...gdy wszyscy mnie proszą "Zrób coś baletowego!", a po piruecie pytają "Jak ty to robisz z taką gracją?!".
...gdy po lekcjach/na zastępstwach idę na salę gimnastyczną, i tańczę przez 2, 3 godz.

...gdy słysząc piosenkę machinalnie układam w głowie układ.
...gdy w czasie sprawdzianu/nudnej lekcji dla zabawy obciągam palce.

...gdy tańcząc, mam świadomość ciała.
...gdy robiąc różne codzienne czynności, np. zakupy, niemal machinalnie robię jakiś tam piruecik. ;p
...gdy z radością witam ból przy rozciąganiu, bo zbliża mnie to do ideału.
...gdy mamy na w-fie gimnastykę, i skaczemy przez kozła, i pan mówi: "Wyprostuj nogi, wyżej! Wszyscy wiemy, że dasz radę!"
...gdy obca osoba pyta: "Tańczysz? Bo tak lekko się ruszasz"
itp, itd. ;p
często tak się czuję.
może to banalnie zabrzmi, ale taniec to naprawdę sens mojego życia
