Dypolm z architektury wnetrz
Father, no muszę wdać się w polemikę z Tobą :) Odnośnie lustra i odnośnie drążka nawet ;) Z tego co pamiętam, chyba, że się mylę, to Naomcia planowała w tym mieszkaniu salę/salkę ćwiczeń, więc nic nie stoi na przeszkodzie aby lustro umieścić w tej sali na ścianie przeciwleglej do ściany z drążkiem. Nie będzie po drodze tapczanu ani telewizora, więc baletnica będzie się mogła oglądać do woli.
Nawet gdyby drążek i lustro były na tej samej ścianie to w ramach ćwiczeń przy drążku nie wykonuje się takich gestów ani wyczynów, żeby konieczna była odległość 50cm- toż to marnotractwo przestrzeni, którą lepiej przeznaczyć na większy 'środek', bo powierzchni między drążkiem a ścianą się jakoś szczególnie nie wykorzystuje.
Co do tego wymyku to nie wiem czy to był żarcik (a ja mam kieski zapłon jeśli o to chodzi), ale drążek baletowy wydaje mi się za 'słaby' w sensie podparcia i wytrzymałości na tego typu rewolucje na nim i w ogóle nieodpowiedni z praktycznego punktu widzenia.
Szacując "na oko" wydaje mi się, że najczęściej znajduje się około 20, 20 parę, do 30 cm od ściany, ale nie mam super matematycznego oka i ręki za to nie dam, więc najlepiej kto tylko będzie miał teraz okazję- czyli klasykę, albo sesję zdjęciową ;)- to koniecznie z miarką lub chociaż ekierką pod pachą i na ratunek Naomci- chwalcie się co obadały(li)ście :) Pewnie co drążek to inna odległość, ale konkretne pomiary pomogą oszacować jakiś przedział odległości stosowanych w praktyce. Warto by chyba od razu zmierzyć dokładnie wysokość, na której mocowane są drążki. Chyba że jest jakaś ściśle określona norma, to przepraszam, nic mi o tym nie wiadomo.
Nawet gdyby drążek i lustro były na tej samej ścianie to w ramach ćwiczeń przy drążku nie wykonuje się takich gestów ani wyczynów, żeby konieczna była odległość 50cm- toż to marnotractwo przestrzeni, którą lepiej przeznaczyć na większy 'środek', bo powierzchni między drążkiem a ścianą się jakoś szczególnie nie wykorzystuje.
Co do tego wymyku to nie wiem czy to był żarcik (a ja mam kieski zapłon jeśli o to chodzi), ale drążek baletowy wydaje mi się za 'słaby' w sensie podparcia i wytrzymałości na tego typu rewolucje na nim i w ogóle nieodpowiedni z praktycznego punktu widzenia.
Szacując "na oko" wydaje mi się, że najczęściej znajduje się około 20, 20 parę, do 30 cm od ściany, ale nie mam super matematycznego oka i ręki za to nie dam, więc najlepiej kto tylko będzie miał teraz okazję- czyli klasykę, albo sesję zdjęciową ;)- to koniecznie z miarką lub chociaż ekierką pod pachą i na ratunek Naomci- chwalcie się co obadały(li)ście :) Pewnie co drążek to inna odległość, ale konkretne pomiary pomogą oszacować jakiś przedział odległości stosowanych w praktyce. Warto by chyba od razu zmierzyć dokładnie wysokość, na której mocowane są drążki. Chyba że jest jakaś ściśle określona norma, to przepraszam, nic mi o tym nie wiadomo.
Naprawdę nie problem ? :) Father, to myślę, że powinieneś wstrząsnąć światem baletowym i zreformować wszystkie drążki, w tańcu się tyle zmieniło na przestrzeni wieków a w drążku nic.
A do mieszkania takie cuś to poważnie prawdziwy skarb byłby, ja bym bardzo chciała, można poćwiczyć klasykę, zrobić wymyk i wysuszyć skarpetki :mrgreen:
Naomcia z takim drążkiem zabłyszczała by, że tak ładnie wykorzystała metraż i ma pomieszczenie wielofunkcyjne- a to salę do ćwiczeń, a to suszarnię z prawdziwego zdarzenia ;) Ale tak poważnie- czy z punktu widzenia inżyniera mechanika- takiemu składanemu drążkowi da się zapewnić niezbędną stabilność ?
edit: jejku, sorry, zawiesiłam się w otwartym oknie jak zawsze i nie wiedziałam że dubluję Nemo ;)
A do mieszkania takie cuś to poważnie prawdziwy skarb byłby, ja bym bardzo chciała, można poćwiczyć klasykę, zrobić wymyk i wysuszyć skarpetki :mrgreen:
Naomcia z takim drążkiem zabłyszczała by, że tak ładnie wykorzystała metraż i ma pomieszczenie wielofunkcyjne- a to salę do ćwiczeń, a to suszarnię z prawdziwego zdarzenia ;) Ale tak poważnie- czy z punktu widzenia inżyniera mechanika- takiemu składanemu drążkowi da się zapewnić niezbędną stabilność ?
edit: jejku, sorry, zawiesiłam się w otwartym oknie jak zawsze i nie wiedziałam że dubluję Nemo ;)