rozmowy o tańcu w Łodzi
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
[quote94="Sagittaire"]Od czerwca nowy szef baletu w łódzkim TW będzie dawnym tancerzem poznańskim
. Ale nazwisko bodajże troszkę inne...[/quote94]
http://www.operalodz.com/zespoly.php?id=2
ZESPOŁY Balet
Kierownik baletu - Dominik Muśko
Asystent-pedagog - Anna Lewandowska, Luba Bakhareva
Koordynator baletu - Jarosław Biernacki (współpraca)
Inspektor baletu- Krzysztof Pabjańczyk
Akompaniatorzy baletu - Elżbieta Bruc, Bogusław Bigos (współpraca)
Coś widzę, że miałem nosa Sagittaire. Więc co tam u Was w związku z powyższym?
http://www.operalodz.com/zespoly.php?id=2
ZESPOŁY Balet
Kierownik baletu - Dominik Muśko
Asystent-pedagog - Anna Lewandowska, Luba Bakhareva
Koordynator baletu - Jarosław Biernacki (współpraca)
Inspektor baletu- Krzysztof Pabjańczyk
Akompaniatorzy baletu - Elżbieta Bruc, Bogusław Bigos (współpraca)
Coś widzę, że miałem nosa Sagittaire. Więc co tam u Was w związku z powyższym?
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
W środę i czwartek nowy szef łódzkiego baletu zadebiutował w roli Fatum w R&J. Piękny to tancerz -- zwłaszcza optycznie. A do tego pełen klasy - z niesamowitą elegancją prezentował zespół w czasie braw.
W dodatku wieści gminne niosą, ze byc może juz wkrótce do zespołu dołączy jego zona - wspaniała tancerka po doskonałej permskiej szkole baletowej. Taka para się przyda, zwlaszcza że 9 już tancerzy łódzkich odeszło do samego Poznania, nie licząc innych miast i państwa (Słowacja, Finlandia itd). A chętnych nowych brak, przynajmniej na wysokim pozimie. Przyjęto zaledwie 3 nowe osoby do zespołu, nawet w miare fajne ale nie materiał na gwiazdy, przynajmniej teraz
W dodatku wieści gminne niosą, ze byc może juz wkrótce do zespołu dołączy jego zona - wspaniała tancerka po doskonałej permskiej szkole baletowej. Taka para się przyda, zwlaszcza że 9 już tancerzy łódzkich odeszło do samego Poznania, nie licząc innych miast i państwa (Słowacja, Finlandia itd). A chętnych nowych brak, przynajmniej na wysokim pozimie. Przyjęto zaledwie 3 nowe osoby do zespołu, nawet w miare fajne ale nie materiał na gwiazdy, przynajmniej teraz
Ali, jakbys nie wiedział, ze libretta baletów tfu-rczo modyfikują choreografowie na całym świecie. Łódzkiego R&J też nie widziałam, więc nie wiem, ale skoro w warszawskim Dziadku do orzechów moze byc Faun oraz kilka postaci historycznych to i Fatum w RiJ może. (faktycznie rola fatum na początek może sie żle kojarzyć)
No tak, ale to bzdurne divertissement w Dziadku (w założonej przez twórców libretta poetyce snu) dozwala jednak na sporą dowolność interpretacyjną, więc można je wypełniać za każdym razem nowymi pomysłami. Dlatego Faun i jego dziwni towarzysze w warszawskim tańcu greckim jakoś mnie nie rażą. Raczej przyjmuję ten pomysł jako wyraz poczucia humoru choreografa, skierowany przez moment do dorosłej widowni. Ale poprawiać Szekspira? To już chyba gruba przesada. Zwłaszcza, że w RiJ żadne Fatum nie ma nic do zrobienia, bo przyczyna tragedii została tam jasno zarysowana i to ona jest sprawczynią dramatu w tej banalnej w gruncie rzeczy opowiastce miłosnej. Nie wiem kto więc zasiał w Łodzi swoje "nowe przemyślenia", ale pewnie jakaś niezła mądrala.
A tańczący wciąż kierownik baletu nigdy nie wróży najlepiej, i jeszcze - jak Sagittaire i "wieści gminne niosą" - spodziewana tam jego tańcząca żona, choćby "wspaniała". Nepotyzm u nas na widelcu, więc będą kłopoty.
A tańczący wciąż kierownik baletu nigdy nie wróży najlepiej, i jeszcze - jak Sagittaire i "wieści gminne niosą" - spodziewana tam jego tańcząca żona, choćby "wspaniała". Nepotyzm u nas na widelcu, więc będą kłopoty.
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
To nie do końca tak jak mówisz - w zwiazku z tym, ze na czas remontu niektórzy tancerze zarabiają po odcięciach nawet mniej niz 1.000 zł na miesiac odeszło już kilkanaście osób. tego fatum po prostu nie miał kto tańczył, bo zrobiła się nędza, jakiej tu nigdy jeszcze nie było. Nowy szef nie jest tancerzem na etacie, po prostu uratował spektakl. Z dziewczynami jeszcze gorzej - jest tragedia. Bo z chłopaków to przynajmniej Nazar, Gintautas, Piotr itd. A tutaj w taka nędzę wchodzi nagle piękny tancerz jedyny I solista z Poznania i jego żona wspaniała - w tym klimacie to nabiera innego wymiaru.
Z tego natomiast co słyszałam, to szef jest skromny i umie docenic innych tancerzy. Nie jest odbierany w taki sposób jak mówisz. Zawsze jest źle jak szefem jest jeden z tancerzy, ale w sytuacji takiej nędzy zrobienie go kierownikiem to był jedyny sposób pozyskania sensownej pary.
Z tego natomiast co słyszałam, to szef jest skromny i umie docenic innych tancerzy. Nie jest odbierany w taki sposób jak mówisz. Zawsze jest źle jak szefem jest jeden z tancerzy, ale w sytuacji takiej nędzy zrobienie go kierownikiem to był jedyny sposób pozyskania sensownej pary.
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
no właśnie. rozumiem Aliego, ze taki stan budzić może niepokój co do sprawidliwości, ale skoro jest juz z zespołem zwiazny świetny tancerz, to czemu go nie wykorzystać. Mądry szef nawet jak sam tańczy, to i tak dba o zespół, a nie mądry nie dba, nawet jak zespół i tancerz enie są dla niego konkurencją. Zresztą władz a balecie łódzkim i tak jest skupiona wokół jednej osoby i nie jest to szef baletu, więc równowaga jest zapewniona.
[quote9f="Kasia G"]... ale wspomnę Nurejewa i Malakhova....[/quote9f]
Na litość Boską Kasiu G., nie porównujmy tych dwóch tytanów światowego baletu z p. Muśką. Nie uchodzi! Tamtych można by znieść i u nas jako szefów baletu, a nawet pożądać jako takich - niechby i z żonami, dziećmi, i całym innym domowym inwentarzem. Była też "wiecznie żywa na scenie" Alicia Alonso, wspierana autorytetem Fidela Castro. U nas i w naszej skali to nie przejdzie, i wcześniej czy później odbije się czkawką. W razie potrzeby służę przykładami...
A co do naszej tradycji, to masz rację Kasiu, bo (o ile mnie pamięć historyczna nie myli) ostatnim takim tańczącym szefem-tancerzem był u nas w Warszawie chyba Maurice Pion w początkach XIX wieku - Francuz zresztą, więc łatwiejszy do strawienia przez lokalną społeczność baletową. Inni, późniejsi szybko rezygnowali z tańczenia, gdy przejmowali władzę. Taka jest niestety kolej rzeczy.
Na litość Boską Kasiu G., nie porównujmy tych dwóch tytanów światowego baletu z p. Muśką. Nie uchodzi! Tamtych można by znieść i u nas jako szefów baletu, a nawet pożądać jako takich - niechby i z żonami, dziećmi, i całym innym domowym inwentarzem. Była też "wiecznie żywa na scenie" Alicia Alonso, wspierana autorytetem Fidela Castro. U nas i w naszej skali to nie przejdzie, i wcześniej czy później odbije się czkawką. W razie potrzeby służę przykładami...
A co do naszej tradycji, to masz rację Kasiu, bo (o ile mnie pamięć historyczna nie myli) ostatnim takim tańczącym szefem-tancerzem był u nas w Warszawie chyba Maurice Pion w początkach XIX wieku - Francuz zresztą, więc łatwiejszy do strawienia przez lokalną społeczność baletową. Inni, późniejsi szybko rezygnowali z tańczenia, gdy przejmowali władzę. Taka jest niestety kolej rzeczy.