Boris Ejfman (Rosyjski Hamlet i inne jego balety)
He he byłem o 20 tej ale ......
Tak jak podejrzewałem pomyliłem Cię z kimś innym :oops: . Dama którą podejrzewałem o bycie Columbiną zdecydowanie siedziała na parterze :) No cóż ....
Inna sprawa, że była dobra okazja zrobić mikro zlot frakcji krakowskiej forum no i nikt na to nie wpadł :D
Ale tak to jest zwykle dobre pomysły wpadają do głowy po fakcie ;)
Torin
Tak jak podejrzewałem pomyliłem Cię z kimś innym :oops: . Dama którą podejrzewałem o bycie Columbiną zdecydowanie siedziała na parterze :) No cóż ....
Inna sprawa, że była dobra okazja zrobić mikro zlot frakcji krakowskiej forum no i nikt na to nie wpadł :D
Ale tak to jest zwykle dobre pomysły wpadają do głowy po fakcie ;)
Torin
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Kto z Was moi drodzy był w Łodzi na Mewie albo Czerwonej G.???
PS pomyślalam wchodząc czy jest na widowni J.B.?
Chętnie porozmawiałabym o tych spektaklach tzn głębiej weszłabym w różne aspekty, które strasznie bym chciała poruszyć.
Chyba rozumiem te recenzje ze Stanów, że Mewa jest w tyle za innymi rzeczami Ejfmana... Nie wywodżcie z tego proszę ,iz mi się Mewa nie podobała -bo to nie byłoby prawdą. Jest to rzecz ciekawa i z pewnością warta zobaczenia ale są pewne ale.
I nie chodzi mi tu o to, że Mewa mniej porusza, wciska w folel i wyciska piętno na psychice, bo temat jest tu inny, trudny ale nie wymagający -wg mnie- takiego torpedowania widza jak Cz G czy Anna K itd. Myślę, że w tym temacie przerysowanie emocji i potraktowanie ich tj. w Cz G byłoby bez sensu i zbyt przewidywalne. Takie granie na najsilniejszych odczuciach widza nie może być constans. Trzeba czasem trochę zciszyć, żeby później móc wzbudzić większe emocje.
Podoba mi się to potraktowanie przez Ejfmana w Mewie emocji, bo to -jak dla mnie- dowodzi o elastyczności tego choreografa . Tego, że zachowyjąc swój styl idzie dalej i dalej, nie zatrzymuje się ale rozwija. Nie tkwi w miejscu lecz widzi jak świat się zmienia i te zmiany potrafi uchwycić i uwidocznić. Idzie-w pozytywnym tego słowa znaczeniu-z duchem czasu a nie tworzy 150 takich samych baletów.
troszkę się zawiodłam na scenach zbioriowych a jak dla mnie są one -obok dobrze dobranej muzyki i świetnego stwarzania emocji, namięności i umiejętności "wciskania widza w fotel i przyciskkania do muru - największymi atutami baletów Ejfmana.
Pozdrawiam
PS pomyślalam wchodząc czy jest na widowni J.B.?
Chętnie porozmawiałabym o tych spektaklach tzn głębiej weszłabym w różne aspekty, które strasznie bym chciała poruszyć.
Chyba rozumiem te recenzje ze Stanów, że Mewa jest w tyle za innymi rzeczami Ejfmana... Nie wywodżcie z tego proszę ,iz mi się Mewa nie podobała -bo to nie byłoby prawdą. Jest to rzecz ciekawa i z pewnością warta zobaczenia ale są pewne ale.
I nie chodzi mi tu o to, że Mewa mniej porusza, wciska w folel i wyciska piętno na psychice, bo temat jest tu inny, trudny ale nie wymagający -wg mnie- takiego torpedowania widza jak Cz G czy Anna K itd. Myślę, że w tym temacie przerysowanie emocji i potraktowanie ich tj. w Cz G byłoby bez sensu i zbyt przewidywalne. Takie granie na najsilniejszych odczuciach widza nie może być constans. Trzeba czasem trochę zciszyć, żeby później móc wzbudzić większe emocje.
Podoba mi się to potraktowanie przez Ejfmana w Mewie emocji, bo to -jak dla mnie- dowodzi o elastyczności tego choreografa . Tego, że zachowyjąc swój styl idzie dalej i dalej, nie zatrzymuje się ale rozwija. Nie tkwi w miejscu lecz widzi jak świat się zmienia i te zmiany potrafi uchwycić i uwidocznić. Idzie-w pozytywnym tego słowa znaczeniu-z duchem czasu a nie tworzy 150 takich samych baletów.
troszkę się zawiodłam na scenach zbioriowych a jak dla mnie są one -obok dobrze dobranej muzyki i świetnego stwarzania emocji, namięności i umiejętności "wciskania widza w fotel i przyciskkania do muru - największymi atutami baletów Ejfmana.
Pozdrawiam
-
Joanna Bednarczyk
- Posty: 549
- Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm
tak Agnieszko byłam na widowni :smile:
moje odczucia są jednak mniej pozytywne, zawsze próbuje zresetować moje wcześniejsze uprzedzenia wobec Ejfamnowskiej twórczości ale jakoś się nie udaje. Jego styl wyjątkowo mi nie leży i już nic na to nie poradzę. choć jak napisałaś początkowe wyciszenie które było widoczne w pierszym akcie posłużyło bo udało sie wyrazić emocje bardziej precyzyjnie. również formalnie było dużo ciekawiej. Ale ogólnie motywacje psychologiczne i emocjonalne oraz konflikt dwóch twórców były według mnie wyjątkowo nieprzekonujące tym bardziej raził mnie ów ból istnienia, ból tworzenia który przeżywali wszyscy, a wyrazali w pełnych patosu i elastycznosci ciała :wink: duetach,triach solówkach - w których dominują ukochane przez Ejfmana szerokie zamaszyste ruchy rąk i strasznie przerysowana ekspresja twarzy i tego własnie bardzo nie lubię co nie znaczy że nie jestem wielbicielką wyrazistosci ale widocznie wyrażonej za pomocą innej konwencji
ogólnie bardzo podoba mi się napreżone, elastyczne, rozciągniete ciało u Bejarta i Forsythe'a a u Ejfmana przypomina mi bardziej gimnastykę i chociaż doceniam profesjonalizm tancerzy to stworzone przez Ejfmana skomplikowane ewolucje i korkołomne splątania nie zachwycaja
mile zaskoczył mnie tancerz w roli Trieplewa - Oleg Gabyshev taki nietypowy jak na zespoł Ejfmana i chętnie bym go zobaczyła w chorografii innego twórcy.
co do scen zbiorowych to faktycznie jest jakis regres bo do tej pory były namocniejsza strona rosyjskiego choreografa.
hip-hopowa wstawka spełniła swoje zadanie Ejfman chciał być cool i sie opłaciło bo publiczność bardzo żywo zareagowała - zdecydowanie wole hip-hop w wersji Bejarta z baletu Enfant Roi - bardziej pomysłowe i zaskakujące
moje odczucia są jednak mniej pozytywne, zawsze próbuje zresetować moje wcześniejsze uprzedzenia wobec Ejfamnowskiej twórczości ale jakoś się nie udaje. Jego styl wyjątkowo mi nie leży i już nic na to nie poradzę. choć jak napisałaś początkowe wyciszenie które było widoczne w pierszym akcie posłużyło bo udało sie wyrazić emocje bardziej precyzyjnie. również formalnie było dużo ciekawiej. Ale ogólnie motywacje psychologiczne i emocjonalne oraz konflikt dwóch twórców były według mnie wyjątkowo nieprzekonujące tym bardziej raził mnie ów ból istnienia, ból tworzenia który przeżywali wszyscy, a wyrazali w pełnych patosu i elastycznosci ciała :wink: duetach,triach solówkach - w których dominują ukochane przez Ejfmana szerokie zamaszyste ruchy rąk i strasznie przerysowana ekspresja twarzy i tego własnie bardzo nie lubię co nie znaczy że nie jestem wielbicielką wyrazistosci ale widocznie wyrażonej za pomocą innej konwencji
ogólnie bardzo podoba mi się napreżone, elastyczne, rozciągniete ciało u Bejarta i Forsythe'a a u Ejfmana przypomina mi bardziej gimnastykę i chociaż doceniam profesjonalizm tancerzy to stworzone przez Ejfmana skomplikowane ewolucje i korkołomne splątania nie zachwycaja
mile zaskoczył mnie tancerz w roli Trieplewa - Oleg Gabyshev taki nietypowy jak na zespoł Ejfmana i chętnie bym go zobaczyła w chorografii innego twórcy.
co do scen zbiorowych to faktycznie jest jakis regres bo do tej pory były namocniejsza strona rosyjskiego choreografa.
hip-hopowa wstawka spełniła swoje zadanie Ejfman chciał być cool i sie opłaciło bo publiczność bardzo żywo zareagowała - zdecydowanie wole hip-hop w wersji Bejarta z baletu Enfant Roi - bardziej pomysłowe i zaskakujące
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
-
Dominia1995
- Posty: 33
- Rejestracja: śr gru 12, 2007 7:05 pm
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
-
Joanna Bednarczyk
- Posty: 549
- Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm
Jeżeli jesteś z Warszawy albo Łodzi to mogę ci polecić
W bibliotece Akademii muzycznej w Warszawie jest praca magisterska pedagogiki baletu o Ejfmanie - wgląd w gotową bibliografię byłby pomocny.
Moja koleżanka z roku również napisała o Ejfmanie pracę ale ona znajduje się bibliotece Uniwersytetu Łódzkiego Zakład teatru i filmu.
W bibliotece Akademii muzycznej w Warszawie jest praca magisterska pedagogiki baletu o Ejfmanie - wgląd w gotową bibliografię byłby pomocny.
Moja koleżanka z roku również napisała o Ejfmanie pracę ale ona znajduje się bibliotece Uniwersytetu Łódzkiego Zakład teatru i filmu.
Jestem niestety z Wrocławia :?
Ale dziękuję Ci bardzo!!! :D
A czy mogłabyś napisać, jak nazywa się autorka tej pracy z Łodzi...?
Ps. Ponawiam prośbę o literaturę... Czy naprawde w żadnej książce nie ma nic o Ejfmanie...? :( :( :(
A może znacie jakąś [u:658009e76f]wartościową[/u:658009e76f] (podkreślam) stronę w internecie...? Taką wartą przeczytania i umieszczenia w bibliografii? Bo widziałam już wiele stron i mało która jest wartościowa... :?
Bardzo dziękuję za każdą pomoc :D
Ale dziękuję Ci bardzo!!! :D
A czy mogłabyś napisać, jak nazywa się autorka tej pracy z Łodzi...?
Ps. Ponawiam prośbę o literaturę... Czy naprawde w żadnej książce nie ma nic o Ejfmanie...? :( :( :(
A może znacie jakąś [u:658009e76f]wartościową[/u:658009e76f] (podkreślam) stronę w internecie...? Taką wartą przeczytania i umieszczenia w bibliografii? Bo widziałam już wiele stron i mało która jest wartościowa... :?
Bardzo dziękuję za każdą pomoc :D