OT: A w ogóle to uważam, że najlepszą stroną tego baletu (Les Noces) jest muzyka. Czy ktoś zrobił do tego bardziej intrygującą choreografię? Chodzi mi p. o taki kontrast, jak między "Świętem Wiosny" w pierwotnej wersji, a w wersji Bejarta. Bo tu, to (niezależnie od tych konkretnych wykonawców) para młodych, którzy stoją jak kukły, zamiast choć raz zakręcić się w szalonym chłopsko-dzikim tańcu, jest zwyczajnie rozczarowująca.
KG
mnie się bardzo podoba wersja Jiriego Kyliana, swego czasu nawet wystawiana w warszawie - choc jako balet modernistyczny nie jest w żadnym momencie tak żywiołowy i pierwotny jak prawdziwe chłopskie tańce, ale państwo młodzi maja tam sporo do tańczenia
koniec offtop