Life is brutal. Niestety.
Jak to jest z tą wagą?!
[quote96="Father"]To chyba nie jest normalne[/quote96]
Wiesz co Father, mam propozycje załóżmy stowarzyszenie na rzecz normalności w balecie

Na początek mam odpowiednią nazwę (w dodatku takom posujoncom:)
[b96]P[/b96]owszechna
[b96]O[/b96]ddolna
[b96]I[/b96]nicjatywa
[b96]N[/b96]ie
[b96]T[/b96]ylko
[b96]A[/b96]norektyczki !
W skrócie [b96]Pointa ![/b96] Co o tym myślisz ? Jako członkowie założyciele to ciepłą posadkę prezesów mamy jak w banku
Ja tam chyba sie powoli oflaguję, czytając o takich proporcjach wzrost/waga ...
Torin
Wiesz co Father, mam propozycje załóżmy stowarzyszenie na rzecz normalności w balecie
Na początek mam odpowiednią nazwę (w dodatku takom posujoncom:)
[b96]P[/b96]owszechna
[b96]O[/b96]ddolna
[b96]I[/b96]nicjatywa
[b96]N[/b96]ie
[b96]T[/b96]ylko
[b96]A[/b96]norektyczki !
W skrócie [b96]Pointa ![/b96] Co o tym myślisz ? Jako członkowie założyciele to ciepłą posadkę prezesów mamy jak w banku
Ja tam chyba sie powoli oflaguję, czytając o takich proporcjach wzrost/waga ...
Torin
-
tancereczka:*
- Posty: 2
- Rejestracja: pn gru 03, 2007 2:16 pm
Na początku chciałem zalożyć klub odwrotny do klubu Torina ale sobie odpuściłem. Ale pisanie że dziewczyna która ma 164/43 mająca na dodatek 15 lat za mało waży jest kpiną wręcz. Wszyscy (mam nadzieję) wiemy że ciało dziwczyny a potem kobiety zmienia się. A w balecie to zmiany są trochę przesunięte w czasie (później one następuję). I już jak dziewczyna/kobieta pracuje w teatrze to przeważnie tyje.
Balet się zmienia. Zmienia się estetyka i linie. To co było ok 50 lat temu dziś jest już nie do przyjęcia (brak pełego wykręcenie, małe rozwarcie, słabe przegięcie, niska, przy kości). Dzisiejsze kanony baletu są zupełnie inne. Tancerka powinna mieć ładne, wysokie pozy (podnoszenie nóg na 90 stopni w arabesque dziś już nie wystarcza), mieć pełne en dehor, spore wygiecie,plus dotego mieć smukłe linie ciała (dlatego tancerka powinna być wyższa i szczuplejsza). Czasem zdaża się że przez problemy z wagą rewelacyjna tancerka w ogóle przestaje tańczyć albo tańczy mało. I nie tylko za względu na podnoszenia (B partner nie jest maszyną do podnoszenia i żadko kiedy jest typem strong mena....bo nie o to chodzi) ale również ze względu na estetykę. W balecie jest taki a nie inny strój. Który na scenie jeszcze POGRUBIA (choćby białe akty w: Giselle, Bajaderze, Jeziorze Łabędzi, Don Kichocie). I to jak ktoś wygląda w zyciu nijak ma się do jego wizerunku scenicznego.
I kolejna sprawa. Pisanie o szczupłych (w wymiarze scenicznym)dziewczynach (w wymiarze scenicznym) per anorektyczki mając na względzie to co powyżej napisałem jest w/g mnie po prostu chamstwem. I na pewno lda niektórych osób bardzo nie miłe bo to że kroś podąza za sceniczną estetyką (albo jej broni) zostaje obrzucany obelgami. Czasem nawet w szkołach baletowych niektóre osoby mają takie nastawienie (nie mam na myśli nauczycieli) ale to najczęściej wynika z zazdrości. Dlatego cenię sobie podejście pewnej grupy pedagogów którzy tak naprawdę dbają o to żeby dziewczyny nie miały problemów później w teatrach i żeby przez taką rzecz jak waga nie cieropiała ich kariera.
To tyle. Proszę na przyszłość o więcej szacunku dla szczupłych tancerek per anorektyczki
Pozdrawiam
Balet się zmienia. Zmienia się estetyka i linie. To co było ok 50 lat temu dziś jest już nie do przyjęcia (brak pełego wykręcenie, małe rozwarcie, słabe przegięcie, niska, przy kości). Dzisiejsze kanony baletu są zupełnie inne. Tancerka powinna mieć ładne, wysokie pozy (podnoszenie nóg na 90 stopni w arabesque dziś już nie wystarcza), mieć pełne en dehor, spore wygiecie,plus dotego mieć smukłe linie ciała (dlatego tancerka powinna być wyższa i szczuplejsza). Czasem zdaża się że przez problemy z wagą rewelacyjna tancerka w ogóle przestaje tańczyć albo tańczy mało. I nie tylko za względu na podnoszenia (B partner nie jest maszyną do podnoszenia i żadko kiedy jest typem strong mena....bo nie o to chodzi) ale również ze względu na estetykę. W balecie jest taki a nie inny strój. Który na scenie jeszcze POGRUBIA (choćby białe akty w: Giselle, Bajaderze, Jeziorze Łabędzi, Don Kichocie). I to jak ktoś wygląda w zyciu nijak ma się do jego wizerunku scenicznego.
I kolejna sprawa. Pisanie o szczupłych (w wymiarze scenicznym)dziewczynach (w wymiarze scenicznym) per anorektyczki mając na względzie to co powyżej napisałem jest w/g mnie po prostu chamstwem. I na pewno lda niektórych osób bardzo nie miłe bo to że kroś podąza za sceniczną estetyką (albo jej broni) zostaje obrzucany obelgami. Czasem nawet w szkołach baletowych niektóre osoby mają takie nastawienie (nie mam na myśli nauczycieli) ale to najczęściej wynika z zazdrości. Dlatego cenię sobie podejście pewnej grupy pedagogów którzy tak naprawdę dbają o to żeby dziewczyny nie miały problemów później w teatrach i żeby przez taką rzecz jak waga nie cieropiała ich kariera.
To tyle. Proszę na przyszłość o więcej szacunku dla szczupłych tancerek per anorektyczki
Pozdrawiam