Oberon i Lizander może i "pasztety", ale jeśli porównywać z resztą.. Helene Bouchet jako Tytania/Hipolita - zupełne inne "przeżywanie" i rozumienie ruchu, niesamowita liryczna ekspresja i doskonałe zespolenie z muzyką, każdy jej krok, czy stąpnienie wybrzmiewają razem z dźwiękami - coś niezwykle pięknego, widać już po fragmentach, plus dwaj inni wielcy i wspaniali - Otto Bubenicek jako Demetriusz i Alexandre Ryabko jako Puk. Dodać do tego bezbłędny corps i widoczną teatralność ról (co w tym wypadku jest komplementem) - albo inaczej: b pieczołowite ich aktorskie przygotowanie. Jednak niewiele zespołów i tancerzy stać na tak dużo, balet hamburski to - jak widać - najwyższa półka, obecnie chyba trudno mówić o próbie ich dościgania. Po obejrzeniu obu spektakli, pewnie można by zestawiać poszczególne kreacje, bo sądzę, że niektórzy z naszych tancerzy dorównali kolegom z Hamburga (szczególnie dwaj;) Jednak wystarczy rzut oka, żeby stwierdzić - ten występ to prawdziwy taneczny dramat :wink:
Szkoda, że tak mało Lloyda Rigginsa jako Spodka, to niezwykła osobowość sceniczna, jedna z najbardziej wyrazistych z hamburskiej sceny i znowu - b charyzmatyczna i porywająca właśnie od strony aktorskiej.