Mam wrażenie, że wszystkie gumki, troczki itp. pomagają utrzymac pointę na stopie właśnie wtedy, gdy stoję na półpalcach, a nie, gdy jestem en point...
Też mam takie wrażenie Czajori. Wtedy pointa najbardziej się rozciąga i spada z nogi, dlatego ważne są wszelkiego rodzaju troczki i gumki.
Co do za małych point- na własną odpowiedzialność można ćwiczyć, ale po co?! Jak moża sobie wybrać dobrze dopasowane i nie myśleć w czasie ćwiczeń jak to bolą mnie nogi, bo mam za małe pointy. To, że tej tancerce nic się nie stało to oczywiste, ale musiały ją nieźle nóżki boleć...
Ja nie jestem zwolenniczką bardzo za małych point. Mówię o sobie i swoich odczuciach, bo gdy mam za małe pointy to zdecydowanie gorzej mi się tańczy: stopa się szybciej męczy itd. Za dużych też oczywiście też nie można mieć do wtedy stopa "pływa" w poincie i strasznie to wygląda...
Za male o pol numeru, no moze o 1 jestem w stanie zrozumiec. Ale wydaje mi sie, ze w jeszcze mniejszych to stopa jest scisnieta i dobrze nie pracuje...
no ale tez bez przesady, chyba nikt nie kupuje point za malych o np trzy rozmiary? tozto niemal samobojstwo, gdyby tak cwiczyc ciagle w tak bardzo za malych pointach, to w niedlugim czasie mozna by sie pozegnac z tancem a juz zwlaszcza z baletem(gdzie sie stoi na paluszkach ).
Ja uważam, że najlepsze są pointy takie na styk. Może nie za małe, ale już lepsze za małe niż trochę za duże. W ogóle podobno w za małych, albo na styk pointach mniej się obcierają palce bo nic sie nie przesuwa. I właściwie to chyba to potwierdzam, bo rzeczywiście ostatnie kupiłam sobie mniejsze pointy i lepiej mi sie ćwiczy i rzadziej mam rozwalone palce
Taniec w zadużych poitach jest niebezpieczny wogóle nie czuje się stopy i podłogi. Bardzo ciężko łapie się pion o ile wogóle jest to możliwe, no i rośnie ryzyko kontuzji. Zdażyło mi sie ćwiczyc w zadużych poitach i jest to strasznie męczące już chyba z dwojga złego wolę przymałe.
Niestety trudno kupuje sie wysyłkowo obuwie wogóle a już poity w szczególności... stopa stopie nie równa.