Wasze załamania

Miejsce na tematy luźno związane z baletem, tańcem i kulturą, a także posty "zapoznawcze" nowych członków Forum, nawiązywanie kontaktów;
Zuzannka
Posty: 12
Rejestracja: ndz paź 26, 2008 8:15 am

Post autor: Zuzannka »

A ja mam znowu doła, bo właśnie moja mama poinformowała mnie, że nie będę na pewno chodzić więcej niż raz w tygodniu na zajęcia, ponieważ nie ma pieniędzy. Nie ma co. I nie ma szans. ćwiczenia w domu tylko uzupełniają, lecz nie doprowadzą cię do perfekcji ani nawet amatorstwa "na wyższym poziomie". I jak zawsze wszystko okazuje się bez sensu. Załamka.... :(
SYJKA
Posty: 164
Rejestracja: śr lut 20, 2008 7:15 pm

Post autor: SYJKA »

Zuzannko, a nie możesz wystąpisc o jakieś stypendium? Np. socjalne.
dusia
Posty: 203
Rejestracja: pt cze 29, 2007 11:23 am

Post autor: dusia »

ja się załamałam przed chwilą... w mej małej miejscowości mają być zajęcia z tańca klasycznego (podobno) ale będą prowadzone w klubie tańca, do którego należałam i do którego nie mogę wrócić z różnych względów (właściciele są niezbyt mili oraz niezbyt uczciwi)! właśnie znienawidziłam jeszcze bardziej to miasto. komentarz rodziny: to tylko taniec. tylko...

musiałam się pożalić :cry:
Alya
Posty: 153
Rejestracja: wt sie 11, 2009 1:26 pm

Post autor: Alya »

A ja prowadzę odwieczną walkę z rodzicami, którzy twierdzą, że tańcząc marnuję swój czas, który mogłabym poświęcić na naukę i że z tańca i tak się nie utrzymam w przyszłości, więc po co mam go trenować. W sumie to opłacają mi mój tetr tańca ( 170 zł na rok ),a resztę, czyli ok 7h tygodniowo muszę opłacać sobie sama. Do tego sama płacę sobie również za stroje i rzeczy w których trenuje. W sumie to nie chodzi nawet o to, że sama sobie opłacam te różne rzeczy, bo to nawet lepiej bo zauważyłam, że wtedy więcej daje z siebie an treningach, bo wiem że sama sobie je opłaciłam. Ale o to, że nie doceniają tego, ze kocham taniec i że to nie taka strata czasu skoro już tyle czasu trenuje. Zwykle na występy przychodzi albo mój chłopak albo siostra, bo rodzice nigdy nie chcą. Często przez to się załamuje, ale przechodzi mi to gdy zaczynam tańczyć, bo wtedy wiem, że jednak jest jakiś sens w tym co robię ;).
katrina
Posty: 20
Rejestracja: pn sty 19, 2009 11:14 am

Post autor: katrina »

Ja też miewałam załamania...wiele ich było i wiele razy musiałam się zebrać...
3razy wracałam do tańca dwa razy po dwóch operacjach, raz po urazie kręgosłupa... ale widocznie życie chce mnie dalej doświadczać...
mianowicie jestem teraz przed operacją rekonstrukcji więzadła krzyżowego w kolanie...załamuje się coraz bardziej bo ilekroć pomyśle, że czeka mnie roczna rehabilitacja to aż mi się chce płakać.. :cry:
boję się, żę nie starczy mi sił psychicznych;/

Pozdrawiam wszystkich;)
Chiaranzana
Posty: 349
Rejestracja: czw maja 28, 2009 11:41 am

Post autor: Chiaranzana »

Ja się załamałam wnioskami z Kongresu Kultury Polskiej. Czasami jestem wściekła, czasami myślę żeby uciec.......eh, ciężko mi zrozumieć ten kraj.
Na duchu podnosi mnie fakt, że takie forum jak to istnieje i że są ludzie z którymi można porozmawiać na temat kultury. Dziękuję Wam za to że istniejecie, mam nadzieję, ze jak najdłużej.
Torin
Posty: 1577
Rejestracja: wt cze 19, 2007 9:10 am

Post autor: Torin »

[quotee6="Chiaranzana"]Dziękuję Wam za to że istniejecie, mam nadzieję, ze jak najdłużej.[/quotee6]
Ja mam zamiar istnieć jeszcze ze dwadzieścia - trzydzieści (a może i dłużej...) lat :)
Ale ja to Pani niekulturalny jestem - a tacy mają łatwiej ;)
Będzie dobrze - a nawet coraz lepiej.
Trzeba sobie to zawsze powtarzać - a nuż się spełni ;)

Torin
Chiaranzana
Posty: 349
Rejestracja: czw maja 28, 2009 11:41 am

Post autor: Chiaranzana »

Będę powtarzać.
fortepianistka
Posty: 2
Rejestracja: czw lut 23, 2012 3:25 pm

Post autor: fortepianistka »

Ja nie tańczę, aczkolwiek chciałabym :)
I strasznie przeszkadza mi to, że mój duży palec u nogi jest strasznie sztywny. I nic nie mogę z nim zrobić. Wy też tak macie, albo mieliście jak zaczynaliście tańczyć?
venus-in-furs
Posty: 660
Rejestracja: wt lip 27, 2010 10:58 am

Post autor: venus-in-furs »

Ja tak mam u jednej nogi, która w ogóle jest jednym wielkim drewnem (nie chce się rozciągać, nie czuję w niej oporu nawet), u drugiej nie. Jak dotąd nie udało mi się z tym nic zrobić. Ale w wieku 14 lat to raczej kwestia ćwiczeń.
ODPOWIEDZ