Wasze załamania
A ja mam znowu doła, bo właśnie moja mama poinformowała mnie, że nie będę na pewno chodzić więcej niż raz w tygodniu na zajęcia, ponieważ nie ma pieniędzy. Nie ma co. I nie ma szans. ćwiczenia w domu tylko uzupełniają, lecz nie doprowadzą cię do perfekcji ani nawet amatorstwa "na wyższym poziomie". I jak zawsze wszystko okazuje się bez sensu. Załamka.... 
ja się załamałam przed chwilą... w mej małej miejscowości mają być zajęcia z tańca klasycznego (podobno) ale będą prowadzone w klubie tańca, do którego należałam i do którego nie mogę wrócić z różnych względów (właściciele są niezbyt mili oraz niezbyt uczciwi)! właśnie znienawidziłam jeszcze bardziej to miasto. komentarz rodziny: to tylko taniec. tylko...
musiałam się pożalić
musiałam się pożalić
A ja prowadzę odwieczną walkę z rodzicami, którzy twierdzą, że tańcząc marnuję swój czas, który mogłabym poświęcić na naukę i że z tańca i tak się nie utrzymam w przyszłości, więc po co mam go trenować. W sumie to opłacają mi mój tetr tańca ( 170 zł na rok ),a resztę, czyli ok 7h tygodniowo muszę opłacać sobie sama. Do tego sama płacę sobie również za stroje i rzeczy w których trenuje. W sumie to nie chodzi nawet o to, że sama sobie opłacam te różne rzeczy, bo to nawet lepiej bo zauważyłam, że wtedy więcej daje z siebie an treningach, bo wiem że sama sobie je opłaciłam. Ale o to, że nie doceniają tego, ze kocham taniec i że to nie taka strata czasu skoro już tyle czasu trenuje. Zwykle na występy przychodzi albo mój chłopak albo siostra, bo rodzice nigdy nie chcą. Często przez to się załamuje, ale przechodzi mi to gdy zaczynam tańczyć, bo wtedy wiem, że jednak jest jakiś sens w tym co robię
.
Ja też miewałam załamania...wiele ich było i wiele razy musiałam się zebrać...
3razy wracałam do tańca dwa razy po dwóch operacjach, raz po urazie kręgosłupa... ale widocznie życie chce mnie dalej doświadczać...
mianowicie jestem teraz przed operacją rekonstrukcji więzadła krzyżowego w kolanie...załamuje się coraz bardziej bo ilekroć pomyśle, że czeka mnie roczna rehabilitacja to aż mi się chce płakać..
boję się, żę nie starczy mi sił psychicznych;/
Pozdrawiam wszystkich;)
3razy wracałam do tańca dwa razy po dwóch operacjach, raz po urazie kręgosłupa... ale widocznie życie chce mnie dalej doświadczać...
mianowicie jestem teraz przed operacją rekonstrukcji więzadła krzyżowego w kolanie...załamuje się coraz bardziej bo ilekroć pomyśle, że czeka mnie roczna rehabilitacja to aż mi się chce płakać..
boję się, żę nie starczy mi sił psychicznych;/
Pozdrawiam wszystkich;)
-
Chiaranzana
- Posty: 349
- Rejestracja: czw maja 28, 2009 11:41 am
Ja się załamałam wnioskami z Kongresu Kultury Polskiej. Czasami jestem wściekła, czasami myślę żeby uciec.......eh, ciężko mi zrozumieć ten kraj.
Na duchu podnosi mnie fakt, że takie forum jak to istnieje i że są ludzie z którymi można porozmawiać na temat kultury. Dziękuję Wam za to że istniejecie, mam nadzieję, ze jak najdłużej.
Na duchu podnosi mnie fakt, że takie forum jak to istnieje i że są ludzie z którymi można porozmawiać na temat kultury. Dziękuję Wam za to że istniejecie, mam nadzieję, ze jak najdłużej.
[quotee6="Chiaranzana"]Dziękuję Wam za to że istniejecie, mam nadzieję, ze jak najdłużej.[/quotee6]
Ja mam zamiar istnieć jeszcze ze dwadzieścia - trzydzieści (a może i dłużej...) lat
Ale ja to Pani niekulturalny jestem - a tacy mają łatwiej
Będzie dobrze - a nawet coraz lepiej.
Trzeba sobie to zawsze powtarzać - a nuż się spełni
Torin
Ja mam zamiar istnieć jeszcze ze dwadzieścia - trzydzieści (a może i dłużej...) lat
Ale ja to Pani niekulturalny jestem - a tacy mają łatwiej
Będzie dobrze - a nawet coraz lepiej.
Trzeba sobie to zawsze powtarzać - a nuż się spełni
Torin
-
fortepianistka
- Posty: 2
- Rejestracja: czw lut 23, 2012 3:25 pm
-
venus-in-furs
- Posty: 660
- Rejestracja: wt lip 27, 2010 10:58 am