No, skoro, TO jest banalne ... czyli dozwolone, prawda? Czyli sama jest sobie winna? Czy jak mam rozumiec? To dobrze, ze takie sytuacje sie zdarzaja? Najlatwiej jest machnac reka i powiedziec ze tak jest wszedzie, trudno, banalne.
Nie rozumiem takich postaw, ja podziwiam te balerine bo odwazyla sie powiedziec o tym jak jest naprawde akurat w tym zespole a jesli w innych sie tez to zdarza to powinno byc tez w innych miejscach? Jak wszytsko powszednieje nawet rzeczy zle pozniej staja sie zwyklymi.
Wywiad z A. Nabokiną (Wysokie Obcasy)
[quoteab]...banalne ... czyli dozwolone, prawda?[/quoteab]
Nie, Chiaranzano. Banalne to znaczy: pozbawione oryginalności, typowe, pospolite, oklepane, szablonowe. A banałem jest to mianowicie, że nasza własna samoocena jest zazwyczaj daleka od obiektywizmu, rzadko tożsama z oceną naszych przełożonych i otoczenia.
[quoteab]...odwazyla sie powiedziec o tym jak jest naprawde akurat w tym zespole[/quoteab]
To znaczy jak tam naprawdę jest? Oświeć nas trochę skoro wiesz więcej, bo my z widowni widzimy jedynie coraz ciekawsze balety, coraz lepszych artystów, coraz wyższy poziom i coraz więcej sukcesów tego zespołu.
Nie, Chiaranzano. Banalne to znaczy: pozbawione oryginalności, typowe, pospolite, oklepane, szablonowe. A banałem jest to mianowicie, że nasza własna samoocena jest zazwyczaj daleka od obiektywizmu, rzadko tożsama z oceną naszych przełożonych i otoczenia.
[quoteab]...odwazyla sie powiedziec o tym jak jest naprawde akurat w tym zespole[/quoteab]
To znaczy jak tam naprawdę jest? Oświeć nas trochę skoro wiesz więcej, bo my z widowni widzimy jedynie coraz ciekawsze balety, coraz lepszych artystów, coraz wyższy poziom i coraz więcej sukcesów tego zespołu.
-
venus-in-furs
- Posty: 660
- Rejestracja: wt lip 27, 2010 10:58 am
[quotece="Ali"]widzimy jedynie coraz ciekawsze balety, coraz lepszych artystów, coraz wyższy poziom i coraz więcej sukcesów tego zespołu.[/quotece]
Warto pamiętać, że mowa o sytuacji sprzed kilku lat - przyznaję, że nie mam na ten temat żadnych dokładnych informacji, ale z tego co słyszałam, pod kierunkiem poprzedniej dyrekcji wcale nie było tak sympatycznie, jak jest obecnie.
Warto pamiętać, że mowa o sytuacji sprzed kilku lat - przyznaję, że nie mam na ten temat żadnych dokładnych informacji, ale z tego co słyszałam, pod kierunkiem poprzedniej dyrekcji wcale nie było tak sympatycznie, jak jest obecnie.
venus, ale zarzuty w "sprawie" dotyczą własnie obecnej dyrekcji, bo Anastazja Nabokina chciała wrócic do pracy 3 lata temu, czyli gdy tworzył sie PBN. No i nie wiem, o której "poprzedniej dyrekcji" piszesz, bo przed powierzeniem Krzysztofowi Pastorowi kierowania zespołem baletowym Teatru Wielkiego, dyrektorował Emil Wesołowski, Jolanta Rybarska, króciutko Emil Wesołowski... i to wtedy Nabokina tańczyła swoje najlepsze role. Myśle, ze nastąpiło w tej dyskusji pomieszanie czasów i tematów - mobbingu, atmosfery, zmian w zespole i oblicza zespołu wtedy (przed 3-6 laty) i dziś
[color=bluee2]Wydzielam wątek
Administrator[/colore2]
[color=bluee2]Wydzielam wątek
Administrator[/colore2]
[quote1a]Sprostuję, ze w "Coś jakby" Eka Nabokina tworzyła świetną kreację solową...[/quote1a]
I znów masz rację Kasiu, było jeszcze to „Coś jakby” Eka. Trochę dziwadło, choć firmowane przez znanego choreografa. Walorem była muzyka Góreckiego. Pamiętam jak przez mgłę, że wchodził na scenę p. Ślęzak i wnosił walizkę, z której wypełzała sterana życiem kobieta
, a potem coś razem tańczyli. Nie zapamiętałem tego jednak jako kreacji, może "coś jakby".
[quote1a]Przy ocenie "Bajadery" pozostanę... całkiem sporo tańczyła, moim zdaniem z sukcesem. Podobnie było z "Jeziorem", choć tu być może zaważyła kwestia partnera - Nabokina tańczyła głównie z Maksem...[/quote1a]
Męczyło mnie to "sporo", więc sprawdziłem u źródeł. Tym razem ja miałem rację: premierę kreowała gościnnie Silvia Azzoni z powodu nagłej niedyspozycji p. Milewskiej, potem tylko 2 razy wystąpiła p. Nabokina (z tej samej przyczyny), a we wszystkich następnych „Bajaderach” tańczyła już tylko p. Izabela, na którą ja szczęśliwie potem trafiałem i była świetna w tej roli. A tamtych "Jezior" chyba jednak nie widziałem, ale rozumiem ewentualną zmyłkę w ocenie Odetty-Odylii z powodu partnera, z pewnością było na co popatrzeć.
I znów masz rację Kasiu, było jeszcze to „Coś jakby” Eka. Trochę dziwadło, choć firmowane przez znanego choreografa. Walorem była muzyka Góreckiego. Pamiętam jak przez mgłę, że wchodził na scenę p. Ślęzak i wnosił walizkę, z której wypełzała sterana życiem kobieta
[quote1a]Przy ocenie "Bajadery" pozostanę... całkiem sporo tańczyła, moim zdaniem z sukcesem. Podobnie było z "Jeziorem", choć tu być może zaważyła kwestia partnera - Nabokina tańczyła głównie z Maksem...[/quote1a]
Męczyło mnie to "sporo", więc sprawdziłem u źródeł. Tym razem ja miałem rację: premierę kreowała gościnnie Silvia Azzoni z powodu nagłej niedyspozycji p. Milewskiej, potem tylko 2 razy wystąpiła p. Nabokina (z tej samej przyczyny), a we wszystkich następnych „Bajaderach” tańczyła już tylko p. Izabela, na którą ja szczęśliwie potem trafiałem i była świetna w tej roli. A tamtych "Jezior" chyba jednak nie widziałem, ale rozumiem ewentualną zmyłkę w ocenie Odetty-Odylii z powodu partnera, z pewnością było na co popatrzeć.