A ja go kocham za niezwykle poczucie humoru, gdy np. pisał że panna jakas tam, nieurodziwa - "płeć zieloną miała jak szparagi"
Ksiazki, czyli co czytacie
Moim zdaniem świetnie zrobiła to nauczycielka w moim liceum - pokazała, jak wiele odniesień do tego kanonu pojawia się nawet we wspólczesnej sztuce i że do jej odbioru trzeba znać te podstawy. Poza tym była wielką pasjonatką swojej pracy i zarażała tym innych. Ale takich nauczycieli jest jak na lekarstwo... Szkoda, bo jak patrzę na ludzi w moim wieku czy młodszych którzy stwierdzają, że "30 procent na maturze mi starczy, nie muszę czytać lektur", to po prostu mam ochotę im coś zrobić.
[quote36="Kasia G"]A ja go kocham za niezwykle poczucie humoru, gdy np. pisał że panna jakas tam, nieurodziwa - "płeć zieloną miała jak szparagi"
[/quote36]
Ja go kocham z "Kordiana"
[quote36="Jo_Ann"]30 procent na maturze mi starczy, nie muszę czytać lektur", to po prostu mam ochotę im coś zrobić.[/quote36]
To w sumie wina właśnie nauczycieli, którzy odbębniają temat i to jeszcze tak że spokojnie można dostać ocenę dobrą lub bardzo dobrą nie czytając lektury kiedy nauczyciel zapyta się o fabułę tudzież uniwersalne treści utworu.
Rekord głupoty pobiła moja polinistka ze szkoły podstawowej twierdząc, że nie może mi wstawić oceny bardzo dobrej na koniec szóstej klasy na świadectwo ponieważ w ostatniej pracy klasowej przy wypracowaniu: praca była nieestetyczna ( skresliłam jedno zdanie...) i używałam zbyt trudnych wyrazeń (jeżeli "vice versa" i "tudzież" uznamy z trudne wyrazy...).
Ja go kocham z "Kordiana"
[quote36="Jo_Ann"]30 procent na maturze mi starczy, nie muszę czytać lektur", to po prostu mam ochotę im coś zrobić.[/quote36]
To w sumie wina właśnie nauczycieli, którzy odbębniają temat i to jeszcze tak że spokojnie można dostać ocenę dobrą lub bardzo dobrą nie czytając lektury kiedy nauczyciel zapyta się o fabułę tudzież uniwersalne treści utworu.
Rekord głupoty pobiła moja polinistka ze szkoły podstawowej twierdząc, że nie może mi wstawić oceny bardzo dobrej na koniec szóstej klasy na świadectwo ponieważ w ostatniej pracy klasowej przy wypracowaniu: praca była nieestetyczna ( skresliłam jedno zdanie...) i używałam zbyt trudnych wyrazeń (jeżeli "vice versa" i "tudzież" uznamy z trudne wyrazy...).
ja po maturze pisemnej z polskiego powiem, że jestem zadowolona. I czytanie Pana Tadeusza jako lektury nie było obowiązkowe (fragmenty były wyłożone jak na tacy), choć i tak go przeczytałam.
Ale raczej polecam czytać lektury, a potem korzystać z dobrych opracowań. Niestety, niektóre lektury są gorsze, inne lepsze, ale przecież samo ich przeczytanie nie stanowi aż takiego wielkiego problemu zwłaszcza, gdy po maturze rozpoczynamy na studiach zupełnie inny kierunek
lektury to do siebie mają, że wieeele osób nie lubi ich czytać
Ale raczej polecam czytać lektury, a potem korzystać z dobrych opracowań. Niestety, niektóre lektury są gorsze, inne lepsze, ale przecież samo ich przeczytanie nie stanowi aż takiego wielkiego problemu zwłaszcza, gdy po maturze rozpoczynamy na studiach zupełnie inny kierunek
lektury to do siebie mają, że wieeele osób nie lubi ich czytać
Wszystkim psioczącym na nauczycieli przypominam, że tkwią oni w okowach oficjalnych progarmów oraz innej szkolnej biurokracji, i że absurdy związane m.in. z omawianiem lektur dają im w kość bardziej niż uczniom.
Tak samo jest z poziomem matur itd. Nauczyciele tez uważają obecną sytuację za absurd. Ale mają odgórne wymogi, niestety.
Tak samo jest z poziomem matur itd. Nauczyciele tez uważają obecną sytuację za absurd. Ale mają odgórne wymogi, niestety.
[quote9a="Jo_Ann"] ja tylko napisałam, że uważam, że jak ktoś chce sobie poczytać o miłości, to o wiele lepiej przeczytać Tołstoja niż "Zmierzch", bo co tu dużo mówić, Tołstoj o wiele lepiej pisał[/quote9a]
Nie czytałem "Zmierzchu' ale już powyższa opinia skłania mnie do stwierdzenia iż miłość w powyższej ksiażce jest bardziej prawdziwa niż u Tołstoja. Bo my miłość lubimy upiększać w barokowe importembilia.
[quote9a="Biedronka"]Wszystkim psioczącym na nauczycieli przypominam, że tkwią oni w okowach oficjalnych progarmów oraz innej szkolnej biurokracji, i że absurdy związane m.in. z omawianiem lektur dają im w kość bardziej niż uczniom.[/quote9a]
Moim zdniem to, oficjalne programy sa wyimaginowane w umysłach wszelkiej maści teoretykow i oszołomów.
Kto naprawdę łaknie wiedzy i sprawia mu to jeszcze przyjemność ten ma głęboko gdzieś te programy i do wszystkiego dochodzi sam. Jeśli w tym pomoże mu dobry nauczyciel to będzie sukces na 100%.
Ostatecznie elita składa się wlaśnie z takich ludzi
Nie czytałem "Zmierzchu' ale już powyższa opinia skłania mnie do stwierdzenia iż miłość w powyższej ksiażce jest bardziej prawdziwa niż u Tołstoja. Bo my miłość lubimy upiększać w barokowe importembilia.
[quote9a="Biedronka"]Wszystkim psioczącym na nauczycieli przypominam, że tkwią oni w okowach oficjalnych progarmów oraz innej szkolnej biurokracji, i że absurdy związane m.in. z omawianiem lektur dają im w kość bardziej niż uczniom.[/quote9a]
Moim zdniem to, oficjalne programy sa wyimaginowane w umysłach wszelkiej maści teoretykow i oszołomów.
Kto naprawdę łaknie wiedzy i sprawia mu to jeszcze przyjemność ten ma głęboko gdzieś te programy i do wszystkiego dochodzi sam. Jeśli w tym pomoże mu dobry nauczyciel to będzie sukces na 100%.
Ostatecznie elita składa się wlaśnie z takich ludzi
-
Kolorowe_kredki
- Posty: 18
- Rejestracja: ndz kwie 12, 2009 4:49 pm
Nie czytałam zmierzchu, ale dużo moich koleżanek zachwycało się tą książką i mam zamiar ja przeczytać. Nie chcę od razu skreślać książki, nawet jej nie czytając
Obecnie czytam "Dumę i uprzedzenie". W końcu dorwałam się do tej książki, bo za każdym razem jak byłam w bibliotece to już ktoś wcześniej wypożyczył. Potem mam zamiar przeczytać "Zycie Pi".
A jaka jest moja ulubiona książka? nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Dużo książek miło wspominam, ale ostatnio przeczytałam "13 opowieść", muszę powiedzieć, że książka mnie zaskoczyła i wciągnęła.
A jaka jest moja ulubiona książka? nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Dużo książek miło wspominam, ale ostatnio przeczytałam "13 opowieść", muszę powiedzieć, że książka mnie zaskoczyła i wciągnęła.
[quote78="Kolorowe_kredki"]Obecnie czytam "Dumę i uprzedzenie". W końcu dorwałam się do tej książki, bo za każdym razem jak byłam w bibliotece to już ktoś wcześniej wypożyczył. .[/quote78]
Polecam też inne ksiazki tej autorki, a zwłaszcza "Rozwarzną i romantyczną", a jesli znudzi Ci sie cukierkowy klimat romansów w stylu angielskim bardziej mroczną wersje znajdziesz w Dziwnych losach Jane Eyre autorstwa Charlotte Brontë - to jedna z moich ulubionych "romantycznych" lektur do których wracam gdy nie mam ochoty na nic nowego a chce odpoczać z książką w ręku
PS. A ja teraz czytam Lekcję tańca Katarzyny Krenz, pisarki i dziennikarki, ale takze absolwentki gdańskiej OSB. Miła ksiażka dla dorastajacych panienek i kobiet o dorastaniu uczennicy warszawskiej baletówki - mocno osadzona w realiach baletu i polskiego szkolnictwa baletowego
więcej o książce:
http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka.php?ID=1885
Polecam też inne ksiazki tej autorki, a zwłaszcza "Rozwarzną i romantyczną", a jesli znudzi Ci sie cukierkowy klimat romansów w stylu angielskim bardziej mroczną wersje znajdziesz w Dziwnych losach Jane Eyre autorstwa Charlotte Brontë - to jedna z moich ulubionych "romantycznych" lektur do których wracam gdy nie mam ochoty na nic nowego a chce odpoczać z książką w ręku
PS. A ja teraz czytam Lekcję tańca Katarzyny Krenz, pisarki i dziennikarki, ale takze absolwentki gdańskiej OSB. Miła ksiażka dla dorastajacych panienek i kobiet o dorastaniu uczennicy warszawskiej baletówki - mocno osadzona w realiach baletu i polskiego szkolnictwa baletowego
więcej o książce:
http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka.php?ID=1885
-
sasetka2505
- Posty: 37
- Rejestracja: sob paź 18, 2008 1:55 pm
[quotefd]ja polecam książkę ,,13 małych błękitnych kopert" naprawdę fajna[/quotefd]
Przeczytałam ją i naprawdę mi się spodobała! Cudowna książka o podróży, dorastaniu i oczywiście trochę o miłości. Siedemnastoletnia Ginny otrzymuje w spadku 13 małych niebieskich ponumerowanych kopert, w pierwszej jest 1000 dolarów i instrukcja jak kupić bilet lotniczy. W każdej kolejnej kopercie zawarte są dalsze instrukcje zaplanowanej dla Ginny podróży.
Przeczytałam ją i naprawdę mi się spodobała! Cudowna książka o podróży, dorastaniu i oczywiście trochę o miłości. Siedemnastoletnia Ginny otrzymuje w spadku 13 małych niebieskich ponumerowanych kopert, w pierwszej jest 1000 dolarów i instrukcja jak kupić bilet lotniczy. W każdej kolejnej kopercie zawarte są dalsze instrukcje zaplanowanej dla Ginny podróży.