Czy rosyjskie szkoły baletowe działają na korzyść baletu?
[quote:0081692d61="aankaa_baletnica=)"]Paznokcie da się przeżyć... Nie jest to takie straszne...
Szpilki też się da przeżyć, ale to już gorsze od paznokci. [/quote:0081692d61]
Mnie osobiście wydaje się, że nie chodzi o to, żeby tylko "przeżyć", bo przeżyć to przeżyjesz, ale jaki to zostawi ślad na tobie, twojej psychice?
Szpilki też się da przeżyć, ale to już gorsze od paznokci. [/quote:0081692d61]
Mnie osobiście wydaje się, że nie chodzi o to, żeby tylko "przeżyć", bo przeżyć to przeżyjesz, ale jaki to zostawi ślad na tobie, twojej psychice?
Mi kiedyś nauczycielka wbiła paznokcie w udo i? Nie mam żadnego urazu, a może po prsotu nie jestem aż tak delikatna psychicznie? Jednak żeby do OSB chodzić trzeba mieć mocną psychikę, żeby jednego dnia przyjąc ostrą króytykę i dowiedzieć się, że jest tragedia a następnego dnia z uśmiechem przyjść na klasykę. W obrotach nie raz zostałam uderzona w rękę, ale uważam to za zło konieczne i nie uważam, żeby były to przeżycia tak truamtyczne żeby trawiły psychikę...
-
aankaa_baletnica=)
- Posty: 1514
- Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm
Nie, nie zostawiło to śladu na mojej psychice, ani troche... w ogóle nie rozumie jakby takie coś mogło zostawić ślad... Jak wbicie paznokcia może zostawić ślad na psychice??!!
Przeżyć nie przeżyć Marysiu. To był rodzaj przenośni. To jest chwila, która przemija, tak jak wszystko inne. Nawet jak wbijany paznokieć boli to po chwili to przechodzi i bo sprawie. Nie jest to naprawdę takie straszne, chociaż boli... Ale też przecież nie tak bardzo, że coś ci się stanie. Ale jednak przynajmniej przez jakiś czas nie wypuścisz np. żebra czy czegoś.
Metody ze szpilkami doświadczyłam dawno. Jak byłam mała (4,5 lat miałam, coś takiego). Na sali przy listwach leżały sobie szpilki. Pani czasami brała i mówiła, że mamy wciągać pośladki i chodziła z tą szpilką. Czasami tam kogoś ukłuła. Nie pamiętam tego dokładnie, to było dawno, ale nie miała i nie mam, przez to ani urazu do baletu, ani do zajęć, ani tej pani... Też mi się wydaje, że to nie jest jakieś makabryczne przeżycie... teraz to raczje wspominamy ze śmiechem.
Kiedyś miałyśmy warsztaty z nauczycielem z Rosji. On walił po nogach rękach i czym tam jeszcze jak coś było źle. No i co? Nawet jeśli bolało... Też nie zepsuło mi to psychiki, jakby ten nauczyciel przyjechał jeszcze raz na warsztaty to nie wystrzegałabym się pójścia na nie... Zgadzam sie, że to już troszkę przegięcie, ale też nie jest to takie strasznie i też nie zostawia śladów na psychice... Jak dla mnie przynajmniej...
Ogólnie zgadzam się z Cheryl. A jak ktoś wam dociśnie żabkę, czy szpagat, albo naciągnie podbicie czy wykręci nogę to też powiecie, że to straszne przeżycie zostawiające ślad na psychice? Bo takie myślenie zaczyna do tego prowadzić...
Jakbym w ogóle kiedyś uczyła... Szpilki raczej nie, bicie na pewno nie, w paznokciach nie widzę nic takiego strasznego...
Przeżyć nie przeżyć Marysiu. To był rodzaj przenośni. To jest chwila, która przemija, tak jak wszystko inne. Nawet jak wbijany paznokieć boli to po chwili to przechodzi i bo sprawie. Nie jest to naprawdę takie straszne, chociaż boli... Ale też przecież nie tak bardzo, że coś ci się stanie. Ale jednak przynajmniej przez jakiś czas nie wypuścisz np. żebra czy czegoś.
Metody ze szpilkami doświadczyłam dawno. Jak byłam mała (4,5 lat miałam, coś takiego). Na sali przy listwach leżały sobie szpilki. Pani czasami brała i mówiła, że mamy wciągać pośladki i chodziła z tą szpilką. Czasami tam kogoś ukłuła. Nie pamiętam tego dokładnie, to było dawno, ale nie miała i nie mam, przez to ani urazu do baletu, ani do zajęć, ani tej pani... Też mi się wydaje, że to nie jest jakieś makabryczne przeżycie... teraz to raczje wspominamy ze śmiechem.
Kiedyś miałyśmy warsztaty z nauczycielem z Rosji. On walił po nogach rękach i czym tam jeszcze jak coś było źle. No i co? Nawet jeśli bolało... Też nie zepsuło mi to psychiki, jakby ten nauczyciel przyjechał jeszcze raz na warsztaty to nie wystrzegałabym się pójścia na nie... Zgadzam sie, że to już troszkę przegięcie, ale też nie jest to takie strasznie i też nie zostawia śladów na psychice... Jak dla mnie przynajmniej...
Ogólnie zgadzam się z Cheryl. A jak ktoś wam dociśnie żabkę, czy szpagat, albo naciągnie podbicie czy wykręci nogę to też powiecie, że to straszne przeżycie zostawiające ślad na psychice? Bo takie myślenie zaczyna do tego prowadzić...
Jakbym w ogóle kiedyś uczyła... Szpilki raczej nie, bicie na pewno nie, w paznokciach nie widzę nic takiego strasznego...
Anko! Powiedziałaś bardzo mądre i trafne rzeczy :!:
Z takim podejściem gdzie traumą jest wbicie paznokcia w udo daleko się w OSB nie zajedzie... Wiadomo, że nie jest to przyjemne ale skuteczne. Spowódu uderzenia w rękę nie zostaniesz kaleką, bo ręka Ci się w skomplikowany spsób nie złamie ani nie odpadnie...
Więc bez przesady. Są rzeczy, które trzeba przeżyć, czasem zagryźć zęby a nie iśc po najmniejszej lini oporu...
Z takim podejściem gdzie traumą jest wbicie paznokcia w udo daleko się w OSB nie zajedzie... Wiadomo, że nie jest to przyjemne ale skuteczne. Spowódu uderzenia w rękę nie zostaniesz kaleką, bo ręka Ci się w skomplikowany spsób nie złamie ani nie odpadnie...
Więc bez przesady. Są rzeczy, które trzeba przeżyć, czasem zagryźć zęby a nie iśc po najmniejszej lini oporu...
bo niektórzy (a może raczej duża większość) nigdy nie mieli lekcji z rosyjskim pedagogiem ;-)
swoją drogą- popieram paznokcie i szpilki do czasu. mogą być używane raz na jakiś czas,żeby poprawić duży błąd ucznia, ale nie żeby zastępowały mniej bolesne metody. osobiście uważam, że jeśli będzie za dużo rosyjskich metod to może faktycznie tancerz zatraci to coś, co powinien być, ale też nie przesadzajmy, po wbiciu raz czy dwa paznokci to jeszcze nikt nie umarł...
swoją drogą- popieram paznokcie i szpilki do czasu. mogą być używane raz na jakiś czas,żeby poprawić duży błąd ucznia, ale nie żeby zastępowały mniej bolesne metody. osobiście uważam, że jeśli będzie za dużo rosyjskich metod to może faktycznie tancerz zatraci to coś, co powinien być, ale też nie przesadzajmy, po wbiciu raz czy dwa paznokci to jeszcze nikt nie umarł...
[quote:eb0941176f="Scarpia"][quote:eb0941176f="Nena"]
dla mnie ideał szkoły baletowej: ostra praca, dyscyplina, po prostu akademia po której stajesz się mistrzem[/quote:eb0941176f]
albo... wrakiem człowieka gdy 1 młodość szybciutko minie.[/quote:eb0941176f]
później napisałam, że jak komuś się coś takiego nie podoba i czuje się zbyt słaby psychicznie, to są przeróżne ogniska baletowe i prywatne szkoły, niektóre naprawdę niezłe. balet jest dla wybranych, to nie jest rodzaj tańca, na który zapisujesz się, bo nie masz nic lepszego do roboty. trzeba przetrwać lub odejść - przecież nikt nikogo w takiej szkole nie trzyma na siłę. balet rządzi się swoimi prawami, tak powinno być i zostać. dobrej baletnicy talent nie wystarczy - musi być mocna psychicznie i zdecydowana. nikt nie będzie rozwijał czerwonego dywanu, by utalentowany uczeń mógł po nim dojść do sławy wśród braw i uśmiechów. świat jest okrutny i niestety wszędzie na uznanie trzeba zapracować.
dla mnie ideał szkoły baletowej: ostra praca, dyscyplina, po prostu akademia po której stajesz się mistrzem[/quote:eb0941176f]
albo... wrakiem człowieka gdy 1 młodość szybciutko minie.[/quote:eb0941176f]
później napisałam, że jak komuś się coś takiego nie podoba i czuje się zbyt słaby psychicznie, to są przeróżne ogniska baletowe i prywatne szkoły, niektóre naprawdę niezłe. balet jest dla wybranych, to nie jest rodzaj tańca, na który zapisujesz się, bo nie masz nic lepszego do roboty. trzeba przetrwać lub odejść - przecież nikt nikogo w takiej szkole nie trzyma na siłę. balet rządzi się swoimi prawami, tak powinno być i zostać. dobrej baletnicy talent nie wystarczy - musi być mocna psychicznie i zdecydowana. nikt nie będzie rozwijał czerwonego dywanu, by utalentowany uczeń mógł po nim dojść do sławy wśród braw i uśmiechów. świat jest okrutny i niestety wszędzie na uznanie trzeba zapracować.
-
aankaa_baletnica=)
- Posty: 1514
- Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm