Evgenia Obraztsova

Słynni tancerze, zespoły baletowe, choreografowie, pedagodzy, tancerze polskich scen, krytycy, etc.;
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

Właśnie przeczytałam na fb i miałam napisac, ale Blanche jak zawsze najszybsza:) Ciesze się, dzieki niej Bolshoy zyska tancerke z duszą
http://www.facebook.com/#!/EvgeniaObraztsova
Blanche
Posty: 890
Rejestracja: pt lut 29, 2008 9:10 pm

Post autor: Blanche »

W końcu pojawiły się nagrania z Jeziora z Obraztsovą:
[URL=http://www.youtube.com/watch?v=Df9VhRKqxUQ]Wejście Odetty[/URL]
[URL=http://www.youtube.com/watch?v=pf1eMsjqS7Q]Białe adagio[/URL]
[URL=http://www.youtube.com/watch?v=8NtQngDmw14]Wariacja, coda i koniec aktu[/URL]
[URL=http://www.youtube.com/watch?v=-DPEM3womyA]Czarne pas de deux[/URL]
[URL=http://www.youtube.com/watch?v=NAzt9FLGXFI]Coda i zakończenie aktu[/URL]
[URL=http://www.youtube.com/watch?v=uk7WvSHrPus]Ostatni akt[/URL]

Po obejrzeniu całego wykonania stwierdzam, że debiut był całkiem udany. Odetta bardzo plastyczna, "miękka", muzykalna, inna niż te Odetty, do których się przyzwyczaiłam - dumne, królewskie. Idealnie jeszcze nie jest, ale na to wpływ mogło mieć kilka rzeczy, choćby wersja choreograficzna i/lub praca pedagoga, no i oczywiście nerwy debiutanta :). Odylia za to bardzo mi się podobała, szczególnie w pas de deux, niesamowicie demoniczna, szczególnie twarz, spojrzenie, i jeszcze te ostre, gwałtowne ruchy głową - wyglądało to bardzo nieludzko, moja pierwsza myśl była taka, że ta Odylia jest jak kukiełka kierowana przez Rotbarta. I po tym pas de deux nawet wariacja, która mnie tak zawiodła w zeszłym roku, gdy ukazała się na yt po debiucue, teraz mi się podobała, bo zrozumiałam taki wybór ekspresji - było to kontynuacją pas de deux.
Sądzę, że kolejna Odetta/Odylia w wykonaniu Obraztsovej będzie lepsza, szczególnie że w Bolszoju pracuje ona z Ludmiłą Semenyaką, która jest pedagogiem Zakharovej.
Ewa J.
Posty: 683
Rejestracja: sob sie 18, 2007 6:17 pm

Post autor: Ewa J. »

Widziałam te nagrania już dosyć dawno (tzn. względnie dawno, zaraz jak tylko pojawiły się na youtube), ale mam nieco "odwrotne" wrażenia. Dla mnie idealna jest jej Odetta z "ludzką twarzą", w końcu nie był to sztywny manekin, ani oschła królowa, jak wspomniałaś - co prawda kiedyś ten typ, który reprezentuje np. Lopatkina mi się podobał, ale teraz całkiem do mnie nie przemawia. I sama byłam zaskoczona tym, że w jej wykonaniu nic bym nie zmieniła, jest perfekcyjna.
Za to Odylia mnie nie przekonuje, chociaż Evgenia ma doskonale wypracowany ruch, jest inteligentną kusicielką w bardzo eleganckim stylu, ale jej temperament nie do końca przystaje do tej roli. Ze wszystkich trzech tancerek, które widziałam w tej choreografii, każda z osobna podoba mi się bardziej od Obraztsovej, tzn. Pietragalla, Zakharova i Semionova. W tym wypadku świetnym rozwiązaniem byłoby zastosowanie podwójnej obsady, którego niestety już się nie stosuje (a raczej niezmiernie rzadko), chociaż w takim wypadku sama Obraztsova byłaby pozbawiona szansy stworzenia dwóch różnych postaci, zapewne ze szkodą dla niej samej :wink:
Blanche
Posty: 890
Rejestracja: pt lut 29, 2008 9:10 pm

Post autor: Blanche »

[quoteb5="Ewa J."]Ze wszystkich trzech tancerek, które widziałam w tej choreografii, każda z osobna podoba mi się bardziej od Obraztsovej, tzn. Pietragalla, Zakharova i Semionova.[/quoteb5]
Mnie najwyraźniej Evgenia na tyle oczarowała, że żadna z pięciu (bo oprócz tych przez Ciebie wymienionych widziałam też tancerki Stanisławskiego - Chernobrovkina i Kretova) nie podoba mi się tak, jak Evgenia, nawet Chernobrovkina, którą do tej pory lubiłam najbardziej. W tej wersji zawsze najbardziej lubiłam wariację Odylii i codę, samo pas de deux trochę mnie nudziło, ale w wykonaniu Evgenii zrobiło na mnie niesamowite wrażenie.
Ewa J.
Posty: 683
Rejestracja: sob sie 18, 2007 6:17 pm

Post autor: Ewa J. »

Chernobrovkinę też widziałam, nie tylko w czarnym pas de deux, ale i całym "Jeziorze..", nie wiem, czemu o niej zapomniałam - chyba po prostu jako Odylia była dla mnie trochę nijaka i pewnie dlatego. Chociażby praca jej rąk, która wydawała mi się nieco pretensjonalna, bo była zbyt dworska i ozdobna jak na Odylię, gdyby była prostsza, za to bardziej zdecydowana, wtedy (i właściwie tylko wtedy, bo to w jaki sposób zatańczyła jest właściwie zupełnym przeciwieństwem tego, czego od wykonawczyni tej partii oczekuję) by mi się podobała. Tak samo w tej burmeisterowskiej wariacji Odylii wyrzuty i wszystkie ruchy nóg powinny być - wg mnie - szybkie i wyraziste, a u niej to się rozmywa przez zbędną ozdobność kosztem wydobycia bardziej groźnego, tajemniczego i demonicznego oblicza Odylli, sama elegancja w tej roli to dla mnie za mało, a Chernobrovkina wyraźnie tylko tą jedną cechę starała się uwypuklić.
Więc jeśli o mnie chodzi nie ośmieliłabym się nawet porównywać tych dwóch tancerek, zresztą chyba nie dość jasno wynikało z mojego poprzedniego posta, że sama Evgenia jest, jeśli chodzi o ruch (właśnie ruch, nie technikę, bo do techniki Chernobrovkiny też nie można się przyczepić), doskonała - tylko jej osobowość nie do końca współgra z niebezpieczną kusicielką, jaką jest Odylia. Jej ręce są cudowne od samego początku, oczywiście piękne, proste, eleganckie wykańczanie, czyste ruchy, żadnych zbędnych ozdobników, precyzja i jeszcze te szybkie ruchy głowy. Elegancja, duma i klasa - Evgenia pokazała wszystko, co w niej najlepszego i estetykę tańca, którą uwielbiam, dlatego to, że zabrakło mi trochę tej ciemniejszej strony nie jest zarzutem do interpretacji, bo jej ruchy pokazują, że doskonale rozumie partię. Jest po prostu bardzo delikatną (ale też inteligentną) tancerką - nie każdy jest w stanie obudzić w sobie Odylię, dlatego zważywszy na jej emplois i jej sceniczną osobowość, myślę, że zrobiła bardzo, bardzo dużo - i takie obsadzanie wbrew (w stosunku do tego, co tańczyła dotychczas), jest na pewno ciekawym doświadczeniem dla publiczności i rozwijającym dla tancerza.

PS. Jeszcze zapomniałam dodać, że co do wykonania burmeisterowskiej wariacji Odylii w Stanisławskim rzeczywiście może nie powinnam się tak czepiać (szczególnie do braku wyrazistości i szybkości ruchów), bo tam jest grana, a zatem i tańczona wolniej, mniej więcej w takim tempie jak w wersji choreograficznej Grigorowicza. Nie wiem, jakie tempo przewidział Burmeister, ale w tym wypadku zdecydowanie wolę to szybsze.
Olimpia
Posty: 808
Rejestracja: ndz lut 11, 2007 11:02 pm

Post autor: Olimpia »

[quote77="Katia"]Ale pewna jestem, że wykonanie nie zależało od Obraztsovej, jakiś jej wkład jest ale nie w tak wielkim stopniu.[/quote77]

Nie chcę odgrzebywać tematu, a raczej rozgrzebywać go. I w dodatku to co napiszę jest w zasadzie nawet nie na temat, ale... tak mnie to zdanie rozbawiło, bo brak w nim logiki :)
Wykonanie zależy chyba właśnie od wykonawcy, bo w końcu... to on wykonuje :)
sisha945
Posty: 859
Rejestracja: pt paź 30, 2009 6:00 pm

Post autor: sisha945 »

Ale czasem choreograf lub nauczyciel narzuca tancerzowi swój sposób w jaki trzeba coś zatańczyć, przez co wykonanie może wydawać się nieprzekonujące i nienaturalne, bo powstaje w wyniku powtórzenia schematu, a nie wypływa z odczuć tańczącego.
Także wypowiedź Katii nie wydaje mi się nielogiczna :)
Olimpia
Posty: 808
Rejestracja: ndz lut 11, 2007 11:02 pm

Post autor: Olimpia »

Ależ to jest oczywiste. Z tym, że on może narzucać/sugerować/podpowiadać. Ale nadal jednak sposób wykonania zależy od wykonawcy. Ja i moja koleżanka inaczej wykonamy to samo polecenie profesora.
Właśnie dlatego jedna tancerka jest lepszą Kitri/Odettą/Giselle, bo każde wykonanie się różni właśnie z powodu tego, że wykonuje je ktoś inny.
Wiem o co chodziło Katii oczywiście, być może się czepiam :) Ale tak mnie to jakoś uderzyło.
Katia
Posty: 317
Rejestracja: wt cze 01, 2010 12:00 pm

Post autor: Katia »

[b3c]Olimpia[/b3c], Chyba nie czytałaś reszty moich postów i przyczepiłaś się wątku totalnie wyrwanego z kontekstu... NO cóż. Chyba nie wiesz o czym ja wtedy pisałam, a na mnie naskoczyłaś, wtf?
Jakbyś zauważyła wcześniej, napisałam, że nie ma tancerek uniwersalnych TO ZNACZY że ciężko znaleźć (kto wie, może takie są) tancerkę, która zatańczy wszystko, z doskonałym temperamentem hiszpanki, delikatnością łabędzia czy żywiołowością Paquity. Każda tancerka odtwarza w swój sposób emocje... No emocji nie da sie nauczyć, co? Dlatego w teatrach jest więcej niż jedna solistka. Jedna tańczy to, druga tamto.
DO czego zmierzam - rozmawiam tak btw o profesjonalnej tancerce, przed którą chylę czoło, a wyrażam jedynie opinie co do dość specyficznego układu, który ona przedstawiła. Jakbyś tak łaskawie zobaczyła to nagranie które było dołączone (chyba na pierwszej stronie?) To zauważyłabyś wariację nieco odbiegającą od konwenansów, inna mimika, gest etc.
Oczywiście, że musiał ułożyć to nauczyciel, oczywiście przy współpracy z tancerką. Plastykę ruchu, wszystkie pozy, nawet charakter, na litość boską, jeśli chcesz poszukaj sobie jest na YT filmik gdzie Maja Plisetskaya uczy solistke Paryskiej Opery (Bodajże Gillot) Jak ukazać emocje, mimikę w solówce Odylii. Balet to również aktorstwo (ba, przede wszystkim) A aktorstwo to też ciężki kawał sztuki, tym bardziej, że w balecie operuję się bardziej pantomimą.
Tak więc nie zmienie swojego zdania co do tego, że nauczyciel przygotowujący solistkę spędza z nią dużo czasu korygując choćby najmniejsze błędy, pokazując jej jak ukazać tą "charakterność" bądź delikatność, zadziorność... Na takiej zasadzie działają przecież najlepsze zespoły baletowe... Przede wszystkim praca z nauczycielem nad techniką i temperamentem (emocjami)
Dlatego też sądze, iż taka wypuszczona tancerka niezbyt wiele może pokazać "od siebie" ale uważam również, że to bardzo dobrze. Umówmy się, indywidualizm w tej kwestii jest zgubny, a rady osoby, która przetańczyła swoje życie i uczenie się, wręcz próba dorównania takiej osobie to droga do sukcesu. Tak więc czym więcej poprawiania, korygowania, godzin spędzonych na sali baletowej, próba dorównania własnym ideałom (a nie ciągłe podążanie za własną techniką) to droga do sukcesu. Tak więc ja to bym się nie chwaliła, że nauczyciel pozwala każdemu wykonać coś inaczej, wg własnego widzimisię.

Tak nawiązując jeszcze do mojego nielogicznego pisania (a proszę mi wierzyć, że czasem plotę w trzy po trzy) to jednak nie wiem, co w tym było niezrozumiałego biorąc pod uwagę całą wypowiedź... No nie wiem. Mniejsza z tym.
Obejrzyj sobie to dokładnie i sama napisz co o tym sądzisz:
http://www.youtube.com/watch?v=-DPEM3womyA

Ot całe sprostowanie. (jakby było jeszcze coś niezrozumiałego, to proszę priv, bez sensu tutaj takie werbalne wymiociny)
Ewa J.
Posty: 683
Rejestracja: sob sie 18, 2007 6:17 pm

Post autor: Ewa J. »

Obraztsova i Ganio w Giselle:
http://www.youtube.com/watch?v=75Jy2P3F-Q8
http://www.youtube.com/watch?v=_MvEIM9Ceg0

Coś niezwykłego - wspaniała para. I to się nazywa naturalność, między nimi naprawdę coś jest na scenie. Pas de deux z II aktu przepiękne. Myślałam, że póki co nie dam rady już więcej z Giselle, że już dosyć, ale tym razem to się nie sprawdziło.
ODPOWIEDZ