oj te premiery warszawskie to plaster na rany... Ale zanim na nie, to ja w przyszlym sezonie mam nadzieje wybrac sie (WRESZCIE!!!!) na Kurta Weilla, bo to az grzech , ze nie byłam na tym

.
Zeby tak kogos w Łodzi olsnilo, zeby robic w koprodukcji , nie gnioty z Wroclawiem, tylko poządne balety z Warszawą. No ale jak widac na razie nikogo nie olsni i zamiast Tristana z Warszawą w przyszlym sezonie na nasza scenę wraca - z pewnością przez wszystkich wyczekiwany - staroć z 1992 roku, tzn Krolewna sniezka czy cos.
[quote4d="Chiaranzana"]Sagittaire - opere da sie chyba bardziej komercjalizowac niz taniec,[/quote4d]
A wiesz, ja ostatnio - tzn po obejrzeniu baletowego Contactu w Łodzi - doszlam do wniosku, że balet jest bajecznie łatwy do skomercjalizowania. Tylko komus musi sie chciec.... Chciec wymyslec, a potem chciec byc obrzucanym błotem przez wielkich znawców baletu, ktorzy przeklinają przy piwie a potem publicznie drą szaty, ze na scenie baletowej padło słowo "spi.."

.
Nie no ja ostatnio mam takie wrazenie, ze dla wiekszosci krytykow to byloby dobrze, gdyby 20 lat walkowac tylko jedno Jezioro klasyczne.
[quote4d="Chiaranzana"]A czemu srednio jest z Wycichowska[/quote4d]
jest srednio o tyle, ze to jedyna w przyszlym sezonie premiera ma byc. A obawiam sie, ze cuda z tego nie będzie. Mam nadzieje, ze sie mylę.