Sezon 2009/2010

Dyskusje o spektaklach, programach TV, książkach, artykułach, nagraniach CD/video/DVD, fotografii, stronach internetowych;
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

tak, ja wlasnie tak myslalam, zeby rozdzielic dopiero od przyszlego sezonu.

Nie no, mimo ze nie widzialam, to czuje ze ta premiera to dla mnie wysniona. Raz ze muzyka...
Dwa, ze Balanchine to jeden z 5 moich najulubieńszych choreografów.
Trzy, że uwielbiam takie meskie rzeczy jak Green: z podkręconą skokami ekspresją i siłą.
Cztery, ze ostatnio dochodze do wniosku, ze Pastor najwiekszym polskim choreografem jest (jak mowia lepiej pozno niz wcale).
Wesołowskiego osobiscie najmniej przezywam, ale to dlatego, ze w takim sasiedztwie to sam czlowiek nie wie o czym najpierw ma mowic.

a jesli chodzi o zespol, to ostatnio zaczelam odnosic takie wrazenie, ze niepochlebne opinie o nim z ostatnich lat mialy zrodlo w tym, ze tancerze byli zle dobierani do rol. Czyli wina nie tyle zespolu ile wladz i choreografow.

Matko, czy nikogo w Łodzi nie olśni , żeby podpiąć sie pod Warszawe i probowac kupowac choreografie Pastora??? :evil:
Bergsma
Posty: 23
Rejestracja: wt cze 08, 2010 9:48 pm

Post autor: Bergsma »

W sobotę i niedzielę wybieram się do TW na finał II etapu konkursu "IV Spotkań Konkursowych Młodych Tancerzy". Jeśli na forum jest ktoś, kto bierze udział, to może niech da znać - będę trzymać kciuki :) .
tata_Milosza
Posty: 3
Rejestracja: wt wrz 08, 2009 8:17 pm

Post autor: tata_Milosza »

jak oceniacie galę Krakowskiej Akademii Tańca na zakończenie roku szkolnego? :)
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

Tańczmy Bacha - zdjęcia Kasi W:

Pocałunki:
[URL=http://img198.imageshack.us/i/dsc01629o.jpg/][img:d10cdbaed1]http://img198.imageshack.us/img198/3312/dsc01629o.jpg[/img:d10cdbaed1][/URL]

[URL=http://img69.imageshack.us/i/dsc01684w.jpg/][img:d10cdbaed1]http://img69.imageshack.us/img69/351/dsc01684w.jpg[/img:d10cdbaed1][/URL]

[URL=http://img38.imageshack.us/i/dsc01703m.jpg/][img:d10cdbaed1]http://img38.imageshack.us/img38/3113/dsc01703m.jpg[/img:d10cdbaed1][/URL]

Concerto barocco
[URL=http://img375.imageshack.us/i/dsc01787l.jpg/][img:d10cdbaed1]http://img375.imageshack.us/img375/6579/dsc01787l.jpg[/img:d10cdbaed1][/URL]

The Green
[URL=http://img12.imageshack.us/i/dsc01887dm.jpg/][img:d10cdbaed1]http://img12.imageshack.us/img12/9818/dsc01887dm.jpg[/img:d10cdbaed1][/URL]

[URL=http://img180.imageshack.us/i/dsc01906r.jpg/][img:d10cdbaed1]http://img180.imageshack.us/img180/6506/dsc01906r.jpg[/img:d10cdbaed1][/URL]

In Light and Shadow

[URL=http://img25.imageshack.us/i/dsc01928r.jpg/][img:d10cdbaed1]http://img25.imageshack.us/img25/7547/dsc01928r.jpg[/img:d10cdbaed1][/URL]

[URL=http://img269.imageshack.us/i/dsc01961tw.jpg/][img:d10cdbaed1]http://img269.imageshack.us/img269/7840/dsc01961tw.jpg[/img:d10cdbaed1][/URL]
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

a jak wypadl zespol w chor. Balanchine? (Jak dla mnie to choreografie Balanchine sa takim testerem klasy i umiejetnosci)?
Pamietam, ze w jakims takim starym i b dlugim wywiadzie z Toba M.Wojtiul powiedzial, ze chcialby bardzo zatanczyc choreografie Balanchine. Zatańczył?

A jak zespol w Green? bylo efektywnie?

A jaks jest ta choregrafia Pastora? sama w sobie jako zamysl? rzeczywiscie taka wartosciowa jak sie pisze?
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

Jak widać musze się pospieszyć z recenzją bo inaczej Sagittaire mnie zasypie nastepnymi pytaniami ;)

Zatem po kolei. [b:aa2a0137ea]Pocałunki[/b:aa2a0137ea] Emila Wesołowskiego to balet niemal abstrakcyjny, chodzi głownie o odzwierciedlenie nastrojów ukrytych w muzyce Bacha - w tym przypadku jest to mieszanina tanecznej radosci (taniec zbiorowy wszytskich artystów), oraz poszczególnych wizji miłości czy flirtu - poszczególne pary. Bardzo delikatnie przewodzi temu solista (fantastyczny Maksim Wojtiul), który wykonuje tez duet z jedna z tancerek (stylowa zmysłowa Karolina Jupowicz) ale osatecznie porzuca ją i tanczy solo. Taniec jest jednoczesnie prosty (rytmiczny, zywy, złozony z ograniczonej liczby pas klasycznych i elementów tańca współczesnego - zwłaszcza w nietypowych podnoszeniach, mogący kojarzyć sie chyba najbardziej ze wspomnianymi w watku o M. Woitiulu choreografiami mozartowskimi Kyliana), ale i wyrafinowany, pełen barokowych ozdobników - szybkie kroczki i małe skoki jak z barokowych tańców dworskich, stylizowane ułożenie rąk. Całośc jest swieża, czysta w rysunku, bardzo ładna dzięki kolorowym kostiumom, które mnie bardzo się podobały i doskonałej grze świateł. Sylwetki są wydobywane z półmroku łagodnym lub ostrym światłem,wszystko dzieje się na czarnej pustej scenie, co wzmaga efekt cztelnosci i prostoty. Wszyscy biorący udział tancerze spisali się świetnie, nakreslili mikro-portrety zakochanych par, szzególnie - dzieki osobowości scenicznej - wyrózniały się Marta Fiedler i Dagmara Dryl (obie na zdjeciach) ale to nie znaczy ze ktokolwiek w zestawie wykonawców był gorszy. Na poczatku we wspólnym tańcu synchronicznym pogubili sie panowie i nie wypadło to tak jak powinno, ale dalej wykonanie było doprawdy brawurowe.

[b:aa2a0137ea]Concerto barocco[/b:aa2a0137ea] - nie będe opisywac samej choreografii bo to klasyka XX weku, znana, mozna to sobie obejrzeć na nagraniach. Choreografie Balanchine'a tego typu - na zespół tancerek i kilkoro solistow - w tym przypadku 2 solistki i solistę - wymagaja przede wszystkim opanowania jego specyficznego stylu (wysokie szczupłe tancerki, na wysokich półpalcah, pointach, ostre ruchy przy jednoczesnej ich harmoni i urodzie, wysokie ręce). No i perfekcji, zgrania i synchronicznego wykonania. Nie wiem co zawiniło, ale ta choreografia na premierze w TW wypadła słabo, zabrakło i zgrania (zespół był po prostu bradzo nierówny!) i precyzji w tańcu solistów (wyjątek - bardzo Balanchine'owska natalia Wojciechowska). Pozostałym solistom zabrakło i harmonii i precyzji ruchów, jak i charyzmy zeby przykuc uwage widzów swoim tańcem. Gdy tańczyli w duecie aria Żuk i Władimir Jaroszenko juz po chwli człowiek szukał innego bardziej interesujacego punktu na scenie, np. w zespole. Cóż, ponoć w drugiej obsadzie w zespole sa dobrane wysokie tancerki, na premierze były raczej niskie (co nie jest samo w sobie niczym złym) ale u Balanchine'a poprostu wyglada nieciekawie. Dziwne ze taka była decyzja pedagoga który przekazywał Concerto - wybitnego tancerza zespołu Balanchine'a Adama Ludersa.... W każdym razie Serenada Balanchine'a kilka lat temu była o wiele lepiej wykonana i z przyjemnoscią obejrzałabym ja jeszcze raz a to wykonanie Concerto zupełnie mnie nie ciagnie.
Odp. dla Sagittaire: Maks owszem, chciał zawsze zatańczyć w choreografiach Balanchina, zdaje sie ze głownie w Temacie z wariacjami... tańczył balanchine'a w kanadzie, w TW-ON tańczył w Serenadzie (zdjecia na jego stronie) a w Concerto barocco jest w obsadzie, więc pewnie w tym balecie tez wystapi.

[b:aa2a0137ea]The Green[/b:aa2a0137ea]
Wiedziałam ze to będzie świetne, ale nie wiedziałam ze az tak :) Zresztą - siedmiu fantastycznych facetów skaczących i turlającyc się w wielce ekspesyjny sposób o zielonej trawie musi robić wrażenie ;) a na serio: mocny męski balet, o walce, zagubieniu, współpracy i odtrąceniu, zreszta - co kto tam zobaczy. Fantastyczne jest zestawienie tego ańca z chórem z pasji wg św. jana - bardzo mocne, jakos niezwykle poruszajaće czy wstrząsajace. Przytłacza, ale jednoczesnie jakos tak porywa i ładuje widza enegrią. Ciekawe przezycie. Choreografia raz jest chaotyczna, to znów budowana na zasadzie powtórzeń modyfikowanych fraz. raz jakiś ruch powtarzaja wszyscy, to znów tylko kilkoro sposród 7 solistów. kazdy z nich, jesli miec czas się zastanowić i przyjrzeć - ma swoją osobowość. jeden jest tragiczny, inny melancholijny, inny znów histeryczny lub zagniewany - przynajmniej tak ja to odebrałam. Trudno kogoś wyróznic bo wszyscy byli znakomici, naładowani ekspresją, a przy tym skupieni. Oczywiscie choreografia ta bardzo lezała w naturalnym emplois jacka Tyskiego który dosłownie kipiał energia, ale świetni byli tez: Paweł Koncewoj, Adam Kozal, Sebastian Solecki, Bartosz Zyśk, Kurusz Wojeński i Bartosz Anczykowski

[b:aa2a0137ea]In Light and Shadow[/b:aa2a0137ea]
To w jakims sensie choreografia najciekawsza (równiez dlatego ze najdłuższa i nabardziej złozona) , wielowatkowa, wieloznaczna i jednoczesnie też, podobnie jak choreo Wesołowskiego niemal abstrakcyjna. No bo własciwie nie wiemy kim jest ten tłum tancerzy w róznorodnch kostiumach (większosc panów tez ma na sobie cos w rodzaju spódnic, sukienek, albo przepasek), czym rózni się para rozpoczynajace niby uwerturą swoim nastrojowym duetem cały balet (Natalia Wojciechowska i Maksim Wojtiul), gdzie się on rozgrywa bo ten balet jako jedyny ma scenografię w tradycyjnym tego słowa znaczeniu - wielkie ciemno szare ściany, pzecięte szczelinami z których sączy się światło i z których wyłaniaja sie tancerze. Mnie skojarzy lo się to ze szczelinami w wielkich blokach skalnych - piaskowcowych ostańcach lub wapiennych skałach jak w Jurze Krakowskiej. W każdym razie balet jest PIĘKNY, operujacy równorodnym ruchem, bawiący się konwencjami bo jest tam i sporo stylizacji na tańce dworskie i świetna sekwencja z "tańczącymi nogami" tancerek, bo sena tak jest przecieta swatłem ze ich korpusy pozostaja w mroku a oświetlone żółtym świałem nogi wystajace z podtrzymywanych rękami spódnic tańcza jakby same :) Są piekne duety i solówki, tancerze łaczą sie w kilka par, z których każda ma własna stylistykę i rodzaj łązacej ją emocji. Wyrózniają się trzy: dama w szerokiej powiewnej połyskliwej spódnicy i jej partner (Dominika Krysztoforska i Siergiej Basałajew), seksi dziewczyna w czerwonej sukience i jej partner (Dagmara Dryl i Egor Menshikov) oraz w gawocie - dziewczeca Aleksandra Liaszenko i Bartosz Zyśk. Tu te z jednak wypdało by wymienić całą obsade bo wszyscy sobie na to zasłużyli, a zwłaszcza zawsze wyrównajaca się na scenie Anna Lorenc czy Oskar Switała, który powoli wchodzi w małe partie solowe w nowych baletach. Cała choreografia była wykonana fantastycznie, na niesamowitym tempie, z prawdziwa radoscią, wielką energią, tancerze dosłownie poruszali sie jak w zywiołowym transie, a przy tym w senach zbiorowych imponujaco równo. Co przede wszystkim po raz kolejny warte podkreslenia : Krzysztof Pastor doskonale obsadza tancerzy wg ich mozliwości i emplois i nawet ci, na których często w innych przypadkach narzekałam tu wypadają świetnie: np. atletyczny i silny Wojciech Ślęzak
Ewa J.
Posty: 683
Rejestracja: sob sie 18, 2007 6:17 pm

Post autor: Ewa J. »

Widziałam wczoraj i moje wrażenia są jak najbardziej pozytywne ;) Co prawda pierwszą część wieczoru, czyli "Pocałunki" zdominowały dwa elementy: bardzo lekki i szybki Maks, jak to Kasia w temacie o nim ujęła: "mknący przez scenę jak meteor" oraz, uwaga: wielka głowa, przecinająca mi całą scenę mniej więcej na połowę. I w tym miejscu muszę sobie pozwolić na małą dygresję: ten wieczór baletowy oglądałam z 3 różnych miejsc, również takich znajdujących się na dwóch różnych krańcach sali. Najdroższe miejsce w V rzędzie okazało się najgorsze, tańsze - z boku w piątym, oraz w szóstym - najlepsze. Cały problem polega na tym, że nie tylko odległość między - w teorii najlepszym - V rzędem, a IV jest zbyt mała, ale także na tym, że w zasadzie nie ma między nimi wcale różnicy wysokości. Według mnie, jeśli TW nadal chce sprzedawać bilety w V w rzędzie jako najdroższe (bo najlepsze) i przy tym nie oszukiwać widza, powinien: a) usunąć V rząd krzeseł, tak aby VI stał się V (wtedy i odległość będzie większa, poza tym VI jest zdecydowanie wyżej), lub b) wprowadzić zakaz siadania dla wysokich osób w pierwszych IV rzędach. Może to brzmi absurdalnie, ale o ile jestem opanowaną osobą, to w momencie kiedy kupuję najdroższy bilet, a okazuje się, że widoczność zamiast świetnej jest tragiczna, wystarczyłby mi topór pod ręką, żeby w takim momencie obciąć wystającą głowę przesadnie wysokiego delikwenta. Tak czy inaczej to wina teatru, ani w sali kongresowej nie ma takiej sytuacji (odległość między najlepszym rzędem krzeseł a pozostałymi jest bardzo duża), ani w Łodzi, jak na razie innych dużych teatrów w Polsce nie odwiedzałam, więc nie oceniam. Nawet nie liczę na zmianę tej sytuacji, ale chociaż w ten sposób musiałam dać upust mojemu niezadowoleniu, bo według mnie to nic innego, jak tylko oszukiwanie widza...
Wracając do "Pocałunków" tak samo jak Kasi bardzo podobały mi się kostiumy (nawiązania do baroku niemal w każdej warstwie tego wieczoru) i sceny zespołowe, nastrój duetów prysł zupełnie, przypuszczam że z powodu wspomnianego przeze mnie elementu - zakłócającego skutecznie odbiór. Maks naprawdę lśnił, pojawiał się i znikał nagle jak Puk ze "Snu nocy letniej", nazwałabym go nawet czarodziejem, a przynajmniej animatorem tej nocy miłosnych spotkań ;) Gdyby wybrano innego solistę do tej partii, ta choreografia straciłaby dużo ze swego czaru, on był tutaj niezbędny i najważniejszy, najbardziej przyciągał wzrok. Nie wiem, czy ktoś zwrócił na to uwagę, ale czasem kiedy skakał albo kręcił unosił się wokół niego tak jakby pył, widoczny z powodu mocnego oświetlenia (na początku myślałam, że to taki "efekt specjalny" i że ten proszek być może wysypuje mu się z rękawów.. ;) ). Dopiero później doszłam do wniosku, kiedy pojawiał się czasem wokół innych, że chyba po prostu kurz wzbija się ze sceny. Ale wrażenie było takie, że to czarodziej roztacza wokół siebie magiczną aurę, żeby zahipnotyzować widza swoim tańcem:) Podsumowując, choreograficznie bardzo ciekawie, na pewno nie spodziewałam się czegoś tak fajnego.
Concerto barocco, to jedyny z baletów, który widziałam wcześniej i to w doskonałym wykonaniu New York City Ballet, a mimo to podobało mi się. Dodam, że czytałam wcześniej recenzję Kasi więc nie nastawiałam się na nic nadzwyczajnego, poza tym - zmieniłam miejsce, więc tak samo moje nastawienie psychiczne od razu się poprawiło, ze sfrustrowanego zmieniło się na pogodne, może to również wpłynęło na odbiór. Jak na polskie warunki, to według mnie Maria Żuk i Magdalena Ciechowicz całkiem nieźle wyczuły ten klimat, może nie nazwałabym żadnej z nich stricte typem balanchinowskiej tancerki, ale były plastyczne, muzykalne, dość wyraziste w ruchach. Chociaż może rzeczywiście adagio nie dość mocno przykuwało uwagę, to mimo to nie odbiegałam wzrokiem, a całość była dla mnie interesująca, cieszę się, że ta choreografia została włączona do programu.
To teraz "The green" oglądane z trzeciego, najlepszego miejsca. Mimo to nie zachwyciło mnie, chyba od początku spodziewałam się czegoś więcej, ale wydaje mi się, że nie tylko dlatego się zawiodłam. Estetyka ruchu od początku wydawała mi się ciekawa - ale język tego choreografa i użyte przez niego środki zupełnie do mnie nie przemówiły. Całość jest dość mocno "przy ziemi", co samo w sobie mi nie przeszkadza, bo w ten sposób również można stworzyć coś ciekawego, ale tutaj zdecydowanie czegoś brakowało. Po jakimś czasie miałam wrażenie jednostajności, wszystko wydawało mi się monotonne, wszystko się powtarzało. W ramach wyjaśnień - lubię w tańcu skumulowane emocje, a nie tylko ich wybuch (tak jak to będzie miało miejsce w następnej choreografii, o której już za chwilę), ale żeby takie emocje oddać i dodatkowo budować napięcie, a nie nudzić, według mnie potrzeba już maksymalnie silnych charakterów i osobowości scenicznych, natomiast nasi tancerze niestety podobnymi atutami nie grzeszą..
Ostatnia choreografia, czyli "W światłocieniu" Pastora - absolutny hit i przebój wieczoru. Nareszcie - i wykonanie, i choreografia na światowym poziomie. To zdecydowanie skłania mnie do ponownego obejrzenia "Tańczymy Bacha", ponieważ była to jedyna rzecz, która wciągała absolutnie, bez reszty, tak, że zapominało się o całym świecie.
I tak być powinno, ale jako że na polskich scenach zdarza się to rzadko, tym bardziej należy się ogromny ukłon w stronę dyrektora Pastora i całego zespołu. Samemu twórcy nie tylko za prawdziwy choreograficzny majstersztyk, ale też - jak o tym wspomniała Kasia - za wybitnie przemyślane obsadzenie ról. Dominika Krysztoforska przepięknie, była naprawdę cudowna, kiedy pojawiała się na scenie nie sposób było oderwać od niej wzroku, patrzyło się tylko na nią. Ale tak samo Dagmara Dryl była naprawdę świetna, Aleksandra Liaszenko również bardzo mi się podobała. Rzadko dochodzę do takich wniosków, ale tak jak powiedziała Kasia w tym momencie wypadałoby wymienić cały zespół, wszyscy spisali się na medal i dlatego należały im się takie brawa, jakie dostali na koniec.
I jeszcze pytanie do Kasi: nie jestem pewna, czy obsada "In light and shadow" była taka sama w niedzielę i w piątek, ale zakładając, że tak, to kim była tancerka ubrana w złotawy strój, bluzkę i spódnicę? Wysoka, ładna blondynka, na początku myślałam, że to Dagmara Dryl, ale teraz nie jestem już tego taka pewna (w każdym razie wyrażając moje uznanie dla Dryl, ją właśnie miałam na myśli, jeśli popełniłam błąd to wyrażam skruchę, ale mój wzrok się ostatnio pogorszył, więc nawet patrząc po spektaklu na zdjęcia zespołu nie byłam w stanie stwierdzić na pewno, czy to ona, czy jednak ktoś inny ;) ).
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

No, mówisz i masz :D . Wczoraj mowilas, ze brakuje Ci dlugich i merytorycznych dyskusji na temat obejrzanych spektakli w Wwie a dzis proszę. I nawet mozecie sie "spierac" o The Green (bo tych sporow pisales, ze tez Ci brakuje a tu sie troszke roznicie).

Ewo, bardzo ciekawie zarekomendowałaś In Light and Shadow :) . A tak podpytam Cię: co z choreografii Pastoraw wykonaniu warszawskiego zespolu najbardziej Tobie przypadlo do gustu? Kurt, Tristan czy wlasnie In Light?

Po Waszych wypowiedziach bardzo jestem ciekawa The Green... Bo z tego co czytalam o tej choreografii przed premierą i z tych fragmentow jakie widzialam w Internecie jest to choreograficznie bardzo w moim stylu.

Czyli obie jestescie zgodne co do tego, ze jak na Tanczymy Bacha to z Wojtiulem w obsadzie w Pocałunkach??? Zapamiętam sobie :)
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

Ewo, obie obasady podczas 1 i 2 wieczoru były takie same więc jesli chodzi Ci o wysoką blond tancerkę, szczupłą w złotawej bluzce i takiej jakby mini-spódniczce to była Ania Lorenc
Ewa J.
Posty: 683
Rejestracja: sob sie 18, 2007 6:17 pm

Post autor: Ewa J. »

[quote:c4a68621eb="Sagittaire"]Czyli obie jestescie zgodne co do tego, ze jak na Tanczymy Bacha to z Wojtiulem w obsadzie w Pocałunkach??? Zapamiętam sobie :)[/quote:c4a68621eb]
Tutaj pewnie każdy byłby zgodny, bez względu na różnice zdań co do oceny innych spektakli ;) Tak przypuszczam - chyba Raoul już tu gdzieś wspomniał, że ta partia wygląda jak skrojona właśnie na Maksa, na jego temperament i osobowość, ja przynajmniej również odniosłam takie wrażenie. Co do porównania z tymi dwoma pozostałymi pracami Pastora - trudno powiedzieć, bo "In light and shadow" to w końcu balet abstrakcyjny, a Kurt i Tristan to balety pełnospektaklowe, z fabułą, ale wydaje mi się, że ta chorografia, którą widziałam wczoraj najbardziej zapadła mi w pamięć - ma w sobie coś czarującego, nieuchwytnego, w dodatku nasz zespół nie tylko daje radę, ale tańczy naprawdę na wysokim poziomie;)
ODPOWIEDZ