Czy rosyjskie szkoły baletowe działają na korzyść baletu?
-
Anna-Maria
- Posty: 640
- Rejestracja: sob gru 23, 2006 3:40 pm
Zaczynam się zastanawiam czy w polskich szkołach są preferowane tego typu czynności które opiszujesz, Olimpio?
Czy ktoś może mnie oświecić? Żebym nie zrobiła tego błędu i własnego dziecka do takiej szkoły nie posłyłała.
Co do stawania sobie na pupach czy tudzież innych częściach ciała, my to robimy regularnie na zajęciach ;- )
Chociażby przy żabce - koleżanka staje mi na nogach.
Dla mnie w ogóle pręgi na plecach to jedno wielkie śmiechu warte, co takie postępowanie ma zdziałać? Ciekawe jak byście zareagowały, gdyby Wasza kilkunastoletnia córka przyszła z plecami pełnych czerwonych kresek. Bo tak uczy jej pani...Może zbyt dramatyzuję, jednak uważam, że, osoby które nie były nigdy w OSB mogą sobie pomyśleć że OSB to nie ciężka praca, tylko jakiś horror.
Olimpio nie musisz także bulwersować się na gonię. Napisała swoje zdanie, a to że ma taki styl pisania. Cóż.
Czy ktoś może mnie oświecić? Żebym nie zrobiła tego błędu i własnego dziecka do takiej szkoły nie posłyłała.
Co do stawania sobie na pupach czy tudzież innych częściach ciała, my to robimy regularnie na zajęciach ;- )
Chociażby przy żabce - koleżanka staje mi na nogach.
Dla mnie w ogóle pręgi na plecach to jedno wielkie śmiechu warte, co takie postępowanie ma zdziałać? Ciekawe jak byście zareagowały, gdyby Wasza kilkunastoletnia córka przyszła z plecami pełnych czerwonych kresek. Bo tak uczy jej pani...Może zbyt dramatyzuję, jednak uważam, że, osoby które nie były nigdy w OSB mogą sobie pomyśleć że OSB to nie ciężka praca, tylko jakiś horror.
Olimpio nie musisz także bulwersować się na gonię. Napisała swoje zdanie, a to że ma taki styl pisania. Cóż.
[quote:a2c365b4ab="Olimpia"]goniu a nie wiesz ze czasem jest tak, ze nawet jak sie cos trzyma, wykreca, podnosi, spina i tak dalej to nauczyciel i tak chce wiecej i mocniej? Taka jest przeciez specyfika szkol baletowych. Ale nie...Ty oczywiscie musisz byc zlosliwa i od razu pisac takie rzeczy. Skad mozesz wiedziec czy ich nie trzymalam? Moze to, moze to drapanie wcale nie oznacza ze ich nie trzymalam...Zastanow sie zanim znowu cos glupiego napiszesz na czyjkolwiek temat! To juz bylo bezczelne.[/quote:a2c365b4ab]
(post ocenzurowany) skoro nie chcesz, żeby Tobie ludzie odpowiadali, to dlaczego piszesz o tym?
(post ocenzurowany) skoro nie chcesz, żeby Tobie ludzie odpowiadali, to dlaczego piszesz o tym?
bardzo proszę o uspokojenie emocji oraz nie używanie w dyskusji wyrażeń typu "bezczelność" "głupota" itd. Gonia zagalopowała isę pochopnie pisząc ze "jakbyscie łopatki trzymały to byście pręg nie miały" - to nie było zbyt mądre, ale to nie upoważnia dyskutantek do nazywania tego "bezczelnoscią". Zdania które wywołały spór wykasowuję
administrator Kasia G
administrator Kasia G
goniu ludzie moga odpowiadac, nie musza. Po prostu juz nie po raz pierwszy zwracasz mi uwage na jakis temat i piszesz, cos czego nie mozesz potwierdzic. Niesprawiedliwe jest stwierdzenie, ze gdybym lopatki trzymala to nikt by mnie nie podrapal. Nie masz bladego pojecia o tym czy je trzymalam czy nie, poza tym to nie jest tematem dyskusji.
Anno-Mario, takie rzeczy dzieja sie w polskich szkolach owszem, ale raczej nie sa preferowane. To sa naprawde sporadyczne przypadki, raczej wystepuja u nauczycieli starej daty. I mysle, ze nie musisz sie obawiac o swoje dziecko :) ale poslij je tam tylko wtedy kiedy samo bedzie tego chcialo. Mam wiele kolezanek, ktore znalazly sie w tej szkole z woli rodzicow, bardzo nieszczesliwe dziewczyny...No ale to juz inny temat.
Co do reakcji rodzicow...Oni doskonale wiedzieli jaka jest moja nauczycielka, zdawali sobie sprawe z tego ze taka jest specyfika tej szkoly. Co mogli zrobic...Ale tez nie mieli jakichs wiekszych powodow do nerwow, bo to drapanie to bylo sporadyczne. Co innego, ze u niektorych zdarza sie nagminnie, wtedy to juz trzeba jakos interweniowac.
Mysle, ze takie osoby ktore nie byly w OSb nie powinny wyciagac wnioskow na wyrost. Owszem, to jest baaardzo ciezka praca, stresujaca, meczaca i czasami tylko taka "krwawa" :) Przede wszystkim to wielka przyjemnosc, radosc i pasja. Zawsze trzeba rozpatrzyc wszystkie za i przeciw.
Staram sie nie bulwersowac, ale mi nie wychodzi :) Zadziorna jestem...i impulsywna. Nie lubie sie klocic, ale jeszcze bardziej nie lubie jak ktos mi cos zarzuca.
Pozdrawiam.
Anno-Mario, takie rzeczy dzieja sie w polskich szkolach owszem, ale raczej nie sa preferowane. To sa naprawde sporadyczne przypadki, raczej wystepuja u nauczycieli starej daty. I mysle, ze nie musisz sie obawiac o swoje dziecko :) ale poslij je tam tylko wtedy kiedy samo bedzie tego chcialo. Mam wiele kolezanek, ktore znalazly sie w tej szkole z woli rodzicow, bardzo nieszczesliwe dziewczyny...No ale to juz inny temat.
Co do reakcji rodzicow...Oni doskonale wiedzieli jaka jest moja nauczycielka, zdawali sobie sprawe z tego ze taka jest specyfika tej szkoly. Co mogli zrobic...Ale tez nie mieli jakichs wiekszych powodow do nerwow, bo to drapanie to bylo sporadyczne. Co innego, ze u niektorych zdarza sie nagminnie, wtedy to juz trzeba jakos interweniowac.
Mysle, ze takie osoby ktore nie byly w OSb nie powinny wyciagac wnioskow na wyrost. Owszem, to jest baaardzo ciezka praca, stresujaca, meczaca i czasami tylko taka "krwawa" :) Przede wszystkim to wielka przyjemnosc, radosc i pasja. Zawsze trzeba rozpatrzyc wszystkie za i przeciw.
Staram sie nie bulwersowac, ale mi nie wychodzi :) Zadziorna jestem...i impulsywna. Nie lubie sie klocic, ale jeszcze bardziej nie lubie jak ktos mi cos zarzuca.
Pozdrawiam.
-
Anna-Maria
- Posty: 640
- Rejestracja: sob gru 23, 2006 3:40 pm
na temat drastycznych metod nie mogę się za bardzo wypowiadać, bo ani ich nie doświadzyłam, ani nie znam takich przypadków. Na pewno nie powinny miec one miejsca zbyt czesto - ideałem byłoby aby nigdy, byc moze czasem sa konieczne ale oczywiscie co innego ukłucie paznokciem a co innego zapalniczka itp....
natomiast ogólniej - co do łamania psychiki to nigdy nie wiemy do konca co i w jakim stopniu włynie na psychike dziecka, zwłaszcza kiedy jeszcze mało znamy jego reakcje. Czasem moze się wydawac, ze nie robimy nic złego, a dziecku dzieje się własnie straszna krzywda ale nie umie o tym mówić - coś tam weźmie sobie do serca i przezywa. Natomiast - niestety - w zawodach scenicznych, kiedy jest się wystawionym na "ogląd i osąd" generalnie trezba miec psychike mocną - takie jest prawo dżungli. Wyobraźmy sobie tancerkektóra załamuje sie bo jej piruet nie wyszedł, nie dostała roli, a pedagog nazywa ją grubą. Miłosc do tańca to jedna z sił napędowych ale silna psychika to podstawa To można powiedziec jeden z innych elementów obok predyspozycji fizycznych, który powinien cechowac tancerza (zreszta nie tylko - krytyka czasami też ;) )
natomiast ogólniej - co do łamania psychiki to nigdy nie wiemy do konca co i w jakim stopniu włynie na psychike dziecka, zwłaszcza kiedy jeszcze mało znamy jego reakcje. Czasem moze się wydawac, ze nie robimy nic złego, a dziecku dzieje się własnie straszna krzywda ale nie umie o tym mówić - coś tam weźmie sobie do serca i przezywa. Natomiast - niestety - w zawodach scenicznych, kiedy jest się wystawionym na "ogląd i osąd" generalnie trezba miec psychike mocną - takie jest prawo dżungli. Wyobraźmy sobie tancerkektóra załamuje sie bo jej piruet nie wyszedł, nie dostała roli, a pedagog nazywa ją grubą. Miłosc do tańca to jedna z sił napędowych ale silna psychika to podstawa To można powiedziec jeden z innych elementów obok predyspozycji fizycznych, który powinien cechowac tancerza (zreszta nie tylko - krytyka czasami też ;) )
Dokladnie tak jest. Ten zawod wymaga przede wszystkim odpornosci psychicznej. Wiadomo, ze czlowiek nie jest ze stali i w pewnym momencie cos peka - to naturalne. Ale psychika to podstawa. Pamietam taki przypadek, to bylo z reszta w mojej klasie :) , ze nauczycielka zawsze bardzo chwalila jedna dziewczyne. Ale nadszedl taki czas kiedy przestala sie do niej odzywac i zwracac na nia uwage. Potem zaczela wrecz sie jej czepiac, pozniej juz wrzeszczala. No i poszlo, dziewczyna zaczela beczec bo nie byla przyzwyczajona do takiego traktowania. Tymczasem to jeszcze bardziej rozwscieczylo pania i wywalila ja za drzwi. Kolezanka nie mogla sobie poradzic z ta sytuacja i uwierzyc w to co sie stalo. Wpadla w tak histeryczny placz, ze wyladowala w gabinecie lekarskim po tabletki na uspokojenie. W ogole za kazdym razem gdy ktos zwracal jej uwage od razu miala czerowne i szkliste oczy.
W szkole baletowej nauczyciele zawsze powtarzaja, ze ten zawod jest dla silnych psychicznie. Bo nawet jesli ktos jest dobry w tym co robi, ale nie ma psychiki mocnej, to odleci. Wykonczy sie.
W szkole baletowej nauczyciele zawsze powtarzaja, ze ten zawod jest dla silnych psychicznie. Bo nawet jesli ktos jest dobry w tym co robi, ale nie ma psychiki mocnej, to odleci. Wykonczy sie.
-
aankaa_baletnica=)
- Posty: 1514
- Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm
hmmm... a teraz to sie tak zastanawiam... nie wiem jak to co myślę ująć w słowa, ale spróbuje...
Więc ja te metody z paznokciami znam w trochę inny sposób... Nikt mi nie wbija paznokci do krwi i nikt mi nie robi pręg na plecach. Takie coś nie jest ok. Ale wbijanie paznokci trochę, żebyś poczuła jak masz coś robić, żebyś czegoś nie wypuszczała itp. i nie zostawia to jakiś długotrwałych śladów (no może oprócz tego, że przez następne 30 minut czujesz, że jednak ci ktoś coś wpijał, no i może kilka razy miałam sinika na tyłku...) to jest ok. Boli, nie jest przyjemne, ale nie jest tragiczne, horrorystyczne itp. Ja chyba znam te metody z tej normalnej strony, nie też przesadnej i dlatego tak nic do nich nie miałam (no i w normalnym stopniu dalej nie mam).
Więc ja te metody z paznokciami znam w trochę inny sposób... Nikt mi nie wbija paznokci do krwi i nikt mi nie robi pręg na plecach. Takie coś nie jest ok. Ale wbijanie paznokci trochę, żebyś poczuła jak masz coś robić, żebyś czegoś nie wypuszczała itp. i nie zostawia to jakiś długotrwałych śladów (no może oprócz tego, że przez następne 30 minut czujesz, że jednak ci ktoś coś wpijał, no i może kilka razy miałam sinika na tyłku...) to jest ok. Boli, nie jest przyjemne, ale nie jest tragiczne, horrorystyczne itp. Ja chyba znam te metody z tej normalnej strony, nie też przesadnej i dlatego tak nic do nich nie miałam (no i w normalnym stopniu dalej nie mam).
-
Anna-Maria
- Posty: 640
- Rejestracja: sob gru 23, 2006 3:40 pm
Podoba mi się ostatni post aankii_baletnicy=) ponieważ postrzegam w nim nieśmiałą, pierwszą próbę zauważenia, że jednak istnieją jakieś inne (być może w ogóle jeszcze nie odkryte) metody na wymodelowanie pewnych poprawnych zachowań i fizycznej postawy tancerki baletowej.
Mi jako inorantowi-zapaleńcowi-tylko-widzowi-baletowemu oczywiście trudno jest wskazać metody alternatywne do tych, które stosują pedagodzy "starej daty" i które - jak widać - w mniejszym lub większym stopniu serwują Wam w szkołach (nie tylko jak widać rosyjskich).
Ale w tym własnie zadanie dla Was, oddanych i zafascynowanych adeptek i adeptów tej sztuki. Może zechcecie patrząc na własne doświadczenia i cierpienia sami [u:ab673f7a90]w przyszłości [/u:ab673f7a90]odrzucić stare metody i wymyśleć nowe, lepsze i humanitarne. Chyba się nie mylę, jeśli sądzę, że absolwentkom i absolwentom szkół artystycznych co jak co, ale fantazji i pomysłowości raczej nie powinno brakować.
Nauczycieli "starej daty" już nie da się zreformować, podobnie jak nie nagina się już starego drzewa. Nie sposób też wymazać czy zmienić przeszłości. Trudno. Trzeba to przeżyć i nie dać się zniszczyć. Trzeba wam odwagi, siły dla Was samych, dla sztuki, dla tańca, dla baletu. Aby trwał i nie został zapomniany jak pewne starożytne języki.
Za jakiś czas, gdy skończycie szkołę i wytrwacie w tym co tak bardzo ukochaliście, spróbujcie wybaczyć tym z nauczycieli, którzy Was jakoś skrzywdzili. Byli ułomni, jak widać inaczej niestety nie umieli przekazać palmy sztuki... trudno... nikt nie jest doskonały.
Tym, którzy nie widzą innych metod poza tymi których oni doznawali życzę aby któregoś dnia doznali takiej prawdy, że do szczęścia i spełnienia prowadzą różne drogi, nie tylko jedna, jedyna ta bardzo ciernista i wyboista.
Dobra czy zła przyszłość baletu zależeć będzie od Was i to szybciej jak myślicie. Czas mija tak szybko...
Wszystko w Waszych rękach (i nogach rzecz jasna)...
Mi jako inorantowi-zapaleńcowi-tylko-widzowi-baletowemu oczywiście trudno jest wskazać metody alternatywne do tych, które stosują pedagodzy "starej daty" i które - jak widać - w mniejszym lub większym stopniu serwują Wam w szkołach (nie tylko jak widać rosyjskich).
Ale w tym własnie zadanie dla Was, oddanych i zafascynowanych adeptek i adeptów tej sztuki. Może zechcecie patrząc na własne doświadczenia i cierpienia sami [u:ab673f7a90]w przyszłości [/u:ab673f7a90]odrzucić stare metody i wymyśleć nowe, lepsze i humanitarne. Chyba się nie mylę, jeśli sądzę, że absolwentkom i absolwentom szkół artystycznych co jak co, ale fantazji i pomysłowości raczej nie powinno brakować.
Nauczycieli "starej daty" już nie da się zreformować, podobnie jak nie nagina się już starego drzewa. Nie sposób też wymazać czy zmienić przeszłości. Trudno. Trzeba to przeżyć i nie dać się zniszczyć. Trzeba wam odwagi, siły dla Was samych, dla sztuki, dla tańca, dla baletu. Aby trwał i nie został zapomniany jak pewne starożytne języki.
Za jakiś czas, gdy skończycie szkołę i wytrwacie w tym co tak bardzo ukochaliście, spróbujcie wybaczyć tym z nauczycieli, którzy Was jakoś skrzywdzili. Byli ułomni, jak widać inaczej niestety nie umieli przekazać palmy sztuki... trudno... nikt nie jest doskonały.
Tym, którzy nie widzą innych metod poza tymi których oni doznawali życzę aby któregoś dnia doznali takiej prawdy, że do szczęścia i spełnienia prowadzą różne drogi, nie tylko jedna, jedyna ta bardzo ciernista i wyboista.
Dobra czy zła przyszłość baletu zależeć będzie od Was i to szybciej jak myślicie. Czas mija tak szybko...
Wszystko w Waszych rękach (i nogach rzecz jasna)...