VLADIMIR YAROSHENKO
Patrzcie jaka piękna obsada na otwarcie tegorocznej serii "Dziadków do orzechów", w niedzielę 16 grudnia o godz. 12.00:
Klara - Yuka Ebihara (po raz pierwszy w roli )
Książę - Vladimir Yaroshenko
Dziadek do orzechów - Adam Kozal
http://www.teatrwielki.pl/repertuar/balet/kalendarium/dziadek_do_orzechow_i_krol_myszy.html?year=2012&month=12&kid=996
Kłopot w tym, jak się dostać na "spektakl zamknięty"?
Klara - Yuka Ebihara (po raz pierwszy w roli )
Książę - Vladimir Yaroshenko
Dziadek do orzechów - Adam Kozal
http://www.teatrwielki.pl/repertuar/balet/kalendarium/dziadek_do_orzechow_i_krol_myszy.html?year=2012&month=12&kid=996
Kłopot w tym, jak się dostać na "spektakl zamknięty"?
-
venus-in-furs
- Posty: 660
- Rejestracja: wt lip 27, 2010 10:58 am
[quoted0="venus-in-furs"]Obsada w istocie piękna, hyhy.[/quoted0]
Oj tak, (bez hyhy, raczej hoho!)
Nie tylko piękna (w każdym tego słowa znaczeniu), ale też zaskakująca dla mnie (bardzo pozytywnie) i wielce obiecująca. Już też nie martwię się, że na początek "zamknięta", trafię na nią w innych terminach.
I pójdę pewnie nie jeden raz.
Oj tak, (bez hyhy, raczej hoho!)
-
venus-in-furs
- Posty: 660
- Rejestracja: wt lip 27, 2010 10:58 am
[quote67="Kasia G"]… w tym „Dziadku” Książę ma do tańczenia głównie pas de deux...[/quote67]
Czujniejszy po tym zdaniu Kasi gdzieś na forum, postanowiłem sprawdzić, czy tak jest w istocie. A było co śledzić ze szczególną uwagą, bo Klara Yuki Ebihary jest po prostu zachwycająca, a partnerował jej jako Książę Vladimir Yaroshenko, który rzadko mnie zawodzi. I chyba nie jest tak, jak w skrócie myślowym Kasi.
Ten stylowy Książę pojawia się już w prologu, asystując Drosselmeyerowi w realnym świecie baletowej opowieści. Wspomaga jego magiczne sztuczki w salonie, tańczy tam z małą Klarą i zdobywa sympatię dziewczynki. Potem, już we śnie Klary i zgodnie z jego poetyką, twarz i sylwetkę tego kawalera przyjmuje jej ukochana lalka Dziadka do Orzechów. Jakże pomysłowa jest ta magiczna zamiana rannego w walce Dziadka w romantycznego Księcia, który tańczy z Klarą uroczy duet, zanim znów rozdzielą ich myszy. Aż w końcu, po zwycięskim pojedynku Dziadka ze Królem Myszy w magicznej latarni Drosselmeyera, Dziadek-Książę pozostaje już przy Klarze na dobre, ofiarowuje jej balową „paczkę” i wkrótce powracają razem, uszlachetnieni przez scenografa pięknymi białymi kostiumami. Właśnie wtedy finalizują Bal Kwiatów swym popisowym pas de deux, które wyparło wszystko inne z pamięci Kasi. Nie dziwię się, bo mistrzowskie wykonanie tego pas de deux może zatrzeć wspomnienie innych tańców oraz działań aktorskich Klary i Księcia, których jest tam naprawdę dużo więcej.
Yuka Ebihara i Vladimir Yaroshenko pozostaną na długo w mojej pamięci. Jej dziewczęcy urok, nieustanna gra aktorska, świetna technika, a nade wszystko promieniująca z niej radość i wdzięk tańca to ozdoby przedstawienia. Jego szczerość reakcji i ujmująca chłopięca naturalność w pierwszych scenach baletu przybiera w finale wizerunek, szlachetność zachowań, skupienie i elegancję, klasę prawdziwego baletowego „danseur noble”, któremu dodałbym może jedynie odrobinę ciepła w finałowym adagiu miłosnym z rozpromienioną szczęściem Yuką Ebiharą. Przepiękna para!
Czujniejszy po tym zdaniu Kasi gdzieś na forum, postanowiłem sprawdzić, czy tak jest w istocie. A było co śledzić ze szczególną uwagą, bo Klara Yuki Ebihary jest po prostu zachwycająca, a partnerował jej jako Książę Vladimir Yaroshenko, który rzadko mnie zawodzi. I chyba nie jest tak, jak w skrócie myślowym Kasi.
Ten stylowy Książę pojawia się już w prologu, asystując Drosselmeyerowi w realnym świecie baletowej opowieści. Wspomaga jego magiczne sztuczki w salonie, tańczy tam z małą Klarą i zdobywa sympatię dziewczynki. Potem, już we śnie Klary i zgodnie z jego poetyką, twarz i sylwetkę tego kawalera przyjmuje jej ukochana lalka Dziadka do Orzechów. Jakże pomysłowa jest ta magiczna zamiana rannego w walce Dziadka w romantycznego Księcia, który tańczy z Klarą uroczy duet, zanim znów rozdzielą ich myszy. Aż w końcu, po zwycięskim pojedynku Dziadka ze Królem Myszy w magicznej latarni Drosselmeyera, Dziadek-Książę pozostaje już przy Klarze na dobre, ofiarowuje jej balową „paczkę” i wkrótce powracają razem, uszlachetnieni przez scenografa pięknymi białymi kostiumami. Właśnie wtedy finalizują Bal Kwiatów swym popisowym pas de deux, które wyparło wszystko inne z pamięci Kasi. Nie dziwię się, bo mistrzowskie wykonanie tego pas de deux może zatrzeć wspomnienie innych tańców oraz działań aktorskich Klary i Księcia, których jest tam naprawdę dużo więcej.
Yuka Ebihara i Vladimir Yaroshenko pozostaną na długo w mojej pamięci. Jej dziewczęcy urok, nieustanna gra aktorska, świetna technika, a nade wszystko promieniująca z niej radość i wdzięk tańca to ozdoby przedstawienia. Jego szczerość reakcji i ujmująca chłopięca naturalność w pierwszych scenach baletu przybiera w finale wizerunek, szlachetność zachowań, skupienie i elegancję, klasę prawdziwego baletowego „danseur noble”, któremu dodałbym może jedynie odrobinę ciepła w finałowym adagiu miłosnym z rozpromienioną szczęściem Yuką Ebiharą. Przepiękna para!
Dawno mnie tu nie było, więc mam dla Was coś specjalnego.
Popatrzcie - jakaż piękna antologia cytatów z tego sezonu, wyjętych spod pióra pani Kasi Gardziny z jej „Czubków palców”. Rzucam więc ten „bukiecik kwiatów” wprost pod stopy naszego utalentowanego solisty:
Śpiąca królewna - „... tym razem unoszona w ramionach przez Vladimira Yaroshenkę. Także ten książę niezmiernie mi się podobał – był tak swobodny i pewny na scenie, że wydało mi się, że tańczył już u nas tę rolę – tymczasem był to również debiut (o czym zapomniała poinformować widzów obsadowa wkładka). Jego Desire był bardziej zapatrzony w marzenie, w scenie z Wróżką Bzu bardzo przekonująco grał to, że ogląda wizję zaklętej królewny. Technicznie także zaprezentował się bez zarzutu – może jedynie jego lądowania po wysokich skokach budzą mój lekki niepokój, ale nie z powodu jakichkolwiek problemów, tylko z powodu lekkiego braku amortyzacji. ”.
Moving Rooms: „Piękni byli w swym płynnym i giętkim duecie Maria Żuk i Vladimir Yaroshenko...”
Artifact Suite: „...porażający Maria Żuk i Vladimir Yaroshenko...”
I przejdą deszcze...: „Świetną parę (...) stworzyli Adam Kozal i debiutujący w tej roli (Złowrogiego) Vladimir Yaroshenko. Byli bliźniaczo gibcy, skoczni, ale również brutalni w swojej sile – wydaje mi się, że obdarzony urodą amanta Yaroshenko zaskakująco dobrze sprawdza się właśnie w takich partiach „czarnych charakterów” (Kain w choreografii Emila Wesołowskiego)”.
Cieszą te wszystkie słowa uznania, mnie tu szczególnie. Ale nie byłaby pani Kasia sobą, gdyby czegoś tam komuś "lekko" nie wytknęła, choć
nie każdemu. Jej prawo, i taki los artysty... 
Śpiąca królewna - „... tym razem unoszona w ramionach przez Vladimira Yaroshenkę. Także ten książę niezmiernie mi się podobał – był tak swobodny i pewny na scenie, że wydało mi się, że tańczył już u nas tę rolę – tymczasem był to również debiut (o czym zapomniała poinformować widzów obsadowa wkładka). Jego Desire był bardziej zapatrzony w marzenie, w scenie z Wróżką Bzu bardzo przekonująco grał to, że ogląda wizję zaklętej królewny. Technicznie także zaprezentował się bez zarzutu – może jedynie jego lądowania po wysokich skokach budzą mój lekki niepokój, ale nie z powodu jakichkolwiek problemów, tylko z powodu lekkiego braku amortyzacji. ”.
Moving Rooms: „Piękni byli w swym płynnym i giętkim duecie Maria Żuk i Vladimir Yaroshenko...”
Artifact Suite: „...porażający Maria Żuk i Vladimir Yaroshenko...”
I przejdą deszcze...: „Świetną parę (...) stworzyli Adam Kozal i debiutujący w tej roli (Złowrogiego) Vladimir Yaroshenko. Byli bliźniaczo gibcy, skoczni, ale również brutalni w swojej sile – wydaje mi się, że obdarzony urodą amanta Yaroshenko zaskakująco dobrze sprawdza się właśnie w takich partiach „czarnych charakterów” (Kain w choreografii Emila Wesołowskiego)”.
Cieszą te wszystkie słowa uznania, mnie tu szczególnie. Ale nie byłaby pani Kasia sobą, gdyby czegoś tam komuś "lekko" nie wytknęła, choć
Ali, czasami nie wiem czy kpisz, czy serio piszesz
Ciesze się, ze moge z coraz czystszym sumieniem chwalic Yaroshenke (czy raczej dawniej Jaroszenkę) - rozwój tego artysty PBN jest coraz bardziej zauważalny, trwało to troche, ale jest
Co do "wytykania" to chyba taki zawód krytyka, a nie wyjątkowo "pani Kasi"
nadal uważam się za krytyka, choc nie mam już zbyt wielu okazji publikować w mediach ogólnodostępnych (a kto ma )
Z drugiej strony daje to mozliwośc wypowiedzi nieskrępowanej ilością miejsca w gazecie, więc mogę zagłebic sie w detale - ale ogólnie to chyba dobrze? Nie umiałabym się zawezic do opisów "tancerz zatańczył ładnie"...