Teatr - czyli co widzieliście w teatrze
Witajcie!
Idę jutro do Teatru Syrena na Parady z choreografią znanego skądinąd Sławomira Woźniaka :) . Czy ktoś jeszcze widział ten spektakl? Przyznam, że jestem ciekawa, w choreografii Woźniaka widziałam dotąd tylko KomixKomedię, poszło mu bardzo fajnie, mam nadzieję, że i tym razem się nie zawiodę :wink: , jak, oczywiście, uda mi się dotrzeć w terminie do teatru po moim angielskim.
Idę jutro do Teatru Syrena na Parady z choreografią znanego skądinąd Sławomira Woźniaka :) . Czy ktoś jeszcze widział ten spektakl? Przyznam, że jestem ciekawa, w choreografii Woźniaka widziałam dotąd tylko KomixKomedię, poszło mu bardzo fajnie, mam nadzieję, że i tym razem się nie zawiodę :wink: , jak, oczywiście, uda mi się dotrzeć w terminie do teatru po moim angielskim.
Ja nie widziałam, ale słyszałam od zaufanych osób (jakaś połowa mojej grupy ;) ), że jest takie sobie, łagodnie mówiąc... Jak to kolega stwierdził: 'przynajmniej tyle dobrze, że za to nie płaciłem' (mieli darmowe wejścia).
Ponoć kiczowate, płaskie, miałkie, puściutkie, i w ogóle nie tego ;) /wiem, nie takiej odpowiedzi oczekiwałaś pewnie/
Ponoć kiczowate, płaskie, miałkie, puściutkie, i w ogóle nie tego ;) /wiem, nie takiej odpowiedzi oczekiwałaś pewnie/
[quote:24c9b178ad="Joanna"]Malajkat nie udźwignął ciężaru roli? ;) Mnie właśnie on bardzo się podobał - stworzył postać bardzo wyrazistą, tragiczną, prawdziwą, 'jeden sprawiedliwy', spadkobierca dawnych romantyków, ktorych Ameryka nigdy nie miała, obarczony karbem współczesności na plecach - gonienia za sukcesem, przymusu spełniania American Dream (właściwie to bym powiedziała tutaj, że złamany idealista, z podkreśleniem na pierwsze słowo)[/quote:24c9b178ad]
To o czym piszesz to jak dla mnie jest juz zawarte w tekście sztuki - obojętnie od aktorstwa da się to przekazać ( bo "Śmierć komiwojażera" to "samograj" - jak większość dramatów amerykańskich z tego okresu) i nie zależy od interpretacji aktorskiej. Aktor ma stworzyćp ostać psychologicznie wiarygodną - dla mnie Malajkat był nieprzekonywujący (w scenie retrospekcji był zupełnie kiepski). Po prostu nie przemawia do mnie taki rysunek postaci - poprowadzony dość płytko, niespójnie i zbyt nerwowo.
To o czym piszesz to jak dla mnie jest juz zawarte w tekście sztuki - obojętnie od aktorstwa da się to przekazać ( bo "Śmierć komiwojażera" to "samograj" - jak większość dramatów amerykańskich z tego okresu) i nie zależy od interpretacji aktorskiej. Aktor ma stworzyćp ostać psychologicznie wiarygodną - dla mnie Malajkat był nieprzekonywujący (w scenie retrospekcji był zupełnie kiepski). Po prostu nie przemawia do mnie taki rysunek postaci - poprowadzony dość płytko, niespójnie i zbyt nerwowo.
[quote:e82c652f9f="Joanna"]
Ponoć kiczowate, płaskie, miałkie, puściutkie, i w ogóle nie tego ;) /wiem, nie takiej odpowiedzi oczekiwałaś pewnie/[/quote:e82c652f9f]
Spodziewałam się każdej odpowiedzi :) , w końcu po to zadałam pytanie, żeby usłyszeć opinie. Hm...Czy dotyczy to całego spektaklu, czy właśnie choreografii? Tej ostatniej głównie jestem ciekawa, to nie jest balet, więc teoretycznie i beznadziejne przedstawienie może mieć całkiem przyzwoitą choreografię. Jednak się wybiorę, chciałabym mieć własne zdanie w tej kwestii :wink: .
Ponoć kiczowate, płaskie, miałkie, puściutkie, i w ogóle nie tego ;) /wiem, nie takiej odpowiedzi oczekiwałaś pewnie/[/quote:e82c652f9f]
Spodziewałam się każdej odpowiedzi :) , w końcu po to zadałam pytanie, żeby usłyszeć opinie. Hm...Czy dotyczy to całego spektaklu, czy właśnie choreografii? Tej ostatniej głównie jestem ciekawa, to nie jest balet, więc teoretycznie i beznadziejne przedstawienie może mieć całkiem przyzwoitą choreografię. Jednak się wybiorę, chciałabym mieć własne zdanie w tej kwestii :wink: .
[quote:36c8b4ecbd="Rotbart"]To o czym piszesz to jak dla mnie jest juz zawarte w tekście sztuki - obojętnie od aktorstwa da się to przekazać ( bo "Śmierć komiwojażera" to "samograj" - jak większość dramatów amerykańskich z tego okresu) i nie zależy od interpretacji aktorskiej. Aktor ma stworzyćp ostać psychologicznie wiarygodną - dla mnie Malajkat był nieprzekonywujący (w scenie retrospekcji był zupełnie kiepski). Po prostu nie przemawia do mnie taki rysunek postaci - poprowadzony dość płytko, niespójnie i zbyt nerwowo.[/quote:36c8b4ecbd]
Absolutnie się nie zgadzam - samograj jak samograj, ale każdą rolę można zawalić. Pamiętaj, że normalnie rola to tylko tekst, literki, tyle. A to, ile się w te literki wsadzi, to w największej mierze zależy od aktora, jego wyobraźni, wrażliwości, itd. Reżyser może go tylko poprowadzić, a jak jest dobry to i wydobyć parę interesujących rzeczy. "Nie zależy od interpretacji aktorskiej"?? Herezje piszesz :) ([size=9:36c8b4ecbd]tak nawet się popularnie mówi: aktor może każdą sztukę położyć hehe [/size:36c8b4ecbd];) ). Każdą sztukę można zagrać na 1000 sposób, za każdym razem akcentując inne problemy.
Natomiast jak najbardziej rozumiem, że on mógł Ci się po prostu w tej roli nie podobać, mnie też nie zawsze podobają się niektóre interpretacje aktorów. No i jeszcze kwestia tego, że każdy ma raz lepszy, raz gorszy dzień. Dla mnie osobiście postać stworzona przez Malajkata była wiarygodna, przejmująca, wcale nie płytka, a więc zupełnie odwrotnie do Twoich wrażeń :)
Bo co z tego że 'samograj', to jeszcze o niczym nie świadczy, może być sobie napisane, ale ile z tego aktorowi uda się przekazać, a reżyserowi wydobyć i 'ustawić', to inna sprawa. Owszem, to o czym pisałam jest zawarte w tekście sztuki, ale przecież interpretacja właśnie na tym polega - na wybieraniu pewnych rzeczy z tego, co już jest napisane (jeśli literatura jest dobra), bo wszystkiego nigdy wydobyć nie sposób.
[quote:36c8b4ecbd]Spodziewałam się każdej odpowiedzi, w końcu po to zadałam pytanie, żeby usłyszeć opinie. Hm...Czy dotyczy to całego spektaklu, czy właśnie choreografii? Tej ostatniej głównie jestem ciekawa, to nie jest balet, więc teoretycznie i beznadziejne przedstawienie może mieć całkiem przyzwoitą choreografię. Jednak się wybiorę, chciałabym mieć własne zdanie w tej kwestii .[/quote:36c8b4ecbd]
To opinia o spektaklu jako takim. I mówiły to osoby, które o choreografii jako takiej pojęcia nie mają, za to znają się na teatrze jako takim. Ponoć było beznadziejnie zagrane, często przegrane, i ogólnie im się nie podobało :)
Absolutnie się nie zgadzam - samograj jak samograj, ale każdą rolę można zawalić. Pamiętaj, że normalnie rola to tylko tekst, literki, tyle. A to, ile się w te literki wsadzi, to w największej mierze zależy od aktora, jego wyobraźni, wrażliwości, itd. Reżyser może go tylko poprowadzić, a jak jest dobry to i wydobyć parę interesujących rzeczy. "Nie zależy od interpretacji aktorskiej"?? Herezje piszesz :) ([size=9:36c8b4ecbd]tak nawet się popularnie mówi: aktor może każdą sztukę położyć hehe [/size:36c8b4ecbd];) ). Każdą sztukę można zagrać na 1000 sposób, za każdym razem akcentując inne problemy.
Natomiast jak najbardziej rozumiem, że on mógł Ci się po prostu w tej roli nie podobać, mnie też nie zawsze podobają się niektóre interpretacje aktorów. No i jeszcze kwestia tego, że każdy ma raz lepszy, raz gorszy dzień. Dla mnie osobiście postać stworzona przez Malajkata była wiarygodna, przejmująca, wcale nie płytka, a więc zupełnie odwrotnie do Twoich wrażeń :)
Bo co z tego że 'samograj', to jeszcze o niczym nie świadczy, może być sobie napisane, ale ile z tego aktorowi uda się przekazać, a reżyserowi wydobyć i 'ustawić', to inna sprawa. Owszem, to o czym pisałam jest zawarte w tekście sztuki, ale przecież interpretacja właśnie na tym polega - na wybieraniu pewnych rzeczy z tego, co już jest napisane (jeśli literatura jest dobra), bo wszystkiego nigdy wydobyć nie sposób.
[quote:36c8b4ecbd]Spodziewałam się każdej odpowiedzi, w końcu po to zadałam pytanie, żeby usłyszeć opinie. Hm...Czy dotyczy to całego spektaklu, czy właśnie choreografii? Tej ostatniej głównie jestem ciekawa, to nie jest balet, więc teoretycznie i beznadziejne przedstawienie może mieć całkiem przyzwoitą choreografię. Jednak się wybiorę, chciałabym mieć własne zdanie w tej kwestii .[/quote:36c8b4ecbd]
To opinia o spektaklu jako takim. I mówiły to osoby, które o choreografii jako takiej pojęcia nie mają, za to znają się na teatrze jako takim. Ponoć było beznadziejnie zagrane, często przegrane, i ogólnie im się nie podobało :)
Wygląda na to, że nie będę miała możliwości weryfikacji, bo spektakle dziś i jutro są odwołane... :? , i nie widać tego później w czerwcu. Siła wyższa :) Zresztą pocieszam się tym, że i tak jest za zimno na wyjście, zwłaszcza że jestem lekko przeziębiona...no i skoro mówią, że beznadziejne, to coś w tym musi być :)
-
martusiaa4u
- Posty: 500
- Rejestracja: ndz gru 11, 2005 6:24 pm
[quote:6e24f03be9="Joanna"]
Absolutnie się nie zgadzam - samograj jak samograj, ale każdą rolę można zawalić. Pamiętaj, że normalnie rola to tylko tekst, literki, tyle. A to, ile się w te literki wsadzi, to w największej mierze zależy od aktora, jego wyobraźni, wrażliwości, itd. Reżyser może go tylko poprowadzić, a jak jest dobry to i wydobyć parę interesujących rzeczy. "Nie zależy od interpretacji aktorskiej"?? Herezje piszesz :) ([size=9:6e24f03be9]tak nawet się popularnie mówi: aktor może każdą sztukę położyć hehe [/size:6e24f03be9];) ). Każdą sztukę można zagrać na 1000 sposób, za każdym razem akcentując inne problemy.[/quote:6e24f03be9]
Chyba się nie zrozumieliśmy :) Chodziło mi o tę rolę w tym konkretnym spektaklu, nie ogólnie o aktorstwie. "Śmierć..." to tak dobrze napisany dramat, że rola Malajkata (jego interpretacja) nie była w stanie zepsuć całości - o to mi chodziło. Za herezję prędzej uznałbym, że aktor każdą sztukę może położyć :) Gdyby jeszcze grali ,,Kto się boi Virginii Woolf?" w Powszechnym to poleciłbym to jako przykład. Spośród czterech aktorów (Janda, Kondrat, Krukówna, Bobrowski) jedynie Kondrat zaprezentował aktorstwo na poziomie, a sztuka wcale się ,,nie posypała" - trzymała do końca za gardło. Oczywiście zależy też, co rozumiemy przez ,,położenie sztuki przez aktora" - dla mnie jednak są teksty, które same w sobie są tak genialne, że aktor ich nie zniszczy słabą grą. Myślę, że zależy to w duzym stopniu od tego, jaki nacisk autor kładzie na słowo - u Millera podobnie jak i u Albee'go to słowo w dużej mierze odmalowuje rzeczywistość (bardziej niż akcja "namacalna"), dlatego właśnie słowo - mówiąc kolokwialnie - rządzi. Zgoda, że aktor pracuje także słowem i między innymi słowem tworzy kreację-interpretację, jednak w tym przypadku moze prędzej pomóc niż zaszkodzić. Używając prostackiej analogii: podobnie jak z ładnymi ubraniami - czy będzie je nosił człowiek któremu jest w nich do twarzy czy nie, one zawsze będą ładnymi ubraniami :)
[quote:6e24f03be9="Joanna"] Bo co z tego że 'samograj', to jeszcze o niczym nie świadczy, może być sobie napisane, ale ile z tego aktorowi uda się przekazać, a reżyserowi wydobyć i 'ustawić', to inna sprawa. Owszem, to o czym pisałam jest zawarte w tekście sztuki, ale przecież interpretacja właśnie na tym polega - na wybieraniu pewnych rzeczy z tego, co już jest napisane (jeśli literatura jest dobra), bo wszystkiego nigdy wydobyć nie sposób.
[/quote:6e24f03be9]
Interpretacja o jakiej piszesz według mnie odnosi się raczej do dramatów niewspółczesnych - Szekspira chociażby, niż do reliastycznych sztuk współczesnych takich jak "Śmierć...". Chyba, że znowu się nie zrozumieliśmy ;)
Absolutnie się nie zgadzam - samograj jak samograj, ale każdą rolę można zawalić. Pamiętaj, że normalnie rola to tylko tekst, literki, tyle. A to, ile się w te literki wsadzi, to w największej mierze zależy od aktora, jego wyobraźni, wrażliwości, itd. Reżyser może go tylko poprowadzić, a jak jest dobry to i wydobyć parę interesujących rzeczy. "Nie zależy od interpretacji aktorskiej"?? Herezje piszesz :) ([size=9:6e24f03be9]tak nawet się popularnie mówi: aktor może każdą sztukę położyć hehe [/size:6e24f03be9];) ). Każdą sztukę można zagrać na 1000 sposób, za każdym razem akcentując inne problemy.[/quote:6e24f03be9]
Chyba się nie zrozumieliśmy :) Chodziło mi o tę rolę w tym konkretnym spektaklu, nie ogólnie o aktorstwie. "Śmierć..." to tak dobrze napisany dramat, że rola Malajkata (jego interpretacja) nie była w stanie zepsuć całości - o to mi chodziło. Za herezję prędzej uznałbym, że aktor każdą sztukę może położyć :) Gdyby jeszcze grali ,,Kto się boi Virginii Woolf?" w Powszechnym to poleciłbym to jako przykład. Spośród czterech aktorów (Janda, Kondrat, Krukówna, Bobrowski) jedynie Kondrat zaprezentował aktorstwo na poziomie, a sztuka wcale się ,,nie posypała" - trzymała do końca za gardło. Oczywiście zależy też, co rozumiemy przez ,,położenie sztuki przez aktora" - dla mnie jednak są teksty, które same w sobie są tak genialne, że aktor ich nie zniszczy słabą grą. Myślę, że zależy to w duzym stopniu od tego, jaki nacisk autor kładzie na słowo - u Millera podobnie jak i u Albee'go to słowo w dużej mierze odmalowuje rzeczywistość (bardziej niż akcja "namacalna"), dlatego właśnie słowo - mówiąc kolokwialnie - rządzi. Zgoda, że aktor pracuje także słowem i między innymi słowem tworzy kreację-interpretację, jednak w tym przypadku moze prędzej pomóc niż zaszkodzić. Używając prostackiej analogii: podobnie jak z ładnymi ubraniami - czy będzie je nosił człowiek któremu jest w nich do twarzy czy nie, one zawsze będą ładnymi ubraniami :)
[quote:6e24f03be9="Joanna"] Bo co z tego że 'samograj', to jeszcze o niczym nie świadczy, może być sobie napisane, ale ile z tego aktorowi uda się przekazać, a reżyserowi wydobyć i 'ustawić', to inna sprawa. Owszem, to o czym pisałam jest zawarte w tekście sztuki, ale przecież interpretacja właśnie na tym polega - na wybieraniu pewnych rzeczy z tego, co już jest napisane (jeśli literatura jest dobra), bo wszystkiego nigdy wydobyć nie sposób.
[/quote:6e24f03be9]
Interpretacja o jakiej piszesz według mnie odnosi się raczej do dramatów niewspółczesnych - Szekspira chociażby, niż do reliastycznych sztuk współczesnych takich jak "Śmierć...". Chyba, że znowu się nie zrozumieliśmy ;)
ja niestety zbyt wielkiego wyboru nie mam jak tylk ogliwicki Teatr Muzyczny czasem tylko udaje mi sie wyjechac do Warszawy do Romy lub Buffo. Własciwie z teatrem jestem zwiazana od dziecka bo juz wtedy bylam tam czestym gosciem a to dzieki mojej mamie. Hmm widziałam wiele spektakli ale wymienie te ktore najbardziej zapamietałam "metro", "romeo i julia" "42 ulica" "dziadek do orzechow" "footloose wrzuc luz" teraz wyberam sie do Romy na "taniec wampirów" jak Bóg da...
-
Tranquility
- Posty: 1123
- Rejestracja: ndz kwie 10, 2005 1:33 pm