Co z tańcem w Trójmieście

Dyskusje o spektaklach, programach TV, książkach, artykułach, nagraniach CD/video/DVD, fotografii, stronach internetowych;
M.
Posty: 737
Rejestracja: wt lut 13, 2007 3:42 pm

Post autor: M. »

Wybaczcie monotematyczność i moje trzymanie się tematu klasyki w Operze, ale wciąż jest to jeden z wątków dyskusji o tańcu w trójmieście. Już powoli wszystkim odechciewa się toczyć dyskusję, która donikąd nie prowadzi, ale pomimo tego myślę, że osoby spoza Gdańska chciałyby być "na czasie" i dlatego wrzucam Wam cytaty z programu ostatniej premiery:

[quote:13a0ae2571="Marek W-G"]Jałowe spory o uprawianie klasyki w formie prowincjonalnej parodii tego gatunku trwają jeszcze tu i ówdzie, ale nie będziey się nimi przejmować. Nie poświęcimy też zbędnej uwagi napaściom sfrustrowanych artyswów, którym milsze jest przywiązanie do wygodnej rutyny, niż poszukiwanie w pocie czoła nowych form wyrażania ruchem swoich emocji i związków z muzyką. Internetowe anonimy stały się przykrą plagą naszego środowiska, ale przecież nie są żadnym miernikiem prawdziwego stosunku naszej publiczności do pracowitości i talentów tej grupy tancerzy, jaką mamy zaszczyt Państwu prezentować[/quote:13a0ae2571]

[quote:13a0ae2571="Isadora W."]Taniec współczesny, tak wyszydzany przez niektórych zagorzałych miłośników klasyki, jest domeną wielu liczących się na świecie zespołów baletowych, gdzie jest prawdziwą sztuką, dzięki której odkrywamy w sobie wrażliwość i szczere emocje. Nie mogę tego powiedzieć o tańcu klasycznym, bo od przeszło stu lat niczego nam nie objawił. Nie widzę też powodu, aby scena operowa przyporządkowana była klasyce, skoro współczesne inscenizacje operowe odbiegły dość daleko od swoich muzealnych kanonów. Na szczęście nie ma dziś żadnego nakazu, aby prezentować w operze ten gatunek tańca[/quote:13a0ae2571]

Mi samej już się dyskutować nt nowej opery odechciało. Państwo W. weszli tu z butami i niech mają na zdrowie - niech się tylko nie zadławią tą swoją wspaniałością i samozachwytami...

Joanno, piszesz, że samo spotkanie jest pozytywnym przejawem - ja po przemyśleniu sprawy i po przeprowadzeniu kilku rozmów w "realu" utwierdzam się w przekonaniu, że jedynym celem takich spotkań jest nie tyle zjednoczenie środowiska czy zapoczątkowanie jakiś konstruktywnych zmian a zwyczajnie autopromocja organizatorów spotkania - a więc znów, również Państwa W.

A jesli chodzi o pomysł stworzenia wspaniałego zespołu specjalizującego się w tańcu wpółczesnym -byłoby super. Może właśnie wąska specjalizacja a nie wszechstronność jest drogą do bycia naprawdę dobrym w danej technice? [heh - ostatnio ciągle zadaje to pytanie, również w sprawach nie tanecznych]
Ale idąc tym tropem oddałabym niebo w zamian za jeden w kraju zespół, który stałby na wysokości zadania i wystawiałby te "starocie" klasyczne w takiej formie na jaką zasługują. Idąc za skojarzniem z pewną ksiązką - taki cmentarz zapomnianych baletów dla sztywniaków zachwycających się wciąz takimi samymi, "banalnie prostymi" 32 f... ach...

[size=9:13a0ae2571][ [i:13a0ae2571][b:13a0ae2571]Dodano[/b:13a0ae2571]: Wto 13 Maj, 2008 00:02[/i:13a0ae2571] ][/size:13a0ae2571]
[quote:13a0ae2571="Joanna"]Zwolennicy wspolczesnego spychaja balet na margines? Od kiedy? Odnosze wrecz wrazenie, ze w szeroko pojetym srodowisku tanecznym jest dokladnie odwrotnie - tancerz to ten, co tanczy w operze, a jak ktos jest w niezaleznym teatrze tanca, jak gdanskie zespoly, to nie zawsze traktuje sie go powaznie, na zasadzie ze sobie cos tam tancuje (co z tego, ze wiele takich tancerzy jezdzi na miedzynarodowe festiwale, itp.)...
[/quote:13a0ae2571]

Tak, takie miałam wrażenie na debacie. Dla każdego z przedstawicieli teatrów tańca są ważne jedynie sprawy ich teatrów - stąd ta walka o zejscie z "mniej ważnego" tematu klasyki. Właściwie nie wiem czy mogę mieć im to za złe, że każdy dba najpierw "o swoje"...

[size=9:13a0ae2571][ [i:13a0ae2571][b:13a0ae2571]Dodano[/b:13a0ae2571]: Wto 13 Maj, 2008 00:19[/i:13a0ae2571] ][/size:13a0ae2571]
[quote:13a0ae2571="Joanna"]
Jesli chodzi o finansowanie na Zachodzie - nie wiem, jak wyglada to dokladnie od strony technicznej, natomiast duzo latwiej jest o nie. Duzo latwiej jest znalezc sale, znalezc osoby, ktore zajma sie techniczna strona spektaklu, produkcja, promocja, itp. - i na to znajda sie pieniadze szybciej niz w Polsce, gdzie ponadto wiele rzeczy nietanecznych tancerz musi zrobic sobie sam. I to maja byc dobre warunki?...
[/quote:13a0ae2571]

No dobrze, ale ktoś musi też odpowiadać na pytanie - czy to co robi dany artysta jest warte owego dofinansowania i pomocy. Dla mnie to jest chyba normalne, że jeśli sama nie zrobie to nikt niczego za mnie nie wykona. Nie wiem co jest dziwnego w tym, że młody twórca musi sam walczyć o pieniądze na to co robi. Albo, że sam musi wypełniać wnioski o dofinansowanie. Sorry, czasy państwa opiekuńczego dawno się skończyły. Każdy mógłby wtedy sobie powiedzieć, że chce zakładać swój teatr i żadać na to pańswowej kasy tylko dlatego, że jest "artystą". Nie prawda?
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

Ad. ostatni akapit. Nie zrozumialysmy sie. Co innego pisac wnioski i starac sie o dofinansowanie, co innego je uzykac to raz, a dwa to sumy, jakie sie dostaje... Z wywiadu sama czytalas - kilka tysiecy zlotych na projekt. Przeciez to jest tak naprawde NIC. Piszesz, ze jest oczywiste, ze - zwlaszcza na poczatku drogi - trzeba sobie na wszystko zapracowac. Ale czemu tancerz musi byc od razu technikiem, dzwiekowcem, oswietleniowcem, producentem, scenografem, itp. w jednym?? Czemu jakos na Zachodzie tancerz moze sobie w spokoju potanczyc i na tym sie skupic, a nie siedziec nocami i samodzielnie sklejac muzyke do spektaklu, a tuz przed spektaklem samemu w kabinie ustawiac sobie swiatla, itp?... To naprawde nie chodzi o to, ze 'jest sie artysta, to sie nalezy', tylko o jakies przyzwoite warunki pracy. I zeby ta praca byla jakos traktowana powazniej (co sie wlasnie przeklada na finansowanie), tzn nie traktowana jako 'o ktos sobie tancuje, takie ma hobby, fajne nie, niech sie bawi w ten caly teatr czy co tam', tylko traktowane na rowni z innymi rodzajami sztuki, teatru (nie mam tu na mysli czolowki europejskiej, czy instytucjonalnych polskich teatrow teatrow tanca, bo to tez troche inne sytuacja).
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

oczywiscie Joanno, z tym ze własnie u nas sytuacja jest z zasady zupełnie nienormalna i długo jeszcze będzie. Nie ma miejsc wyposarzonych w odpowiednie urzadzenia i fundusze, które byłyby swoistymi centrami choreograficznymi, gdzie kazdy zaakceptowany przez radę czy dyrekcję tego miejsca twórca - tancerz, choreograf mógłby pokazac swoje dzieło. Takie miejsce zapewniałoby dźwiękowca, oswietleniowca itp bo MIAŁOBY NA TO PIENIADZE. I o taką sytuacje trzeba walczyć. Natomiast w tej sytuacji niewiele zmiei przekształcenie jednego teatru operowego w zespół tańca współczesnego bo raczej będzie on prezentował swoje lub zaproszone a nie niezalezne grupy czy twórców. No ale to inny watek.
Generalny problem z finansowaniem inicjatyw artystycznych w tym tanecznych jest taki ze pieniędzy jest za mało oa świadomosc rozdajacych pieniądze niska - wolą dac na impreze masowa z Dodą niż na 10 wystepów teatru tańca. W Warszawie w ostatnim rozdziale pieniędzy na organizacje pozarządowe zajmujace się kulturą taniec jako jedyna dziedzina dostał połowe tego co np. malarstwo, teatr czy muzyka... znamienne, prawda?
malach15
Posty: 10
Rejestracja: wt maja 13, 2008 9:55 am

Post autor: malach15 »

w Polsce są trzy grupy zawodowe zajmujące się tańcem współ: poznań (choć bardzo klasyczny), śląski teatr tańca i lubelski teatr tańca. są tam zatrudnieni tancerze na etacie. i za swoje tańczenie dostają małe piniązki. i myślę sobie, że cała afera gdzie problemem jest brak pieniędzy dla współ dotyczy tego- że każdy tancerz pracujący w trójmieście chciałby tak żyć- czyli za swoją taneczną pracę dostawać wynagrodzenie. bo pracują każdego dnia- próby próby, lekce które sami prowadzą żeby móc żyć. za grane spektakle dostają procent z biletóww- np w żaku.
myślę że tancerze klasyczni są troszkę w lepszej sytuacji- po pierwsze mają szkołę w polsce gdzie zdobywają dyplom, mają szansę zatrudnienia w teatrze- bo pomimo wszystko jest ich więcej, a co za tym idzie pensję. zdaję sobie sprawę z tego, że w teatrach też niema tyle wolnych wakatów- ale świeża krew wymusza konkurencję. tancerz współczesny dokształca się za granicą aby zdobyć kilka papierków- bo niestety dzięki nim np go zatrudnią do prowadzenia zajęć.
choć osobiście nie przepadam za baletem- ale na prawdę wielki szacunek oddaję tancerzom. myślę że maja wielu odborców i w operze winny być spektakle kalsyczne i współczesne.
jeszcze tak swoją drogą dodam- jakiś rok temu byłam na otwartej prbie baletu (nawet nie pamiętam jakiego)- zapamiętałam adeptki z SB- one były lepsze technicznie od stałej kadry... o czym to świadczey???
tak sobiej jeszcze myślę o Pani Czajkowskiej- pracuje w Biczu (pensja), gdzie regularnie tańczy (tez pewnie dostaje pieniążki)- to chyba w takiej dramatycznej sytuacji nie jest jak wielu innych tancerzy współczesnych. .... ale to taka wolna moja uwaga...
Katja
Posty: 9
Rejestracja: ndz mar 20, 2011 9:56 pm

Post autor: Katja »

tak sobiej jeszcze myślę o Pani Czajkowskiej- pracuje w Biczu (pensja), gdzie regularnie tańczy (tez pewnie dostaje pieniążki)- to chyba w takiej dramatycznej sytuacji nie jest jak wielu innych tancerzy współczesnych. .... ale to taka wolna moja uwaga...[/quote]

Ale czego ma dotyczyć ta uwaga? Z tego co wiem, to Pani Czajkowska, razem z pozostałymi osobami biorącymi w dyskusji, została wybrana przez środwisko TKT i reprezentowała ich wszystkich, a nie siebie. Z resztą, to i tak już nie ma znaczenia.
Kilka lat od dyskusji minęło i wszystko jest jasne. Państwo Weiss chcieli posłużyć się tancerzami niezależnymi, by ogłosić światu swoją WIELKOŚĆ.
Niech jeszcze wykupią nastepne strony w GW, jak to mają w zwyczaju i opiszą swoją WYBITNĄ SZTUKĘ!
Cała Polska wstrzymuje oddech przed premierą Święta Wiosny! Przecież to będzie lepsze niż orginał, nie wspominając Bejarta, czy Bausch...
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

dziś się wybieram więc przekażę swoje odczucia ;)
Chiaranzana
Posty: 349
Rejestracja: czw maja 28, 2009 11:41 am

Post autor: Chiaranzana »

I co dalej z tancem w Gdansku? tancerze wspolczesni ciagle powielaja swoje bledy, i inscenizacje, nic nowego nic czym mozna zaskoczyc. Wszytsko bylo i sie nadal kotluje we wlasnym sosie.
Co do Pani Cz. oj pamietam ja jak zaczynala.... nie cenie jej jako tancerza ani pedagoga, jesli uczy. No ale ja pod tym wzgledem nie jestem obiektywna i nie bede.

Dla mnie idealem tancerza i charyzmatycznego choreografa i tez czlowieka ktory ma ogromna wrazliwosc, wiedze o srodowisku jak i madrosc jest K. Pastor.
Mam nadzieje ze bedzie na Kongresie.
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

Będzie, trzeciego dnia (w piątek) będzie współprowadzącym panel. Z tym, ze o ile zgadzam się co do oceny Pastora to jednak, nie wiem czy Gdańsk ze swoimi funduszami byłoby stać na ściągnięcie tej klasy choreografa .... Ja dla Łodzi nie marzę kimś jak Pastor z tych właśnie wzgledów finansowych ale chociażby marzę o kimś takim jak Przybyłowicz...

A czy byłaś na tej premierze Święto wiosny w Gdańsku? Ciekawa jestem jak to wyszło.
Chiaranzana
Posty: 349
Rejestracja: czw maja 28, 2009 11:41 am

Post autor: Chiaranzana »

Zastanawiam sie bo patrzenie na gwalty kobiet, jakos do mnie nie przemawia.
Ja mysle ze takiej formy choreograf jak Pastor, moze byc zapraszany np. do szkol baletowych.
Hmm... powinnien teraz chyba odbywac sie konkurs baletowy i Pastor w nim zasiada jak rowniez Pani Weiss.

A tak wogle to zadziwiajaca jest dlugosc czasu dyrektorowania Pradzynskiego bo az od 1972 roku. :shock:
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

[quote:4b1a49fbf4="Chiaranzana"]Zastanawiam sie bo patrzenie na gwalty kobiet, jakos do mnie nie przemawia. [/quote:4b1a49fbf4]
Haha no tak, do nas kobiet to może średnio przemawiać w odróżnieniu od akrobatycznych niemalże przewrotów itd w wykonaniu chłopaków. Bardzo lubię dynamiczny, akrobatyczny niemal ruch męskiego baletu, a tam podobno to było. Na marginesie powiem, ze ostatnio nieco nadużywam tego sformułowania "męski balet" po tym jak słyszałam na jego temat jeden dowcip ale taki mało cenzuralny, więc na forum nie zacytuję. W każdym razie sentyment mi został:)

A co do gwałtu to masz rację Ch- zawsze zależy jak scena jest pomyślana. Nawet zwierzęcy zryw moze być oddany prymitywnie, wprost itd, a może być pomyslany inaczej nie stając się przez to mniej zwierzęcy ale będąc przyjemnym dla oka. Do tego nawet oddanie gwałtu wprost może być wykonane ciekawie, a moze prostacko. Ja sama -jako kobieta - zawsze czekam na scenę gwałtu w łódzkiej Ziemi Obiecanej ale nie z uwagi na to, ze gwałcą, ale z uwagi na to, ze fantastyczna aktorsko jest tam dziewczyna gwałcona, zresztą jest to - w mojej ocenie-lepsza z aktorek wsród tancerek w Polsce. Fantastyczna jest ta dziewczyna. Ostatnio nawet dałąm jej za tę scenę kwiatka, mimo że jest krótka ale bardzo fajnie zaprezentowana.

Ciekawa jestem jakie będzie Swięto wiosny w Warszawie, zatańczone przez PBN, premiera już wkrótce :) Może być ciekawie móc porównać różne zamysły.
ODPOWIEDZ