nie myślałam (chociaż gzieś widziałam fotkę z don kichota z prostą tylną nogą). tylko teraz wreszcie wiem, jak te oba skoki dokładnie wyglądają i cyzm się różnią.
Mam ogromny problem. Za nic w swiecie nie moge zrobic glissade. Po prostu, tak jakbym sie nie wyrabiala zeby obciagnac palce u lewej stopy [zaczynajac skok od prawej]. Po prostu taki hak mi zostaje. Jak mam cwiczyc, zeby w koncu wykonac to poprawnie?
Szczerze, też mam często ten problem.
Mimo iż gilssade oznacza takie przesunięcie się, prześlizgnięcie, to może nie myśl tak o tym, tylko bardziej jako o skoku jednak trochę w górę. Wiele osób zbyt sugeruje się tym, że to ma być taki niemalże ślizg nad podłogą, ale to jednak jest skok. I myśl o tym, że będąc w górze obciągasz obie stopy, musisz się na tym skoncentrować.
Ale też nie skacz tego ze zbyt dużym imptem, bo wtedy wyjdzie jete :)
Wlasnie o to chodzi ze ja mysle o tym jak o skoku, staram sie obciagnac obie nogi, ale za nic nie moge obciagnac tej lewej stopy! Tak jakby u mnie nie bylo tego momentu zawieszenia.
Tutu, glissade rób bardziej "pod siebie" i ciągnij się maksymalnie w górę. Tzn w glissade masz się przemieszczać,ale nie od razu metr, musisz mieć taki moment zatrzymania w powietrzu żeby były dwie proste nogi z obciągniętym podbiciem. I jeszcze raz powtarzam: w górę, nie w dal. I pamiętaj o plie przed glissade.
Widocznie za słabo skaczesz - staraj się nie myśleć o tym skoku tak, jak jego nazwa wskazuje, a bardziej wybić się w góre, sama twierdzisz że nie masz tego momentu zawieszenia - to skocz tak, żeby mieć :)