VLADIMIR YAROSHENKO

Słynni tancerze, zespoły baletowe, choreografowie, pedagodzy, tancerze polskich scen, krytycy, etc.;
Ali
Posty: 845
Rejestracja: sob sty 14, 2012 2:59 pm

Post autor: Ali »

[quote33="Kasia G"]w choreografii Pastora znakomity!...[/quote33]
Zobaczyłem wczoraj. Rzeczywiście znakomity jest w tej lirycznej ze szczyptą erotyzmu i bardzo współczesnej estetycznie sarabandzie Pastora. I Yuka Ebihara także! Masz rację Idris, przepiękny to był duet. Ale skupiając się tu na Vladimirze Yaroshence, to nie tak dawno jeszcze w "Śnie” jawił mi się on idealnie „neumeierowski”, w "Artifakcie" z kolei "forsythowski", a wcześniej w "Święcie” - doskonale „béjartowski”. Okazuje się jednak także bardzo „pastorowski”: silny, dynamiczny i pełen ekspresji w "Moving Rooms", a teraz znów poetycki, skupiony, precyzyjny, refleksyjny... Jakże zmienia się jego wizerunek sceniczny w zależności od choreograficznej stylistyki, „charakteru pisma” tanecznego. To naprawę zadziwiające.

Ja jednak raz jeszcze uległem również jego dyskretnemu urokowi w „Concerto Barocco”, co może wydawać się dziwne w odbiorze baletu George'a Balanchine'a. Wiadomo przecież powszechnie o niezwykłym uwielbieniu tego choreografa dla tańca kobiet, z którego uczynił on przedmiot niemal wszystkich swoich dzieł baletowych. Jednak patrząc wczoraj na jedynego w „Concerto” tancerza, uświadomiłem sobie raz jeszcze, jak dalece ważnym komponentem prac tego choreografa był jednak także mężczyzna, co nie dla wszystkich jest chyba takie oczywiste. A przecież to on jest u Balanchine'a wiecznym punktem odniesienia dla nieskończenie pięknego, baletowego tańca kobiet. To dla niego wszystkie te muzy roztaczają w tańcu swe niezliczone wdzięki. Jakby dla samego Balanchine'a, bo tancerz w jego baletach to jakby on sam – takie przynajmniej odnoszę wrażenie.

Wszyscy wiedzą i zauważają, że Mr. B. (jak go nazywano) ukształtował w Ameryce nowy typ i wizerunek współczesnej baleriny, do którego nikt już potem nie wniósł wiele nowego. Ale to także on wyplenił męski taniec z minoderii akademickich princów i narcystycznych ciągot gwiadorów okresu diagilewowskiego. Jego tancerze są nadal przystojni, zgrabni i eleganccy, ale zawsze męscy, silni, energiczni, pełni umiaru i dżentelmeńscy. Nie "gwiazdorzą" (o ile wiem, Mr. B. nie znosił takich zachowań ani u nich, ani u swoich tancerek - ani na scenie, ani poza teatrem). Oni po prostu są, naturalni jak ich pan Bóg stworzył – z ich męską postawą i męskim wdziękiem.

I tak jak wybrał Balanchine dla swoich tancerek charakterystyczną białą tuniczkę jako idealny jego zdaniem kostium ćwiczebny i sceniczny dla wyeksponowania piękna ciała współczesnej baleriny, tak tancerza widział najchętniej w białym podkoszulku z krótkim rękawem, czarnym trykocie do połowy bioder i śnieżnobiałych skarpetach z takimiż baletkami. Już na pierwszy rzut oka strój to bardzo męski, niemal sportowy. Czyż można lepiej ubrać współczesnego baletowego idola? Inna rzecz, że niełatwo znaleźć tancerzy, którzy spełniają kanoniczne oczekiwania Balanchine'a co do wyglądu, techniki tańca i sposobu bycia na scenie, a przy tym dobrze prezentują się w jego ulubionym kostiumie. Dla mnie takim tancerzem u nas jest właśnie Vladimir Yaroshenko, z jego „balanchinowskim” także urokiem. Chapeau bas i raz jeszcze wielkie brawa dla niego za wczorajsze „Concerto Barocco”.
Idris
Posty: 82
Rejestracja: ndz cze 09, 2013 7:55 pm

Post autor: Idris »

Jak ładnie napisane. :)
I jak zwykle dużo moich myśli werbalizujesz, Ali. Za co dziękuję. Za mało mam śmialości i przede wszystkim wiedzy, żebym czuła się w upoważnieniu do wypowiedzi ponad to, co czuję.

Dla mnie duet Yuki i Vladimira w "Arii", to było ucieleśnienie tego przepięknego utworu.
Zatykało mnie z wrażenia.
Łzy kręciły się w oczach i tylko, co jakiś czas, szlag mnie trafiał, że niektórzy ludzie mają odwagę w takiej chwili się odzywać! Uciszanie starszych ludzi w Teatrze jest dla mnie mało przyjemną czynnością.
(Offtopicznie bardzo chcę podkreslić, że właśnie starszych, bo różne każdy z nas ma doświadczenia z młodzieżą i dziećmi w Wielkim. A podczas tych dwóch wieczorów z Bachem, to dzieci siedzące w pobliżu mnie, zachowywały się idealnie, a od komentarzy najbardziej nie mogli powstrzymać się starsi państwo i to właśnie podczas tej Arii...)

Ja starałam się nie oddychać, było to tak piękne przeżycie.

I absolutnie zgadzam się z Tobą, Ali, co do "Concerto Barocco".
Strój dobrze podkreślał piękną posturę naszego tancerza, tak bardzo męską (ach te ramiona i klata :D :P) i jednocześnie baletowo subtelną, giętką i długą :). Posągową. Choć posąg to nie najlepsze porównanie do ciała tak pełnego elastyczności i ruchu.
Ali
Posty: 845
Rejestracja: sob sty 14, 2012 2:59 pm

Post autor: Ali »

[quotef0="Idris"]...Za mało mam śmiałości i przede wszystkim wiedzy, żebym czuła się w upoważnieniu do wypowiedzi ponad to, co czuję...[/quotef0]
Wiedza, Idris, nie ma żadnego znaczenia, gdy pragniesz wyrazić to, co czujesz. A to właśnie jest najcenniejsze. Myślę też, że takie szczere, osobiste wrażenia z kreacji scenicznych tancerzy - jeśli one do nich w ogóle docierają - sprawiają im wielką radość i satysfakcję, budują ich wewnętrznie i artystycznie. Potwierdzają, że ich indywidualne wysiłki trafiły na pogłębioną wrażliwość choćby jednego widza i wzbudziły takie lub inne, formułowane tutaj także przeżycia, że nie odbiły się od ścian ogromnej widowni, choćby najbardziej nawet rozklaskanej. A Vladimir Yaroshenko w sposób szczególny zasługuje na takie wynurzenia, nieprawdaż?

Co się zaś tyczy chamstwa na naszej widowni, to walcz z nim odważnie, bo kultury widza wcale nie gwarantuje nawet słono opłacony bilet do teatru. Mnie np. podczas tej pięknej arii wytrącił z równowagi sms w telefonie jakiejś wyfiokowanej pańci za moimi plecami. Ale cóż miałem zrobić? :? Zgromiłem ją tylko wzrokiem, ale chyba skutecznie, bo wychodząc, zawstydzona, najwyraźniej unikała mojego spojrzenia...
Ali
Posty: 845
Rejestracja: sob sty 14, 2012 2:59 pm

Post autor: Ali »

[quote36="Kasia G"]...rola Laertesa jest tu dość... nieduża, w porównaniu nawet do niektórych marginalnych (...). Sam zresztą ocenisz. Mnie się w tej roli Yaroshenko BARDZO podobał, ale właściwie dużo więcej nie mam do powiedzenia - pięknie zatańczył, był świetny aktorsko, pasował do roli idealnie, choć ja bym go chętnie zobaczyła tez jako Hamleta, a może przede wszystkim jako Hamleta[/quote36]
Już mogę ocenić i uważam, że Leartesa jest w spektaklu ile trzeba, tyle samo co u Szekspira. Co nie znaczy, że jest to rola nieduża, zwłaszcza w balecie, gdzie Jacek Tyski słusznie wykorzystał i rozbudował scenę jego pojedynku z Hamletem, której naturalna dynamika jest doskonałym pretekstem do komponowania wyrazistego tańca. W tym sensie Laertes wydaje się więc postacią idealną dla baletu o Hamlecie, dużo bardziej przydatną nawet od Poloniusza, a z pewnością niż Rosenkrantz, Guildenstern, Rejnald, nie wspominając już o milczącym obserwatorze zdarzeń Horacym, których role rozbudowane są moim zdaniem ponad miarę i wytrzymałość widza. Zwłaszcza w przydługim I akcie i dwóch pierwszych scenach kolejnego.

Masz rację Kasiu, pewnie „Jacek Tyski zakochał się we wszystkich postaciach”, a także gdy piszesz, „że spokojnie można było nieco ostrzej użyć nożyczek”. Założenie „wiernego odtwarzania fabuły” całej sztuki też uważam za słabość tego baletu, bo od takich ambicji jest jednak teatr dramatyczny operujący tekstem Szekspira i właściwymi sobie środami wyrazu. Myślę zresztą, że na jakimś etapie zrozumiał to także Tyski, skoro i on wspiera się w paru momentach tekstem z offu (źle zresztą artykułowanym lub nagranym), nie unikna kilkakrotnego przekazywania sobie przez tancerzy nieczytelnych dla widza listów, wzajemnego namawiania się na ucho i podobnych niebaletowych zachowań. O całym przedstawieniu można by zresztą długo jeszcze, ale...

Ale wracając do Laertesa, Kasiu, to zgoda co do rozwiniętej wyżej przez Ciebie oceny jego wykonania. Vladimir Yaroshenko zbudował ją na miarę swojego talentu, inteligentnie korzystając z szansy jaką daje tej postaci Szekspir, a za nim choreograf. W scenie „rodzinnej” jest stosownie młodzieńczy, ciepły, radosny jeszcze, niepokalany. W finałowej, która należy do niego na równi z Hamletem, zmienia się nie do poznania. Już samo jego wejście (jak rozumiem po pogrzebie Ofelii, choć ten odbył się w spektaklu dobre dwie godziny wcześniej) ukazuje nam Laertesa głęboko zranionego śmiercią ojca i siostry. A potem to jego skryte, powolne skradanie się wokół sceny z nienawistnym dzikim wzrokiem wbitym w Hamleta. To dla mnie najlepszy (obok sceny obłędu Ofelii z niezrównaną Aleksandrą Liashenko) z pomysłów choreograficznych tego przedstawienia, przeładowanego niestety zbyt często zbędnym dla przebiegu dramatu i pustym ruchem. Kiedy więc śledzi się ten jego powolny chód polującej pantery szykującej się do skoku, przestaje być ważne wszystko co rozrywa się na pierwszym planie. A potem pozostaje już tylko kluczowy pojedynek Laertesa z Hamletem Sergeya Popova, wirtuozowsko tańczony i świetnie interpretowany przez obu artystów. Myślę, że przede wszystkim dla nich obu i wspaniałej Aleksandry Liashenko jako Ofelii warto wybrać się na to przedstawienie.
Idris
Posty: 82
Rejestracja: ndz cze 09, 2013 7:55 pm

Post autor: Idris »

Podobno dzisiaj urodziny naszego bohatera.:)
Wszystkiego najlepszego, wielu wspaniałych ról. Zdrowia i szczęścia w każdej sferze życia.
Ali
Posty: 845
Rejestracja: sob sty 14, 2012 2:59 pm

Post autor: Ali »

[quotef7="Idris"]Podobno dzisiaj urodziny naszego bohatera...[/quotef7]
Tym razem Ty mnie zaskakujesz, Idris, swoją wiedzą tajemną, :shock: skądże ona? Ale mniejsza o to. Skoro więc tak, to i ja dołączam się do Twoich urodzinowych serdeczności dla p. Vladimira i spieszę do dr Googla po dodatkową wiedzę o ulubionym Skorpionie. Oto w skrócie, co tam znajduję:

Nasz Skorpion to skupienie, głębia, zaborczość, wnikliwość, intensywność. Tajemniczy, charyzmatyczny, nieprzenikniony. Cechuje go intensywność odczuć, determinacja i silne zaangażowanie we wszystko co robi. Ma ogromną siłę woli, z reguły wie czego chce i potrafi nawet bardzo długo czekać na właściwy moment, by to uzyskać. Rzadko się poddaje i jest niezwykle wytrzymały. Nie lubi powierzchowności i przeciętności. Jest wnikliwy, analityczny i nieustępliwy. Ma ogromną zdolność psychicznej regeneracji, dzięki której potrafi podnieść się po niepowodzeniach, które innych dawno by załamały... No cóż, cechy chyba bardzo przydatne w zawodzie artystycznym. :wink: Teraz lepiej rozumiem skąd ta głębia, wnikliwość i intensywność jego kreacji.

I jeszcze przyjazne mu znaki: Rak, Ryby, Panna, Koziorożec. Nie wiem jak jest z Tobą Idris, ale u mnie się zgadza :smile:
Idris
Posty: 82
Rejestracja: ndz cze 09, 2013 7:55 pm

Post autor: Idris »

Moja wiedza nie jest tajemna. :)
Pochodzi stąd:
https://www.facebook.com/groups/polskibaletnarodowy/?fref=ts :)

Ja niestety nie jestem żadnym z wymienionych znaków, przychylnych Skorpionowi.:( Jestem Bykiem.
No nic. I tak jest to mój ulubiony tancerz w naszym PBN. Zdecydowanie. :)
Ali
Posty: 845
Rejestracja: sob sty 14, 2012 2:59 pm

Post autor: Ali »

[quote95="Idris"]Moja wiedza nie jest tajemna. :) Pochodzi stąd: https://www.facebook.com/groups/polskibaletnarodowy/?fref=ts :)[/quote95]
Nie mam tam dostępu niestety, z wyboru bo nie lubię :wink: facebooka, więc nie wiem co się dzieje z naszym tańczącym Skorpionem. Pewnie występował z PBN-em w Barcelonie i Wilnie (słyszałem, że duże sukcesy!), widziałem też niedawno ponownie jego świetnego Laertesa, ale tutaj :? głucha cisza... Może masz jakieś nowości Idris?
Idris
Posty: 82
Rejestracja: ndz cze 09, 2013 7:55 pm

Post autor: Idris »

[quote2a="Ali"][quote2a="Idris"]Moja wiedza nie jest tajemna. :) Pochodzi stąd: https://www.facebook.com/groups/polskibaletnarodowy/?fref=ts :)[/quote2a]
Nie mam tam dostępu niestety, z wyboru bo nie lubię :wink: facebooka, więc nie wiem co się dzieje z naszym tańczącym Skorpionem. Pewnie występował z PBN-em w Barcelonie i Wilnie (słyszałem, że duże sukcesy!), widziałem też niedawno ponownie jego świetnego Laertesa, ale tutaj :? głucha cisza... Może masz jakieś nowości Idris?[/quote2a]

Faktycznie cicho się zrobiło.. Liczyłam na to, że ktoś odezwie się po Echach Czasu, a sama tego nie zrobiłam, bo trochę mi się poplątało w życiu i ledwo daję z czymkolwiek radę.Ale, gdy tylko trochę ochłonę, to napiszę, bo po Echach trzeba coś napisać...
Ali
Posty: 845
Rejestracja: sob sty 14, 2012 2:59 pm

Post autor: Ali »

[quote5c="Idris"]...ledwo daję z czymkolwiek radę. Ale, gdy tylko trochę ochłonę, to napiszę, bo po Echach trzeba coś napisać...[/quote5c]
Dasz radę Idris, musisz! A nim ochłoniesz i podzielisz się swoim świeżym echem z Ech, to dla pamięci znajoma z tychże Ech postać :smile: wycięta z kompletnie niezrozumiałego dla mnie litewskiego tekstu: http://www.opera.lt/static/uploads/cache/800x600//%284%29-polish-national-ballet_artifact-suite_chor-william-forsythe_maria-zhuk-and-vladimir-yaroshenko_photo-ewa-krasucka.jpg
ODPOWIEDZ