19 Łódzkie Spotkania Baletowe

Dyskusje o spektaklach, programach TV, książkach, artykułach, nagraniach CD/video/DVD, fotografii, stronach internetowych;
carewna
Posty: 182
Rejestracja: wt maja 23, 2006 11:34 pm

Post autor: carewna »

Ach jak ze prawdziwe do bolu te spostrzezenia
Florina
Posty: 19
Rejestracja: pt gru 23, 2005 9:55 am

Post autor: Florina »

Joanno czy byłaś na koreańskim Jeziorze? Ciekawa jestem wrażeń.
Joanna Bednarczyk
Posty: 549
Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm

Post autor: Joanna Bednarczyk »

moje wrażenia ogólnie pozytwne moim zdaniem zespół prezentował dobry wyrównany poziom, poza tym wszyscy byli bardzo proporcjonalnie zbudowani szczególnie dziewczęta co pomagało osiągnąć pożądany efekt wizualnej harmonii, było wiele układów naprawdę ładnie zatańczonych np taniec neapolitański z wielkim wdziekiem i lekkością.

solisci ze środy (bo obsady w ciągu dwóch dni się różniły)

Odetta - Odylia w pierwszej odsłonie jako biały łabądz byla wzruszająca, prezentowała piękne linie ciała, pod względem technicznym nie mogę jej nic zarzucić, nawet jej pewnien dystans emocjonalno - ekspresyjny mi nie przeszkadzał (poza tym była śliczna, ładnie zbudowana także tak czy tak przyjemnie się na nią patrzyło) jako czarny łabądz starała się pokazać różnicę między odtwarzanymi wcieleniam wszystko szło swietnie do fouette, które niestety zostało zaklaskane przez publiczność - właściwie od pierwszego wymachu nogą bito brawa i to do rytmu - straszny obyczaj :? : (co moim zdaniem zepsuło efekt tego popisowego elementu)

Zygfryd - właściwie był poprawny choć nie zapierał tchu dla mnie za mdły, nieobecny duchem.

zdecydowanie bardziej charakterny (biorąc pod uwagę jednak odmienność kultur) był Rotbart i prezentował wysokie piękne skoki

Natomiast Błazen zyskał wyjątkowe uznanie publiczność :)

Ale na koniec jeszcze jeden minus (oprócz niestosownych braw)
podłoga, chyba przywieziona przez Koreańczyków niestety bardzo "piszcząca" nie słyszałam dotąd takiej podłogi :wink:
carewna
Posty: 182
Rejestracja: wt maja 23, 2006 11:34 pm

Post autor: carewna »

No i "Proba" odwolana!!!
Na ta sztuke nawet pradu zabraklo :wink:
a oczywiscie wina zostanie obarczony deszcz :wink:
A to sobie zespól poznanski zrobil wycieczke,troche ich szkoda bo sie nameczyli w przygotowaniach
M.
Posty: 737
Rejestracja: wt lut 13, 2007 3:42 pm

Post autor: M. »

I co łódzcy Baletomani? Ani słowa o naszej gdańskiej Edith... tak jak by jej u Was wcale nie było, a może nie zrobiła na Was żadnego wrażenia? Wiecie, je też gdy widziałam ją w naszej POB uznałam za pierwszym razem, że to ładny, dobry, dość specyficzny spektakl ale, że nie zrobił mnie szczególnego wrażenia. Nawet nie zauważyłam gdy kilka miesięcy później niby od niechcenia i z nudów pojawiłam się na widowni by zobaczyć przedstawienie po raz drugi... tak, drugi raz ogląda się dużo lepiej...to po drugim razie dopiero można się zakochać... :wink:
Nie, to chyba niemożliwe by nie pozostała Wam w głowie melodia "Padam, padam" albo piosenka o akordeoniście. Czy przepiękne stroje i cały ten francuski, dawny klimat nie zasługują na jakiś mały akapit na forum? To prawda, być może nie wszystkie etiudy (cały czas nie wiem jak nazywać tę drobną formę baletową) zasługują na jakąś szczególną uwagę, ale za to niektóre są naprawdę zaskakujące. Przypomnę jedynie przezabawne pudelki czy siedzące marionetki. Zdarzyło się to w Łodzi czy może to tylko zmyślona notatka w programie Spotkań Baletowych? Chyba wstydu nie było? co? :wink:
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

ŁSB 2007

Post autor: Sagittaire »

Co myślicie o ballet national de marseille. Byłam w środę i jestem pod wrażeniem. Bardzo subtelne, delikatne i z klasą. Z natury wolę klasykę z fabułą ale ta propozycja zrobiła na mnie duże wrażenie. zwłaszcza apollon musagete - podobała mi się choreografia. A na koniec energetyczne in g major. Ciekawe jak by to zatańczyli Koreańczycy?

[color=darkblue46]EDIT:[/color46]

Niestety nie byłam na Edith- mimo że miałam taki zamiar . Na e-teatr .... są recenzje tego spektaklu (okropnie niepochlebne) ale jak to z recenzjami: czasem są zbieżne z tym co się myśli a czasem zupełnie nie. Nie wiem czy zgodzicie się ze mną ale czytając recenzje mam czasem wrażenie, że polskie balety się bardzo łatwo krytykuje a zagraniczne zespoły się łatwo gloryfikuje. Ktoś kiedyś coś takiego napisał w jakimś branżowym czasopiśmie przy okazji łódzkiego 'Valentina" (jaki "Valentino" był - to w tej chwili nie jest związane z tematem). Ja osobiście uważam, że w Polsce jest sporo ciekawych rzeczy do obejrzenia i trochę mnie to martwi, że co niektórzy nie potrafią tego docenić. Inna sprawa, że (jak to pokazują co dwa lata ŁSB) są grupy zagraniczne, które pozbawiają człowieka tchu i prezentują super wysoki poziom. Co o tym myślicie?
Czajori
Posty: 1638
Rejestracja: pt sie 12, 2005 2:13 pm

Post autor: Czajori »

Niepochlebne recenzje to żaden wyznacznik w sytuacji, kiedy publiczność była na tyle zachwycona, że biła brawo w czasie trwania tańca i po poszczególnych numerach (w Gdańsku nie zdarzyło się to nigdy) - najwyraźniej podobało im się, bo tak nie zachowują się ludzie bijący brawo "z uprzejmości", drogi panie redaktorze :evil:
M.
Posty: 737
Rejestracja: wt lut 13, 2007 3:42 pm

Post autor: M. »

Rzeczywiście, dopiero zajrzałam do tych recenzji. Czytając je mam wrażenie, że albo są jakby o innym spektaklu albo są pisane bardzo powierzchownie. Rzeczywiście jeśli widz się nastawi na balet opowiadający histrię życia piosenkarki, może się rozczarować. Mi bliższa jest [url=http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/29888.html]ta[/url] nieco starsza wypowiedź. To dlatego nic nie piszecie, że Wam się nie podobało?

edit: bili brawo w trakcie? czyli jednak git :wink:
Joanna Bednarczyk
Posty: 549
Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm

Post autor: Joanna Bednarczyk »

występ zespołu marsylskiego też mi się podobał ale bardziej 2 choreografie starych mistrzów - Balanchine'a i Robbinsa

Morning ground Chor. Dawsona, młodego angielskiego twórcy trochę rozczarowała, początek wiele obiecywał - piękny wyrafinowany obraz ale zabrakło intrygującego rozwinięcia.

Apollo i muzy - dobrze w Polsce zobaczyć na żywo dzieło Balanchine'a (z resztą jedno z moich ulubionych tego choreografa) tym bardziej że było dobrze wykonane może nie rewelacyjnie ale Apollo był w tej roli przekonujący (również wizualnie) podobnie jak muzy

do Robbinsa potrzeba elegancji, wdzięku lekkość i tego nie zabrakło.


Widziałam też "Edith" o którą środowisko z wybrzeża :) sie dopytuje.
Mnie osobiście przedstawienie nie zachwyciło. Jego koncepcja i choreografia były według mnie w całości jednak zbyt schematyczne,choć niektóre momenty dobrze zatańczono. Ale najgorszym pomysłem było według mnie zestawienie głosu i interpretacji Edith Piaf z głosem i "interpretacją" In grid - nie ta tradycja piosenki i nie ta wrażliwość . Z tymże o ile piosenki wykonywane przez Piaf są świetnie napisanymi, choć nie jakimiś arcydziełami tekstu "miłosnymi piosenkami", którym właśnie Edith przydawała wielkości, to już " Ne me quitte pas" Brela to piosenka innego kalibru. Użycie jej w wersji, w takiej aranżacji i śpiewanej tak powierzchownie, w której z najbardziej dramatycznego momentu tekstu robi się refren jest poprostu bezsensu. Postmodernizm postmodernizmem, mieszanie jakości mieszaniem jakości, ale za tym coś się musi kryć, jakieś drugie dno. Niestety tu było za płytko.
Na koniec - podobały mi się sukienki dziewcząt - takie skrzyżowanie pensjonarki z szansonistką
M.
Posty: 737
Rejestracja: wt lut 13, 2007 3:42 pm

Post autor: M. »

Dziękuje Joanno za Twoją opinię. No szkoda, że Cię nie zachwyciło. Mi akurat to zestawienie piosenek Piaf oryginalnych z współczesnymi w wykonaniu In Grid się podobało. Głównie ze względu na lepszą jakość dźwięku tych drugich. No ale zgadzamy się przynajmiej w kwestii sukienek :)

Z tego co piszesz rozumiem, że jesteś z Łodzi i masz to szczęscie by w pełni uczestniczyć w Spotkaniach. W takim razie jestem również ciekawa Twojej (oczywiście pozostałych forumowczów również) opinii na temat "Poskromienia". Mi udało się cudem wyrwać i zrobić sobie jednodniową (sic) wycieczkę by zobaczyć występ węgierskiego baletu w sobotni wieczór. Muszę przyznać, że było naprawdę pięknie. Wspaniałe dekoracje, które (jak zdradził konferansjer) zostały przywiezione aż 3 ciężarówkami. Stroje w pięknych kolorach. I ten zespół - raz, że ogromny, dwa - bardzo zgrany. Cała grupa zaraża niesłychaną frajdą z tańczenia i "kibicowania" głównym bohaterom...te ich westchnienia :). Balet w ich wykonaniu nie jest pokazem umiejętności kilku najważniejszych tancerzy a dziełem naprawdę całego, wielkiego, bardzo fajnego, radosnego zespołu.
Ha! No i oczywiście Złośnica i jej "Poskramiacz"... To nie była jakaś tam sobie zbuntowana dziewczynka, a porządna Zlośnica, że ho ho! Prawie nie do ujarzmienia...Prawie :)
Oczywiście, były owacje na stojąco i bolące od oklasków ręce...
Jedno zastrzeżenie - balet trwał zdecydowanie za krótko!

Dodam jeszcze, że spodobał mi się Wasz Teatr Wielki. Pani w kasie wykazała się niezwykłą gościnnością i cierpliwością w związku rezerwacją biletu i odbiorem przed samym spektaklem. Podsumowując - oczywiście warto było się tłuc przez pół kraju :) Mam nadzieje, że to wspomnienie zostanie mi bardzo długo w pamięci.
pzdr.
ODPOWIEDZ