Życie maturzysty
-
czekoladka
- Posty: 328
- Rejestracja: pn paź 03, 2005 11:47 am
a slyszeliscie co ogłosił Giertych powiedział ze wszyscy ci ktorzy nie zdali 1 przedmiotu a uzyskali z niego 30pkt dostana swiadectwa za zdana mature powiem ze to jest dobre poniewaz moja kolezanka wlasnie miala taka sytuacje a teraz okarze sie ze bedzie mogla na studia a nie czekac caly rok o ten 1 punkcik
-
czekoladka
- Posty: 328
- Rejestracja: pn paź 03, 2005 11:47 am
-
czekoladka
- Posty: 328
- Rejestracja: pn paź 03, 2005 11:47 am
-
mirrorball
- Posty: 225
- Rejestracja: czw maja 05, 2005 3:01 pm
a nic nie mów Alicjo - jesteś zwolniona z przedmiotu którego się najbardziej boję ;) ta wiosna działa na mnie katrupiąco jeśli wiesz kogo mam czelność cytować ;)
matury w maju to zła tradycja, gdyby to przeniesiono na grudzień, to jakoś dałoby się to wytrzymać ;) jak tu się uczyć gdy na dworze tak pięęęknie?
( ale jakby co, wujek G. nam pomoże ;) )
jakie przedmioty zdajecie i na jakim poziomie?
pozdrawiam
m.
matury w maju to zła tradycja, gdyby to przeniesiono na grudzień, to jakoś dałoby się to wytrzymać ;) jak tu się uczyć gdy na dworze tak pięęęknie?
( ale jakby co, wujek G. nam pomoże ;) )
jakie przedmioty zdajecie i na jakim poziomie?
pozdrawiam
m.
Oj, katrupiąco bardzo działają te powiewy wiosenne i słonko wakacyjne - istna Mironczarnia..... :lol:
Najbardziej się cieszę z tego, że nie muszę zdawać historii - obserwuję kolegów z klasy i widzę, że bledną z dnia na dzień od nadmiaru dat, faktów, myślą bez przerwy jak to było w monarchii patrymonialnej, a jak w stanowej, czym się różnią konstytucje i wizerunki słynnych dowódców.
Ja zdaję rozszerzony angielski i wos. Wiem, że z wosu muszę jeszcze sporo nadrobić, ale nie boję się jakoś szczególnie, bo zawsze interesowałam się sprawami z tej dziedziny. Poza tym wiąże się to z moimi planami na przyszłość. :wink:
Pewnym niepokojem napawa mnie jedynie ustny angielski (rozszerzony), boję się, że nie trafi mi się fajny temat, że się zatnę albo zdarzy się inna mała katastrofa. No, ale zobaczymy.
A Ty, mirrorball? Do czego dzielnie kujesz?
Najbardziej się cieszę z tego, że nie muszę zdawać historii - obserwuję kolegów z klasy i widzę, że bledną z dnia na dzień od nadmiaru dat, faktów, myślą bez przerwy jak to było w monarchii patrymonialnej, a jak w stanowej, czym się różnią konstytucje i wizerunki słynnych dowódców.
Ja zdaję rozszerzony angielski i wos. Wiem, że z wosu muszę jeszcze sporo nadrobić, ale nie boję się jakoś szczególnie, bo zawsze interesowałam się sprawami z tej dziedziny. Poza tym wiąże się to z moimi planami na przyszłość. :wink:
Pewnym niepokojem napawa mnie jedynie ustny angielski (rozszerzony), boję się, że nie trafi mi się fajny temat, że się zatnę albo zdarzy się inna mała katastrofa. No, ale zobaczymy.
A Ty, mirrorball? Do czego dzielnie kujesz?