Tristan w Warszawie
-
venus-in-furs
- Posty: 660
- Rejestracja: wt lip 27, 2010 10:58 am
a mnie sie akurat kostiumy zawsze podobały oprócz "łysych czapeczek" - i tak dobrze, że sa bo w oryginale wszyscy mieli być po prostu łysi... No, fakt, nie cierpię kostiumów "ogników" czyli corps w scenie próby ognia i miecza - przypominają kurczaki z kreskówek Disneya .... ale poza nimi sa fajne. To Zieniowi wyszło, w przeciwieństwie do kostiumów w Kurcie Weillu. A kieckę "Fal" z Tristana to bym chetnie nosiła od święta :)
[quote:297755925f="Kasia G"]...A kieckę "Fal" z Tristana to bym chetnie nosiła od święta :)[/quote:297755925f]
Ja tych czepkowych łysin z basenu kąpielowego nigdy nie lubiłem. Łysa jest nawet Ozylda. Fuj! To jakaś mania ta wszechpanująca w Operze Narodowej tendencja do brzydoty za wszelką cenę, "estetyka" Mariusza Trelińskiego. Oglądałem w programie zdjęcia z "Tristana" Krzysztofa Pastora w Sztokholmie, tam było znacznie lepiej, widać ta nowo-moda na brzydotę nie dotarła jeszcze z Warszawy do Królewskiego Baletu Szwedzkiego. Odnoszę wrażenie, że projektantowi mody (a tu kostiumów), p. Zieniowi tancerz kojarzy się z krawieckimi manekinami, a to nie jest jednak komplement dla artysty baletu. Nie koniecznie podobają mi się też samurajskie spodnie głównych wykonawców (choć Sergey Popov jako ojciec Tristana w ostatnim przedstawieniu wyglądał w nich akurat bardzo korzystnie). Na szczęście te modniarskie kostiumy Macieja Zienia nie zaszkodziły pięknej choreografii Pastora. Więc będę tęsknił za tym przedstawieniem.
PS. A Ciebie Kasiu chętnie zobaczę kiedyś na widowni TW w sukni jednej z "fal". Dobrze wybrałaś z magazynu pomysłów p. Zienia, one były rzeczywiście bardzo udane. Może więc warto skopiować? Z Zieniem "na sobie" poczujesz się jak prawdziwa celebrytka z premiery w Teatrze Wielkim, ale błagam :smile: bez łysego czepka!
Ja tych czepkowych łysin z basenu kąpielowego nigdy nie lubiłem. Łysa jest nawet Ozylda. Fuj! To jakaś mania ta wszechpanująca w Operze Narodowej tendencja do brzydoty za wszelką cenę, "estetyka" Mariusza Trelińskiego. Oglądałem w programie zdjęcia z "Tristana" Krzysztofa Pastora w Sztokholmie, tam było znacznie lepiej, widać ta nowo-moda na brzydotę nie dotarła jeszcze z Warszawy do Królewskiego Baletu Szwedzkiego. Odnoszę wrażenie, że projektantowi mody (a tu kostiumów), p. Zieniowi tancerz kojarzy się z krawieckimi manekinami, a to nie jest jednak komplement dla artysty baletu. Nie koniecznie podobają mi się też samurajskie spodnie głównych wykonawców (choć Sergey Popov jako ojciec Tristana w ostatnim przedstawieniu wyglądał w nich akurat bardzo korzystnie). Na szczęście te modniarskie kostiumy Macieja Zienia nie zaszkodziły pięknej choreografii Pastora. Więc będę tęsknił za tym przedstawieniem.
PS. A Ciebie Kasiu chętnie zobaczę kiedyś na widowni TW w sukni jednej z "fal". Dobrze wybrałaś z magazynu pomysłów p. Zienia, one były rzeczywiście bardzo udane. Może więc warto skopiować? Z Zieniem "na sobie" poczujesz się jak prawdziwa celebrytka z premiery w Teatrze Wielkim, ale błagam :smile: bez łysego czepka!
-
venus-in-furs
- Posty: 660
- Rejestracja: wt lip 27, 2010 10:58 am
[quote:a04e975697="Ali"]...choć Sergey Popov jako ojciec Tristana w ostatnim przedstawieniu wyglądał w nich akurat bardzo korzystnie[/quote:a04e975697]
Prawda, ale to głównie dlatego, że jest taki wysoki. Ja te kostiumy odbieram jako silenie się na coś "nowego", czego "jeszcze nie było" - nie mam nic przeciwko takim dążeniom, ale te konkretne modele nie wpływają pozytywnie na odbiór wizualny, przynajmniej w moim przypadku.
Prawda, ale to głównie dlatego, że jest taki wysoki. Ja te kostiumy odbieram jako silenie się na coś "nowego", czego "jeszcze nie było" - nie mam nic przeciwko takim dążeniom, ale te konkretne modele nie wpływają pozytywnie na odbiór wizualny, przynajmniej w moim przypadku.
no tak, venus, z tym że większosc tego co zaproponował Zień własnie "już było" - w jego kolekcjach, nie było jeszcze tylko na naszej scenie ale tez nie do końca, bo owe "szerokie niby samurajskie spodnie" od jakiegoś czasu sa modne w baletach współczesnych na zachodzie, u Kyliana było ich sporo, w In light and... Pastora tez występują.... Mnie akurat nie przeszkadzają, szczególnie w tej choreografii choc wiadomo, ze są tez jakims wyzwaniem dla tancerzy - do opanowania żeby się nie zaplątać - i dla ich partnerek takoż - zeby nie przydepnąć :)
Ozylda z czarnymi dredami wystającymi z czepka to rzeczywiście bardzo nietrafiony pomysł - mogłaby mieć własne włosy jak główne postaci - Tristan, Izolda i Król Marek.. byłaby bardziej wizualnie "zauważalna"
Ali, co do kreacji premierowych to wybieram zdecydowanie cos bardziej operowo-premierowo-konserwatywnego" - w końcu premiera w Teatrze Wielkim, to jedna z nielicznych okazji do noszenia np. długiej sukni :) Ale sukienką Fal na pewno bym nie pogardziła na wiele innych okazji. natomiast czuc sie celebrytką? - cóż to znaczy? W naszym kraju słowo "celebryta" bardziej kojarzy mi się z obelgą niż czymś wartościowym - jesli spojrzeć na przegląd tzw. celebrytów - no ale to offtop na marginesie
Ozylda z czarnymi dredami wystającymi z czepka to rzeczywiście bardzo nietrafiony pomysł - mogłaby mieć własne włosy jak główne postaci - Tristan, Izolda i Król Marek.. byłaby bardziej wizualnie "zauważalna"
Ali, co do kreacji premierowych to wybieram zdecydowanie cos bardziej operowo-premierowo-konserwatywnego" - w końcu premiera w Teatrze Wielkim, to jedna z nielicznych okazji do noszenia np. długiej sukni :) Ale sukienką Fal na pewno bym nie pogardziła na wiele innych okazji. natomiast czuc sie celebrytką? - cóż to znaczy? W naszym kraju słowo "celebryta" bardziej kojarzy mi się z obelgą niż czymś wartościowym - jesli spojrzeć na przegląd tzw. celebrytów - no ale to offtop na marginesie
[quote:22c051c31d="Kasia G"]...czuc sie celebrytką? - cóż to znaczy?[/quote:22c051c31d]
W moim odczuciu, najkrócej i obrazowo ujmując: papugą stroszącą piórka i różne części ciała (w świeżym opakowaniu) na targowisku próżności, otoczoną bezmyślnymi cwaniaczkami z aparatami w rękach, goniącymi za kawałkiem obnażonego udka dla kretyńskich tabloidów - w myśl sprawdzonej recepty, że głupi naród najchętniej to kupi. Bo tak to się kręci.
[quote:22c051c31d="Kasia G"]...W naszym kraju słowo "celebryta" bardziej kojarzy mi się z obelgą niż czymś wartościowym[/quote:22c051c31d]
I trudno się dziwić: jaki kraj tacy celebryci... Pamiętam foyer TW podczas premiery "Tristana". Mało kto interesował się wtedy baletem Pastora i muzyką Wagnera, a kolorowe magazyny pełne były później zdjęć klientek zakładów krawieckich p. Zienia i innych takich, które bezkrytycznie poprzebierane "zaszczyciły" swoją obecnością wydarzenie (towarzyskie dla nich oczywiście), choć nie bardzo rozumiały co się działo na scenie. Oto realne kryteria wartościowania premier operowych i baletowych w naszym zaścianku. :evil:
PS. A w "In Light and Shadow" Pastora nie ma Kasiu żadnych niby-samurajskich spodni, ja przynajmniej nic takiego nie pamiętam.
W moim odczuciu, najkrócej i obrazowo ujmując: papugą stroszącą piórka i różne części ciała (w świeżym opakowaniu) na targowisku próżności, otoczoną bezmyślnymi cwaniaczkami z aparatami w rękach, goniącymi za kawałkiem obnażonego udka dla kretyńskich tabloidów - w myśl sprawdzonej recepty, że głupi naród najchętniej to kupi. Bo tak to się kręci.
[quote:22c051c31d="Kasia G"]...W naszym kraju słowo "celebryta" bardziej kojarzy mi się z obelgą niż czymś wartościowym[/quote:22c051c31d]
I trudno się dziwić: jaki kraj tacy celebryci... Pamiętam foyer TW podczas premiery "Tristana". Mało kto interesował się wtedy baletem Pastora i muzyką Wagnera, a kolorowe magazyny pełne były później zdjęć klientek zakładów krawieckich p. Zienia i innych takich, które bezkrytycznie poprzebierane "zaszczyciły" swoją obecnością wydarzenie (towarzyskie dla nich oczywiście), choć nie bardzo rozumiały co się działo na scenie. Oto realne kryteria wartościowania premier operowych i baletowych w naszym zaścianku. :evil:
PS. A w "In Light and Shadow" Pastora nie ma Kasiu żadnych niby-samurajskich spodni, ja przynajmniej nic takiego nie pamiętam.