VLADIMIR YAROSHENKO
[quote66="bibi86"]widziałem w zeszlym roku w bydgoszczy - Lorenc jako wybranka wspaniała!![/quote66]
Cześć Bibi
tośmy byli na tym samym przedstawieniu w Bydgoszczy.
Anna Lorenc tańczyła wtedy z Wybrańcem - Yaroshenką. O jego wspaniałym wykonaniu wspominałem tu chyba przed rokiem, ale ona także bardzo ujęła mnie wówczas jako Wybranka. Jednak chętnie zobaczę teraz Dagmarę Dryl z p. Vladimirem. Kto wie czy Ewa J. nie ma racji - taka para to obiecujący wybór obsadowy. Przekonamy się 30 kwietnia. Nie mogę się doczekać.
Cześć Bibi
Nie widziałam Lorenc z Yaroshenką (to ważne jeśli chodzi o interakcje partnerów, ale przy ocenie tego co stworzyła - jako całości, już mniej). Ktoś pisał przy okazji premiery, że nie do końca oddała biologiczność tego baletu (pewnie Joanna Bednarczyk;) - zgadzam się z tym, to po pierwsze, po drugie w solowym tańcu Wybranej b ważny jest pulsujący ruch ramion, bioder i całego ciała. Miałam wrażenie, że u Lorenc to było dość mechaniczne, bez emocji, trochę obdarte z właściwego znaczenia (od razu uprzedzam, że nie oczekuję tu żadnej dosłowności). Poza tym wg mnie całkiem nie potrafiła oddać niepokoju, który odczuwa Wybrana, wynikającego z osaczenia i przymusu, nieuchronności aktu, do którego zostaje popchnięta. Do dziś pamiętam, że drażnił mnie u niej szczególnie ruch bioder - chociaż mam wrażenie, że zależy może trochę od budowy.. nie jest przecież skomplikowany, a jednak u każdej tancerki wygląda inaczej. Ok, może wystarczy o tym.. wbrew pozorom nie chodzi tu wcale a wcale o technikę;)
No i może zależy jeszcze od tego, z kim porównujemy - dla mnie wzorcowa w tej roli jest Elisabeth Platel, aż trudno opisać, co jej udało się osiągnąć.
No i może zależy jeszcze od tego, z kim porównujemy - dla mnie wzorcowa w tej roli jest Elisabeth Platel, aż trudno opisać, co jej udało się osiągnąć.
świeto
uwazam, ze trochę inaczej niż ja odczytujesz "Swięto Wiosny" Bejarta. Wybranka jest tutaj silną kobietą, wybraną przez jej towarzyszki w przeciwienstwie do "Swięta" Nizynskiego. Jest to jedna z najsilniejszych- stąd brak u niej niepokoju wynikajacego z osaczenia i przymusu.Ona "dąży do prokreacj, która odbywa się wiosną.." Na spektaklu w Bydgoszczy- dla mnie Lorenc była idealna- nie przesadzona w emocjach, nie wulgarna- a jednak przemawiająca! A co do porównywania- wszystko idzie do przodu, pewnie i choreografia od czasów Platel mocno ewaluowała..Przecież to asystenci wybierali solistów- wiec czymś sie musieli kierować 
W poszukiwaniu wzorców scenicznych Wybranki dla Anny Lorenc i Dagmary Dryl, czy Wybrańca dla Vladimira Yaroshenki lub Maksima Woitiula, czyli interpretacyjnych punktów odniesienia, kierowałbym raczej do źródła, czyli do "Święta" wykonywanego pod okiem samego Bejarta przez Balet XX Wieku, z modelowymi w swych rolach Tanią Bari i Germinalem Casado.
Tu rejestracja w prapremierowym składzie tancerzy z 1959 roku - części drugiej baletu: http://www.youtube.com/watch?v=-hcL7kvapd8 . A jeszcze lepiej - całości z 1970 roku: http://www.youtube.com/watch?v=XedawBHB-uc , gdzie łatwo wypatrzeć na drugim planie bezimienne tutaj, inne wielkie Bejartowskie gwiazdy: Paolo Bortoluzziego, Jorge Donna, naszego Wojtka Lowskiego / Wiesiołłowskiego itd. Ależ to był zespół - ten z lat 70., żaden późniejszy skład już mu chyba nie dorównywał, a ten obecny lozański może się raczej schować...
Tu rejestracja w prapremierowym składzie tancerzy z 1959 roku - części drugiej baletu: http://www.youtube.com/watch?v=-hcL7kvapd8 . A jeszcze lepiej - całości z 1970 roku: http://www.youtube.com/watch?v=XedawBHB-uc , gdzie łatwo wypatrzeć na drugim planie bezimienne tutaj, inne wielkie Bejartowskie gwiazdy: Paolo Bortoluzziego, Jorge Donna, naszego Wojtka Lowskiego / Wiesiołłowskiego itd. Ależ to był zespół - ten z lat 70., żaden późniejszy skład już mu chyba nie dorównywał, a ten obecny lozański może się raczej schować...
[quote15="Ali"]W poszukiwaniu wzorców scenicznych Wybranki dla Anny Lorenc i Dagmary Dryl, czy Wybrańca dla Vladimira Yaroshenki lub Maksima Woitiula, czyli interpretacyjnych punktów odniesienia, kierowałbym raczej do źródła, czyli do "Święta" wykonywanego pod okiem samego Bejarta przez Balet XX Wieku, z modelowymi w swych rolach Tanią Bari i Germinalem Casado. [/quote15]
No to już jest klasyk, dla mnie jednak na pierwszym miejscu stoi Elisabeth Platel i jej Wybrana. To nagranie o którym mówię jest z 1986r., Opera Paryska była wtedy jednak innym zespołem, niż dziś, przypuszczam, że obecnie nie dałoby się tego w taki sposób tam zatańczyć (mówię to świadomie, nie pomijając całego mojego uwielbienia dla tego zespołu) - a to bardzo bejartowskie wykonanie, przy tym powiedziałabym, że najbardziej rytualne, a nawet mistyczne (oczywiście nie zmuszę nikogo, żeby mi wierzył na słowo, zresztą nie o to tutaj chodzi). Ta interpretacja Święta wiosny obudziła we mnie drżenie (dosłownie, nie metaforycznie) i sprawiła, że zaczęłam "oddychać" rytmem tej choreografii. A Platel to jedna połówka, drugą jest genialny jako Wybrany Cyril Atanassoff. Naprawdę rzadko zdarza mi się oglądać tak idealnie sprzężone duety. I tutaj dochodzę do tego, na czym polegała owa mistyczność - Atanassoff był "bliski ziemi", emanował kolosalną, trudną do opisania energią, każdy jego ruch, krok, wzniesienie rąk wydawały się dopełnieniem rytuału, jego siła była niemal zwierzęca, niemal, bo chodziło przecież o uwolnienie i przedstawienie czysto ludzkiego instynktu. Co do roli Wybranego, dla mnie nikt - do tej pory - nie może się z nim równać. Z kolei Platel była najbardziej tajemniczą i zagadkową Wybraną, jaką widziałam. Nie mogłam wcześniej wyobrazić jej sobie zupełnie w tej choreografii. Może mój opis sugeruje, że to były stereotypowe ujęcia kobiecości i męskości, ale w rzeczywistości były bardzo złożone i prawdzie. Platel potrafiła być bardzo zdecydowana w ruchach, od niej też biła swego rodzaju wszechogarniająca energia, ale kiedy zbliżało się dopełnienie "obrzędów", dało się zauważyć wzrastający niepokój, kruchość, chęć wycofania. Połączenie siły i delikatności stanowiło bardzo przekonywające rozwiązanie, myślę nawet, że bez komponentu subtelności w roli kobiecej przestaje być ona prawdziwa.
Z kolei b dużo obiecywałam sobie po Sylvie Guillem i Massimo Murru - może z powodu wielkich oczekiwań, trochę się zawiodłam, a może dlatego, że to wykonanie widziałam już jako ostatnie i brakowało mu tej wielowymiarowości, jaką znalazłam w tym z 1986.
[quote15="bibi86"]uwazam, ze trochę inaczej niż ja odczytujesz "Swięto Wiosny" Bejarta. Wybranka jest tutaj silną kobietą, wybraną przez jej towarzyszki w przeciwienstwie do "Swięta" Nizynskiego. Jest to jedna z najsilniejszych- stąd brak u niej niepokoju wynikajacego z osaczenia i przymusu.Ona "dąży do prokreacj, która odbywa się wiosną.." Na spektaklu w Bydgoszczy- dla mnie Lorenc była idealna- nie przesadzona w emocjach, nie wulgarna- a jednak przemawiająca! A co do porównywania- wszystko idzie do przodu, pewnie i choreografia od czasów Platel mocno ewaluowała..Przecież to asystenci wybierali solistów- wiec czymś sie musieli kierować
[/quote15]
Przeoczyłam Twój post i przeczytałam go dopiero po napisaniu tego, co powyżej
To tym bardziej potwierdza tezę, jaką postawiłeś, że inaczej odczytujemy Święto wiosny i mamy inne oczekiwania.
Co do Lorenc, sęk w tym, że ona dla mnie nie była w tej roli ani silna, ani słaba - była dla mnie po prostu płaska i jakby całkiem wyzuta z emocji, przeżywania tego, co się na scenie dzieje (a dzieje się dużo i intensywnie).
Guillem była konsekwentnie i przez cały czas silna, Platel była silna, ale czasem też krucha (powtarzam się, ale to dlatego, że mam wrażenie, jakbym zaczynała wszystko od początku) i to dla mnie stanowiło o wyjątkowości jej roli. Przy tym wszystkim, powiedzmy wprost, energia seksualna jak z niej emanowała została wyraźnie zaznaczona, aż w końcu zaczęła dominować, więc mimo wahań jej bohaterka i tak szła bezwiednie za popędem przez cały czas. Wiem, mój opis jest mizerny, ale nawet najlepszy nie zastąpi obejrzenia samemu - wtedy dopiero można wyrobić sobie własną opinię.
No to już jest klasyk, dla mnie jednak na pierwszym miejscu stoi Elisabeth Platel i jej Wybrana. To nagranie o którym mówię jest z 1986r., Opera Paryska była wtedy jednak innym zespołem, niż dziś, przypuszczam, że obecnie nie dałoby się tego w taki sposób tam zatańczyć (mówię to świadomie, nie pomijając całego mojego uwielbienia dla tego zespołu) - a to bardzo bejartowskie wykonanie, przy tym powiedziałabym, że najbardziej rytualne, a nawet mistyczne (oczywiście nie zmuszę nikogo, żeby mi wierzył na słowo, zresztą nie o to tutaj chodzi). Ta interpretacja Święta wiosny obudziła we mnie drżenie (dosłownie, nie metaforycznie) i sprawiła, że zaczęłam "oddychać" rytmem tej choreografii. A Platel to jedna połówka, drugą jest genialny jako Wybrany Cyril Atanassoff. Naprawdę rzadko zdarza mi się oglądać tak idealnie sprzężone duety. I tutaj dochodzę do tego, na czym polegała owa mistyczność - Atanassoff był "bliski ziemi", emanował kolosalną, trudną do opisania energią, każdy jego ruch, krok, wzniesienie rąk wydawały się dopełnieniem rytuału, jego siła była niemal zwierzęca, niemal, bo chodziło przecież o uwolnienie i przedstawienie czysto ludzkiego instynktu. Co do roli Wybranego, dla mnie nikt - do tej pory - nie może się z nim równać. Z kolei Platel była najbardziej tajemniczą i zagadkową Wybraną, jaką widziałam. Nie mogłam wcześniej wyobrazić jej sobie zupełnie w tej choreografii. Może mój opis sugeruje, że to były stereotypowe ujęcia kobiecości i męskości, ale w rzeczywistości były bardzo złożone i prawdzie. Platel potrafiła być bardzo zdecydowana w ruchach, od niej też biła swego rodzaju wszechogarniająca energia, ale kiedy zbliżało się dopełnienie "obrzędów", dało się zauważyć wzrastający niepokój, kruchość, chęć wycofania. Połączenie siły i delikatności stanowiło bardzo przekonywające rozwiązanie, myślę nawet, że bez komponentu subtelności w roli kobiecej przestaje być ona prawdziwa.
Z kolei b dużo obiecywałam sobie po Sylvie Guillem i Massimo Murru - może z powodu wielkich oczekiwań, trochę się zawiodłam, a może dlatego, że to wykonanie widziałam już jako ostatnie i brakowało mu tej wielowymiarowości, jaką znalazłam w tym z 1986.
[quote15="bibi86"]uwazam, ze trochę inaczej niż ja odczytujesz "Swięto Wiosny" Bejarta. Wybranka jest tutaj silną kobietą, wybraną przez jej towarzyszki w przeciwienstwie do "Swięta" Nizynskiego. Jest to jedna z najsilniejszych- stąd brak u niej niepokoju wynikajacego z osaczenia i przymusu.Ona "dąży do prokreacj, która odbywa się wiosną.." Na spektaklu w Bydgoszczy- dla mnie Lorenc była idealna- nie przesadzona w emocjach, nie wulgarna- a jednak przemawiająca! A co do porównywania- wszystko idzie do przodu, pewnie i choreografia od czasów Platel mocno ewaluowała..Przecież to asystenci wybierali solistów- wiec czymś sie musieli kierować
Przeoczyłam Twój post i przeczytałam go dopiero po napisaniu tego, co powyżej
Co do Lorenc, sęk w tym, że ona dla mnie nie była w tej roli ani silna, ani słaba - była dla mnie po prostu płaska i jakby całkiem wyzuta z emocji, przeżywania tego, co się na scenie dzieje (a dzieje się dużo i intensywnie).
Guillem była konsekwentnie i przez cały czas silna, Platel była silna, ale czasem też krucha (powtarzam się, ale to dlatego, że mam wrażenie, jakbym zaczynała wszystko od początku) i to dla mnie stanowiło o wyjątkowości jej roli. Przy tym wszystkim, powiedzmy wprost, energia seksualna jak z niej emanowała została wyraźnie zaznaczona, aż w końcu zaczęła dominować, więc mimo wahań jej bohaterka i tak szła bezwiednie za popędem przez cały czas. Wiem, mój opis jest mizerny, ale nawet najlepszy nie zastąpi obejrzenia samemu - wtedy dopiero można wyrobić sobie własną opinię.
no cóż- tworząc konkluzje naszych rozwazan -powiem tyle "o gustach sie nie dyskutuje". Zatem wytrzymajmy do spektakli- i bedzie dla kazdego cos milego.. Dla mnie dużą zaletą lorenc -(oprocz osobowosci), jest ponadto jej piękna sylwetka i wzrost - co wazne jest w tego typu choreografiach..ale chetnie zobacze rowniez Dryl. Miejmy nadzjeje ze obie Panie zaspokoją nasze piękne , lecz subiektywne oczekiwania 
[quotef1="Ewa J."]... Elisabeth Platel i ... Cyril Atanassoff...[/quotef1]
Czy można gdzieś zobaczyć to wykonanie Ewo? Doskonale znam oboje artystów, ale w tych partiach ich niestety nie widziałem. A chętnie bym spojrzeł na nich Twoimi oczami, zanim jeszcze zobaczę p. Dryl i
powrócę do p. Yaroshenki.
Czy można gdzieś zobaczyć to wykonanie Ewo? Doskonale znam oboje artystów, ale w tych partiach ich niestety nie widziałem. A chętnie bym spojrzeł na nich Twoimi oczami, zanim jeszcze zobaczę p. Dryl i
[quote8f="bibi86"]Dla mnie dużą zaletą lorenc -(oprocz osobowosci), jest ponadto jej piękna sylwetka i wzrost - co wazne jest w tego typu choreografiach..[/quote8f]
No tak, to niewątpliwie;)
[quote8f="Ali"][quote8f="Ewa J."]... Elisabeth Platel i ... Cyril Atanassoff...[/quote8f]
Czy można gdzieś zobaczyć to wykonanie Ewo? Doskonale znam oboje artystów, ale w tych partiach ich niestety nie widziałem. A chętnie bym spojrzeł na nich Twoimi oczami, zanim jeszcze zobaczę p. Dryl i
powrócę do p. Yaroshenki.[/quote8f]
Ali, niestety tego Święta nie ma nigdzie w internecie.. to archiwalne nagranie z Opery Paryskiej (z próby generalnej). Mam je od Francuzki, która posiada.. niemałą kolekcję baletów (być może również dlatego, że zna osobiście niektórych tancerzy). Nie jestem sknerą
i chętnie się dzielę, więc jeśli nadal jesteś zainteresowany możemy pomyśleć nad alternatywnym rozwiązaniem.. tzn. nie mogę tego nagrania nigdzie w internecie zamieszczać, ale mogę przesłać - na to sposoby są. Tylko że tutaj i tak już zrobił się bałagan, więc z tym tematem trzeba się stąd zwinąć
.. Mogę uprzedzić, że spektakl został zgrany z VHS i nie jest w żaden sposób wyczyszczony cyfrowo (za to inne walory rekompensują niedostatki techniczne).
No tak, to niewątpliwie;)
[quote8f="Ali"][quote8f="Ewa J."]... Elisabeth Platel i ... Cyril Atanassoff...[/quote8f]
Czy można gdzieś zobaczyć to wykonanie Ewo? Doskonale znam oboje artystów, ale w tych partiach ich niestety nie widziałem. A chętnie bym spojrzeł na nich Twoimi oczami, zanim jeszcze zobaczę p. Dryl i
Ali, niestety tego Święta nie ma nigdzie w internecie.. to archiwalne nagranie z Opery Paryskiej (z próby generalnej). Mam je od Francuzki, która posiada.. niemałą kolekcję baletów (być może również dlatego, że zna osobiście niektórych tancerzy). Nie jestem sknerą