Robi to wrażenie pomimo bardzo ubogiej i surowej scenografii i zwyczajnych "cywilnych", wręcz niedbałych strojów tancerzy. Na to składa się monumentalna muzyka do której dobrze jest dopasowana choreografia przepojona od poczatku do końca wzniosłymi uczuciami ludzkiej wolności lecz nie dzikiej ale stonowanej poczuciem solidarności.
Wydaje mi sie tylko, że cały spektakl jest deczko przesolony jednostajnością. Przydała by się malutka (gdzieś w środku) szczypta wesołej frywolności?
A jakie są Wasze wrażenia?