[quote69="Ewa J."]Bo pas de deux jest w dużej mierze ściągnięte również od.. Nuriejewa. Stąd to wrażenie Tak, mówię, że ściągnięte, a nie zapożyczone, bo w pierwszej części jest bardzo mało zmian, nie będę wymieniać figury po figurze, coda jest już bardziej przerobiona (np. dołożono kręcenie fouettes i piruetów, czego u Nuriejewa nie ma), co do wariacji męskiej to właściwie "skradziona" w całości, wariacja żeńska zmodyfikowana - ale wystarczy spojrzeć na zakończenie, kiedy tancerka musi połączyć obrót z błyskawiczną arabeską - jako przejściem - to już łatwo rozpoznawalny, zastosowany przez niego chwyt.
[/quote69]
Ewo, po Tobie jako znawczyni baletu światowego nie spodziewałabym sie tak szorstkiego i... dziwnego komentarza. Wystarczy zajrzec do Przewodnika baletowego lub do tekstu o Dziadku w programie do spektaklu żeby przypomniec sobie (nie nie sądzę ze tego nie wiesz), ze podstawą tej wersji choreograficznej Dziadka jest Wajnonen, duzo wczesniej niż Nurejew, to on spopularyzował (równiez dzieki swym uczniom-tancerzom rozjeżdzajacym sie po świecie) e wlasnie wersje opracowana przez siebie ale tez na podstawie radycyjnie przekazywanej w Rosji (Związku Radzieckim) choreografii wg Iwanowa. To własnie Nurejew przeniósł (przekazał oczywiście trochę ozdabiajac) choreografie Wajnonena na Zachód - więc o "ściąganiu" z Nurejewa trudno mówić, chyba żeby tez mówić że on "ściągnął" z Wojnonena a ten z Iwanowa. W choreografiach klasycznych baletów wogóle trudno mówic o "ściąganiu" bo jesli idzie o tradycyjne fragmeny (pas de deux, słynne wariacje, cody, czasem tez walce) to własnie powtarzalnośc ich przez pokolenia stanowi o wartości choreografii. Gdyby choreografowie warszawskiego Dziadka przedstawili jako swoją choreografię Nrejewa od poczatku do kona to mozna by mówic o "ściąganiu" abo nawet plagiacie, ale przenoszenie klasycznych ukłądów choreograficznych XIX i XX wiecznych, tych najbardziej rozpoznawalnych i wywodzących się z tradycji nie jest ściaganiem zapewne. Żeby być dokładna, to takze w popzednim Dziadku warszawskim w układzie Andrzeja Glegolskiego pas de deux w II akcie w ogólnych zarysach i kolejności pas było bardzo podobne, nie było kilku wirtuozowskich podnoszeń, za to była "kołyska" kiedy to solista kołysał partnerka trzymana niemal głowa w dół, ale tez nie zawsze bo gdy tancerka nie była dośc mała nie było to mozliwe Tak jak zmienia się często elementy wariacji księcia jesli solista lepiej skacze a gorzej kręci piruety itp. Owszem, pas de deux zaprezentowane w premierowym Dziadku jest co do potraktowania ańca i "stylu" tworzonego przez ozdobniki (to szybkie obrócenie się partnerki do pozy) jest podobne do ogólnego stylu Nurejewa (za którym ja osobiście nie przepadam bo jest zbyt barokowy i psuje mi elegancje przepływu ruchu ale to moje zdanie), natomiast jest to po prostu zwyczajna rzecza w choreografi baletow klasycznych. Nie pisze tego by w jaki kolwiek sposób "bronić" choreografów, bo nie ma takiej potrzeby tylko gwoli wyjasnienia jak to w choreografii bywa. Osobiście chyba raczj ciesze się, ze nie układali własnego pas de deux bo juz całkowicie zabrakło by mi klasycznego ańca w tradycyjnym stylu w tym Dziadku, tego na co czekam - wiem, jestem złym widzem bo oczekuje tego co juz znam, a nie nowości i zaskoczenia
[quote80]Ewo, po Tobie jako znawczyni baletu światowego nie spodziewałabym sie tak szorstkiego i... dziwnego komentarza. Wystarczy zajrzec do Przewodnika baletowego lub do tekstu o Dziadku w programie do spektaklu żeby przypomniec sobie (nie nie sądzę ze tego nie wiesz), ze podstawą tej wersji choreograficznej Dziadka jest Wajnonen, duzo wczesniej niż Nurejew, to on spopularyzował (równiez dzieki swym uczniom-tancerzom rozjeżdzajacym sie po świecie) e wlasnie wersje opracowana przez siebie ale tez na podstawie radycyjnie przekazywanej w Rosji (Związku Radzieckim) choreografii wg Iwanowa. [/quote80]
Przyznam szczerze, że nie widzę w tym komentarzu nic szczególnie dziwnego. Mówisz, że jest szorstki, a więc masz zapewne na myśli, że to, co napisałam o zapożyczeniach zakrawa w mojej wypowiedzi wręcz na zarzut plagiatu. Cóż, może przypomnę, że nie mówię o zapożyczeniach w całym balecie, ale przede wszystkim o walcu śnieżynek i pas de deux. Widziałam, zdaje się, choreografię Nuriejewa w 4 wykonaniach i dość dobrze pamiętam wspominane przeze mnie fragmenty również w wersji Schayka/Eaglinga. Co najważniejsze - nie kwestionuję tego, że wiele elementów w XIX wiecznych baletach w wersjach różnych choreografów się pokrywa, ale są też elementy różnicujące. A w bardzo charakterystycznym i bardzo rozpoznawalnym, barokowym – jak sama go nazywasz – stylu Nuriejewa, po prostu nie da się ich nie wychwycić i nie wyodrębnić, rzucają się w oczy od razu. To, co on robił - przynajmniej w moim odczuciu - odcina się bardzo grubą kreską od twórczości innych choreografów tworzących własne opracowania klasyki, więcej, można mówić - co jest dość rzadkie - o pewnych figurach, które są charakterystyczne i znamienne dla jego twórczości.
Poza tym choreografie „Dziadka..” (klasyczne rzecz jasna) są o wiele mniej jednolite w porównaniu chociażby do innego sztandarowego dzieła z II poł XIX wieku - „Jeziora łabędziego” (że nie wspomnę o aktach białych).
Widziałam różne inscenizacje, ale po raz pierwszy zdarzyło się, że zestawienie ze sobą dwóch wersji – Nuriejewa i van Schayka/Eaglinga nasunęło mi nieodparte wrażenie, że jedna z nich w jakiś sposób czerpie z drugiej (w tym wypadku jasne jest, że „młodsza” musi czerpać z tej, która powstała wcześniej).
Podam jeszcze jeden przykład (może się nie spodobać, ale nie chodzi tu teraz o to, czy zespół jest niższych czy wyższych lotów, ale o ilustrację). Jeśli ktoś oglądał "Jezioro.." z MCB, to - choć w programie napisane jest, że autorem choreografii jest Victor Smirnov-Golovanov, to nie wiem, czy zaznaczono, że bazuje ona również na wersji Grigorowicza i szeregu innych twórców (bo o "archaicznych" autorach typu Iwanow, Waganowa już nawet nie mówię).
I koniec końców – zaglądanie do Przewodnika nie wystarczy, przeczytanie o pierwowzorze, z którego mógł korzystać Nuriejew i cały zastęp choreografów tworzących dziś własne inscenizacje to nie to samo co obejrzenie.
Właściwie, mogłabym wymieniać poszczególne figury (dla przykładu podałam jedną), ale nie wiem czy takie rozdrabnianie się ma sens i czy kogokolwiek zainteresuje.
Na razie więc podam linki, żeby każdy kto chce mógł sam obejrzeć to, o czym była mowa (niestety jest problem z dłuższymi fragmentami wersji holenderskiej, dlatego jedyne co jest możliwe, to odwołanie się do pamięci osób, które widziały spektakl w Warszawie):
http://www.youtube.com/watch?v=vi_GDbH5CgU - wariacja zatańczona przez Myriam Ould-Braham (jeśli ktoś zna choreografię Nuriejewa w wykonaniu jego i Merle Park to należy zaznaczyć, że finał wariacji jest tam inny - jest krótsza - więc nie można zobaczyć charakterystycznego łączenia obrotu z arabeską)
http://www.youtube.com/watch?v=9HzU5dn5Zr4 - walc śnieżynek
http://www.youtube.com/watch?v=84Fj-jHgsno - Elisabeth Maurin i Laurent Hilaire w pas de deux. Oczywiście, oglądając można zauważyć nie tylko podobieństwa, ale warto się przyjrzeć chociażby wykończeniom póz, ogólnemu majestatycznemu charakterowi tego tańca, na pewno wariacji męskiej i tym samym dostrzec te sekwencje, które są podobne/występują w obu wersjach. Oczywiście można się spierać, ile jest nawiązań, zapożyczeń z Nuriejewa (zwał jak zwał) - lub też że nie ma ich tam wcale - ale pozwolę sobie jeszcze przypomnieć, że Wayne Eagling to przecież ówczesny tancerz Royal Ballet, a Toer van Schayk - jeśli wierzyć jego zapewnieniom - przed stworzeniem własnej choreografii nie widział ponoć żadnej innej inscenizacji "Dziadka..". Wydaje mi się, że w kontekście tej dyskusji to ważne fakty.
I warto jeszcze wspomnieć o tym, że te analogie narzuciły mi się nawet w przypadku dostrzegania diametralnych różnic wykonawczych i interpretacyjnych - Maria Żuk i Robert Gabdullin tańczyli zdecydowanie w manierze bliskiej rosyjskiej szkole, a nagrania z POB, z którymi porównywałam - wiadomo, całkiem inna bajka (cały czas mam na myśli styl, nie wartościuję).
Nie przeczę, że dla kogoś może to być jedynie "obróbka" od dawna już wystawianego spektaklu, ale ja widzę wyraźne nawiązania do Nuriejewa. I nie hiperbolizujmy, bo znawczynią żadną nie jestem, a w tym wypadku napisałam tylko o moich obserwacjach i to wszystko.
ok, nie hiperbolizujmy Chciałam tylko doprecyzować wydźwięk Twojej wypowiedzi, bo ktos nieobyty tak z róznymi inscenizacjami i choreografiami Dziadka mógł odczytac to jako prosty zarzut "plagiatu" - owo "ściągnięcie". Dlatego tak obszernie pozwoliłam sobie wytłumaczyć proces przekazu choreografii "klasycznych" czy raczej "tradycyjnych". Sama zastanawiałam się nad stwierdzeniem Toera van Schayka że wczesniej nie widział żadnego Dziadka do orzechów - wydaje mi sie to wręcz niemożliwe ale cóz - wierzyć trzeba Zwłaszcza, ze w programie bardzo dokładnie wyszczególniono które fragmenty choreografii stworzył jeden z choreografów, a które drugi...
Świetnie że zamieściłaś linki do fragmentów - to daje możliwość porównania bez przeszukiwania Internetu osobom mniej "na-oglądanym", chocby właśnie dlatego, ze po porównaniu dokładnie widac ze akurat niekoniecznie nurejewowskie pas de deux było dla warszawskiego Dziadka wzorem, co najwyżej pewien sposób ozdabiania póz, w warszawie - w poprzednim Dziadku, jak i w obecnym pas de deux - adagio wygląda niemal dokładnie (poza po pozie, pas po pas) tak:
http://www.youtube.com/watch?v=9gz9PG3Fu0g
W porządku, rozumiem Kasiu twoją intencję, możliwe, że mój komentarz mógł zostać odebrany w taki sposób jak o tym mówisz, ale teraz już chyba wiadomo, co kto miał na myśli - to prawda, że takiej zwierciadlanej dokładności, "odbicia" warszawskiego pas w tym Nuriejewa nie ma, tak jak w przykładzie, który teraz przywołałaś, nie mniej jednak są elementy bardzo wyraźnie inspirowane jego stylem, albo bezpośrednio z niego wyciągnięte, charakterystyczne figury, jak również zaczerpnięte dłuższe sekwencje - szczególnie w adagiu, no i oczywiście wspomniana wariacja.
Pozostając w temacie "Dziadka..", ale już nie warszawskiego, wykorzystam jeszcze ten post na poinformowanie o tym, że w najbliższy poniedziałek, 19 na Arte będzie emitowany "Dziadek.." z baletu drezdeńskiego w choreografii Aarona Watkina i Jasona Beechey'a z Jirim Bubenickiem. Za przekazanie tej informacji z dużym wyprzedzeniem dziękuję Blanche, która zawsze uważnie śledzi program i dzięki której szanse na to żeby coś mi umknęło są minimalne
Czyście słyszeli wczoraj wieczorem w TVN24? Najpopularniejsza europejska królowa Małgorzata II, od 40 lat duńska monarchini i znana wielbicielka baletu, osobiście zaprojektowała dekoracje i kostiumy do przedstawienia „Dziadka do orzechów” na scenie Tivoli Concert Hall w Kopenhadze. I mówi o tym cały świat, a nikt nie uznał jej za szaloną, jak ongiś jej XVIII-wiecznego poprzednika Chrystiana VII - tańczącego króla Danii, mecenasa baletu, twórcy duńskiego teatru dworskiego w Christiansborgu. Żądna sensacji TVN24 (podobno oficjalny patron medialny Teatru Wielkiego – Opery Narodowej) poświęciła tej sprawie w najlepszym czasie oglądalności więcej miejsca niż Polskiemu Baletowi Narodowemu w całym roku.
Jaka szkoda, myślę sobie, że nie panuje u nas jakiś następca Stanisława Augusta Poniatowskiego, który tak pięknie wspierał balet w Warszawie: finansował go z własnej szkatuły, bywał na premierach, a nawet sam pisał i poprawiał libretta choreografom. Nie wiem, czy byłoby dzisiaj w Polsce mniej politycznego awanturnictwa, ale z pewnością więcej pożytku dla baletu.
ile kosztuje program w TW? Czy to kwiestia 20 zł czy bliżej 50 zł?
I czy w programie będzie pełna obsada konkretnej grupy występującej w danym przedstawieniu czy raczej ogólnie?
Ew. gdzie mogę zdobyć spis pełnej obsady "mojego" przedstawienia?
Czy jest, któraś z konfiguracji obsady, którą polecilibyście jako najlepszą?
Czy Robert GABDULLIN występuje w Dziadku do orzechów i królu myszy?
Program zwykle kosztuje maksymalnie 20 zł. Do programu dołączona jest obsada konkretnie na ten dzień, są też bezpłatne druki z obsadą.
Przed spektaklem obsadę na dany dzień możesz sprawdzić na stronie Teatru Wielkiego.
Polecałabym duet Milewska - Woitiul w rolach głównych, ale moim zdaniem żadna obsada nie zawiedzie.
Robert Gabdullin nie jest naszym pełnoetatowym tancerzem, nie wydaje mi się, żeby był planowany jakiś występ gościnny, ale jeszcze to sprawdzę
Według strony TW, na żaden ze spektakli nie ma już biletów, masz jeszcze opcje dobierania obsady? :O
Dziękuję za odpowiedź.
Mam już bilety na Yukę, Vladimira i Adama,
Pani w kasie powiedziała, że dyrekcja zastrzega sobie prawo do zmiany obsady i może się coś zmienić i że jeśli zależy mi żeby zobaczyć kogoś konkretnego mogę się dowiadywać czy zwolniły się jakieś miejsca. Trochę mi szkoda bo mam wymarzone miejsca na parterze i żal byłoby to zamieniać na gorsze .
Nigdy nie widziałam baletu na żywo i bardzo chciałam być blisko sceny tak aby słyszeć stukanie point i żeby pot na mnie tryskał .
Ale gdyby zwolniły się jakieś trochę tańsze bilety na inną obsadę chętnie zobaczę balet jeszcze raz i jeszcze i jeszcze
chodzi o to, że obsada zawsze może sie zmienić jesli tancerz sie rozchoruje, albo nie daj Boże, złapie kontuzje - tak, jak to sie może zdarzyć każdemu z nas. Jesli nic takiego sie nie staie obsada przewidziana na dany dzień wystąpi
[quote94="pasztetowa"]Mam już bilety na Yukę, Vladimira i Adama, [/quote94]
Zazdrość brzydkie uczucie, ale muszę szczerze przyznać, że zazdroszczę
[quote94="pasztetowa"]Nigdy nie widziałam baletu na żywo i bardzo chciałam być blisko sceny tak aby słyszeć stukanie point i żeby pot na mnie tryskał .[/quote94]
Mam dokładnie takie same upodobania Wolę nie móc objąć wzrokiem całej sceny, ale być blisko szczegółów. Tego żadne dvd nie zastąpi