Dlaczego taniec nie ma swej promocji w mediach? Zmieńmy to!

Dyskusje o spektaklach, programach TV, książkach, artykułach, nagraniach CD/video/DVD, fotografii, stronach internetowych;
Kasia :))
Posty: 2628
Rejestracja: pt gru 16, 2005 8:22 pm

Post autor: Kasia :)) »

A ja właśnie wolę Dirty Dancing 2. :) Może dlatego, że jest lepszej jakości, taka kolorowa, oddająca tamtejszy nastrój... ale jedynka też jest ok :mrgreen: obie części są super ;)
No a jeśli chodzi o mistrzostwa to nie podobała mi się tylko sukienka p.Kasi(partnerki Marcina) oraz fryzura takiej... innej dziewczyny :D
Marysia W
Posty: 815
Rejestracja: pn wrz 05, 2005 4:17 pm

Post autor: Marysia W »

Z marcowym "Zwierciadłem" jest film "Ostatni taniec" - + w nim artykuł o tancerzu Jarosławie Stańku.
.:tutu:.
Posty: 404
Rejestracja: czw gru 01, 2005 3:51 pm

Post autor: .:tutu:. »

A wiecie co ja ostatnio znalazlam? Wczoraj moj tata zakupil gale. Ja od niechcenia zaczelam czytac, przegladam, przegladam i patrze artykul o brazylii [bodajze, nie pamietam juz :P]. No to zaczynam od obrazkow :D
No i ogladam, ogladam a tu.... Zdjecie faceta w paczce, pointach, i takiej masce z piórek stojacego na ulicy. Domyslam sie ze pracowal on jako tzw. mim, i jak mu sie wrzucilo pare monet to cos tam zaczynal robic. Kurcze, ja tez bym chciala kogos takiego u nas w polsce zobaczyc :D:D:D
.:tutu:.
Posty: 404
Rejestracja: czw gru 01, 2005 3:51 pm

Post autor: .:tutu:. »

No i zgdanijcie co jest w "Dziewczynie"?? Artykul o baletnicy. Jakiejs Ewie. No i ogolnie pisza tam o szkolach baletowych, o rygorze o odchudzaniu uczennic.
Ale sie zdziwilam jak to zobaczylam :p
Książe Benno
Posty: 333
Rejestracja: czw sty 25, 2007 2:18 pm

Post autor: Książe Benno »

Aaaa, a co do błędów to skopiowałem ten artykuł ze strony www.dziewczyna.pl - z błędami które już tam były:

"Cena sławy
Ból, upokorzenia, głodówki prowadzące do anoreksji... Tak wygląda życie baletnicy


Ostatni skok
Magdalena Waęsa, córka byego prezydenta RP, bya świetnie zapowiadającą się baletnicą. W wieku 7 lat zaczęa trenować gimnastykę artystyczną, a gdy miaa 10 lat, zdaa do szkoy baletowej. Tańczya w Operze Batyckiej. W 1997 r. podczas występu upada i uszkodzia sobie rzepkę. Ta kontuzja zdecydo-wała o przyszłości Magdaleny. Dziewczyna musiała zrezygnować z tańca. Tak zakończyła się jej przygoda z baletem.

Pointy - buty, w których tańczą baletnice - tak mocno obciskają stopy, że po kilku dniach intensywnych treningów palce i pięty są starte do krwi. Plastry i bandaże na niewiele się zdają. Utrzymywanie ciała na poranionych stopach to ból na granicy wytrzymałości. Podczas spektaklu trzeba jednak zacisnąć zęby. Widz nie może się zorientować, że tancerka cierpi. Na scenie obowiązuje uśmiech. Łzy pojawiają się dopiero po opuszczeniu kurtyny.


Idealnie wyprostowana sylwetka, zgrabny skok, szpagat w powietrzu robiony z lekkością motyla - o tym marzy wiele dziewczynek. Chcą w zwiewnych sukienkach wzbijać się ponad ziemię, by zbierać oklaski publiczności oraz zdobyć uznanie. Często jednak za sławą nie tęsknią wcale młode tancerki, lecz ich ro-dzice. Zapisują do szkoły baletowej zaledwie kilkuletnie córki. Tak wła-śnie zaczęła się kariera Ewy.
Gdy jako 10-letnia dziewczynka pierwszy raz przekraczała próg szkoły, nie zdawała sobie sprawy z tego, że jej świat zmieni się na zawsze. Odtąd rytm dnia miały wyznaczać mor-dercze treningi. Na do-datek Ewa nie mogła liczyć na wsparcie rodziny, która została daleko. "Rozstanie z rodzicami i starszym bratem, radzenie sobie samej w obcym mieście to koszmar dla dzieciaka - wspomina Ewa. - Mieszkałam w internacie. Musia-łam szybko dorosnąć. Wiele razy płakałam z tęsknoty". Tempo pracy na zajęciach wymaga dużej odpor-ności i fizycznej, i psychicznej. Nikt nie może liczyć na taryfę ulgową, a na-uczyciele by-wają bezlito-śni. "Krzyczeli na całą salę, nie zważając na grający fortepian. Wyz-wiska były na porządku dziennym. Określenia w rodzaju 'tuman', 'debil', 'paralityk' to norma - wspomina Ewa. - Niektó-rzy podchodzili do uczniów i mocno chwytali za rękę albo nogę, wygi-nając je aż do bólu. Potrafili nawet uderzyć. Słyszałam o nauczycielce z Krakowa, która podstawiała uczen-nicy zapalniczkę pod nogę, żeby dziewczyna podniosła ją jeszcze wyżej" - opowiada Ewa ze zgrozą. Doktor nauk medycznych Robert Świerczyński, ortopeda i lekarz sportowy, mówi wprost: "Balet to katorżnicza praca. Tylko dzieci w szkole baletowej tak inten-sywnie i regularnie trenują". Ale cel uświęca środki..."

A cały artykuł znajduję się na stronie:
http://dziewczyna.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=4405
Bajaderka
Posty: 2382
Rejestracja: wt lis 22, 2005 8:45 pm

Post autor: Bajaderka »

Na pierwszy rzut oka widać, że to jest artykuł z serii "Dziewczyna" czy "Bravo". Dlaczego nie ma tam nic o pasji, miłości do tańca, tylko o bólu, cierpieniu, wysiłku? Nie dość, że wśród większości młodzieży krążą znane nam stereotypy o balecie, to na dodatek gazety, które duża część z nich czyta wpajają im takie głupstwa. Życzę pomyślności.
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

no, rewelacja - to się nazywa rzetelne dziennikarstwo... No ale tylko takie "ujęcie tematu" się sprzeda :( To okropne :evil:
Cheryl
Posty: 1890
Rejestracja: czw sie 03, 2006 1:21 pm

Post autor: Cheryl »

A po za tym przynajmniej w TW jest ogólnie po spektaklu radośc i ucałowywanie się nawzajem a nie łzy... :?
cynamonek
Posty: 112
Rejestracja: ndz lut 04, 2007 4:58 pm

Post autor: cynamonek »

bez sensu... artykuł napisany bez obiektywizmu. autor ujął to tylko z jednej- tej gorszej strony. po takim czymś nie ma się co dziwić że w szkołach baletowych coraz mniej osób jest... jak panuje ogolny stereotyp baletu. przecież w każdej pasji tak jest, że żeby coś osiągnąć to trzeba coś z siebie dać, poświęcić się...
Książe Benno
Posty: 333
Rejestracja: czw sty 25, 2007 2:18 pm

Post autor: Książe Benno »

A mnie się wydaję że autor tego artukułu nie ma zielonego pojęcia o balecie. Zamiast się wysilić i iść do szkoły baletowej i porozmawiać z osobami które się tam OBECNIE uczą a nie gadać z jakąs laską która chodziła do szkoły baletowej 15 czy ileś tam lat temu... Wiadomo że za czasów komunizmu dzieci były bite w szkole ale teraz?! Teraz jest przecież prawo o zakazie bica dzieci w szkole. A tym bardzej mówienie mu przez nauczyciela że jest "debilem" czy czymś w tym stylu. A sprawa z zapalniczką wogóle wydaje mi się podejrzana i wyssana z palca... - ale to moje skromne zdanie.
ODPOWIEDZ