jaki balet i w czyim wykonaniu chcielibyśmy zobaczyć?
-
margotczyk
- Posty: 246
- Rejestracja: sob lis 24, 2007 1:04 pm
Idealnie pasowałaby tu choreografia do poematu symfonicznego Arthura Honeggera "Pacific 231"
- nie wiem jednak, czy taka istnieje?..
Jedyne co sobie przypominamw temacie "balet a lokomotywa",
to [ba0]scena finałowa z "Anny Kareniny"[/ba0],
chociaż nie można powiedzieć, aby powstała ona pod wpływem fascynacji lokomotywą..
http://www.youtube.com/watch?v=2Zhq1tq0HLE&feature=related
.
- nie wiem jednak, czy taka istnieje?..
Jedyne co sobie przypominamw temacie "balet a lokomotywa",
to [ba0]scena finałowa z "Anny Kareniny"[/ba0],
chociaż nie można powiedzieć, aby powstała ona pod wpływem fascynacji lokomotywą..
http://www.youtube.com/watch?v=2Zhq1tq0HLE&feature=related
.
[quote62="Agnieszka P."]
Bo ja -jako kobieta - nie umiem rozmarzać sie nad lolomotywą, ale za to sie rozmarzylam nad takim ciekawym ujeciem czlowieka-robota jako formy, ktora wyewoluowała z człowieka, .[/quote62]
To człowiek stworzył taka formę danego etapu ewolucji. Cały czas to robi. Lubimy wrózyć, no własciwiej by było powiedzieć przewidywać w jakiej formie bedziemy trwać za jakiś czas. Duże głowy, długie nogi, płaskie stopy, duże brzuchy, delikatne dłonie?
Nie, może same mózgi chronione klimatyzowanymi inkubatorami? A może sama myśl rozpuszczona w nieodkrytych jeszcze kwantach antymaterii?
Co do A. Kareniny to faktycznie w muzyce słychać odgłosy nadjeżdzajacej lokomotywy ale przerażajaca choreografia mowi o tragizmie dzieła.
Tworzenie maszyny a nawet tylko jej usprawnianie jest naprawdę wspaniałym zajęciem porównywalnym calkowicie do tworzenia dziela sztuki Nie obruszajcie się albowiem konstruktor też nie jest w stanie wszystkiego precyzyjnie wyliczyć i także musi sie zdać na intuicję.
Bo ja -jako kobieta - nie umiem rozmarzać sie nad lolomotywą, ale za to sie rozmarzylam nad takim ciekawym ujeciem czlowieka-robota jako formy, ktora wyewoluowała z człowieka, .[/quote62]
To człowiek stworzył taka formę danego etapu ewolucji. Cały czas to robi. Lubimy wrózyć, no własciwiej by było powiedzieć przewidywać w jakiej formie bedziemy trwać za jakiś czas. Duże głowy, długie nogi, płaskie stopy, duże brzuchy, delikatne dłonie?
Co do A. Kareniny to faktycznie w muzyce słychać odgłosy nadjeżdzajacej lokomotywy ale przerażajaca choreografia mowi o tragizmie dzieła.
Tworzenie maszyny a nawet tylko jej usprawnianie jest naprawdę wspaniałym zajęciem porównywalnym calkowicie do tworzenia dziela sztuki Nie obruszajcie się albowiem konstruktor też nie jest w stanie wszystkiego precyzyjnie wyliczyć i także musi sie zdać na intuicję.
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
[quoteb6="Blanche"] diana Vishneva (MP) tańczyła na pewno, ale wersja w której na pewno tańczyła to ta nie przez wszystkich lubiana dziwna wersja z Maryjskiego, w której rodzice nie lubią Mashy, a śnieżynki chcą ją zabić
. nie.[/quoteb6]
Co sądzicie o tej wersji?
Ja jestem na nie.
Rzecz to o tyle dziwna, ze jak wiecie z zalozenia jak widze Diane w czymkolwiek, nawet na próbie, to jestem po stokroć na tak.
Po pierwsze nie podoba mi się ta scenografia, kostiumy i kreowanie postaci jako jakies takie dziwolągi żywcem wycięte z dziecięcego koszmaru nocnego: czy to żaby czy inne robactwo (chociaz żaba to akurat nawet byla OK
).
Niby to takie bajkowe ale jakies takie nieprzyjemne; zeby juz nie powiedziec wstrętne.
Po drugie wątek "miłosny" mnie rozbawił. Fakt, ze teraz dzieci juz w przedszkolu dobieraja sie w pary ale dla mnie to farsa.
Po trzecie: choreograficzne rozwiazania sprawily, ze tak w sumie to ta Diana Vishneva to niby tanczyla niby nie. Jakos tak zabrakło kulminacji.
Nie wiem jak Wy ale ja jak mi sie cos tak rzeczywiscie i baaaaaaardzo spodoba, to juz jestem temu wierna. I na tej chyba zasadzie jestem wierna temu, ze jak dziadek to w opracowaniu choreograficznym P. Wrighta pw z pas de deux tanczonym przez Cukrową Wieszczke i Księcia.
Co sądzicie o tej wersji?
Ja jestem na nie.
Rzecz to o tyle dziwna, ze jak wiecie z zalozenia jak widze Diane w czymkolwiek, nawet na próbie, to jestem po stokroć na tak.
Po pierwsze nie podoba mi się ta scenografia, kostiumy i kreowanie postaci jako jakies takie dziwolągi żywcem wycięte z dziecięcego koszmaru nocnego: czy to żaby czy inne robactwo (chociaz żaba to akurat nawet byla OK
Niby to takie bajkowe ale jakies takie nieprzyjemne; zeby juz nie powiedziec wstrętne.
Po drugie wątek "miłosny" mnie rozbawił. Fakt, ze teraz dzieci juz w przedszkolu dobieraja sie w pary ale dla mnie to farsa.
Po trzecie: choreograficzne rozwiazania sprawily, ze tak w sumie to ta Diana Vishneva to niby tanczyla niby nie. Jakos tak zabrakło kulminacji.
Nie wiem jak Wy ale ja jak mi sie cos tak rzeczywiscie i baaaaaaardzo spodoba, to juz jestem temu wierna. I na tej chyba zasadzie jestem wierna temu, ze jak dziadek to w opracowaniu choreograficznym P. Wrighta pw z pas de deux tanczonym przez Cukrową Wieszczke i Księcia.
[quoteb9="Agnieszka P."]Rzecz to o tyle dziwna, ze jak wiecie z zalozenia jak widze Diane w czymkolwiek, nawet na próbie, to jestem po stokroć na tak.[/quoteb9]
[quoteb9="Agnieszka P."]Po trzecie: choreograficzne rozwiazania sprawily, ze tak w sumie to ta Diana Vishneva to niby tanczyla niby nie. Jakos tak zabrakło kulminacji.[/quoteb9]
Ale nie rozumiem, gdzie Ty Agnieszko widziałaś wersję omawianego "Dziadka.. " z Dianą Vishnevą, czy jakąkolwiek inną wersję "Dziadka.." z nią? Co to znaczy: "niby tańczyła, niby nie"?
[quoteb9="Agnieszka P."]Po trzecie: choreograficzne rozwiazania sprawily, ze tak w sumie to ta Diana Vishneva to niby tanczyla niby nie. Jakos tak zabrakło kulminacji.[/quoteb9]
Ale nie rozumiem, gdzie Ty Agnieszko widziałaś wersję omawianego "Dziadka.. " z Dianą Vishnevą, czy jakąkolwiek inną wersję "Dziadka.." z nią? Co to znaczy: "niby tańczyła, niby nie"?
-
venus-in-furs
- Posty: 660
- Rejestracja: wt lip 27, 2010 10:58 am
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
-
venus-in-furs
- Posty: 660
- Rejestracja: wt lip 27, 2010 10:58 am
[quote4d="Sagittaire"]
Dziady? z takimi oparami, duchami itd? ciekawe. [/quote4d]
Właśnie taki
[quote4d="Sagittaire"]A ja w I poscie napisalam o tym, ze chcialabym zobaczyc balet Chicago, a teraz tak sie porobiło, że teatr muzyczny w Łodzi wystawia taki balet, oparty na tym własnie filmie. Jeszcze nie byłam ale zamierzam się wybrać
[/quote4d]
Wyznaczasz trendy
Dziady? z takimi oparami, duchami itd? ciekawe. [/quote4d]
Właśnie taki
[quote4d="Sagittaire"]A ja w I poscie napisalam o tym, ze chcialabym zobaczyc balet Chicago, a teraz tak sie porobiło, że teatr muzyczny w Łodzi wystawia taki balet, oparty na tym własnie filmie. Jeszcze nie byłam ale zamierzam się wybrać
Wyznaczasz trendy
-
Joanna Bednarczyk
- Posty: 549
- Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm
[quotedf="Sagittaire"]Ty wkurzyłaś?? pierwsze słyszę
.
Dziady? z takimi oparami, duchami itd? ciekawe.
A ja w I poscie napisalam o tym, ze chcialabym zobaczyc balet Chicago, a teraz tak sie porobiło, że teatr muzyczny w Łodzi wystawia taki balet, oparty na tym własnie filmie. Jeszcze nie byłam ale zamierzam się wybrać
[/quotedf]
Chicago ma już swoją wersję sceniczną z choreografią Boba Fosse, która powstała dużo wcześniej niż jego filmowa ekranizacja - z tymże w obu przypadkach jest to konwecja i styl musicalu a nie baletu.
a w teatrze muzycznym w Łodzi masz na myśli spektakl All that jazz ?
Dziady? z takimi oparami, duchami itd? ciekawe.
A ja w I poscie napisalam o tym, ze chcialabym zobaczyc balet Chicago, a teraz tak sie porobiło, że teatr muzyczny w Łodzi wystawia taki balet, oparty na tym własnie filmie. Jeszcze nie byłam ale zamierzam się wybrać
Chicago ma już swoją wersję sceniczną z choreografią Boba Fosse, która powstała dużo wcześniej niż jego filmowa ekranizacja - z tymże w obu przypadkach jest to konwecja i styl musicalu a nie baletu.
a w teatrze muzycznym w Łodzi masz na myśli spektakl All that jazz ?
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Tak ten spektakl mam na myśli, choć on nie bazuje wyłącznie na fragmentach Chicago. Oprócz tego są tam zawarte kawałki Hair i Moulin Rouge.
Łódzki "All that jazz between us" miał swoją premierę dawno, bo 15 listopada 2008 roku, ale odkryłam go dopiero kilka miesięcy temu, bo jakoś nigdy nie śledziłam repertuaru teatru muzycznego (może to mój błąd???), zwłaszcza odkąd -na czas remontu- zaczął się "tułać" po Domach Kultury itd. Bardziej mnie zawsze interesowały sceny baletowe przy teatrach wielkich.
W każdym razie najblizszy "All that jazz..." 18 lutego 2011 roku -będę na 100% . Dziś wiem tylko, że przedstawienie jest zakwalifikowane jako "spektakl baletowy", a na plakacie jest dziewczyna w pointach. Od obejrzenia Chicago mam ochotę zobaczyć fragmenty tego musicalu, opowiedziane językiem tańca, marzyło mi się to i śniło od dawna.... Bardzo jestem ciekawa, jaki będzie efekt. Po zobaczeniu opiszę wrażenia:)
Łódzki "All that jazz between us" miał swoją premierę dawno, bo 15 listopada 2008 roku, ale odkryłam go dopiero kilka miesięcy temu, bo jakoś nigdy nie śledziłam repertuaru teatru muzycznego (może to mój błąd???), zwłaszcza odkąd -na czas remontu- zaczął się "tułać" po Domach Kultury itd. Bardziej mnie zawsze interesowały sceny baletowe przy teatrach wielkich.
W każdym razie najblizszy "All that jazz..." 18 lutego 2011 roku -będę na 100% . Dziś wiem tylko, że przedstawienie jest zakwalifikowane jako "spektakl baletowy", a na plakacie jest dziewczyna w pointach. Od obejrzenia Chicago mam ochotę zobaczyć fragmenty tego musicalu, opowiedziane językiem tańca, marzyło mi się to i śniło od dawna.... Bardzo jestem ciekawa, jaki będzie efekt. Po zobaczeniu opiszę wrażenia:)