Poświęcić wszystko dla tańca

Zagadnienia techniczne, problemy tancerzy, zdrowie, pointy, ubiór, ćwiczenia itd.;
Anna-Maria
Posty: 640
Rejestracja: sob gru 23, 2006 3:40 pm

Post autor: Anna-Maria »

Ale muszą rezygnować z wielu dogodności.
A raz na jakiś czas widzieć się z rodziną/mężem/znajomymi bym nie chciała i raczej długo bym tak nie wytrzymała.
Są pewne granice, do których kiedy się dojdzie, trzeba powiedzieć: Finito!
I nie iść dalej, jeśli nie chce się do końca zatracić w tym wszystkim.
Bo my może tego nie zauważamy, że pracujemy po ileś tam godzin dziennie, ale cierpią na tym nasi bliscy, nasza psychika i ciało.
Niekiedy nie zdajemy sobie z tego kompletnie sprawy.
szerina
Posty: 96
Rejestracja: wt lut 06, 2007 12:01 pm

Post autor: szerina »

---
.:Agga:.
Posty: 1165
Rejestracja: wt cze 28, 2005 6:52 pm

Post autor: .:Agga:. »

[quote:92509449c4="Czajori"]A ja się zgadzam z Makovą - w kwestii odrzucenia rodziny czy znajomych na rzecz całkowitego poświęcenia się sztuce (bo to zjawisko dotyczy nie tylko tańca).
Zastanawiam się, na ile jest to naprawdę możliwe? Czy człowiek (tzn. zdrowy psychicznie, nie będący socjopatą czy innym "socjofobem" :wink:) naprawdę może ograniczyć kontakty z najbliższymi osobami i skupić się tylko na twórczości? To postawa bardzo skrajna, bardzo - jak już napisała Makova - egoistyczna i moim zdaniem całkowicie nierealistyczna. Totalne odcięcie się od społeczeństwa nie jest możliwe, nie wspominając o tym, że nikogo nie uszczęśliwiło, a wręcz przeciwnie.
Sukces artysty jest często klęską człowieka.[/quote:92509449c4]

Podalyscie przyklad jakis skrajnych zachowan. Nikt nie mowi o calkowitym zerwaniu kontaktow. Czy np student ktory jedzie do innego miasta czy czasami kraju zeby moc sie uczyc zrywa kontakty z rodzina? Nie! Jedzie do domu na swieta a czasami co weekend jest w domu. Nikt nie wspomnial jeszcze o calkowitym zerwaniu kontaktow z bliskim i o zyciu tylko w swiecie tanca/sztuki/nauki.
szerina
Posty: 96
Rejestracja: wt lut 06, 2007 12:01 pm

Post autor: szerina »

---
Anna-Maria
Posty: 640
Rejestracja: sob gru 23, 2006 3:40 pm

Post autor: Anna-Maria »

Ale wydaje mi się że to nie tylko w balecie.
szerina
Posty: 96
Rejestracja: wt lut 06, 2007 12:01 pm

Post autor: szerina »

---
Czajori
Posty: 1638
Rejestracja: pt sie 12, 2005 2:13 pm

Post autor: Czajori »

[quote:686ad7e252="inscrutable.m"]ale przecież taka tancerka czy tancerz nie odcinają sie całkowicie od społeczeństwa.. właściwie byłoby to wręcz niemożliwe, gdyż przecież współpracują na codzień z wieloma osobami! i również wteatrze mają wielu przyjaciół..[/quote:686ad7e252]

Chodziło właśnie o ograniczenie sie tylko do jednej grupy, takie "kiszenie się we własnym sosie" (wybaczcie kolokwializm)

[quote:686ad7e252="Agga"]Podalyscie przyklad jakis skrajnych zachowan. Nikt nie mowi o calkowitym zerwaniu kontaktow. Czy np student ktory jedzie do innego miasta czy czasami kraju zeby moc sie uczyc zrywa kontakty z rodzina? Nie! Jedzie do domu na swieta a czasami co weekend jest w domu. Nikt nie wspomnial jeszcze o calkowitym zerwaniu kontaktow z bliskim i o zyciu tylko w swiecie tanca/sztuki/nauki.[/quote:686ad7e252]

Własnie niektóre osoby pisały o gotowości do całkowitego zerwania kontaktów, i do tych skrajnych opinii (zapewne nie mających pokrycia w rzeczywistości) się odwołałam. Wydaje mi się, że byłoby to zbyt duże poświęcenie, żeby nie powiedzieć, że niemożliwe.
A osoby wyjeżdżające do innych miast siłą rzeczy ograniczają kontakt z dawnym środowiskiem, ale nie o tym dyskutujemy.

[quote:686ad7e252="wendy"]Co do "odrzucania", "porzucania" rodziny: kontakty są rzeczywiście ograniczone, ale nie przesadzajmy. Tancerze mają przecież także trochę czasu wolnego, wakacje. Poza tym duża grupa młodych ludzi studiuje, pracuje daleko od domu, także za granicą i jest co całkowicie normalne Rolling Eyes
I nikt nie uważa ich za egoistów...[/quote:686ad7e252]

Jak wyglądają kontakty tancerzy z rodziną czy przyjaciółmi spoza świata tańca wiem z praktyki, a studiowanie z dala od domu nie wymaga aż takiego zaangażowania czasowego, jak praca zawodowego tancerza :roll:
Chiquita
Posty: 58
Rejestracja: sob wrz 02, 2006 12:17 pm

Post autor: Chiquita »

Ja dla tańca jestem w stanie poświęcić wiele, zdrowie także. Nie wiem jakie skutki na przyszlość będzie miał nieustający ból w śródstopiu, wiecznie ponaciągane ścięgna, ale mimo to tańczę nadal i chyba nie potrafiłabym przestać. Mimo, że nie jestem w szkole baletowej nie potrafię bez tańca żyć. Zajęcia mam 2 razy w tygodniu i po każdych skończonych zaczynam odliczać godziny do następnych. Myślę, że życia (w sensie jakiejś poważnej choroby itp.) to bym nie poświęciła, rodziny, przyjaciół, miłości także nie, ale każdą wolną chwilę mogłabym spędzać na sali baletowej. Pozdrawiam wszystkich pasjonatów tańca :*
Nati
Posty: 805
Rejestracja: sob sty 13, 2007 12:58 pm

Post autor: Nati »

no nie ma tancerki która nie poświęca troszkę zdrowia, bólu dla tańca... Przecież każde rozciąganie itd sprawia nam ból a mimo to ćwiczymy dalej. Tylko co będzie jeśli będzie poważna choroba i wybrać trzeba będzie? Taniec, czy zdrowie? To juz nie byłoby takie proste jak bolące stopy np.
aankaa_baletnica=)
Posty: 1514
Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm

Post autor: aankaa_baletnica=) »

Bolące stopy czy rozciąganie... do tego się można przyzwyczaić. I chyba każda tancerka/tancerz się przyzwyczaja... Ja nie wiem co bym zrobiła gdybym musiała wybierać między zdrowiem (tu mówię już o jakiś chorobach uniemożliwiających/utrudniających tańczenie), a tańcem. To chyba byłaby najtrudniejsza decyzja w życiu. Mam nadzieję, że nie będę tego musiała robić i cieszę się, że ze mną wszystko na razie ok. I niech tak zostanie :D
Na pewno poświęcam mnóstwo wolnego czasu. Przez balet w tygodniu własciwie nie mam czasu dla siebie. Szkoła, balet, nauka, spać. Jak nie ma baletu to musze zrobić lekcje i nauczyć się na kolejne dni, żeby tego było mniej w dni z baletem. Poświęcam kontakty towarzyskie. Nie umawiam się za czesto do kina itp. W tygodniu nie ma szans, w weekendy się udaje, ale też nie zawsze. Ważne jest to żeby nasi znajomi potrafili zrozumieć, że nie możemy się z nimi tak często spotykać, bo czas zajmuje nam coś innego, nasza pasja, balet. Poświęcam też zdrowie... Jak już pisaliście każda tancerka/tancerz uczennica/uczeń SB je poświęca. Nie da się inaczej. I poświęcam jeszcze zdrowie hmmm... w tym sensie, że dość często zdaża mi się uczyć, czy robić różne rzeczy po nocach, bo wcześniej nie było czasu. Spanie 4, 5 godzin nie jest komfortowe, ale jednak nawet jak mam cały stos lekcji i spraw do załatwienia to nie potrafie odpuścić zajęć, wole siedzieć pół nocy... Poświęcamy też częściowo zdrowie psychiczne. Nie staniemy się od baletu świrami, ale jest to dodatkowy stres, rywalizacja (nawet zdrowa stresuje), również (nawet jak czasowe...) obniżenie samooceny. Jak nam nic nie wychodzi, wszystko jest nie tak, nauczyciele narzekają. Można się załamywać...
Mówiliście tu też o takich bardziej życiowych decyzjach. Wyjazd z miasta/kraju, częściowa strata kontaktów z rodzicną i znajomymi. Tu jeszcze nie potrafie powiedzieć czy poświęciłbym to czy nie, chyba jeszcze za wcześnie na takie przemyślenia, w końcu mam 14 lat, jest jeszcze czas...
Tyle mojego wywodu :mrgreen:
ODPOWIEDZ