G. Madia (choreograf)

Słynni tancerze, zespoły baletowe, choreografowie, pedagodzy, tancerze polskich scen, krytycy, etc.;
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

[quote:e3bf7134b2="Father [quote="Father"]Cieszmy sie z tego co mamy.[/quote:e3bf7134b2]

ciesze sie ogromnie z tego co mam :) , bo uwazam, ze w zyciu trzeba doceniac wszystko, kazda najdrobniejsza rzecz, ktora jest dobra. Dlatego np tak lubie Amerykanow, bo oni sa na codzien na jakims odlocie ze szczescia. Ja chyba bardziej, pod tym wzgledem, pasuje do nich niz do nas.

Ale co innego fakt, ze trzeba sie cieszyc np z tego, ze mam sie w co ubrac albo robie co lubie, a co innego, ze ja chce, zeby w Polsce balet byl nowy, fajny, na swiatowym poziomie a nie jakis odgrzewany trup.

Dzieki F za rozmowe :)
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

oj, ale intensywna wymiana zdań. Co do przenoszenia inscenizacji to rzecz nie jest tak prosta, jakby się wydawało.
Przykład Kopciuszka Madii czy Romea i Julii Wesołowskiego pokazuje ze na pewno łatwiej jest przenieść sprawdzoną inscenizację z naszego podwórka niż np. dobrą zachodnią (większe pieniadze), nie mówiąc o zamówieniu nowej (z niewiadomym efektem) W Polsce balet jak wiemy i widzimy nie dośc ze jest wciąż mało popularny to jeszcze ci co na niego chodzą (nie mówię tu o nas zgromadzonych na tym forum maniakach) jak inżynier Mamoń chodzą na to co znają. Czyli - o czym wielokrotnie była tu mowa - na Jeziorze łabędzim i Dziadku full, na ambitniejszym czy choćby mniej znanym tytule pustawo... Trudno się więc dziwić dyrekcjom ze decydują się na plan tańszy i bezpieczniejszy. W końcu sama, Agnieszko, postulujesz, ze powinno być z dyrektorami jak z profesorami - jak sobie nie zapewnią publiki to do widzenia. No to własnie oni sobie tę publike zapewniają - te publike która kupuje bilety raz na pół roku ale za to w swej masie wypełnia teatr, podczas gdy my kupujemy wejsciówki 2 razy w tygodniu, ale jest nas garstka.

Z drugiej strony oczywiście racja ze trzeba iśc naprzód nie mówiać o zapełnianiu luk których w polskim alecie a raczej w granym u nas repertuarze jest mnóstwo. No i co się dzieje wtedy? Np. dyr. Pastor zamierza sprowadzić Kopciuszka Ashtona, wystawić Świeto wiosny w rekonstrukcji choreografii Niżyńskiego, sprowadzić ten czy inny balet współczesny, zrobić nowe inscenizacje klasyki, która w obecnym kształcie scenicznym w tW nie za bardzo przystaje do rangi liczącego sie zespołu baletowego. No i co? no i już płacz i zgrzytanie zębów ze nie będzie klasyki tylko same "nowoczesnosci". Więc i tak źle i tak niedobrze. Jedni chcą Dziadla do orzechów jak w City Moscow Ballet a inni Kyliana czy Eka, albo chociaż Neumeiera a w naszych warunkach nie da się grać w jednym sezonie wszystkiego na raz - nie mówiąc o kosztach nowych choreografi lub sprowadzania prestizowych.

A o ludziach z inwencją to jeszcze inny wątek - w Polsce tak naprawdę nie mamy wielu choreografów którym mozna by powierzyc przygotowanie pełnospektaklowych baletów, a z drugiej strony jak kiedyś nie dostana tej szansy to się nie nauczą. Moze warsztaty cjoreograficzne w Warszawie coś dadzą, bo już jedna choreografia na nich powstała wchodzi do repertuaru a Jackowi Tyskiemu po warsztatach zaoferowano przygotowanie czegoś specjalnie do stałego repertuaru. Na razie to krótsze formy bo w takich ci artyści, nie tak przeciez jeszcze doświadczeni czują sie najlepiej ale....
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

[quote:915bb90966="Kasia G"]Np. dyr. Pastor zamierza sprowadzić Kopciuszka Ashtona, wystawić Świeto wiosny w rekonstrukcji choreografii Niżyńskiego, sprowadzić ten czy inny balet współczesny, zrobić nowe inscenizacje klasyki, która w obecnym kształcie scenicznym w tW nie za bardzo przystaje do rangi liczącego sie zespołu baletowego. No i co? [/quote:915bb90966]

No i co? no i to , co lubię :D ; to jest właśnie dyrektor "pełną gębą", zyczyc, zeby kazdy wielki w Polsce mial takiego. (bedzie trzeba sie wybrac do tej Wwy, skoro takie fajne rzeczy sie szykuja :) )

A obok -skoro to Balet Narosowy, ktory musi miec klasyke -niechby w Wwie było Jezioro i Bajadera i wszystko gra;
a w balecie nie stolecznym i nie tej rangi co Wwa jeszcze jakis Contact dla rozrywki dla osob, nie maniakow .

Generalnie powiem tak: u nas jest R&J nie Madii, 5 rzeczy Madii, bedzie Contact i czasem cos wspolczesnego jak wieczor baletowy, teraz Wycichowska. I na wszysko jest pelna obsada. Rzeczy wspolczesne sa tansze, klasyczne bardziej sa popularniejsze, ale pw sa karnety wiec chodzi sie w lodzi i tak na po kilka rzeczy, wiec sie jakos widownia zapelnia. Z biletami na nic latwo nie ma. Puste miejsca widze tylko na goscinnych jak Malakhov(!!!), czy taniec irlandzki.
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

cha, czyli jednak , niestety mialam racje. Chociaz nie wiem, czy akurat to wesole. Widzialam program TV o krakowskim Kopciuszku, z ktorej wynika, ze tę wersję od łódzkiej różnia tylko tancerze i plakat. Reszta jest żywcem powielona z Łodzi. A najbardziej mnie smieszylo to, ze w tym programie mowiono o wszystkim tylko nie o tym, ze to wersja sciagnieta. Co prawda cos tam padlo, ze takie podejscie sie sprawdxza ale gdzie jak , to juz tajemnica

Swoja droga program byl o tyle ciekway, ze Madia sporo mowil o tej swojej choreografii, m.in. jakimi technikami tanca sie posluzyl, co chce osiagnac itd
ODPOWIEDZ