Bardzo podobała mi się gra Natalie Portman,dla mnie jak zawodowa baletnica.A film był trochę za bardzo przytłaczający , za dużo tej ponurej i strasznej atmosfery.
Nie jest zbyt przytłaczający, jest ciężki, ale on ma właśnie taki być, taki jest jego sens- ukazać najciemniejsze zakamarki ludzkiego umysłu, który jest pochłonięty dążeniem do perfekcji. Moim zdaniem film niesamowicie obrazuje życie w szkole baletowej jednocześnie nie przesadzając w tym wszystkim. żeby jednak pojąć i przebrnąć przez filmy Aronofsky'ego trzeba być fanem jego kina, bo jest specyficzne, to napewno.
Obraz przedstawia szaleństwo i niemożność oddzielenia życia "poza" baletem od życia baletowego.
U mnie to było tak- Portman od lat jest moją ukochaną aktorką, więc szybko dowiedziałam się o tym, że powstaje taki film o takiej tematyce i dodatkowo-reżyserem jest też moje guru. tak też czekałam z niecierpliwością i było warto,warto,warto!
Jest GENIALNIE zrobiony, ale to było wiadome, że taki będzie, za sprawą reżysera właśnie. Natalie Portman godna podziwu i oscara za tą rolę, zdecydowanie!!!
A mnie się raczej nie podobał. Rozumiem pomysł (chyba), ale miałam wrażenie, że był trochę płytki, najciekawsze wątki były tylko lekko zarysowane.
Spoilerując (i trochę ironizując), ja bym film podsumowała tak:
[color=yellow60]Tancerka mieszkająca z nadopiekuńczą, trochę niestabilną emocjonalnie matką zaczyna cierpieć na schizofrenię. Kilka scen około-erotycznych i "przerażających", plus efekty specjalne.[/color60]
Ogólnie nie mój styl, więc jakoś szczególnie mnie nie powalił na kolana.