Wasze załamania
-
fijoletowa
- Posty: 196
- Rejestracja: sob kwie 19, 2008 3:33 pm
-
Kolorowe_kredki
- Posty: 18
- Rejestracja: ndz kwie 12, 2009 4:49 pm
Jestem wściekła jak nic mi nie wychodzi, ale robię dana rzecz aż mi wyjdzie wyjdzie, ale jestem tak spięta ze złości to i tak nie wychodzi...ale po chwili nerwy powoli puszczają i jestem z siebie nawet zadowolona. Najgorsze, jest jak mam załamanie nerwowe i przychodzę do domu to płaczę bo na zajęciach nic kompletnie mi nie wychodziło, ale biorę się w garść i dalej jest już okej 
[quoteb3]eh, znacie to uczucie, kiedy puszcza się muzykę, próbuje się tańczyć i nie da się z siebie wykrzesać nic, zero ruchu, zero uczuć, nic nie pasuje? [/quoteb3]
Nazwałabym to marazmem tanecznym.
Tak, znam to uczucie. Choć na szczęście towarzyszy mi nadzwyczaj rzadko.
I z reguły jest efektem ogromnego - większego niż zwykle - przemęczenio-wycieńczenia. Lub choroby.
Straszna rzecz.
Oo
Nazwałabym to marazmem tanecznym.
Tak, znam to uczucie. Choć na szczęście towarzyszy mi nadzwyczaj rzadko.
I z reguły jest efektem ogromnego - większego niż zwykle - przemęczenio-wycieńczenia. Lub choroby.
Straszna rzecz.
Oo
A czy macie czasami takie dni, że mimo wszelakich starań NIC Wam nie wychodzi?
Ja własnie ostatnio często tak mam na lekcjach i nie wiem jak sobie z tym poradzić. Nawet najprostsze rzeczy robię źle, jeszcze dodatkowo się stresuję, bo nauczyciel cały czas patrzy.. A najgorzej jak w takim dniu muszę robić sama na środku lub coś pokazać przy wszystich. Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że mam tak często. Rozumiem, są lepsze i gorsze dni, ale ile można..
Np. dzisiaj prawie się popłakałam ze złości na siebie. Nawet piruetów nie mogłam dobrze zrobić, jakaś masakra.
Ja własnie ostatnio często tak mam na lekcjach i nie wiem jak sobie z tym poradzić. Nawet najprostsze rzeczy robię źle, jeszcze dodatkowo się stresuję, bo nauczyciel cały czas patrzy.. A najgorzej jak w takim dniu muszę robić sama na środku lub coś pokazać przy wszystich. Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że mam tak często. Rozumiem, są lepsze i gorsze dni, ale ile można..
Np. dzisiaj prawie się popłakałam ze złości na siebie. Nawet piruetów nie mogłam dobrze zrobić, jakaś masakra.
Bywają treningi, na których jesteś 'nie w formie', to naturalna rzecz:) Ma na nią wpływ bardzo dużo czynników towarzyszących.
Ale czytając Twój post byłabym skłonna zaryzykować stwierdzenie, że u Ciebie problem przeniosł się z mięśni do główki, bo tak naprawdę bardzo dużo zależy od naszego podejścia i myślenia. Jeżeli z góry założysz, że może Ci się nie udać, albo chociaż będziesz dopuszczać taką myśl, może Ci to wejść w nawyk i zaczniesz się załamywać, co przerodzi się w jeszcze gorsze niepowodzenie.
Zrelaksuj się jakoś, spróbuj poimprowizować w domu... albo wręcz przeciwnie! Zrób sobie tydzień przerwy. To też czasem pomaga (tydzień to dla niektórych sporo - wszystko zależy od indywidualnej ilości treningów).
I nie myśl czy Ci się uda. Skup się na tym co masz wykonać:) Powodzenia:)
Ale czytając Twój post byłabym skłonna zaryzykować stwierdzenie, że u Ciebie problem przeniosł się z mięśni do główki, bo tak naprawdę bardzo dużo zależy od naszego podejścia i myślenia. Jeżeli z góry założysz, że może Ci się nie udać, albo chociaż będziesz dopuszczać taką myśl, może Ci to wejść w nawyk i zaczniesz się załamywać, co przerodzi się w jeszcze gorsze niepowodzenie.
Zrelaksuj się jakoś, spróbuj poimprowizować w domu... albo wręcz przeciwnie! Zrób sobie tydzień przerwy. To też czasem pomaga (tydzień to dla niektórych sporo - wszystko zależy od indywidualnej ilości treningów).
I nie myśl czy Ci się uda. Skup się na tym co masz wykonać:) Powodzenia:)