Wasze załamania
-
Princess Kraehe
- Posty: 12
- Rejestracja: wt paź 21, 2008 5:10 pm
Wasze załamania
Czy czasami załamujecie się podczas ćwiczeń? Macie problem ze zrobieniem "sznurka" lub innego rodzaju szpagatu? Możesz się pożalić :)
Ja, niestety, o balecie mogę tylko marzyć. Kiedy miałam pięć lat, chciałam być baletnicą. Mama mówiła, że jeszcze za wcześnie. Aż mój wiek osiągnął pełną dziesiątke, karate i jazda konna zapełniły moje życie. Lecz niedawno zobaczyłam balet "Giselle". Wtedy po prostu...rozpłakałam się. Przypomniałam sobie marzenia, w których byłam ja...W pięknej, czarnej tutu, stojąca w pointach...Na balet mama absolutbie się nie zgadza...To mnie właśnie boli.
Zpraszam do zwierzeń, i witam wszystkich:)
Ja, niestety, o balecie mogę tylko marzyć. Kiedy miałam pięć lat, chciałam być baletnicą. Mama mówiła, że jeszcze za wcześnie. Aż mój wiek osiągnął pełną dziesiątke, karate i jazda konna zapełniły moje życie. Lecz niedawno zobaczyłam balet "Giselle". Wtedy po prostu...rozpłakałam się. Przypomniałam sobie marzenia, w których byłam ja...W pięknej, czarnej tutu, stojąca w pointach...Na balet mama absolutbie się nie zgadza...To mnie właśnie boli.
Zpraszam do zwierzeń, i witam wszystkich:)
przepraszam,ze robie offtop... ale powiedz mi ,Princess Kraehe, dlaczego Twoja mama nie pozwala spełniać Twoich marzeń ? może nie traktuje tego poważnie ? wytłumaczyłaś jej, że to dla Ciebie bardzo ważne?
co do załamywania się... zdarza mi się czasami wątpić w siebie, zwłaszcza po intensywnym dniu w szkole, kiedy jestem zmęczona i nie mam na nic sił. wtedy nic mi nie wychodzi. Ale tak to jest, kiedy człowiek bierze na siebie strasznie dużo rzeczy, a potem musi wszystkiemu podołać...
co do załamywania się... zdarza mi się czasami wątpić w siebie, zwłaszcza po intensywnym dniu w szkole, kiedy jestem zmęczona i nie mam na nic sił. wtedy nic mi nie wychodzi. Ale tak to jest, kiedy człowiek bierze na siebie strasznie dużo rzeczy, a potem musi wszystkiemu podołać...
-
Princess Kraehe
- Posty: 12
- Rejestracja: wt paź 21, 2008 5:10 pm
Mama nie bierze tego poważnie. Mówi, że to mi przejdzie itp. A ja naprawdę bardzo chcę tańczyć. Ona myśli, że zaraz będe miała deformacje, naciągnięte ścięgna, krzywe kolana (chociaż nie wiem, co ma balet do krzywych kolan 0_O). I powiedziałam przed chwilą, że ona już woli złamany nos, niż rozwalone nogi. Kocham karate i jazdę konną, ale balet...chyba bardziej. Niestety, tracę nadzieję.
Dopuszczam do słowa innych baletomaniaków z problemami :)
Dopuszczam do słowa innych baletomaniaków z problemami :)
-
sasetka2505
- Posty: 37
- Rejestracja: sob paź 18, 2008 1:55 pm
jesli mieszkasz w miescie gdzie nie ma szkoły baletowej to trudna droga, bo bardzo trudno jest byc baletnica ,,W pięknej, czarnej tutu, stojąca w pointach". Ale moze zapisz sie na jakies zajęcia, np.tak jak ja raz w tygodniu. A stopy deformuja sie od point, kola trzeba bardzo mocno wykrecać. Na scenie wydaje się to łatwe i przyjemne (i ma się tak wydawac) ale jest to opłacone godzinam ćwiczeń. Nic dziwnego, że mama c nie chce pozwolic, więc pokaż jej, że naprawdę tego chcesz. Dokładnie zaznajom się z teorią i ustal z mamą, że np po roku znów to omówicie. Nie poddawaj się. Nie gwarantuję, że się uda, ale warto spróbować.
-
Princess Kraehe
- Posty: 12
- Rejestracja: wt paź 21, 2008 5:10 pm
Byłyśmy raz z mamą na lekcjach baletu, ale jakaś dziewczyna zdjęła pointy, a mama, gdy zobaczyła jej stopy, powidziała że "to jednak nie jest dobrze przemyślana decyzja".
A tak ogólnie co mnie gryzie? Szlag mnie trafia, że jeszcze te 10 stopni zostało mi do szpagatu. Czyli, aby wykopać nogę 10 cm nad głowę, aby zaliczyć na egzaminie (karate) muszę poćwiczyć jeszcze dwa tygodnie. A zresztą naciągnęłam ścięgno, lekarz powiedział, że moje włókna kolagenowe są w fatalnym stanie. Czyli cios poniżej pasa w kwestii Princess Kraehe+balet. Ale walczę :)
A tak ogólnie co mnie gryzie? Szlag mnie trafia, że jeszcze te 10 stopni zostało mi do szpagatu. Czyli, aby wykopać nogę 10 cm nad głowę, aby zaliczyć na egzaminie (karate) muszę poćwiczyć jeszcze dwa tygodnie. A zresztą naciągnęłam ścięgno, lekarz powiedział, że moje włókna kolagenowe są w fatalnym stanie. Czyli cios poniżej pasa w kwestii Princess Kraehe+balet. Ale walczę :)
Może powiem o moich załamaniach. W wakacje, kiedy mój tata pod żadnym pozorem nie zgadzał się na lekcje baletu, miałam totalne załamanie. Sądziłam, że nie nadaję się do niczego, a tymbardziej nie do baletu. Ale po kilku rozmowach tata przekonał się do całej akcji "balet" i nawet cieszył się, że kupiłam nowe pointy :) Wszystko da się załatwić :) i jestem teraz najszczęśliwszą dziewczyną pod słońcem. Robię to, co kocham, mam kogoś bliskiego mojemu sercu (czyt. chłopaka :) ) i wspaniałych przyjaciół. Nawet mama przyznała, że odkąd chodzę na balet, jestem bardziej uśmiechnięta i bardziej chętna do pomocy. Mam w sobie więcej życia niż wtedy, gdy miałam myśli samobójcze :D a i takie czasy się zdarzały :) pozdro i głowa do góry wszystkim załamanym :!: :D
-
fijoletowa
- Posty: 196
- Rejestracja: sob kwie 19, 2008 3:33 pm
co do Rooni. coś w tym jest, taniec dodaje dużej pewności siebie. :D a to widzę po sobie. zresztą samo zdecydowanie 'ide się zapisać' było już wyzwaniem, bo zawsze musiało być tak, że szłam wszędzie z koleżanką. a nikt nie chciał ze mną iść tańczyć. udało mi się zebrać w sobie, bo albo się chce coś osiągnąć, spełniać marzenia, albo wiecznie ciągnąć wszędzie koleżanki.
a co do załamań: jeszcze w lipcu byłam na tyle rozciągnięta, że do szpagatów brakowało mi odobinę, bez problemu byłam w stanie się kłaść na nogach, a teraz przez własną cholerną ambicje, chyba za dużo samozaparcie i chcenie mieć wszystkiego na już, ponaciągałam sobie tak ścięgna, że ledwo mogę się schylić do stóp. :/ i wtedy przychodzi to 'nie dam rady'
a co do załamań: jeszcze w lipcu byłam na tyle rozciągnięta, że do szpagatów brakowało mi odobinę, bez problemu byłam w stanie się kłaść na nogach, a teraz przez własną cholerną ambicje, chyba za dużo samozaparcie i chcenie mieć wszystkiego na już, ponaciągałam sobie tak ścięgna, że ledwo mogę się schylić do stóp. :/ i wtedy przychodzi to 'nie dam rady'