Wracam do niej raz jeszcze, bo zdarzyło się, że wzbudziła też ona moje mieszane odczucia. Myślę o udziale Vladimira Yaroshenki w scence „Arctic” podczas ostatniej edycji „Kreacji”, gdzie dołączył do grupki kolegów z corps de ballet, aby tupać buciorami
Chcę jak najszybciej zapomnieć o tym niefortunnym epizodzie w karierze Vladimira. I nawet wiem kiedy mi się to uda.
Ali, a kiedy byłeś na Kreacjach?
Hmm.. muszę przyznać, że wyszłam stamtąd z uczuciem, że deser, na który czekałam (od chwili, gdy poznalam kolejność i obsadę) nie był moim ulubionym deserem, zdecydowanie lepiej smakowało mi pewne danie główne, ale nie byłam też jakoś strasznie zawiedziona.
Uznałam, że było to dla mnie coś innego, nowego i z pewnym ładunkiem emocji, które jednak były właściwie pozytywne...
Nie umiem powiedzieć jednoznacznie.. nie do końca moja bajka a jednak jakieś dobre odczucia miałam podczas Arctic..
Na koniec promienny uśmiech Vladimira do publiczności, taki szczery, który właśnie przywołał w mojej pamięci rozmowę naszą na temat skromności VY.. ten finalowy uśmiech zrekompensował mi to, co nie do końca smakowało mi w tym deserze...
Ali, nie śmiem się porównywać, ale mam wrażenie, że wiele rzeczy podobnie widzimy a może nawet czujemy... nawet jeśli ja nie mam odwagi się tak kwieciście i pięĸnie wypowiadać w temacie..
Chyba wolę tę skromność i szczerość naszego artysty niż gdyby "były to już za niskie progi na jego lotne nogi." i nie wziąłby w tym udziału..
A emocje w tym warsztacie były i nawet cieszę się, że nie siedziałam w pierwszym rzędzie, bo chyba moje lekko chorujące ostatnio serce, nie wytrzymałoby takich wrażeń.