witam wszystkich, jestem tu nowa :P
we wrocławiu tam gdzie mieszkam są grupy z tańca współczesnego i to nawet kilka
ja chodze teraz do Waldemara Staszewskiego na zajęcia i musze przyznać że jest naprawde super :)[/img]
Ja z Pauliną chodziłam do szkoły, a później miałam z Nią modern. Lubiłam jej zajęcia, były moim zdaniem bardzo rozwijające. A poza tym Ona sama jest bardzo fajną osobą.
A w ramach czego masz te zajęcia??
co roku w ferie (i nie tylko) nasza instruktorka zaprasza innych nauczycieli/instruktorow/choreografow na warsztaty w ramach dodatkowego szkolenia. czasami jest to jedna osoba a czasami wiecej. zajecia z Pauliną są świetne i chcialabym miec wiecej takich warsztatow.
Ja tancze tylko wspolczesny i to w formie "stosunku przerywanego", gdyuz z racji na prace i studia nie moge sie udzielac atywnie w jakims zespole. Sporadycznie wystepuje z przyjaciolmi w jakims spektaklu, a ucze sie na kursach lub pobierajac technike od znajomych tancerzy. :twisted:
Ja mam ten taniec z panią Moniką Myśliwiec- po prostu super pedagog i choreograf!!!
Ale powiem, że o wiele bardziej się męczę na jazzie i modernie niż na klasyce (no chyba że w pointach), bo po prostu bardziej lubię współczesny i bardziej się staram. No i naprawdę jest to o wiele milsze od klasyki, no i uważam, że w naszej szkole mogłoby być więcej takich godzin... Ale to tylko moje marzenia...
Cenię pedagogów, którzy nie robią mi krzywdy. moim guru jest Hanka Strzemiecka z Lublina. Rewelwcja!!! Motto: jak wytańczyć - angażując jak najmniej energii- którą można wykorzystać i zostawić na później.
Jej prawa ręka i (i nie wiem czy nie lepsza) jest Rysiiek Kalinowski.
Bardzo cenię Andzreja Morawca, Iwonę Olszowską. Martę Pietruszkę, Janusza Skubaczkowskiego, Krzysia Zawadzkiego, Tomka Wygodę, Mochnieja, oj lista może być długa (wymieniłam Poslkę- bo dostęp do tych osób jest najpewniejsz).
Pozdr
Mysle ze w tancu nie chodzi o to zeby angazowac w swoj ruch jak najmniej energii. Uwazam ze im wiecej energii wlozymy w swoj taniec tym lepiej to wszystko wypadnie ( i zarazimy nim publicznosc).
troszkę źle to ujęłam. Chodzi o to, by angażując tylko niezbędną ilość mięśni, wytańczyć ruch bardzo precyzyjnie. Co za tym idzie, nie gubimy energii niepotrzebnie.Ale zgadzam się, że angażować należy całego siebie.