Generalnie podobał mi się zamysł baletu "dokumentalnego", troche abstrakcyjnego, trochę symbolicznego. bARDZO PODOBAŁO MI SIĘ ZAGOSPODAROWANIE PUSTEJ PRZECIEZ PRZESTRZENI SCENY ZA POMOCĄ JEŻDZĄCYCH I PRZESUWAJACYCH SIĘ EKRANÓW I PROJEKCJI. Pieknie przestrzeń wypełniał takze... chór - nie tylko głosem ale i swą obecnoscia w niektórych momentach. Nie zawsze natomiast stawiałabym na scenie spiewaków - czasem odbierali uwage widzów tancerzom, czyli "balet sam strzelał sobie gola" - zwłaszcza Małgorzata Walewska niezaleznie jak i co spiewa ma tak silna osobowośc ze to po prostu oczywiste. Z rzeczy które bym zmieniła w inscenizacji: na pewno spiewacy powinni zostac ubrani przez projektanta kostiumów a nie przychodzić w prywatnych ciuchach - nawet forma koszuli barytona ma znaczenie. Generalnie nie uwiodły mnie kostiumy (inaczej niz w Tristanie, gdzie równiez projektował je Zień). Były zbyt ... poplatane a jednoczesnie mało orginalne: połączenie elementów stylizacji na tamta epokę, "modowych" i baletowych dało jakąs dośc bezkształtna mieszankę. Wyrózniały się bezpretensjonalne sukienki pań - Marty Fiedler (fioletowa) i natalii Marii Wojciechowskiej (pomarańczowa), reszta niekoniecznie - raczej były to dośc klasycznie wyglądajace z daleka sukienko-koszulki baletowe - niby to niebrzydkie ale jakies takie - bez wyrazu. Widac było jedynie ze uszyte są z dobrych lekkich materiałów. Ubrania panów to głownie trykoty, lub białe koszule, kamizelki i ciemne spodnie 3/4. Okropne było "galoty" kilku panów w stylu arabskich szarawarów z krokiem między kolanami - modne, owszem, ale co to ma wspólnego z Weillem?
Choreografia bardzo ciekawa i różnorodna stylistycznie. może w dwóch momentach lekko odczułam znużenie - czy raczej spadek uwagi - w I częsci w bardzo długim duecie i scenie Dominiki Krysztoforskiej i Sergeya Popova oraz w II czesci w duecie dwóch panów (scena Srebrne jezioro) i w scenie pań (nie pamiętam tytułu sceny). Co do wykonania: ja wyróżniłabym Egora Menshikova, ładny był tez jego duet z Marią Żuk. Dominika Krysztoforska - oczywiście - osobowosc sceniczna, pajecza uwodzicielka, piekna femme fatale (suknia moze zbyt dosłowna - czrwona z piórami). Genialna w wyrazie (genialnej choreografii) była Aleksandra Liaszenko w Alabama song i Balladzie o utopionej dziewczynce (towarzyszyli jej m.in. Jacek Tyski i Bartosz Anczykowski).
W II cz. wiadomo - Rubi Pronk i długo, długo nic
PS. Raoulu - oczywiscie, odczytałam Twój wpis na forum T. i tutaj własciwie i tylko chciałam wesprzeć i wyłuszczyc racje dla których porównywanie klasy R. Pronka i naszych tancerzy jest nie tyle nawet bez sensu co bezcelowe.
PS. 2 Fakt, mało tu piszemy (forumowicze piszą?) o wydarzeniach, nie opisują ich i nie oceniają-wynika to w dużej mierze rzeczywiście z wieku forumowiczów i ich niechęci do dłuzszych wypowiedzi pisemnych. Stąd pomysł na konkurs na recenzje, ale nawet on nie dość aktywował forumowiczów - nagrody rozdzielilismy między trzy uczestniczki.... Zatem przyłączam się do głosu Raoula - opisujcie swoje wrażenia z obejrzanych spektakli - forumowiczom z innych miast dało by to bardzo wiele, a moze zachęciło do baletowych podrózy. napiszcie cokolwiek więcej niż "mi sie tez podobało" a to juz będzie duzo