Wszyscy się oczywiście zlatywali pomagać, ale i tak było ciężko
Przed występem
-
aankaa_baletnica=)
- Posty: 1514
- Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm
Tak... 3 minuty to nie tak źle. Ja w tamtym roku miałam 1,40 sekund na przebranie się z sukienki w spodnie, bluzkę i zaczepienie takiego kołnierza. Do tego z rozpuszczonych włosów musiałam zrobić kucyka i przelecieć na drugą stronę sceny. Udała się za każdym razem
W tym roku też było kilka niezłych przebierań... ale już nie aż tak stresowych (w moim przypadku, bo inne osoby miały...) przebierań.
W tym roku też było kilka niezłych przebierań... ale już nie aż tak stresowych (w moim przypadku, bo inne osoby miały...) przebierań.
W zespole irlandzkim/szkockim przed występem......
Często próby od południa w dzień występu. Najczęściej tylko "chodzone", po co się męczyć ciągłym podskakiwaniem - chyba , że ktoś jeszcze nie do końca opanował kroki.
Na normalny obiad raczej nie ma czasu, ale warto coś pochłonąć, bo z głodnym brzuszkiem nie ma się siły podskoczyć naprawdę wysoko i przeżyć inetensywny 30-40 minutowy pokaz. Sprawdzają się bułeczki i banany albo porcja makaronu - stosowane też np. przez kolarzy; energii rzeczywiście dają wiele.
Przed występem czasem przydaje się też jakiś energy drink. Nie nadużywać
!
Kiedyś rozłożyliśmy się z całym obiadem na scenie, jeszcze w strojach do ćwiczeń (kostiumy ubiera się dopiero na 1/2 godziny przed wejściem na scenę, gdyż przepocona bluzka albo czarne rajstopy byłyby dramatycznie uciążliwe dla otoczenia
). A tu nagle.... o rany, widzowie się schodą - a kurtyna podniesiona! Szybko do garderoby!
Tia, przebieranie się w dziwnych miejscach...
Najzabawniej było, gdy byliśmy już spóźnieni na pokaz pod Bochnią, staliśmy w korku i przebieraliśmy się w busie. Kumpel z zespołu, żeby sie nie męczyć zbytnio wysiadł, na oczach zdumionych kierowców ściągnął spodnie i zaczął przebierać się w szkocki kilt . Było wesoło 
Na szczęście nie potrzeba nam wiele miejsca na rozgrzewkę, choć trochę przestrzeni mile widziane.
Jak nie ma nic do roboty.... nieprawda, zawsze jest. W panice naszywa się hafty na sukienki (własnoręcznie wykonane), kończy podszywanie kiltu, pastuje skórzane baletki, poleruje miecze albo naprawia się uszkodzenia kostiumu. Albo buszuje wśród rekwizytów i strojów w garderobach. Oczywiście bez pozwolenia
A co do zmiany strojów - chapeau bas dziewczęta, jeśli potraficie przebrać się w 1,5 minuty! Nam to zajmuje ok. 3-4 min. W ekstremalnych przypadkach bywało, że pod długą balową spódnicą ukrywały się wełniane skarpety do tańców góralskich
Tuż przed wyjściem na scenę - ostatnie 1/2 godziny to przebiórka w stroje i makijaż. Nie obowiązują nas ścisłe reguły co do fryzury, więc jest łatwiej. A potem juz tylko podglądanie zza kulis
miłe zajęcie
Jak ja o wszystko lubię
Często próby od południa w dzień występu. Najczęściej tylko "chodzone", po co się męczyć ciągłym podskakiwaniem - chyba , że ktoś jeszcze nie do końca opanował kroki.
Na normalny obiad raczej nie ma czasu, ale warto coś pochłonąć, bo z głodnym brzuszkiem nie ma się siły podskoczyć naprawdę wysoko i przeżyć inetensywny 30-40 minutowy pokaz. Sprawdzają się bułeczki i banany albo porcja makaronu - stosowane też np. przez kolarzy; energii rzeczywiście dają wiele.
Przed występem czasem przydaje się też jakiś energy drink. Nie nadużywać
Kiedyś rozłożyliśmy się z całym obiadem na scenie, jeszcze w strojach do ćwiczeń (kostiumy ubiera się dopiero na 1/2 godziny przed wejściem na scenę, gdyż przepocona bluzka albo czarne rajstopy byłyby dramatycznie uciążliwe dla otoczenia
Tia, przebieranie się w dziwnych miejscach...
Na szczęście nie potrzeba nam wiele miejsca na rozgrzewkę, choć trochę przestrzeni mile widziane.
Jak nie ma nic do roboty.... nieprawda, zawsze jest. W panice naszywa się hafty na sukienki (własnoręcznie wykonane), kończy podszywanie kiltu, pastuje skórzane baletki, poleruje miecze albo naprawia się uszkodzenia kostiumu. Albo buszuje wśród rekwizytów i strojów w garderobach. Oczywiście bez pozwolenia
A co do zmiany strojów - chapeau bas dziewczęta, jeśli potraficie przebrać się w 1,5 minuty! Nam to zajmuje ok. 3-4 min. W ekstremalnych przypadkach bywało, że pod długą balową spódnicą ukrywały się wełniane skarpety do tańców góralskich
Tuż przed wyjściem na scenę - ostatnie 1/2 godziny to przebiórka w stroje i makijaż. Nie obowiązują nas ścisłe reguły co do fryzury, więc jest łatwiej. A potem juz tylko podglądanie zza kulis
Jak ja o wszystko lubię
ja właśnie dostaję drgawek. występy dopiero wieczorem, ale już o 12 mam być w teatrze żeby sobie wszystko na "spokojnie" powtórzyć.
stres olbrzymi, sama nie wiem czy dam radę. A nudy to na pewno nie ma...
cały czas mam obawy że się przewrócę albo coś. No nie wiem, jakoś mi moja psychika siada w tym momencie
jeszcze raz proszę : trzymajcie kciuki!
stres olbrzymi, sama nie wiem czy dam radę. A nudy to na pewno nie ma...
cały czas mam obawy że się przewrócę albo coś. No nie wiem, jakoś mi moja psychika siada w tym momencie
jeszcze raz proszę : trzymajcie kciuki!
-
aankaa_baletnica=)
- Posty: 1514
- Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm