Aurelie Dupont

Słynni tancerze, zespoły baletowe, choreografowie, pedagodzy, tancerze polskich scen, krytycy, etc.;
Scarpia
Posty: 208
Rejestracja: czw maja 25, 2006 8:58 am

Aurelie Dupont

Post autor: Scarpia »

Jestem ciekaw :roll: opinii POLSKICH tancerzy i miłośników tańca na temat "danseuse etoile" Opery Paryskiej. Jak ją postrzegacie? Pozdrawiam i dziękuję
Joanna Bednarczyk
Posty: 549
Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm

Post autor: Joanna Bednarczyk »

Kiedy oglądałam ją po raz pierwszy jakieś kilka lat temu w balecie"Don Kichot", stwierdziłam ze pieknie tańczy, ze jest bardzo atrakcyjna (Piekność z rezerwą w typie Grace Kelly)swietnie prezentuje sie na scenie, ale jakoś nie chwyciła mnie za serce (moze temperamentna Kitri to nie jest jej genre). Tym bardziej, ze 2000 i 2001 odeszły z Opery dwie wspaniałe tancerki Elisabeth Platel i Isabele Guerin, wiec oczekiwania w stosunku do nastepnego pokolenia Etoiles miałam duze. Ale w kolejnych produkcjach POB zaczeła podobac mi się coraz bardziej w "Śpiącej królewnie", "Sylfidzie" a jeszcze bardziej w "Sylvii" w wersji Neumeiera gdzie jest w moim odczuciu fantasyczna, kobieca i wzruszająca, m.in tańczy piekne wyrafinowane solo, a z Manuelem Legris tworzą wspaniały, dopełniajacy sie duet ,ich końcowe pas de deux nalezy teraz do moich ulubionych fragmentów baletowych.

Czekam na "Klejnoty"Balanchine'a z jej udziałem, juz niebawem na DVD ponoc w stylu tego choreografa robi wrazenie
Scarpia
Posty: 208
Rejestracja: czw maja 25, 2006 8:58 am

Post autor: Scarpia »

Ładnie napisane. Przyznam, że właśnie po obejrzeniu Aurelie w "Sylwii" Neumeiera chciałem dowiedzieć się o niej czegoś więcej. Wypadła tam rzeczywiście rewelacyjnie, na tyle że jej nazwisko zapadło mi mocno w pamięci, a kreacja gdzieś ciągle krążyła w myślach. Ale jako widz zastanawiałem się, czy tancerkę o tak chłodnej i zdystansowanej aparycji równie dobrze oglądałoby mi się w jakiejś innej roli. Nie widziałem jej przedtem w niczym innym. Precyzując: Czy "Sylwia" jest po prostu szczęśliwym i jedynie poprawnym zbiegiem okoliczności dającym tak wspaniały efekt? Czy w oczach widzów umie być np. równie wspaniałą i przepełnioną uczuciem Julią z baletu Prokofieva? Jak napisałaś od "etoiles" dużo się oczekuje i wymaga (nie tylko urody, choć Aurelie bezspornie ją ma, oj ma, ma...)
A jeśli chodzi o mój ulubiony moment wspomnianej realizacji "Sylwii" to mógłbym bez końca ogladać Numer 9: Sylwia rencontre Aminta. Opisać to mogę tylko jako: Magnifique! Splendide! Admirable!
Scarpia
Posty: 208
Rejestracja: czw maja 25, 2006 8:58 am

Post autor: Scarpia »

No to od ostatniego postu jestem troszkę mądrzejszy ;) Przed oczy trafiły mi wspomniane przez Joannę [b:70b662f911]"Klejnoty" Balanchine'a [/b:70b662f911]w cudownym wykonaniu baletu Opery Paryskiej. Okazja do podziwiania w jednym spektaklu 3 szkół tańca: francuskiej ("Szmaragdy"), amerykańskiej ("Rubiny") i rosyjskiej ("Diamenty"). Aurelie Dupont w części drugiej "Rubinach" do kaprysu na fortepian i orkiestrę I.Strawińskiego. Co za niespodzianka! Ta na wskroś francuska i utalentowana, choć o chłodnej aparycji tancerka w ujmujący i ciepły (!!!) sposób kompletnie mnie uwiodła jako widza dwoma wspaniale wytańczonymi Pas de Deux z Alessiem Carbone. U-la-la! Nie myślałem, że patrząc na nią poczuję kiedykolwiek trochę ciepła, a tu - no proszę! Brawo! Jednak to ja jestem "niedooglądany"

Kilkusekundowy fragment tego boskiego widowiska znalazłem też tutaj:
http://www.youtube.com/watch?v=e1U3ailXh_c

Z wypowiedzi Aurelie:
"Mam całkiem bliską relację z moim partnerem, i nie tylko z nim, ale z wszystkimi tancerzami. "Rubiny" to nie tylko tańczenie w parach - chociaż owszem - akurat tańczę z moim partnerem to istnieje też bardzo silna więź z tancerzami w tle - dziewczynami i chłopakami..."
[To ciekawe, że istnieją generalnie 2 rodzaje wielkich tancerek: jedne podkreślają więź z parterem i w ogóle zespołem, a drugie twierdzą, że tak właściwie to tańczą jakby tylko dla siebie. Jak widać Aurelie chyba zalicza się do tej pierwszej grupy]

"...Balanchine jest jednym z choreografów, który zaangażował mnie w Operze Paryskiej. Miałam dość szczęścia, aby dublować rolę sangwinika w "4 temperamentach". Byłam bardzo szczęśliwa, ponieważ wtedy nie byłam jeszcze ani pierwszą tancerką ani gwiazdą. Tak więc jest on trochę jak mój szczęśliwy choreograf. Jego praca zawsze mnie cieszyła, i ciągle uważam ją za bardzo nowoczesną - można prawie pomyśleć, że jest on współczesnym choreografem naszych czasów, dzisiaj. Jest tak, ponieważ jego praca nie wygląda staro, i pomysł jaki miał na muzykę, choreografię, wyjście pozostaje bardzo bieżący..."

"...Jestem dość zdecydowanie przeciwna liczeniu (w tańcu) i to w odniesieniu do jakiegokolwiek kompozytora. Ponieważ w czasie występu muzyka idzie na żywo z kanału orkiestrowego, i podobnie jak my (tancerze) tak muzycy niekoniecznie muszą grać tak samo każdego wieczoru. Tak więc musisz być bardzo uważny względem tempa, które może się lekko zmieniać na każdym przedstawieniu. I z tych powodów ja nie liczę, ale uczę się muzyki i przysłuchuję muzykom tak, aby w czasie występu utrzymać się w czasie."
[A to ciekawy kontrast do wypowiedzi na temat tego samego spektaklu innej znakomitej gwiazdy POB Marie-Agnes Gillot podkreślającej znaczną trudność dla tancerza w liczeniu niemiarowych kompozycji Strawińskiego]
sisi
Posty: 1578
Rejestracja: sob cze 04, 2005 9:11 pm

Post autor: sisi »

ciepła? hmmm ja jej takiej nie odczułam. wprawdzie nie miałam jeszcze okazji obejrzec całoscie ale w zaproponowanym przez ciebie fragmencie wydała mi się chłodna, z dystansem, wyniosła. kontrastowo do sugerującej pewne odczucia czerwieni Aurelie wydała się bardzo pewna i.... no... z dystansem właśnie. to nie było czułe. to ON był czuły a ONA mu na to pozwalała - nic więcej. moze to wrażenie zostało spotęgowane tym, ze partner się szeroko uśmiechał, a Dupont tylko "do siebie" i poza tym ma surowe rysy twarzy - nie wiem... ale coś w tym jest niewątpliwie, skoro takie skojarzenie naraz mi przyszło na myśl, gdy oglądałam (kilka razy!) ten kawałek.

a co do liczenia - może być zdradliwe, zwłaszcza gdy się zna partię na wylot. jeśli się nauczysz "pod cyferki" to potem wystarczy zmienić muzykę i jest problem (mniejszy lub większy, zależy od doświadczenia). inaczej gdy próbujesz różne tempo, czasem trochę wolniej, czasem odrobinę przyspieszone. trzeba nauczyc się reagować na akcenty muzyczne (lub ich brak ;) ) a nie liczyć w głowie.
Joanna Bednarczyk
Posty: 549
Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm

Post autor: Joanna Bednarczyk »

uśmiechanie sie do siebie to fatycznie jej "znak firmowy", (a la Mona Lisa) :wink: co ma swój urok, ale mnie przekonuje jej wyrafinowanie, szlachetność i klasa, te cechy bardzo dobrze pasują do stylu Balanchine'a który nie jest zbyt "wylewny" i "ekstrawertyczny."

a co do liczenia to chyba najwazniejsze ze obie tancerki daja sobie radę, mimo odmiennych strategii. :wink:
sisi
Posty: 1578
Rejestracja: sob cze 04, 2005 9:11 pm

Post autor: sisi »

"klasa" to bardzo dobre słowo na określenie postawy i tańca Aurelie Dupont. Nie jest w nim małą zakochaną dziewczynką - jest zdecydowaną kobietą, która wie czego chce i "dozuje" sobie wylewność uczuć. tak myślę.

jednak jakkolwiek by to określić, Aurelie ma w sobie coś, co każe widzowi patrzeć i zachwycać się, cokolwiek nie zrobi.
Scarpia
Posty: 208
Rejestracja: czw maja 25, 2006 8:58 am

Post autor: Scarpia »

Cóż mogę powiedzieć ja, nieszczęsny widz-mężczyzna, po uważnym przeczytaniu powyższych postów od tak znakomitych forumowiczek :D ... Może to jest tak, jak w tym znanym powiedzeniu:
[b:9b45643a22]"Aby mężczyzna był gorący jak ogień - kobieta musi byc zimna jak lód"[/b:9b45643a22]
[i pewnie odwrotnie jest tak samo he,he,he... :lol: ] Więc może metodą Aurelie jest rozpalanie partnerów i widowni swym chłodem? (A ja nieszczęsny temu uległem! :oops: Och...) Wiecie jak to jest: w balecie jest tak jak w życiu :wink:
sisi
Posty: 1578
Rejestracja: sob cze 04, 2005 9:11 pm

Post autor: sisi »

...bo życie to teatr...etc ;)

Aurelie osiąga zamierzony efekt - rozpalenie widza - i tym dowodzi swojej wielkości jako tancerki. Poza tym wykształciła tym swój własny styl, niepowtarzalny i przez to taki ciekawy. A przecież o to nam chodzi gdy wychodzimy na scenę: widz ma zapomnieć co się dzieje wokół niego...

edit: kilka filmów z Aurelie
[url=http://www.youtube.com/watch?v=f5ijbPwpBJI]Don Kichot, pas de deux z Manuelem Legris[/url]
[url=http://www.youtube.com/watch?v=QDxpnRmqKhM] wariacja z La Sylphide[/url] w pierwszej częsci Mathieu Ganio
[url=http://www.youtube.com/watch?v=hmcJTwdUugM]Śpiąca Królewna, wariacja z I aktu[/url] niestety słaba jakość
jeszcze raz [url=http://www.youtube.com/watch?v=WlGom63MHMk]Śpiąca Królewna[/url], pas de deux z Manuelem Legris
Joanna Bednarczyk
Posty: 549
Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm

Post autor: Joanna Bednarczyk »

a tu wywiad

http://www.ballet.co.uk/magazines/yr_03/nov03/interview_aurelie_dupont.htm
ODPOWIEDZ