Ja akurat mieszkam w Szczecinie, widziałam "Córkę źle strzeżoną" i "Dziadka do orzechów" i ogólnie wydaje mi się, że zespół ma potencjał, są teraz nowe osoby (i dominują tu głównie obcokrajowcy zza wschodniej granicy), ale coś ich blokuje. Może to jakieś układy, biurokracja, brak kasy, nie wiadomo właściwie. Można to zaobserwować po tym, jak mało wystawiają i jak mało nowych przedstawień tworzą. Stawiając się na miejscy tancerzy byłabym niezadowolona ciągle tym samym repertuarem i właściwie pracą bardziej w jakiś operach i operetkach.
Teraz zespół ma o tyle gorszą sytuację, ponieważ Opera na Zamku jest w remoncie, na 2-3 lata. I maja teraz zajęcia i próby w ognisku baletowym, brak sceny, dopiero teraz po roku konczy się budowa jakiejś sceny zastępczej. Repertuar stricte klasyczny, żadnego wspolczesnego, modenru, neoclassic, nic niestety.
Co do tancerzy i tancerek to brakuje im trochę dobrych mężczyzn w corpsie, a ogólna dominacja Rosjan, Ukraińców niektórym wydaje się nieprzypadkowa...
Spektakle, które widziałam: Dziadek niestety wystawiany był na malutkiej scenie, wymagało to skrócenia libretta, troszke uproszczenia, układy też nie mogły byc przestrzenne, właściwie tańce zespołowe ledwo mieściły się na scenie. Przy pas de deux Klary i Dziadka solistka miala bardzo krótką przekątną i mało miejsca na piruety fouette. Co do córki, to oglądałam ją jeszcze za czasów moich początków z baletem, i było właściwie ok, ale bez fajerwerków, ale widziałam pierwszy raz na żywo pointy na nogach w akcji

.
Zespołowi brakuje (moim zdaniem) większej ilości choreografii różnych twórców, otwarcia na techniki wspolczesne, może musiałaby się zmieni gdzieś dyrekcja opery, żeby można było balet porządnie "odkurzyc". Na razie to wiemy, że będzie za 2 lata nowa scena i miejsce do prob, tyle dobrego
Edit: Może jakimś rozwiązaniem za parę ładnych lat będą absolwenci nowo budowanej szkoły baletowej w Szczecinie, budową zajmuje się fundacja balet.