Jak poderwać baletnicę?
Nie zwróciłam uwagi wcześniej na ten wątek, ale ostatnie posty sprawiły, ze przeczytałam wszystko od początku i muszę przyznać, że oko mi się mrużyło przez cały czas :)
Ta nagła wrogość i powaga wzięła się ewidentnie z "niedoczytania nieukrytych sensów" (z obu stron). Swoje trzy grosiki dorzuciły, ponadto, osóbki najwyżej o szesnastu wiosnach i trudno się teraz połapać w tej gmatwaninie wypowiedzi.
Trzymam kciuki Fakebooku za trzymanie tego Twojego łabędzia w ramionach, a ewentualnemu łabędziowi, żeby mu się one przystanią szczęśliwą okazały :)
(Fakebooku (ekhem, nick powalający :/ ), podoba mi się Twój styl - ładna i prawie doskonała polszczyzna plus ta odrobina ironii.... :D )
Ta nagła wrogość i powaga wzięła się ewidentnie z "niedoczytania nieukrytych sensów" (z obu stron). Swoje trzy grosiki dorzuciły, ponadto, osóbki najwyżej o szesnastu wiosnach i trudno się teraz połapać w tej gmatwaninie wypowiedzi.
Trzymam kciuki Fakebooku za trzymanie tego Twojego łabędzia w ramionach, a ewentualnemu łabędziowi, żeby mu się one przystanią szczęśliwą okazały :)
(Fakebooku (ekhem, nick powalający :/ ), podoba mi się Twój styl - ładna i prawie doskonała polszczyzna plus ta odrobina ironii.... :D )
-
venus-in-furs
- Posty: 660
- Rejestracja: wt lip 27, 2010 10:58 am
No miało być pół żartem pół serio, były cztery strony żartem, to trzeba było w końcu napisać coś serio ;]
Że się tak odniosę do powyższego, jaka wrogość? Nie ma wrogości, po prostu ten przemądrzały ton Fakebooka jest trochę męczący i niezbyt przyjemny, to wszystko. Oczywiście życzę ślicznego łabędzia, tak, ale proszę mnie nie wyganiać z forum dlatego, że mi się nie spodobała czyjaś wypowiedź.
Że się tak odniosę do powyższego, jaka wrogość? Nie ma wrogości, po prostu ten przemądrzały ton Fakebooka jest trochę męczący i niezbyt przyjemny, to wszystko. Oczywiście życzę ślicznego łabędzia, tak, ale proszę mnie nie wyganiać z forum dlatego, że mi się nie spodobała czyjaś wypowiedź.
Mniemam przypuszczać, iż niektóre osoby uraziło / zdziwiło "sprowadzanie" wartości baletnicy do tego, ze tańczy, a nie tego, że może być mądra, wykształcona itp. Ja osobiście nie rozumiem i nie lubię porównywania: "a baletnice to mają tak ciężko....ale prowadzą takie ciekawe życie a kelnerka ma życie nudne, monotonne i nie warto się nią interesować" jeśli rzeczywiście wykonywana profesja jest głównym argumentem by się dana osobą zainteresować.
Jestem skłonna zrozumieć potrzebę niemalże 30 letniego mężczyzny do związku (tak zrozumiałam, jeśli to nie prawda to sprostuje) i niechęci po luźnych poszukiwań lub czekania aż księżniczka zawoła z wieży tylko szuka konkretnego typu. Zgrzyty polegają na tym, iż na tym forum są albo osoby bardzo młode których taka postawa odrzuca albo starsze które takie tematy nie interesują. Więc osobiście sądzę, że znalezienie partnerki w wieku Fakebooka graniczy z cudem, ponieważ to jest dość hermetyczne środowisko i tancerze łączą się w pary z innymi tancerzami (nie zawsze, ale przyznacie, że jest to środowisko dość zamknięte, zwłaszcza na zawody nie artystyczne). Albo spotka ustatkowaną baletnicę albo jakby młodą dziewczynę nie zainteresowaną spełnieniem fantazji dorosłego mężczyzny.
Jestem skłonna zrozumieć potrzebę niemalże 30 letniego mężczyzny do związku (tak zrozumiałam, jeśli to nie prawda to sprostuje) i niechęci po luźnych poszukiwań lub czekania aż księżniczka zawoła z wieży tylko szuka konkretnego typu. Zgrzyty polegają na tym, iż na tym forum są albo osoby bardzo młode których taka postawa odrzuca albo starsze które takie tematy nie interesują. Więc osobiście sądzę, że znalezienie partnerki w wieku Fakebooka graniczy z cudem, ponieważ to jest dość hermetyczne środowisko i tancerze łączą się w pary z innymi tancerzami (nie zawsze, ale przyznacie, że jest to środowisko dość zamknięte, zwłaszcza na zawody nie artystyczne). Albo spotka ustatkowaną baletnicę albo jakby młodą dziewczynę nie zainteresowaną spełnieniem fantazji dorosłego mężczyzny.
-
venus-in-furs
- Posty: 660
- Rejestracja: wt lip 27, 2010 10:58 am
[quote:e207d09bdf="inaenka"]Nie wygląda, żeby ktoś chciał Cię stąd wypraszać. Raczej wygląda na to, że Fakebook pomyślał, ze irytuje Cię ten temat, dlatego zasugerował skorzystanie z opcji "ignoruj" :)[/quote:e207d09bdf]
Oczywiście wiem, chodzi o ton wypowiedzi, nie był szczególnie miły.
nathaliye, to "spełnienie fantazji dorosłego mężczyzny" nie zabrzmiało zdrowo :D
Oczywiście wiem, chodzi o ton wypowiedzi, nie był szczególnie miły.
nathaliye, to "spełnienie fantazji dorosłego mężczyzny" nie zabrzmiało zdrowo :D
Po co robić burzę w szklance wody? W tonie żartobliwym, acz z nutką powagi człowiek pyta jak poderwać tancerkę. Gdzie miał o to spytać - na forum o motoryzacji? Nie zauważyłam ani generalizowania, ani wartościowania, ani porównywania. Mojej koleżance zamarzyło się mieć faceta o czarnym kolorze skóry i nikt nie wpierał jej, że tym samym znaczy to, że uważa białych za mniej wartościowych, albo że wartością jest dla niej tylko kolor skóry a nie co ten człowiek ma w głowie i w duszy. Nie padło stwierdzenie, że Fakebooka interesują tancerki z uwagi na taniec, tylko na wrażliwość jaka z nich emanuje i sposób w jaki się poruszają plus to, co jeszcze pod tym wszystkim się kryje. Myślę, że to piękne podsumowanie, wręcz - definicja tancerki idealnej w ogóle. Nie chcę wytykać niekonsekwencji (również w nazewnictwie), ale nie lepszy wątek powstał [URL=http://www.balet.pl/forum_balet/viewtopic.php?t=7106&highlight=idealna+baletnica]tutaj[/URL] i to z inicjatywy parających się w jakiś sposób tańcem :)
-
Piotr Malaga
- Posty: 169
- Rejestracja: pt sty 20, 2006 4:26 pm
Bajaderka pokazała mi ten wątek, wspomniała z resztą o mnie, bo i kontekst pasuje.
Rzeczywiście poderwaliśmy się, a od ponad dwóch lat jesteśmy szczęśliwą rodziną.
Tak więc mogę Ci dostarczyć rzetelnych rad i to z pierwszej ręki :) Choć tak naprawdę inni już większość powiedzieli.
Przy czym nie jestem pewien, o co tak naprawdę Ci chodzi.
Z Twojej wstępnej deklaracji i innych wypowiedzi wynika, że chcesz wyrwać laskę pół żartem, niezobowiązująco. Gdy coś nie będzie pasować, porzucanie przychodzi Ci lekko, i nie obchodzi Cię tort, tylko wisienka (nie mówiąc o daniu głównym).
Może "trener" na kursie NLP z "wyrywania lasek" dał zadanie domowe, żeby wyrwać baletnicę? Tutaj moja rada brzmi - [b:3d9fc03fda]nie warto[/b:3d9fc03fda]. Przynajmniej z dwóch powodów.
Po pierwsze:
jeżeli ktoś naprawdę mocno angażuje się w taniec (albo cokolwiek innego), poświęca mu bardzo wiele. To wiąże się z ogromną ambicją, wyrzeczeniami, rezygnacją z wielu przyjemności, rzetelnością w pracy, konsekwencją. Ale także poznaniem swoich słabości i instynktów i nie uleganie im. Jak więc widzisz, twoja szansa że spotkasz tancerkę która jest podatna na "wyrywanie" na niezobowiązujący romans jest niewielka - te dziewczyny ZAZWYCZAJ nie są takim układem zainteresowane - szkoda im życia, bo same mają inne priorytety. To po prostu mało atrakcyjny target dla Ciebie.
Najłatwiej pójdzie ci z "baletnicą", która ćwiczy balet ot tak sobie, traktując to jako zabawę ruchową - ot takie zajęcia po godzinach, żeby mieć lepszą sylwetkę jak np. fitness. A przy tym aktualnie szuka chłopaka na chwilę.
Tak czy inaczej - upewnij się że macie ten sam cel. Jeżeli szukasz lekkiego i przyjemnego romansu a naściemniasz dziewczynie o miłości, poczuciu bezpieczeństwa, stabilności związku i w ten sposób dopniesz swego, to współczuję: jej, ale bardziej Tobie. Ona będzie przez Ciebie cierpieć, a Ty masz gwarantowane, że spotka Cię zasłużona kara. W tych sprawach już tak jest, że jak się nabroi, to potem wszystko do Ciebie wraca.
A drugi powód jest taki: jeżeli jesteś głodny, to samymi wisienkami się nie najesz. Im więcej ich zjesz, tym bardziej Cię zemdli, ale głodny i tak będziesz dalej!
Wiem wiem, każdy by chciał, żeby w życiu były same przyjemności i nie było zmartwień. Żebyśmy dostawali mannę z nieba i nie musieli się starać... ale niestety tak po prostu nie jest. Tancerki właśnie dobrze to wiedzą.
Dlatego, warto sięgnąć po danie główne. Prosto nie jest i nie będzie, ale tyle Ci powiem - warto. Wisienka będzie Ci się należała i to pewne, ale... na deser.
Gdy dwoje ludzi naprawdę się kocha i ufa sobie, wtedy nie jest problemem żeby obdarzali się zaspokajaniem swoich pragnień, również tych najbardziej intymnych. Warto się z nich zwierzać kochanej osobie. Ale pamiętaj - że to nie jest główną treścią trwałego związku.
Żeby prawdziwie i na dłużej przekonać do siebie kobietę (w szczególności baletnicę) musisz jej zaoferować to, czego od Ciebie jako mężczyzny może oczekiwać. Dziewczyny już pisały, na czym polega męskość - nie ma nic wspólnego ze STEREOTYPAMI, które wymieniasz.
Picie z kolegami, wyrywanie lasek, szybka jazda na motorze, mecze, boks (traktowany jako rozrywka związana z agresją), i inne tego typu "pirackie" sprawy (w skrajnej postaci np. ustawki) nie czynią z nas mężczyzn. To nie są cechy męskości, tylko chłopięce zabawy. Oczywiście - facet ma prawo do rozrywki i jeżeli bawi się właśnie w taki sposób, to świetnie. Byle z umiarem - oprócz zabawy są też inne rzeczy do zrobienia.
Dziewczyny same przecież piszą, że taki "zabawowy" chłopiec po prostu nie jest postrzegany jako mężczyzna...
Albo inaczej - umięśniona, atletyczna sylwetka jest również synonimem męskości. I to też jest stereotyp. Jeżeli tancerz (albo sportowiec) pracuje ciężko i ćwiczy swoje ciało, robi to po to, żeby nabrać unikalnych umiejętności, sprawności. I to jest wartość - jego trud, praca, wysiłek, poświęcenie. A potem wynik - że mając technikę którą z trudem osiągnął wykorzystuje to - pięknie i wzruszająco tańczy albo np. rzuca oszczepem. A że ma umięśnioną sylwetkę - to jest niejako efekt uboczny.
A gdy chłopak na osiedlu pójdzie kilka razy "na siłkę" i poje sterydów, też mu mięśnie urosną. Ale myślisz, że zaimponuje tancerce? W najprostszym skoku tanecznym będzie wyglądać jak pajac. A gdy będzie chciał ją podnieść nad głowę (jak tancerz) to najwyżej bąka puści. Gdy mu się jakoś technicznie uda podnieść, to podniesie nie tancerkę tylko... ciężar. Która dziewczyna lubi być dźwiganym ciężarem? Taki gość zaimponuje swoim kolegom na dzielnicy i poderwie na swój umięśniony kark najwyżej laskę w osiedlowej dyskotece - bo w takim towarzystwie umięśniona sylwetka jest sama w sobie męską wartością.
A tancerka wie, bo sama pracuje, że tutaj chodzi o coś więcej. Taniec, traktowany profesjonalnie, wymaga rzetelności i autentyczności. Oszukać można najwyżej siebie. Na egzaminie np. z matematyki możesz ściągać, na egzaminie z tańca widać dokładnie to, co wypracowałeś. Ściąganie jest niemożliwe. Tancerki też to wiedzą - same starają się być rzetelne i tego będą oczekiwać od Ciebie.
Mam nadzieję, że te przykłady przybliżają Tobie (albo komuś innemu kto chce poderwać tancerkę) ich potrzeby.
Według mnie powinieneś działać następująco:
1) porzucić stereotypy. Wiele stereotypów dotyczących mężczyzn, kobiet i baletu to bzdury. Często są zasłoną dymną na nasze słabości a męskość czy balet polega na czymś zupełnie odwrotnym niż owe stereotypy głoszą! Z resztą przeczytaj ponownie wypowiedzi tancerek w tym temacie - są w temacie baletu przez niemal całe życie i wiedzą o czym piszą.
2) Uważaj, komu pokazujesz i udowadniasz swoją męskość. Jeżeli kobiecie, w taki sposób w jaki ona tego oczekuje, to dobrze. Ale jeżeli chcesz być "facet na 100%" przed kolegami i wszystkimi wokoło - odpuść. Oni często działają w imię stereotypów o których pisałem w pkt 1
3) wrodzona agresja, to NIE JEST nasz (mężczyzn) atut, tylko problem. Dla kobiety męska siła jest dużo bardziej atrakcyjna w innym wydaniu, niż poprzez agresję. Kobiety lubią męskie zdecydowanie i pewność, ale agresja to zupełnie co innego - stanowi zagrożenie również dla nich. A Ty w większości spraw, będziesz dużo bardziej skuteczny działając w inny sposób - wykorzystując wiedzę swoją inteligencję, negocjując. Agresja pojawia się wtedy, kiedy jesteśmy zdenerwowani bo nie potrafimy sobie z czymś poradzić - ale to nie znaczy, że jest sposobem żeby problem rozwiązać. Lepiej więc nauczyć się ją możliwie kontrolować, a nie podsycać i ulegać.
4) Jeżeli to ma być akurat tancerka, to mocno nalegam, żebyś zgłębił ten temat - najlepiej w praktyce. Przecież zaangażowanie w taniec to część osobowości tancerki, a Ty tę pasję adorujesz, kochasz i podziwiasz... (no chyba, że interesuje Cię tylko jej "wisienka"...). Dziewczyna realizująca się w balecie będzie oczekiwać, że będziesz rozumiał to co robi i jakie wiążą się z tym problemy, niedogodności, co ją cieszy i co lubi. I uszanuje, gdy uda Ci się coś osiągnąć, nawet w stopniu elementarnym. Będzie zachwycona, mogąc dzielić z Tobą pasję. Tak więc nie lekceważ tego - one po prostu tego potrzebują i to najlepszy sposób, żeby się zbliżyć do tancerki.
5). Gdy zaczniesz ćwiczyć, sam nauczysz się rozpoznawać tancerki baletu (i to nie zawsze trafnie). Zostało już powiedziane, że na ulicy wyglądają tak samo jak inne kobiety i zazwyczaj nie widać różnic. Pewne różnice np. w chodzie, w przyjmowanych pozycjach mogą się pojawiać, ale są bardzo subtelne i nie nauczysz się tego z żadnego opisu. Poza tym nigdy nie wyłowisz z tłumu dziewczyn akurat baletnic - niektóre z cech ruchu, stroju czy charakteryzacji prywatnie występują bardzo rzadko. Będziesz tylko mógł je odnotować u osób, o których wiesz że tańczą klasykę, albo co najwyżej będziesz mieć większe prawdopodobieństwo że dana dziewczyna jest baletnicą. No chyba, że zauważysz jakąś ewidentną oznakę - np. transportuje, paczkę albo pointy w prześwitującej siatce - ale to są pojedyncze incydenty.
6) poznaj jakieś dziewczyny dokładniej - nawiąż znajomość na forum, na koncercie baletowym, w szkole baletowej. To wymaga cierpliwości, zaangażowania, twoich wielkich starań i pokory. Czasami ktoś obiecuje podryw z sukcesem w 5 minut, ale przykro mi - to tyczy się tylko "wisienki". W ten sposób nie tworzy się związku i nie buduje zaufania. Możesz najwyżej kogoś poznać, ewentualnie zjeść wisienkę. Jak wspomniałem, głodny będziesz dalej, bo - w dalszej konsekwencji - naszą potrzebą którą możemy spełnić i zaspokoić jest potrzeba stabilnego związku, a nie wyrywanie kolejnych lasek. Musisz na to być gotowym. Powiem Ci szczerze, ja byłem ledwo-ledwo, żeby się na coś takiego porwać, bo budowanie związku jest po prostu trudne i tak naprawdę wychodzi rzadko. Tak samo jak balet. Ale warto - gdy się uda, jesteś szczęśliwy.
7) Ideały są tylko w baśniach, realni ludzie zawsze różnią się od tego, co sobie wyobrażasz. Tak więc nie idealizuj proszę baletnic. To piękne kobiety i jak sam wiesz - poprzez ćwiczenia nabywają gracji w ruchu i mają zgrabne ciało. Ale też z ćwiczeniami wiąże się wiele niedogodności dla ciała, typowych dla tancerzy. Różne wady kręgosłupa, czy sterczące haluksy raczej urody nie dodają. Zdarzają się też kontuzje - te drobne gdy się ćwiczy w zasadzie cały czas. Tancerki zawodowe od częstych charakteryzacji miewają zniszczone włosy, cerę. Czasami charakteryzują się tak, jak jest to potrzebne do danej roli w teatrze, a niekoniecznie jak Tobie się podoba. O tym, w jaki sposób ćwiczenie wpływa na psychikę nie będę się rozpisywać. Dość powiedzieć, że u wielu tancerzy ich geniusz graniczy z obłędem i potzeba naprawdę "niezłych jaj", żeby sobie z tym poradzić.
Kolejna rzecz, to błędne wyobrażenia które masz w głowie, że partner na sali dotyka tancerkę w sposób, w jaki dotyka ją kochanek. Tak nie jest.
Zdecydowana większość póz które wykonują tancerze opiera się na chwycie za ręce, w pasie, za boki bioder. Czasem gdy podnosi się partnerkę, trzyma się ją za udo. Z póz które wiążą się z miejscami intymnymi zdołałem sobie przypomnieć tylko jedną - podnoszenie na siodełko, na jednej ręce - gdy partnerka jest podtrzymywana w okolicach krocza, pomiędzy pośladkami. Ale ta poza jest wyjątkowo mało powszechna, wykonuje się ją rzadko. Jest jeszcze podniesienie w jaskółce - krocze partnerki leży na ramieniu partnera. Nie czuć tego. Ale gwarantuję Ci, że tutaj nie chodzi o miejsce chwytu - żeby w ogóle to robić, skupienie na innych rzeczach musi być tak wielkie, że to po prostu wyklucza erotyczny kontekst dla tancerzy. Muszą się maksymalnie wysilić nad tym, żeby wykonać poprawnie tą pozę i nie ma miejsca na - jak to zostało określone - biologię. To co intymne między kochankami, można robić gdy jest na to miejsce, a w trakcie ćwiczenia czy występu po prostu robimy co innego.
Oto doskonała: [URL=http://www.youtube.com/watch?v=7nx7UaXP38g]Reklama piwa Insebeck[/URL]
Która właśnie jest świadomie oparta o kilka nieprawdziwych stereotypów (dotyczących zarówno mężczyzn jak i tańca).
Uwiebiam tą reklamę, właśnie za to, że tak bezlitośnie "jedzie" po owych stereotypach i przeciwstawia je sobie.
8 ) Staraj się poznać przede wszystkim osobowość i oczekiwania tancerek, które uda Ci się spotkać. Szczere mówienie o swoich potrzebach i różnych intymnych bzikach kiedy już sobie ufacie jest bardzo ważne, ale oparcie się na tym temacie spłoszy każdego. Po prostu dziewczyna pomyśli, że zależy Ci na jednym, nawet gdy tak nie jest. A w związku naprawdę nie to jest najważniejsze. Co z tego, że będziesz ze swoją wymarzoną baletnicą - nawet idealnie taką jak ją sobie wyobraziłeś - jeżeli trudno będzie Ci wytrzymać jej światopogląd, narzekanie, kapryszenie i inne przykładowe cechy, które poznasz a które Cię będą wkurzać?
9) Trudności i problemy zarówno w szukaniu jak i budowaniu znajomości będą, masz to jak w banku. Być może spotkacie się z jakąś tancerką i zakochacie w sobie. Wtedy przez jakiś czas problemów się nie dostrzega, ale to nie znaczy że ich nie ma :) Kiedyś i tak trzeba im będzie stawić czoła. I tutaj takie cechy jak cierpliwość, wytrwałość, rzetelność, szczerość, opanowanie itd... stają się pożądane. To są właśnie owe tajemne [b:3d9fc03fda]męskie cechy[/b:3d9fc03fda] (choć oczywiście nie tylko męskie). Musisz też być przygotowanym, że chcąc zyskać od kobiety bliskość której pragniesz, będziesz musiał zrezygnować z wielu rzeczy - przede wszystkim ze swoich dotychczasowych rozrywek. Ale nagroda jest tego warta - szczęście ukochanej kobiety i mnóstwo wisienek!
10) Gdy piszesz:
[quote:3d9fc03fda]...może i jestem zimnym draniem, ale zawsze ogarnia mnie namiastka smutku, gdy po raz kolejny widzę łzy w oczach dziewczyny której właśnie dałem kosza. Cieszę się że rozstajemy się bez urazy![/quote:3d9fc03fda] to wiedz, że obrażasz ją i mnie. Nie mam do Ciebie żalu, odbieram to w ten sposób, że próbowałeś jakoś odżałować jej potencjalną kandydaturę i to mi nawet schlebia. Ale napiszę życzliwie, że tego typu próba leczenia swojego zranionego ego tylko Ci szkodzi. W ten sposób zrażasz do siebie inne tancerki, które mają okazję to czytać. (Już właśnie to podsumowały). Po prostu: kobiety (tancerki w szczególności) nie szukają mężczyzn lowelasów, którzy porzucają kolejne dziewczyny. A przy tym oczekują, że będąc zranionym (a zdarzy Ci się to jeszcze wiele razy, słowo) zachowasz się taktownie - na tym właśnie polega męskość. Pogadaj z dziewczynami, jak nie wierzysz :)
Na zakończenie dodam, że oprócz piętrzących się wyrzeczeń i trudności jest również druga strona medalu. Jest mnóstwo negatywnych stereotypów które przedstawiaja sprawy dużo gorzej niż jest w rzeczywistości i to działa na Twoją korzyść!
Np. jest stereotyp, że facetom to niby tylko wisienki w głowie, a kobietom - niekoniecznie.
Prawda jest taka, że kobiety również uwielbiają wisienki i nawet mają różne swoje bziki na ich punkcie. Wręcz czasami bardziej niż faceci - serio! Tylko że są na tyle skubane, że rzadko wyżerają same wisienki bo wiedzą że to najczęściej kończy się rozstrojem żołądka. Zazwyczaj zaczynają od dania głównego - ale za wisienką bardzo tęsknią. Uwielbiają potem tą wisienkę w pasji sobie zjadać, razem z facetem, gdy danie główne się udało i czują się w związku dobrze.
Albo inny stereotyp, też fałszywy, że balet to jest taka naiwna, czysta forma, gdzie w ogóle na żadną "biologię" nie ma miejsca...
Gdy się ćwiczy to jak wspomniałem - nie o to chodzi, fakt. Gdy ćwiczą dzieci, ten aspekt w ogóle nie jest ważny. Ale w końcu tancerze to ludzie - i to zwykle wrażliwi. Nasze intymne sprawy siłą rzeczy przeplatają się poprzez różne dziedziny życia i poprzez taniec również. Przecież jedną z pierwotnych form tańca są właśnie zaloty. Wystarczy spojrzeć na libretta baletowe - co balet, to para kochanków (albo trójkąt). Spektakle baletu romantycznego (i nie tylko) po prostu obfitują w romanse, kochanków targanych namiętnościami, mają mnóstwo erotycznych poddtekstów które można różnie interpretować. Erotyzm aż z nich kipi. Tancerze eksponują swoje piękne ciała i są obiektem nie tylko podziwu, ale też pragnień... to również jest ważny, piękny aspekt w życiu, a więc również w tańcu. Tylko co ważne - erotyzm jest tutaj jedną z integralnych części całości (wisienką właśnie) a nie treścią główną. Świat nie kręci się wyłącznie wokół d... Obejrzyj kilka spektakli baletowych. Obejrzyj koniecznie popularny ostatnio film "Czarny Łabądź" (są "momenty", a jakże). Jak zamierzasz zrobić dobre zdjęcia taneczne, skoro nie znasz kontekstu?
Częściowo moje rady są powtórzeniem lub rozwinięciem rad innych, część napisałem od siebie. Jak sam zauważyłeś, być może mamy zupełnie inne oczekiwania wobec kobiet i moje rady po prostu nie są dla Ciebie. Tym bardziej, że facet w temacie podrywania, tworzenia i utrzymywania związku musi się naprawdę sporo nauczyć; można więc przyjąć, że do eksperta w tym temacie mam jeszcze drogę daleką. Ale Bajaderka jest ukochaną kobietą, na której wsparcie mogę ciągle liczyć.
Tak więc fakebooku drogi, powodzenia i spełnienia! Żebyś znalazł i żeby spełnienie nastąpiło wzajemnie.
Rzeczywiście poderwaliśmy się, a od ponad dwóch lat jesteśmy szczęśliwą rodziną.
Tak więc mogę Ci dostarczyć rzetelnych rad i to z pierwszej ręki :) Choć tak naprawdę inni już większość powiedzieli.
Przy czym nie jestem pewien, o co tak naprawdę Ci chodzi.
Z Twojej wstępnej deklaracji i innych wypowiedzi wynika, że chcesz wyrwać laskę pół żartem, niezobowiązująco. Gdy coś nie będzie pasować, porzucanie przychodzi Ci lekko, i nie obchodzi Cię tort, tylko wisienka (nie mówiąc o daniu głównym).
Może "trener" na kursie NLP z "wyrywania lasek" dał zadanie domowe, żeby wyrwać baletnicę? Tutaj moja rada brzmi - [b:3d9fc03fda]nie warto[/b:3d9fc03fda]. Przynajmniej z dwóch powodów.
Po pierwsze:
jeżeli ktoś naprawdę mocno angażuje się w taniec (albo cokolwiek innego), poświęca mu bardzo wiele. To wiąże się z ogromną ambicją, wyrzeczeniami, rezygnacją z wielu przyjemności, rzetelnością w pracy, konsekwencją. Ale także poznaniem swoich słabości i instynktów i nie uleganie im. Jak więc widzisz, twoja szansa że spotkasz tancerkę która jest podatna na "wyrywanie" na niezobowiązujący romans jest niewielka - te dziewczyny ZAZWYCZAJ nie są takim układem zainteresowane - szkoda im życia, bo same mają inne priorytety. To po prostu mało atrakcyjny target dla Ciebie.
Najłatwiej pójdzie ci z "baletnicą", która ćwiczy balet ot tak sobie, traktując to jako zabawę ruchową - ot takie zajęcia po godzinach, żeby mieć lepszą sylwetkę jak np. fitness. A przy tym aktualnie szuka chłopaka na chwilę.
Tak czy inaczej - upewnij się że macie ten sam cel. Jeżeli szukasz lekkiego i przyjemnego romansu a naściemniasz dziewczynie o miłości, poczuciu bezpieczeństwa, stabilności związku i w ten sposób dopniesz swego, to współczuję: jej, ale bardziej Tobie. Ona będzie przez Ciebie cierpieć, a Ty masz gwarantowane, że spotka Cię zasłużona kara. W tych sprawach już tak jest, że jak się nabroi, to potem wszystko do Ciebie wraca.
A drugi powód jest taki: jeżeli jesteś głodny, to samymi wisienkami się nie najesz. Im więcej ich zjesz, tym bardziej Cię zemdli, ale głodny i tak będziesz dalej!
Wiem wiem, każdy by chciał, żeby w życiu były same przyjemności i nie było zmartwień. Żebyśmy dostawali mannę z nieba i nie musieli się starać... ale niestety tak po prostu nie jest. Tancerki właśnie dobrze to wiedzą.
Dlatego, warto sięgnąć po danie główne. Prosto nie jest i nie będzie, ale tyle Ci powiem - warto. Wisienka będzie Ci się należała i to pewne, ale... na deser.
Gdy dwoje ludzi naprawdę się kocha i ufa sobie, wtedy nie jest problemem żeby obdarzali się zaspokajaniem swoich pragnień, również tych najbardziej intymnych. Warto się z nich zwierzać kochanej osobie. Ale pamiętaj - że to nie jest główną treścią trwałego związku.
Żeby prawdziwie i na dłużej przekonać do siebie kobietę (w szczególności baletnicę) musisz jej zaoferować to, czego od Ciebie jako mężczyzny może oczekiwać. Dziewczyny już pisały, na czym polega męskość - nie ma nic wspólnego ze STEREOTYPAMI, które wymieniasz.
Picie z kolegami, wyrywanie lasek, szybka jazda na motorze, mecze, boks (traktowany jako rozrywka związana z agresją), i inne tego typu "pirackie" sprawy (w skrajnej postaci np. ustawki) nie czynią z nas mężczyzn. To nie są cechy męskości, tylko chłopięce zabawy. Oczywiście - facet ma prawo do rozrywki i jeżeli bawi się właśnie w taki sposób, to świetnie. Byle z umiarem - oprócz zabawy są też inne rzeczy do zrobienia.
Dziewczyny same przecież piszą, że taki "zabawowy" chłopiec po prostu nie jest postrzegany jako mężczyzna...
Albo inaczej - umięśniona, atletyczna sylwetka jest również synonimem męskości. I to też jest stereotyp. Jeżeli tancerz (albo sportowiec) pracuje ciężko i ćwiczy swoje ciało, robi to po to, żeby nabrać unikalnych umiejętności, sprawności. I to jest wartość - jego trud, praca, wysiłek, poświęcenie. A potem wynik - że mając technikę którą z trudem osiągnął wykorzystuje to - pięknie i wzruszająco tańczy albo np. rzuca oszczepem. A że ma umięśnioną sylwetkę - to jest niejako efekt uboczny.
A gdy chłopak na osiedlu pójdzie kilka razy "na siłkę" i poje sterydów, też mu mięśnie urosną. Ale myślisz, że zaimponuje tancerce? W najprostszym skoku tanecznym będzie wyglądać jak pajac. A gdy będzie chciał ją podnieść nad głowę (jak tancerz) to najwyżej bąka puści. Gdy mu się jakoś technicznie uda podnieść, to podniesie nie tancerkę tylko... ciężar. Która dziewczyna lubi być dźwiganym ciężarem? Taki gość zaimponuje swoim kolegom na dzielnicy i poderwie na swój umięśniony kark najwyżej laskę w osiedlowej dyskotece - bo w takim towarzystwie umięśniona sylwetka jest sama w sobie męską wartością.
A tancerka wie, bo sama pracuje, że tutaj chodzi o coś więcej. Taniec, traktowany profesjonalnie, wymaga rzetelności i autentyczności. Oszukać można najwyżej siebie. Na egzaminie np. z matematyki możesz ściągać, na egzaminie z tańca widać dokładnie to, co wypracowałeś. Ściąganie jest niemożliwe. Tancerki też to wiedzą - same starają się być rzetelne i tego będą oczekiwać od Ciebie.
Mam nadzieję, że te przykłady przybliżają Tobie (albo komuś innemu kto chce poderwać tancerkę) ich potrzeby.
Według mnie powinieneś działać następująco:
1) porzucić stereotypy. Wiele stereotypów dotyczących mężczyzn, kobiet i baletu to bzdury. Często są zasłoną dymną na nasze słabości a męskość czy balet polega na czymś zupełnie odwrotnym niż owe stereotypy głoszą! Z resztą przeczytaj ponownie wypowiedzi tancerek w tym temacie - są w temacie baletu przez niemal całe życie i wiedzą o czym piszą.
2) Uważaj, komu pokazujesz i udowadniasz swoją męskość. Jeżeli kobiecie, w taki sposób w jaki ona tego oczekuje, to dobrze. Ale jeżeli chcesz być "facet na 100%" przed kolegami i wszystkimi wokoło - odpuść. Oni często działają w imię stereotypów o których pisałem w pkt 1
3) wrodzona agresja, to NIE JEST nasz (mężczyzn) atut, tylko problem. Dla kobiety męska siła jest dużo bardziej atrakcyjna w innym wydaniu, niż poprzez agresję. Kobiety lubią męskie zdecydowanie i pewność, ale agresja to zupełnie co innego - stanowi zagrożenie również dla nich. A Ty w większości spraw, będziesz dużo bardziej skuteczny działając w inny sposób - wykorzystując wiedzę swoją inteligencję, negocjując. Agresja pojawia się wtedy, kiedy jesteśmy zdenerwowani bo nie potrafimy sobie z czymś poradzić - ale to nie znaczy, że jest sposobem żeby problem rozwiązać. Lepiej więc nauczyć się ją możliwie kontrolować, a nie podsycać i ulegać.
4) Jeżeli to ma być akurat tancerka, to mocno nalegam, żebyś zgłębił ten temat - najlepiej w praktyce. Przecież zaangażowanie w taniec to część osobowości tancerki, a Ty tę pasję adorujesz, kochasz i podziwiasz... (no chyba, że interesuje Cię tylko jej "wisienka"...). Dziewczyna realizująca się w balecie będzie oczekiwać, że będziesz rozumiał to co robi i jakie wiążą się z tym problemy, niedogodności, co ją cieszy i co lubi. I uszanuje, gdy uda Ci się coś osiągnąć, nawet w stopniu elementarnym. Będzie zachwycona, mogąc dzielić z Tobą pasję. Tak więc nie lekceważ tego - one po prostu tego potrzebują i to najlepszy sposób, żeby się zbliżyć do tancerki.
5). Gdy zaczniesz ćwiczyć, sam nauczysz się rozpoznawać tancerki baletu (i to nie zawsze trafnie). Zostało już powiedziane, że na ulicy wyglądają tak samo jak inne kobiety i zazwyczaj nie widać różnic. Pewne różnice np. w chodzie, w przyjmowanych pozycjach mogą się pojawiać, ale są bardzo subtelne i nie nauczysz się tego z żadnego opisu. Poza tym nigdy nie wyłowisz z tłumu dziewczyn akurat baletnic - niektóre z cech ruchu, stroju czy charakteryzacji prywatnie występują bardzo rzadko. Będziesz tylko mógł je odnotować u osób, o których wiesz że tańczą klasykę, albo co najwyżej będziesz mieć większe prawdopodobieństwo że dana dziewczyna jest baletnicą. No chyba, że zauważysz jakąś ewidentną oznakę - np. transportuje, paczkę albo pointy w prześwitującej siatce - ale to są pojedyncze incydenty.
6) poznaj jakieś dziewczyny dokładniej - nawiąż znajomość na forum, na koncercie baletowym, w szkole baletowej. To wymaga cierpliwości, zaangażowania, twoich wielkich starań i pokory. Czasami ktoś obiecuje podryw z sukcesem w 5 minut, ale przykro mi - to tyczy się tylko "wisienki". W ten sposób nie tworzy się związku i nie buduje zaufania. Możesz najwyżej kogoś poznać, ewentualnie zjeść wisienkę. Jak wspomniałem, głodny będziesz dalej, bo - w dalszej konsekwencji - naszą potrzebą którą możemy spełnić i zaspokoić jest potrzeba stabilnego związku, a nie wyrywanie kolejnych lasek. Musisz na to być gotowym. Powiem Ci szczerze, ja byłem ledwo-ledwo, żeby się na coś takiego porwać, bo budowanie związku jest po prostu trudne i tak naprawdę wychodzi rzadko. Tak samo jak balet. Ale warto - gdy się uda, jesteś szczęśliwy.
7) Ideały są tylko w baśniach, realni ludzie zawsze różnią się od tego, co sobie wyobrażasz. Tak więc nie idealizuj proszę baletnic. To piękne kobiety i jak sam wiesz - poprzez ćwiczenia nabywają gracji w ruchu i mają zgrabne ciało. Ale też z ćwiczeniami wiąże się wiele niedogodności dla ciała, typowych dla tancerzy. Różne wady kręgosłupa, czy sterczące haluksy raczej urody nie dodają. Zdarzają się też kontuzje - te drobne gdy się ćwiczy w zasadzie cały czas. Tancerki zawodowe od częstych charakteryzacji miewają zniszczone włosy, cerę. Czasami charakteryzują się tak, jak jest to potrzebne do danej roli w teatrze, a niekoniecznie jak Tobie się podoba. O tym, w jaki sposób ćwiczenie wpływa na psychikę nie będę się rozpisywać. Dość powiedzieć, że u wielu tancerzy ich geniusz graniczy z obłędem i potzeba naprawdę "niezłych jaj", żeby sobie z tym poradzić.
Kolejna rzecz, to błędne wyobrażenia które masz w głowie, że partner na sali dotyka tancerkę w sposób, w jaki dotyka ją kochanek. Tak nie jest.
Zdecydowana większość póz które wykonują tancerze opiera się na chwycie za ręce, w pasie, za boki bioder. Czasem gdy podnosi się partnerkę, trzyma się ją za udo. Z póz które wiążą się z miejscami intymnymi zdołałem sobie przypomnieć tylko jedną - podnoszenie na siodełko, na jednej ręce - gdy partnerka jest podtrzymywana w okolicach krocza, pomiędzy pośladkami. Ale ta poza jest wyjątkowo mało powszechna, wykonuje się ją rzadko. Jest jeszcze podniesienie w jaskółce - krocze partnerki leży na ramieniu partnera. Nie czuć tego. Ale gwarantuję Ci, że tutaj nie chodzi o miejsce chwytu - żeby w ogóle to robić, skupienie na innych rzeczach musi być tak wielkie, że to po prostu wyklucza erotyczny kontekst dla tancerzy. Muszą się maksymalnie wysilić nad tym, żeby wykonać poprawnie tą pozę i nie ma miejsca na - jak to zostało określone - biologię. To co intymne między kochankami, można robić gdy jest na to miejsce, a w trakcie ćwiczenia czy występu po prostu robimy co innego.
Oto doskonała: [URL=http://www.youtube.com/watch?v=7nx7UaXP38g]Reklama piwa Insebeck[/URL]
Która właśnie jest świadomie oparta o kilka nieprawdziwych stereotypów (dotyczących zarówno mężczyzn jak i tańca).
Uwiebiam tą reklamę, właśnie za to, że tak bezlitośnie "jedzie" po owych stereotypach i przeciwstawia je sobie.
8 ) Staraj się poznać przede wszystkim osobowość i oczekiwania tancerek, które uda Ci się spotkać. Szczere mówienie o swoich potrzebach i różnych intymnych bzikach kiedy już sobie ufacie jest bardzo ważne, ale oparcie się na tym temacie spłoszy każdego. Po prostu dziewczyna pomyśli, że zależy Ci na jednym, nawet gdy tak nie jest. A w związku naprawdę nie to jest najważniejsze. Co z tego, że będziesz ze swoją wymarzoną baletnicą - nawet idealnie taką jak ją sobie wyobraziłeś - jeżeli trudno będzie Ci wytrzymać jej światopogląd, narzekanie, kapryszenie i inne przykładowe cechy, które poznasz a które Cię będą wkurzać?
9) Trudności i problemy zarówno w szukaniu jak i budowaniu znajomości będą, masz to jak w banku. Być może spotkacie się z jakąś tancerką i zakochacie w sobie. Wtedy przez jakiś czas problemów się nie dostrzega, ale to nie znaczy że ich nie ma :) Kiedyś i tak trzeba im będzie stawić czoła. I tutaj takie cechy jak cierpliwość, wytrwałość, rzetelność, szczerość, opanowanie itd... stają się pożądane. To są właśnie owe tajemne [b:3d9fc03fda]męskie cechy[/b:3d9fc03fda] (choć oczywiście nie tylko męskie). Musisz też być przygotowanym, że chcąc zyskać od kobiety bliskość której pragniesz, będziesz musiał zrezygnować z wielu rzeczy - przede wszystkim ze swoich dotychczasowych rozrywek. Ale nagroda jest tego warta - szczęście ukochanej kobiety i mnóstwo wisienek!
10) Gdy piszesz:
[quote:3d9fc03fda]...może i jestem zimnym draniem, ale zawsze ogarnia mnie namiastka smutku, gdy po raz kolejny widzę łzy w oczach dziewczyny której właśnie dałem kosza. Cieszę się że rozstajemy się bez urazy![/quote:3d9fc03fda] to wiedz, że obrażasz ją i mnie. Nie mam do Ciebie żalu, odbieram to w ten sposób, że próbowałeś jakoś odżałować jej potencjalną kandydaturę i to mi nawet schlebia. Ale napiszę życzliwie, że tego typu próba leczenia swojego zranionego ego tylko Ci szkodzi. W ten sposób zrażasz do siebie inne tancerki, które mają okazję to czytać. (Już właśnie to podsumowały). Po prostu: kobiety (tancerki w szczególności) nie szukają mężczyzn lowelasów, którzy porzucają kolejne dziewczyny. A przy tym oczekują, że będąc zranionym (a zdarzy Ci się to jeszcze wiele razy, słowo) zachowasz się taktownie - na tym właśnie polega męskość. Pogadaj z dziewczynami, jak nie wierzysz :)
Na zakończenie dodam, że oprócz piętrzących się wyrzeczeń i trudności jest również druga strona medalu. Jest mnóstwo negatywnych stereotypów które przedstawiaja sprawy dużo gorzej niż jest w rzeczywistości i to działa na Twoją korzyść!
Np. jest stereotyp, że facetom to niby tylko wisienki w głowie, a kobietom - niekoniecznie.
Prawda jest taka, że kobiety również uwielbiają wisienki i nawet mają różne swoje bziki na ich punkcie. Wręcz czasami bardziej niż faceci - serio! Tylko że są na tyle skubane, że rzadko wyżerają same wisienki bo wiedzą że to najczęściej kończy się rozstrojem żołądka. Zazwyczaj zaczynają od dania głównego - ale za wisienką bardzo tęsknią. Uwielbiają potem tą wisienkę w pasji sobie zjadać, razem z facetem, gdy danie główne się udało i czują się w związku dobrze.
Albo inny stereotyp, też fałszywy, że balet to jest taka naiwna, czysta forma, gdzie w ogóle na żadną "biologię" nie ma miejsca...
Gdy się ćwiczy to jak wspomniałem - nie o to chodzi, fakt. Gdy ćwiczą dzieci, ten aspekt w ogóle nie jest ważny. Ale w końcu tancerze to ludzie - i to zwykle wrażliwi. Nasze intymne sprawy siłą rzeczy przeplatają się poprzez różne dziedziny życia i poprzez taniec również. Przecież jedną z pierwotnych form tańca są właśnie zaloty. Wystarczy spojrzeć na libretta baletowe - co balet, to para kochanków (albo trójkąt). Spektakle baletu romantycznego (i nie tylko) po prostu obfitują w romanse, kochanków targanych namiętnościami, mają mnóstwo erotycznych poddtekstów które można różnie interpretować. Erotyzm aż z nich kipi. Tancerze eksponują swoje piękne ciała i są obiektem nie tylko podziwu, ale też pragnień... to również jest ważny, piękny aspekt w życiu, a więc również w tańcu. Tylko co ważne - erotyzm jest tutaj jedną z integralnych części całości (wisienką właśnie) a nie treścią główną. Świat nie kręci się wyłącznie wokół d... Obejrzyj kilka spektakli baletowych. Obejrzyj koniecznie popularny ostatnio film "Czarny Łabądź" (są "momenty", a jakże). Jak zamierzasz zrobić dobre zdjęcia taneczne, skoro nie znasz kontekstu?
Częściowo moje rady są powtórzeniem lub rozwinięciem rad innych, część napisałem od siebie. Jak sam zauważyłeś, być może mamy zupełnie inne oczekiwania wobec kobiet i moje rady po prostu nie są dla Ciebie. Tym bardziej, że facet w temacie podrywania, tworzenia i utrzymywania związku musi się naprawdę sporo nauczyć; można więc przyjąć, że do eksperta w tym temacie mam jeszcze drogę daleką. Ale Bajaderka jest ukochaną kobietą, na której wsparcie mogę ciągle liczyć.
Tak więc fakebooku drogi, powodzenia i spełnienia! Żebyś znalazł i żeby spełnienie nastąpiło wzajemnie.
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Bajaderko i Piotrze - nie za bardzo się wczytywałam wcześniej w Wasze posty ale jak teraz je przyswoiłam , to zaczęłam Was ogromnie jakos lubic - znaczy Wasz stosunek do podrywania itd. Cieszy mnie ogromnie, ze macie takie mądre podejcie do życia i życze wam z calego serca wszystkiego dobrego. Piotrze -dobrze, ze napisales. Kazde slowo jest madre i rozsądne. Milo to czytac. :)