Zgadzam się - "Lalka" to znakomita powieść. I mam wrażenie, że za drugim razem czyta się ją znacznie lepiej - i znacznie więcej się z niej rozumie. Z "pozytywistycznych" klimatów - polecam też "Faraona" Prusa, sama czytałam tę powieść bardzo dawno temu, ale wciąż pamiętam wrażenie, jakie na mnie wywarła. I zapewne kiedyś do niej wrócę. Może właśnie po to się czyta - żeby potem wracać tej wartościowej literatury
Ktoś, nie pamiętam kto, chyba Jerzy Pilch, stwierdził, że czyta się po to, żeby zapominać i czytać ponownie, przeżywać przypominanie sobie. Dla mnie to słowa trochę napompowane, ale coś w tym jest
venus-in-furs, przyznam, że jestem miłośniczką ostrego pióra Pilcha, a tutaj zabrzmiał on, jak na siebie, bardzo poważnie. Ale coś w tym jest. Sama planuję "wielki" powrót do "Mistrza i Małgorzaty" - i tutaj nie obawiam się, że ponowna lektura dokona bolesnej weryfikacji zachwytu.