
A tego właśnie coraz bardziej brakuje mi w kolejnych propozycjach Roberta Bondary.
Dla mnie spektakl Ejfmana byl udowodnienieniem kiczu na scenie i przerysowanej gry aktorskiej
A w woli ścisłości nie jest to taniec współczesny. Zapraszam do zaznajomienia sie z pracami takich tworcow jal lightfoot- leon, guecke, gat czy akram khan.Wtedy podyskutujemy o tancu wspolzesnym. Dlaczego na tym forum wypowiadaja sie ludzie, ktirzy zakończyli swoja edukacje na latach 80??
A w woli ścisłości nie jest to taniec współczesny. Zapraszam do zaznajomienia sie z pracami takich tworcow jal lightfoot- leon, guecke, gat czy akram khan.Wtedy podyskutujemy o tancu wspolzesnym. Dlaczego na tym forum wypowiadaja sie ludzie, ktirzy zakończyli swoja edukacje na latach 80??
[quote74="bibi86"]Dlaczego na tym forum wypowiadaja sie ludzie, ktirzy zakończyli swoja edukacje na latach 80??[/quote74]
Tego akurat nie wiesz bibi86, ale nawet gdyby tak było - nie był to najgorszy czas na baletową edukację. Byłoby gorzej, gdyby wymądrzali się tu ludzie, którzy ograniczyli swoją wiedzę wyłącznie do dorobku ostatniego 25-lecia. Byłaby ona kaleka i powierzchowna, bo pozbawiona korzeni. Choć i to się zdarza, niestety. A poza tym tu akurat mówi się przede wszystkim o balecie, o tańcu współczesnym (jakkolwiek go rozumiesz) też pogadasz na tym forum, ale raczej pod adresem: http://www.balet.pl/forum_balet/viewforum.php?f=26
Tego akurat nie wiesz bibi86, ale nawet gdyby tak było - nie był to najgorszy czas na baletową edukację. Byłoby gorzej, gdyby wymądrzali się tu ludzie, którzy ograniczyli swoją wiedzę wyłącznie do dorobku ostatniego 25-lecia. Byłaby ona kaleka i powierzchowna, bo pozbawiona korzeni. Choć i to się zdarza, niestety. A poza tym tu akurat mówi się przede wszystkim o balecie, o tańcu współczesnym (jakkolwiek go rozumiesz) też pogadasz na tym forum, ale raczej pod adresem: http://www.balet.pl/forum_balet/viewforum.php?f=26
[quotebd="bibi86"]Hmm Tak sie zdaza ze konczylem 9 letnia szkole baletowa i 9 lat historii tanca...[/quotebd]
Hmm. Ciekawe, czy z równym skutkiem co
naukę języka polskiego...
[quotebd]... spektakle ejfmana pokazaly Ze nuestety przechodzi juz do historii...[/quotebd]
Czemu "niestety"? To raczej komplement. Myślę nawet, że już przeszedł, czy się to komuś podoba, czy też nie. Zresztą należałoby tego życzyć każdemu choreografowi. A że sporo u Ejfmana "kiczu i przerysowanej gry aktorskiej" - tu akurat zgoda, ale to żadne odkrycie, taki jego styl i chyba szerzej - współczesnego baletu rosyjskiego. Są tacy, którzy przyjmują to bezkrytycznie, też się dziwię.
[quotebd]... poczucie estetyki sie zmienia[/quotebd]
No
nie wiem. Prawdziwe piękno zawsze pozostanie pięknem, niezależnie od przelotnych mód estetycznych.
Hmm. Ciekawe, czy z równym skutkiem co
[quotebd]... spektakle ejfmana pokazaly Ze nuestety przechodzi juz do historii...[/quotebd]
Czemu "niestety"? To raczej komplement. Myślę nawet, że już przeszedł, czy się to komuś podoba, czy też nie. Zresztą należałoby tego życzyć każdemu choreografowi. A że sporo u Ejfmana "kiczu i przerysowanej gry aktorskiej" - tu akurat zgoda, ale to żadne odkrycie, taki jego styl i chyba szerzej - współczesnego baletu rosyjskiego. Są tacy, którzy przyjmują to bezkrytycznie, też się dziwię.
[quotebd]... poczucie estetyki sie zmienia[/quotebd]
No
PS.
[quoteb4="bibi86"]... niesetety poczucie estetyki sie zmienia.[/quoteb4]
Nie dla wszystkich, bibi, i nie u wszystkich... Są też tacy, dla których w teatrze baletu i teatrze tańca mniej ważne są formy, język i estetyka, a bardziej przemawia do nich myśl, sens i wydźwięk - bez względu na środki wyrazu. I potrafią nie tylko zrozumieć, ale też coś mądrego na temat wyartykułować. Na przykład: http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/193255.html
[quoteb4="bibi86"]... niesetety poczucie estetyki sie zmienia.[/quoteb4]
Nie dla wszystkich, bibi, i nie u wszystkich... Są też tacy, dla których w teatrze baletu i teatrze tańca mniej ważne są formy, język i estetyka, a bardziej przemawia do nich myśl, sens i wydźwięk - bez względu na środki wyrazu. I potrafią nie tylko zrozumieć, ale też coś mądrego na temat wyartykułować. Na przykład: http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/193255.html
e
Powiem tak- o gustach sie nie dyskutuje. Jednakze jak sie okazuje -do histori nie przechodza Ci , ktorych krytyka zawsze chwali, ale Ci ktorzy mimo obstrzalów czasami ida pod prad. SWieto wiosny nizynskiego, to chyba najlepsze przyklad. Nie mowie ze jest to zawsze zasada, jednak dla mnie Ejfman teraz podkreślam teraz zmierza do komercji, i popisow na zbyt duza skale.. ( 4 obroty w powietrzu po czym szpagat na linach- nie jestem w cyrku). Nie przemawiaja mnie w nowym spektaklu tlumy corps de ballet nierowno tanczacych, zbyt przerysowana ekspresja. Jak to znajomy aktor powiedzial "sztuka aktorstwa nie polega na tym aby widz widzial ze grasz ale zeby poczul ze prowadzisz z nim dialog i byl w stanie Ci uwierzyć' spoRO ludzi niestety nie uwierzylo... ale u sa tacy ktorzy tak. Zatem pozostawmy subiektywne opinie i nie przekomarzajmy sie kto ma racje.