Dobrze, dobrze, ja tylko poprawiłam nazwisko. I się z tym zgodzę.
Chodzi mi o to, że wydaje mi się, że często jest tak, że im starszy nauczyciel, tym bardziej przyzwyczajony do metod z czasu, gdy on uczył się w szkole baletowej- nie mówię o igłach i zapalniczkach, ale innym podejściu do ucznia, dużo bardziej surowym...
[size=7:8bd9905c07]i nie mówię tu o żadnej konkretnej szkole, a tym bardziej nauczycielu.[/size:8bd9905c07]
Nauka w OSB a metody siłowe niektórych pedagogów
w sumie rosyjskie metody są naj gorsze heheh uu jeśli chodzi o ból ale skuteczne a o nazwisko to sorry ale raczej ta nauczycielka albo inny z SB nic mi nie zrobi bo i tak do baletowe już nie chodzę no chyba ze mnie zgarnie jak będzie konkurs w Gdańsku bo mam zamiar na nim być i starych kumpli odwiedzić pozdro :lol:
Temat jak czytam nie traci antualności a jednak - tak (to znaczy z zastosowaniem przemocy) nie musi być. Przeczytałam niedawno wspomnienia Tacjany Wysockiej, która w latach 50/60 odzwiedziła paryską szkołę baletową. To co zwróciło jej uwagę to spokój i kultura lekcji tańca. Bez podnoszenia głosu a tym bardziej siły fizycznej a z drugiej strony "dziękuję" w odpowiedzi na każdą uwagę nauczyciela. Tacjana Wysocka napisała o tych metodach z dużym uznaniem